Henryk Sienkiewicz

W pustyni i w puszczy





ROZDZIA I

 Wiesz, Nel  mwi Sta Tarkowski do swojej przyjaciki, maej Angielki  wczoraj przyszli zabtie (policjanci) i aresztowali on dozorcy Smaina i jej troje dzieci  t Fatm, ktra ju kilka razy przychodzia do biura do twojego ojca i do mego.

A maa, podobna do licznego obrazka Nel podniosa swe zielonawe oczy na Stasia i zapytaa na wp ze zdziwieniem, a na wp ze strachem:

 Wzili j do wizienia?

 Nie, ale nie pozwolili jej wyjecha do Sudanu i przyjecha urzdnik, ktry jej bdzie pilnowa, by ani krokiem nie wyruszya z Port-Saidu.

 Dlaczego?

Sta, ktry koczy rok czternasty i ktry sw omioletni towarzyszk kocha bardzo, ale uwaa za zupene dziecko, rzek z min wielce zarozumia:

 Jak dojdziesz do mego wieku, to bdziesz wiedziaa wszystko, co si dzieje nie tylko wzdu kanau, od Port-Saidu do Suezu, ale i w caym Egipcie. Czy ty nic nie syszaa o Mahdim?

 Syszaam, e jest brzydki i niegrzeczny.

Chopiec umiechn si z politowaniem.

 Czy jest brzydki  nie wiem. Sudaczycy utrzymuj, e jest pikny. Ale powiedzie, e jest niegrzeczny, o czowieku, ktry wymordowa ju tylu ludzi, moe tylko dziewczynka omioletnia, w sukience, ot! takiej  do kolan!

 Tatu mi tak powiedzia, a tatu wie najlepiej.

 Powiedzia ci tak dlatego, e inaczej by nie zrozumiaa. Do mnie by si tak nie wyrazi. Mahdi jest gorszy ni cae stado krokodyli. Rozumiesz? Dobre mi powiedzenie: niegrzeczny, tak si mwi do niemowlt.

Lecz ujrzawszy zachmurzon twarz dziewczynki umilk, a potem rzek:

 Nel! wiesz, e nie chciaem ci zrobi przykroci; przyjdzie czas, e i ty bdziesz miaa czternasty rok. Obiecuj ci to na pewno.

 Aha!  odpowiedziaa z zatroskanym wejrzeniem  a jeeli Mahdi wpadnie przedtem do Port-Saidu i mnie zje?

 Mahdi nie jest ludoerc, wic ludzi nie zjada, tylko ich morduje. Do Port-Saidu te nie wpadnie, a gdyby nawet wpad i chcia ci zabi, pierwej miaby ze mn do czynienia.

Owiadczenie to oraz wist, z jakim Sta wcign nosem powietrze, nie zapowiadajcy nic dobrego dla Mahdiego, uspokoiy znacznie Nel co do wasnej osoby.

 Wiem  odrzeka.  Ty by mnie nie da. Ale dlaczego nie puszczaj Fatmy z Port-Saidu?

 Bo Fatma jest cioteczn siostr Mahdiego. M jej, Smain, owiadczy rzdowi egipskiemu w Kairze, e pojedzie do Sudanu, gdzie przebywa Mahdi, i wyrobi wolno dla wszystkich Europejczykw, ktrzy wpadli w jego rce.

 To Smain jest dobry?

 Czekaj. Twj i mj tatu, ktrzy znali doskonale Smaina, nie mieli wcale do niego zaufania i ostrzegali Nubara Pasz, by mu nie ufa. Ale rzd zgodzi si wysa Smaina i Smain bawi od p roku u Mahdiego. Jecy jednak nie tylko nie wrcili, ale przysza z Chartumu wiadomo, e mahdyci obchodz si z nimi coraz okrutniej, a e Smain, nabrawszy od rzdu pienidzy, zdradzi. Przysta cakiem do Mahdiego i zosta mianowany emirem. Ludzie powiadaj, e w tej okropnej bitwie, w ktrej poleg jenera Hicks, Smain dowodzi artyleri Mahdiego i on to podobno nauczy mahdystw obchodzi si z armatami, czego przedtem, jako dzicy ludzie, wcale nie umieli. Ale Smainowi chodzi teraz o to, by wydosta z Egiptu on i dzieci, tote gdy Fatma, ktra widocznie z gry wiedziaa, co zrobi Smain, chciaa cichaczem wyjecha z Port-Saidu, rzd aresztowa j teraz razem z dziemi.

