Jacek Kowalski

Dysputa poważna pomiędzy ojcem z Zakonu Kaznodziejskiego a braciszkiem od Braci Mniejszych

Dosyć mając czczych gadanin
Z polskim wiarołomnym gminem
Brnącym w błędach szarlatanin,
Zgadał się raz franciszkanin
Z dominikaninem.
Rzekł dominikanin: Powiedz,
Mój braciszku przeubogi,
Czy nie zwodzisz swoich owiec
I nie zbaczasz na manowiec
Z dogmatycznej drogi?
Ha! - rzekł braciszek - święty Franciszek
Jak tamaryszek w sercu mym trwa;
Pan Bóg nas kocha więcej niż trocha,
Reszta - rzecz płocha. Tralalalala!

Odrzekł do franciszkanina
Nasz dominikanin: Przecie!
Poryw serca to nie kpina;
Uczą tak w zakonie i na
Uniwersytecie.
Lecz kiedy się zdarza chwila,
Przyjm refleksji te dwa słówka,
Że kto mózgu nie wysila,
Ten wyrasta na debila,
Albo i półgłówka.
Ha! - rzekł braciszek - święty Franciszek
Jak tamaryszek w sercu mym trwa;
Pan Bóg nas kocha więcej niż trocha,
Reszta - rzecz płocha. Tralalalala!

Rzekł dominikanin: Bracie!
Święta zgoda i współżycie;
My kochamy - wy kochacie;
Tylko trochę mniej czytacie
I w ogóle - tkwicie.
A głupota i prostota,
Są to dwie odmienne rzeczy,
Gdyż prostota jest to cnota,
Za głupotę zaś idiota
W czyśćcu się upiecze.
Ha! - rzekł braciszek - święty Franciszek
Jak tamaryszek w sercu mym trwa;
Pan Bóg nas kocha więcej niż trocha,
Reszta - rzecz płocha. Tralalalala!

Rzekł dominikanin: Boże!
Ty stworzyłeś okrąg świata,
Niebo, lądy oraz morze,
I co w ziemi i przestworze
Chodzi albo lata.
Każde bydlę i kamyszek
Chwali Ciebie w stworzeń tłumie,
Każdy z kwiatków, każda z szyszek;
Niechaj więc i ten braciszek
Chwali Cię jak umie.
Ha! - rzekł braciszek - święty Franciszek
Jak tamaryszek w sercu mym trwa;
Pan Bóg nas kocha więcej niż trocha,
Reszta - rzecz płocha. Tralalalala!

Tu dominikanin wściekł się
I wewnętrznie się zapienił,
Mówiąc:
Przy mym intelekcie,
Trzeba, bym tej pieśni wreszcie
Nowy dał refrenik.
Choć nie jestem Ksiądz Twardowski,
Ani nawet Boża Krówka,
Ale przy pomocy Boskiéj,
Oraz Weny Częstochowskiéj,
Proszę: mam już słówka:
Święty Tomaszu, chroń mądrość naszą,
Duchowną paszą nas pasąc, więc
Mądrość miłości, miłość mądrości
Daj; a kto złości się, takiego bęc!

Tutaj franciszkanin zdumiał
Się; dominikanin zasię
Propagandy sens zrozumiał,
Darł się więc, jak tylko umiał
I jak tylko da się.
Autor z nim się utożsamia,
Oraz solidaryzuje,
Sercem i umysłem skłania
I do jego się śpiewania
Dokooptowuje:
Święty Tomaszu, chroń mądrość naszą,
Duchowną paszą nas pasąc, więc
Mądrość miłości, miłość mądrości
Daj; a kto złości się, takiego bęc!

Wszystkie zamieszczone teksty pochodzą z oficjalnej strony internetowej Jacka Kowalskiego - za literówki nie biorę odpowiedzialności, choć zauważone staram się usuwać. Płyty Jacka Kowalskiego można nabyć np. w sklepie internetowym wydawnictwa Paganini.

Valid XHTML 1.0! Szymon Sokół <szymon@uci.agh.edu.pl> , 12.04.2005