- Po co oni latają? - pytam. - Słyszałem, że jakaś kobieta ma z nimi bezpośredni kontakt, z taką rasą, która nazywa się Plejadzi. Ona wpada w trans, nawiązuje kontakt z mieszkańcami Plejad i opowiada.
- No więc sam widzisz, oni chcą nam pomóc, chcą nas poprawić, oświecić...
- Jeśli oni tutaj wciąż latają, to dlaczego my wybieramy się na Marsa. Po co wydajemy miliardy rocznie na utrzymanie kosmicznych programów naukowych, na poszukiwania cywilizacji pozaziemskich?
- Wiesz, ile kosztowała wyprawa na Marsa w 1982 roku?
- A była taka?
- Oczywiście. A wiesz, ile było lotów na Księżyc?
- Nie czytałem gazet, mogłem kilka wypraw przeoczyć. Wróćmy jednak do tych zza powietrznego oceanu. Co wiesz o nich?
- Gdyby nie oni, nie mielibyśmy samolotów z tytanu, nie znalibyśmy inżynierii genetycznej, nie wiedzielibyśmy, jak konstruować wirusy.
- Przepraszam za naiwność, to na tym polega ich pomoc?
- A skąd byśmy wiedzieli to wszystko?
- Z ich przekazów wynika, że wszystko, co wiemy i w co wierzymy, to wielka fikcja. Dopiero oni powiedzą nam prawdę. Oni zrobią wszystko, żeby był na Ziemi pokój. Jest na to sposób nie wymagający ani samolotów, ani rakiet ani urządzeń zanieczyszczających środowisko. Nie uważasz, że to zbyt piękne, by uwierzyć?!
- Masz rację, to tylko tak pięknie wygląda. To lekkostrawna papka dla mas. Myślisz, że to takie łatwe, że do arsenałów broni można się włamać, sprzedać potrzebującym dwa pociski i za te pieniądze cały kraj będzie miał urządzenie, aby z wody morskiej robić wodę źródlaną, której tak brakuje na Ziemi? Za miesiąc "zwiniemy" kolejne dwa pociski i rozwiążemy problem mieszkaniowy, a dla zachowania równowagi zmienimy klimat i tamtym po drugiej stronie też coś skubniemy. I za to każdy biedak w Etiopii wybuduje sobie mały skromny domek?
- Co za nonsensy! Po co mamy kraść, jeśli oni sami chcą rozwiązać jeden czy drugi problem.
- Teraz ty mówisz nonsensy. Nie mogą tego zrobić, bo w ramach jedności świata równowaga musi być utrzymana, a poza tym, czy ty chcesz, żebyśmy się przestali zbroić? Przecież to totalne bezrobocie. To są realia.
- OK., ale wyjaśnij mi, dlaczego, jeśli jakaś firma bankrutuje, to góra się cieszy?
- To proste. Firma bankrutuje na dwa sposoby. Albo jest to firma państwowa, czyli musi dostawać dotacje, albo jest prywatna - wtedy zgłasza się upadek, ktoś zyskuje miliardy, otwiera nową firmę pod inną przykrywką, bierze gotówkę do kieszeni i nową pożyczkę z banku.
- A co z ludźmi?
- Z kim? Mój drogi, musisz wiedzieć, że przywileje dotyczą pracodawcy, a nie pracownika. Wyjaśnię ci to: jak ja mam biznes, to mnóstwo rzeczy, które kupuję, mogę sobie odpisać od podatku, np. mogę sobie odpisać kilkaset milionów na samochód niezbędny dla reklamy i prestiżu firmy, koszty wakacji na Hawajach jako ciężką podróż w sprawach biznesowych. Prowadząc biznes, muszę wydawać ciężkie pieniądze na zdobywanie wiedzy, informacji itp. Wydając te pieniądze i odpisując od podatku, mam już dwie rzeczy - pieniądze i wiedzę. Dalej - abym mógł skutecznie działać, muszę odpisać jeszcze na opłacenie ludzi, którzy będą za mnie myśleć. Oni pomogą mi rozwinąć interes i zarobić jeszcze większe pieniądze. Kiedy będę miał naprawdę wielkie pieniądze, muszę znów wydawać na prawników, żeby móc działać zgodnie z prawem. Jeżeli noga mi się powinie, muszę mieć na opłacenie tych, którzy wiedzą, jak sprawę wygrać, lub też opłacić tych, którzy zgodzą się sprawę przegrać. Ponieważ zawsze ktoś będzie się mieszał do moich interesów, muszę w skali lokalnej tak ustawić ludzi, by pracowali dla mnie. Potrzeba wiele wysiłku, żeby im wytłumaczyć, że ich teoria jest niezgodna z moimi założeniami i że dobrze będzie do niej wprowadzić pewne zmiany, inaczej stracą pracę i przejdą na zasiłek. Kiedy zrozumieją, że nie wypada walczyć z szefem, powinni porozmawiać z przyjaciółmi w innych miejscowościach, że moja wolność nie może być ograniczona do jednego miasta, państwa itp. To wszystko niestety kosztuje.