 A co rzdowi przyjdzie z Fatmy i jej dzieci?

 Rzd powie Mahdiemu: Oddaj nam jecw, a my oddamy ci Fatmꅔ

Na razie rozmowa urwaa si, albowiem uwag Stasia zwrciy ptaki lecce od strony Echtum om Farag ku jezioru Menzaleh. Leciay one do nisko i w przezroczystym powietrzu wida byo wyranie kilka pelikanw z zagitymi na grzbiety szyjami, poruszajcych z wolna ogromnymi skrzydami. Sta pocz zaraz naladowa ich lot, wic zadar gow i bieg przez kilkanacie krokw grobl, machajc rozoonymi rkoma.

 Patrz, lec i czerwonaki  zawoaa nagle Nel.

Sta zatrzyma si w jednej chwili, gdy istotnie za pelikanami, ale nieco wyej, wida byo zawieszone na bkicie jakby dwa wielkie, rowe i purpurowe kwiaty.

 Czerwonaki! Czerwonaki!

 One wracaj pod wieczr do swoich siedzib na wysepkach  rzek chopiec.  Ach, gdybym mia strzelb!

 Po c by mia do nich strzela?

 Kobiety takich rzeczy nie rozumiej. Ale pjdmy dalej, moe zobaczymy ich wicej.

To powiedziawszy wzi dziewczynk za rk i poszli ku pierwszej za Port-Saidem kanaowej przystani, za nimi za nadaa Murzynka Dinah, niegdy piastunka maej Nel. Szli waem oddzielajcym wody jeziora Menzaleh od kanau, przez ktry przepywa w tej chwili, prowadzony przez pilota, duy parowiec angielski. Zblia si wieczr. Soce stao jeszcze do wysoko, ale przetoczyo si ju na stron jeziora. Sonawe jego wody poczynay lni zotem i drga odblaskami pawich pir. Po arabskim brzegu cigna si, jak okiem sign, powa piaszczysta pustynia  gucha, zowroga, martwa. Midzy szklanym, jakby obumarym niebem a bezmiarem pomarszczonych piaskw nie byo ladu ywej istoty. Podczas gdy na kanale wrzao ycie, krciy si odzie, rozlegay si wisty parowcw, a nad Menzaleh migotay w socu stada mew i dzikich kaczek  tam, na arabskim brzegu, bya jakby kraina mierci. Tylko w miar jak soce zniajc si stawao si coraz czerwiesze, piaski poczy przybiera barw liliow, tak, jak jesieni maj wrzosy w polskich lasach.

Dzieci idc ku przystani ujrzay jeszcze kilka czerwonakw, do ktrych miay si ich oczy, po czym Dinah owiadczya, e Nel musi wraca do domu. W Egipcie po dniach, ktre nawet w czasie zimy czsto bywaj upalne, nastpuj noce bardzo zimne, a e zdrowie Nel wymagao wielkiej ostronoci, ojciec jej, pan Rawlison, nie pozwala, by dziewczynka znajdowaa si po zachodzie soca nad wod. Zawrcili wic ku miastu, na ktrego kracu staa w pobliu kanau willa pana Rawlisona  i w chwili gdy soce zanurzyo si w morzu, znaleli si pod dachem. Niebawem przyby te zaproszony na obiad inynier Tarkowski, ojciec Stasia  i cae towarzystwo, wraz z Francuzk, nauczycielk Nel, pani Olivier, zasiado do stou.

Pan Rawlison, jeden z dyrektorw kompanii Kanau Sueskiego, i Wadysaw Tarkowski, starszy inynier teje kompanii, yli od wielu lat w najcilejszej przyjani. Obaj byli wdowcami, ale pani Tarkowska, rodem Francuzka, zmara z chwil przyjcia na wiat Stasia, to jest przed laty przeszo trzynastu, matka za Nel zgasa na suchoty w Heluanie, gdy dziewczynka miaa lat trzy. Obaj wdowcy mieszkali w ssiednich domach w Port-Saidzie i z powodu swych zaj widywali si codziennie. Wsplne nieszczcie zbliyo ich jeszcze bardziej do siebie i umocnio zawart poprzednio przyja. Pan Rawlison pokocha Stasia jak wasnego syna, a za pan Tarkowski byby skoczy w ogie i wod za ma Nel. Po ukoczeniu dziennych prac najmilszym dla nich odpoczynkiem bya rozmowa o dzieciach, ich wychowaniu i przyszoci. Podczas podobnych rozmw najczciej bywao tak, e pan Rawlison wychwala zdolnoci, energi i dzielno Stasia, a pan Tarkowski unosi si nad sodycz i anielsk twarzyczk Nel. I jedno, i drugie byo prawd. Sta by troch zarozumiay i troch chepliwy, ale uczy si doskonale, i nauczyciele szkoy angielskiej, do ktrej chodzi w Port-Saidzie przyznawali mu istotnie niezwyke zdolnoci. Co do odwagi i zaradnoci, odziedziczy j po ojcu, albowiem pan Tarkowski posiada te przymioty w wysokim stopniu i w znacznej czci im wanie zawdzicza obecne swe wysokie stanowisko. W roku 1863 bi si bez wytchnienia w cigu jedenastu miesicy. Nastpnie ranny, wzity do niewoli i skazany na Sybir, uciek z gbi Rosji i przedosta si za granic. By ju przed pjciem do powstania skoczonym inynierem, jednake rok jeszcze powici na studia hydrauliczne, a nastpnie otrzyma posad przy kanale i w cigu kilku lat  gdy poznano jego znajomo rzeczy, energi i pracowito  zaj wysokie stanowisko starszego inyniera.

Sta urodzi si, wychowa i doszed do czternastego roku ycia w Port-Saidzie, nad kanaem, wskutek czego inynierowie, koledzy ojca, nazywali go dzieckiem pustyni. Pniej, bdc ju w szkole, towarzyszy czasem ojcu lub panu Rawlisonowi, w czasie wakacji i wit, w wycieczkach, jakie z obowizku musieli czyni od Port-Saidu a do Suezu, dla rewizji robt przy wale i przy pogbianiu oyska kanau. Zna wszystkich  zarwno inynierw i urzdnikw komory, jak i robotnikw, Arabw i Murzynw. Krci i wkrca si wszdzie, wyrasta, gdzie go nie posiali, robi dugie wycieczki waem, jedzi dk po Menzaleh i zapuszcza si nieraz do daleko. Przeprawia si na brzeg arabski i dorwawszy si do czyjego bd konia, a w braku konia  do wielbda, a nawet i osa, udawa farysa w pustyni, sowem, jak si wyraa pan Tarkowski, bobrowa wszdzie i kad woln od nauki chwil spdza nad wod.

Ojciec nie sprzeciwia si temu wiedzc, e wiosowanie, konna jazda i cige ycie na wieym powietrzu wzmacnia zdrowie chopca i rozwija w nim zaradno. Jako Sta wyszy by i silniejszy, ni bywaj chopcy w jego wieku, a do mu byo spojrze w oczy, by odgadn, e w razie jakiego wypadku prdzej zgrzeszy zbytkiem zuchwaoci ni bojani. W czternastym roku ycia by jednym z najlepszych pywakw w Port-Saidzie, co niemao znaczyo, albowiem Arabowie i Murzyni pywaj jak ryby. Strzelajc z karabinkw maego kalibru  i tylko kulami, do dzikich kaczek i do egipskich gsi, wyrobi sobie niechybn rk i oko. Marzeniem jego byo polowa kiedy na wielkie zwierzta w Afryce rodkowej; chciwie te sucha opowiada Sudaczykw zajtych przy kanale, ktrzy spotykali si w swej ojczynie z wielkimi drapienikami i gruboskrnymi.