- Co ty bredzisz, przecież sam mówiłeś, że wszystko odpisujesz od podatku. Już z tego, co wyliczyłeś, wynika, że iluś tam ludzi musi pracować bezproduktywnie, żebyś mógł zarobić i opłacić swoje zachcianki. Czego ty chcesz?
- To już jest polityka, do której się nie mieszaj. Zajmij się swoim UFO. Powiem ci jak koledze: jedno UFO i drugie UFO to dwa różne UFO. UFO, o którym się mówi i te wszystkie jego odmiany, to tzw. prawdziwe UFO, o tym mogą wszyscy wiedzieć. To drugie UFO, tzw. fałszywe, nie istnieje, ponieważ nikt nie może o nim wiedzieć.
- Gdzie tutaj logika?
- Logika to twój problem, a cała filozofia polega na tym, żeby wszyscy wierzyli w oficjalną prawdę, a nie w fałszerstwo.
- Ale przecież fałszywe jest to, co rzekomo jest prawdziwe, dlaczego ukrywacie prawdę!
- Mój drogi, to już nie jest filozofia, ale polityka, i jak ci już powiedziałem, do polityki się nie mieszaj. Sam czytałeś, że do jakiejś tam kobiety przylecieli z Plejad czy innego układu.
- Wiesz, im dłużej z tobą rozmawiam, tym bardziej jestem skłonny wierzyć, że to wszystko od A do Z sam spreparowałeś lub że coś jest z tobą nie w porządku.
- Widzisz, to twój błąd. Po pierwsze nie "sam", a po drugie nie "wszystko". Ludzie też mają prawo do popisywania się i dlatego musimy pozwolić im karczować hektary lasu lub tworzyć inne imponujące wartości. Nie muszą się zagłębiać w sprawy, o których myślimy my.
- Dobrze, to powiedz mi, jak kolega, co nas czeka?
- Czy ty chcesz się naprawdę dowiedzieć, czy chcesz dostać zawału? Ale co nieco ci powiem. UFO, o którym wiesz, przekazuje nam szalenie ważne informacje. Np. to, że wszystko, co związane jest z religią, jest sfabrykowane.
- Jak to, a Święci, Objawienia, Biblia?
- Właśnie. Objawienia to obrazy holograficzne, cuda to brednie, a ten, którego uważacie za Syna Boga, był jedynie prorokiem zapowiadającym przyjście prawdziwego Mesjasza, czyli Boga. Istniał wiec Jezus-prorok, Mesjasz człowiek-Bóg dopiero przyjdzie.
- Nie rozumiem, przecież istnieją naukowcy, którzy udowodnili nie tylko wiarygodność Biblii, ale to, że wszystko tam napisane jest absolutną prawdą. To przecież 25 lat pracy kilkuset naukowców z różnych stron świata. Czy oni wszyscy bredzą, czy bredzą miliony wiernych, czy bredzi kilka tysięcy lat historii? Czy ty aby nie potrzebujesz awansować? Przyznaj się. Wiem, że maczacie palce w przerabianiu historii, ale żeby się szarpać pod płaszczykiem pseudonauki na pozycję Boga? Co zamierzacie zrobić z pięcioma miliardami ludzi, którzy na was pracowali? Do czego dążycie!