Miao to i t korzy, e uczy si zarazem ich jzykw. Kana Sueski nie do byo przekopa, trzeba go jeszcze i utrzyma, gdy inaczej piaski z pusty, lecych po obu jego brzegach, zasypayby go w cigu roku. Wielkie dzieo Lessepsa wymaga cigej pracy i czujnoci. Tote do dzi dnia nad pogbieniem jego oyska pracuj pod dozorem biegych inynierw potne maszyny i tysice robotnikw. Przy przekopywaniu kanau pracowao ich dwadziecia pi tysicy. Dzi, wobec dokonanego dziea i ulepszonych nowych maszyn, potrzeba ich znacznie mniej, jednake liczba ich jest dotychczas dosy znaczna. Przewaaj wrd nich ludzie miejscowi, nie brak jednak i Nubijczykw, i Sudaczykw, i Somalisw, i rozmaitych Murzynw mieszkajcych nad Biaym i Niebieskim Nilem, to jest w okolicach, ktre przed powstaniem Mahdiego zaj by rzd egipski. Sta y ze wszystkimi za pan brat, a majc, jak zwykle Polacy, nadzwyczajn zdolno do jzykw pozna, sam nie wiedzc jak i kiedy, wiele ich narzeczy. Urodzony w Egipcie, mwi po arabsku jak Arab. Od Zanzibarytw, ktrych wielu suyo za palaczw przy maszynach, wyuczy si rozpowszechnionego wielce w caej Afryce rodkowej jzyka ki-swahili, umia nawet rozmwi si z Murzynami z pokole Dinka i Szylluk, zamieszkujcych poniej Faszody nad Nilem. Mwi prcz tego biegle po angielsku, po francusku i po polsku, albowiem ojciec jego, gorcy patriota, dba o to wielce, by chopiec zna mow ojczyst. Sta, oczywicie, uwaa mow t za najpikniejsz w wiecie i uczy jej, nie bez powodzenia, ma Nel. Nie mg tylko dokaza tego, aby jego imi wymawiaa Sta, nie Stes. Nieraz te przychodzio midzy nimi z tego powodu do nieporozumie, ktre trway jednak dopty tylko, dopki w oczach dziewczyny nie zaczynay wieci ezki. Wwczas Stes przeprasza j  i bywa zy na samego siebie.

Mia jednak brzydki zwyczaj mwi z lekcewaeniem o jej omiu latach i przeciwstawia im swj powany wiek i dowiadczenie. Utrzymywa, e chopiec, ktry koczy lat czternacie, jeli nie jest jeszcze zupenie dorosym, to przynajmniej nie jest ju dzieckiem, a natomiast zdolny ju jest do wszelkiego rodzaju czynw bohaterskich, zwaszcza jeli ma w sobie krew polsk i francusk. Pragn te najgorcej, eby kiedykolwiek zdarzya si sposobno do takich czynw, szczeglniej w obronie Nel. Oboje wynajdywali rozmaite niebezpieczestwa i Sta musia odpowiada na jej pytania, co by zrobi, gdyby na przykad wlaz do jej domu przez okno krokodyl majcy dziesi metrw albo skorpion tak duy jak pies. Obojgu ani na chwil nie przychodzio do gowy, e wkrtce grona rzeczywisto przewyszy wszelkie ich fantastyczne przypuszczenia.



ROZDZIA II

Tymczasem w domu czekaa ich podczas obiadu dobra nowina. Panowie Tarkowski i Rawlison byli zaproszeni przed kilku tygodniami, jako biegli inynierowie, do obejrzenia i oceny robt prowadzonych przy caej sieci kanaw w prowincji El-Fajum, w okolicach miasta Medinet, blisko jeziora Karoun oraz wzdu rzeki Jussef i Nilu. Mieli tam zabawi koo miesica i uzyskali na to urlopy od wasnej kompanii. Poniewa zbliay si wita Boego Narodzenia, wic obaj nie chcc rozstawa si z dziemi postanowili, e Sta i Nel pojad take do Medinet. Po usyszeniu tej nowiny dzieci omal nie wyskoczyy ze skry z radoci. Dotychczas znay miasta lece wzdu kanau, a mianowicie Izmail i Suez, poza kanaem za  Aleksandri i Kair, pod ktrym oglday wielkie piramidy i Sfinksa. Ale byy to krtkie wycieczki, gdy wyprawa do Medinet-el-Fajum wymagaa caego dnia jazdy kolej wzdu Nilu na poudnie, a potem od El-Wasta na zachd, ku Pustyni Libijskiej. Sta zna Medinet z opowiada modszych inynierw i podrnikw, ktrzy jedzili tam na polowanie na wszelkiego rodzaju ptactwo wodne oraz na wilki z pustyni i hieny. Wiedzia, e jest to osobna wielka oaza leca po lewym brzegu Nilu, ale niezalena od jego wyleww i majca swj wasny system wodny, utworzony przez jezioro Karoun, przez Bahr-Jussef i przez ca wi drobnych kanaw. Ci, ktrzy oaz t widzieli, mwili, e jakkolwiek kraina ta naley do Egiptu, jednake, oddzielona od niego pustyni, tworzy odrbn cao. Tylko rzeka Jussef wie, rzekby, niebieskim cienkim sznurkiem t okolic z dolin Nilu. Wielka obfito wd, yzno gleby i wspaniaa rolinno tworz z niej jakby raj ziemski, a rozlege ruiny miasta Krokodilopolis cigaj tam setki ciekawych podrnikw. Stasiowi jednak umiechay si gwnie brzegi jeziora Karoun z rojami ptactwa i wyprawy na wilki do pustynnych wzgrz Gue-bel-el-Sedment.

Ale wakacje jego zaczynay si dopiero za kilka dni, poniewa za rewizja robt przy kanaach bya spraw piln i starsi panowie nie mogli traci czasu, uoyli si przeto, e wyjad niezwocznie, a dzieci wraz z pani Olivier w tydzie pniej. I Nel, i Sta mieli ochot jecha zaraz, ale Sta nie mia o to prosi. Poczli natomiast wypytywa o rozmaite sprawy tyczce podry i z nowymi wybuchami radoci przyjli wiadomo, e nie bd mieszkali w niewygodnych utrzymywanych przez Grekw hotelach, ale w namiotach dostarczonych przez Towarzystwo Podrnicze Cooka. Tak zwykle urzdzaj si podrnicy, ktrzy z Kairu wyjedaj na duszy nawet pobyt do Medinet. Cook dostarcza namiotw, suby, kucharzy, zapasw ywnoci, koni, osw, wielbdw i przewodnikw, tak e podrnik nie potrzebuje o niczym myle. Jest to wprawdzie do kosztowny sposb podrowania, ale panowie Tarkowski i Rawlison nie mieli potrzeby si z tym liczy, wszelkie bowiem wydatki ponosi rzd egipski, ktry ich zaprosi, jako biegych, do oceny i rewizji prac przy kanaach. Nel, ktra nad wszystko w wiecie lubia jedzi na wielbdzie, otrzymaa obietnic od ojca, e dostanie osobnego, garbatego wierzchowca, na ktrym wraz z pani Olivier albo z Dinah, a czasem i ze Stasiem, bdzie braa udzia we wsplnych wycieczkach w blisze okolice pustyni i do Karoun. Stasiowi przyrzek pan Tarkowski, e pozwoli mu kiedy noc pj na wilki  i e jeeli przyniesie dobre wiadectwo szkolne, to dostanie prawdziwy angielski sztucer i wszelkie potrzebne dla myliwego przybory. Poniewa Sta pewny by cenzury, wic od razu zacz uwaa si za posiadacza sztucera i obiecywa sobie dokona z nim rozmaitych zdumiewajcych i wiekopomnych czynw.