- Widzisz, ci ludzie pracowali, ale myśmy im płacili i dzięki temu mieli jedzenie, a co za tym idzie, siłę do pracy. Technologię rozwinęliśmy po to, żeby nie chodzili do pracy pieszo. Daliśmy im samochody, daliśmy im wszystko, ale nie możemy dawać bez końca. Poza tym musisz zrozumieć, że rozwój nasz zaszedł tak daleko, że wystarczy nam w zupełności praca 10 procent obecnej populacji. Taka grupa ludzi, w należyty sposób wyszkolona, zrobi to, o co ich poprosimy, i do tego wcale nie będą potrzebne pieniądze. Musimy im ułatwić życie i zadbać o przyrodę. Zamiast wielu dokumentów, które teraz posiadają, dajemy im ostatni cud technologii w postaci biochipu. Po pierwsze, będziemy znali każdy ich krok, po drugie, z biochipu będzie wiadomo, jaki jest ich stan zaangażowania się w nasze wspólne światowe dzieło rozwoju i podróży do nowego millenium, nowej ery. Ery, w której już nie motłoch będzie rządził i słuchał Kościoła, ale wszyscy muszą być posłuszni jednemu szefowi. Temu, który zasiądzie na najwyższym tronie. Nasze największe umysły zrealizowały wspólny projekt. Udało nam się stworzyć to, co będzie dla nas rajem na Ziemi.
- Co masz na myśli mówiąc "dla nas"?
- Pewnie, że nie ciebie, bo jesteś filozofującym gnojkiem, ale tych, którzy ciężką pracą pomnażali światowy majątek. Posiadamy pieniądze, wiedzę, władzę, siłę. Żadna religia nie jest w stanie zabronić zasiąść nam na tronie władzy świata, władzy nie tylko politycznej, ale i religijnej. Spośród nas zostanie wybrany ten, któremu cały świat, cały ten motłoch, odda pokłon, jeśli dobrze pójdzie - wraz z Bogiem.
- Czego wy na Boga żądacie, macie przecież dość pieniędzy!
- Nie powiedziałem, że mamy pieniądze, ale że mamy wszystkie pieniądze, a to różnica. A czego chcemy? - Wszystkiego. Czy masz jeszcze jakieś pytania?
- Nie chcę już o niczym słyszeć, pozwól, że wrócę do swojej pustelni i pomodlę się ze te milionowe rzesze, które wpadły w wasze sidła. Wpuszczaliście je w kanał ciemnoty i dezinformacji, wciskaliście im swoją pseudonaukę. Robiliście sztuczne podziały pomiędzy Północą a Południem, pomiędzy Wschodem a Zachodem. To na wasze rozkazy mordowali się ludzie, często mordowały się rodziny, bo żyły akurat w różnych państwach czy w różnych okręgach.
Po tym wszystkim, co mi powiedziałeś, pozwól, że przed odejściem skończę swoją myśl: Wasze ostatnie fałszerstwo nazywa się "jednoczeniem świata". Pod hasłem pokoju, jedności, rozwoju, dobrobytu i tym podobnych bredni rozegracie ostateczną walkę. Wygraliście ich w historii kilkanaście. Zapomnieliście jednak, że nie ten ostatecznie wygrywa, który zwycięża w bitwie, ale ten, który wygrywa wojny. Wojnę jednak przyjdzie wam przegrać. Padniecie jako ostatni. Musicie być ostatni, żeby do końca widzieć własne okrucieństwo.
I kiedy zobaczycie swoje zwycięstwo, zrozumiecie swoją przegraną. Wtedy powstanie ten, który jest prawdziwym Bogiem. Powstaną Aniołowie, oni rozegrają z wami ostateczną wojnę. Jesteście otumanieni przez gigantyczne siły demonów, ale czujecie, że nie możecie wygrać. Możecie wymordować wszystkich ludzi - tylko tyle możecie. Zwyciężycie teraz, ale truchlejecie przed obliczem Wszechmocy. Bóg wybaczy tym, którzy żyli w niewiedzy, ale wy zostaniecie zniszczeni. Żegnam cię, kolego, i obyśmy się nigdy wiecej nie spotkali. Ty mając władzę, siłę, pieniądze pozostaniesz jedynie demonem. My, po przeciwnej stronie barykady, nie poddamy się, gdyż wszyscy, bez wyjątku, jesteśmy duchami.
Alient z III Wymiaru