Na takich projektach i rozmowach zeszed uszczliwionym dzieciom obiad. Stosunkowo najmniej zapau okazywaa do zamierzonej podry pani Olivier, ktrej nie chciao si rusza z wygodnej willi w Port-Saidzie i ktr przestraszaa myl zamieszkania przez kilka tygodni w namiocie, a zwaszcza zamiar wycieczek na wielbdach. Zdarzyo si jej ju kilkakrotnie prbowa podobnej jazdy, jak to zwykle robi przez ciekawo wszyscy Europejczycy zamieszkali w Egipcie, i zawsze te prby wypaday niepomylnie. Raz wielbd podnis si za wczenie, gdy jeszcze nie zasiada si dobrze na siodle, i skutkiem tego stoczya si przez jego grzbiet na ziemi. Innym razem nie nalecy do lekkononych dromader utrzs j tak, e przez dwa dni nie moga przyj do siebie, sowem, o ile Nel po dwu lub trzech przejadkach, na ktre pozwoli pan Rawlison, zapewniaa, e nie ma nic rozkoszniejszego na wiecie, o tyle pani Olivier zostay przykre wspomnienia. Mwia, e to jest dobre dla Arabw albo dla takiej kruszynki jak Nel, ktra nie wicej si utrzsie ni mucha, ktra by siada na garbie wielbda, ale nie dla osb powanych i niezbyt lekkich, a zarazem majcych pewn skonno do nieznonej choroby morskiej. Lecz co do Medinet-el-Fajum miaa i inne obawy. Oto w Port-Saidzie, zarwno jak w Aleksandrii, Kairze i caym Egipcie, nie mwiono o niczym wicej, tylko o powstaniu Mahdiego i okruciestwach derwiszw. Pani Olivier nie wiedzc dokadnie, gdzie ley Medinet, zaniepokoia si, czy to nie bdzie zbyt blisko od mahdystw, i wreszcie pocza wypytywa o to pana Rawlisona.

Lecz on umiechn si tylko i rzek:

 Mahdi oblega w tej chwili Chartum, w ktrym broni si jenera Gordon. Czy pani wie, jak daleko z Medinet do Chartumu?

 Nie mam o tym adnego pojcia.

 Tak mniej wicej jak std do Sycylii  objani pan Tarkowski.

 Mniej wicej  potwierdzi Sta.  Chartum ley tam, gdzie Nil Biay i Niebieski schodz si i tworz jedn rzek. Dzieli nas od niego ogromna przestrze Egiptu i caa Nubia.

Nastpnie chcia doda, e choby Medinet leao bliej od krajw zajtych przez powstanie, to przecie on tam bdzie ze swoim sztucerem, ale przypomniawszy sobie, e za podobne przechwaki dosta ju nieraz bur od ojca  umilk.

Starsi panowie poczli jednak rozmawia o Mahdim i o powstaniu, bya to bowiem najwaniejsza dotyczca Egiptu sprawa. Wiadomoci spod Chartumu byy ze. Dzikie hordy oblegay ju miasto od ptora miesica; rzdy egipski i angielski dziaay powolnie. Odsiecz zaledwie wyruszya i obawiano si powszechnie, e mimo sawy, mstwa i zdolnoci Gordona wane to miasto wpadnie w rce barbarzycw. Tego zdania by i pan Tarkowski, ktry podejrzewa, e Anglia yczy sobie w duszy, by Mahdi odebra Sudan Egiptowi po to, by pniej odebra go Mahdiemu i uczyni z tej ogromnej krainy posiado angielsk. Nie podzieli si jednak pan Tarkowski tymi podejrzeniami z panem Rawlisonem nie chcc uraa jego uczu patriotycznych.

Pod koniec obiadu Sta j wypytywa, dlaczego rzd egipski zabra wszystkie kraje lece na poudnie od Nubii, a mianowicie Kordofan, Darfur i Sudan a do Albert-Nianza  i pozbawi tamtejszych mieszkacw wolnoci. Pan Rawlison postanowi mu to wytumaczy: z tej przyczyny, e wszystko, co czyni rzd egipski, to czyni z polecenia Anglii, ktra rozcigna nad Egiptem protektorat i w rzeczywistoci rzdzia nim, jak sama chciaa.

 Rzd egipski nie zabra tam nikomu wolnoci  rzek  ale j setkom tysicy, a moe i milionom ludzi przywrci. W Kordofanie, w Darfurze i w Sudanie nie byo w ostatnich czasach adnych pastw niezalenych. Zaledwie tu i wdzie jaki may wadca roci prawo do niektrych ziem i zagarnia je wbrew woli ich mieszkacw, przemoc. Przewanie jednak byy one zamieszkae przez niezawise pokolenia Arabo-Murzynw, to jest przez ludzi majcych w sobie krew obu tych ras. Pokolenia te yy w ustawicznej wojnie. Napady na siebie wzajem i zabieray sobie konie, wielbdy, bydo rogate i przede wszystkim niewolnikw. Popeniano przy tym wiele okruciestw. Ale najgorsi byli kupcy polujcy na ko soniow i niewolnikw. Utworzyli oni jakby osobn klas ludzi, do ktrej naleeli wszyscy niemal naczelnicy pokole i zamoniejsi kupcy. Ci czynili zbrojne wyprawy daleko w gb Afryki, grabic wszdy ky soniowe i chwytajc tysice ludzi: mczyzn, kobiet i dzieci. Niszczyli przy tym wsie i osady, pustoszyli pola, przelewali rzeki krwi i zabijali bez litoci wszystkich opornych. Poudniowe strony Sudanu, Darfuru i Kordofanu oraz kraje nad grnym Nilem a po jeziora  wyludniy si w niektrych okolicach prawie zupenie. Lecz bandy arabskie zapuszczay si coraz dalej, tak e caa rodkowa Afryka staa si ziemi ez i krwi. Ot Anglia, ktra, jak ci wiadomo, ciga po caym wiecie handlarzy niewolnikw, zgodzia si na to, by rzd egipski zaj Kordofan, Darfur i Sudan, by to bowiem jedyny sposb zmuszenia tych grabiecw do porzucenia tego obrzydliwego handlu i jedyny sposb utrzymania ich w ryzach. Nieszczliwi Murzyni odetchnli, napady i grabiee ustay, a ludzie poczli y pod jakim takim prawem. Ale oczywicie taki stan rzeczy nie podoba si handlarzom, wic gdy znalaz si midzy nimi Mohammed-Achmed, zwany dzi Mahdim, ktry pocz gosi wojn wit pod pozorem, e w Egipcie upada prawdziwa wiara Mahometa, wszyscy rzucili si jak jeden czowiek do broni. I oto rozpalia si ta okropna wojna, ktra, przynajmniej dotychczas, bardzo le idzie Egipcjanom. Mahdi pobi we wszystkich bitwach wojska rzdowe, zaj Kordofan, Darfur, Sudan; hordy jego oblegaj obecnie Chartum i zapuszczaj si na pnoc a do granic Nubii.

 A czy mog doj a do Egiptu?  zapyta Sta.

 Nie  odpowiedzia pan Rawlison.  Mahdi zapowiada wprawdzie, e zawojuje cay wiat, ale jest to dziki czowiek, ktry o niczym nie ma pojcia. Egiptu nie zajmie nigdy, gdy nie pozwoliaby na to Anglia.

 Jeli jednak wojska egipskie zostan zupenie zniesione?

 Wwczas wystpi wojska angielskie, ktrych nie zwyciy nigdy nikt.

 A dlaczego Anglia pozwolia Mahdiemu zaj tyle krajw?

 Skd wiesz, e pozwolia  odpowiedzia pan Rawlison.  Anglia nie pieszy si nigdy, albowiem jest wieczna.

Dalsz rozmow przerwa sucy Murzyn, ktry oznajmi, e przysza Fatma Smainowa i baga o posuchanie.

Kobiety na Wschodzie zajmuj si sprawami prawie wycznie domowymi i rzadko nawet wychodz z haremw. Tylko ubosze udaj si na targi lub pracuj w polach, jak to czyni ony fellachw, to jest wieniakw egipskich. Ale i te przesaniaj wwczas twarze. Jakkolwiek w Sudanie, z ktrego pochodzia Fatma, zwyczaj ten nie bywa przestrzegany i jakkolwiek przychodzia ona ju poprzednio do biura pana Rawlisona, jednake przyjcie jej, zwaszcza o tak pnej porze i do prywatnego domu, wywoao pewne zdziwienie.

 Dowiemy si czego nowego o Smainie  rzek pan Tarkowski.

 Tak  odpowiedzia pan Rawlison dajc zarazem zna sucemu, aby wprowadzi Fatm.

Jako po chwili wesza wysoka, moda Sudanka, z twarz zupenie nie osonit, o bardzo ciemnej cerze i przepiknych, lubo dzikich i troch zowrogich oczach. Wszedszy pada zaraz na twarz, a gdy pan Rawlison kaza jej wsta, podniosa si, ale pozostaa na klczkach.

 Sidi  rzeka  niech Allach bogosawi ciebie, twoje potomstwo, twj dom i twoje trzody!

 Czego dasz?  zapyta inynier.

 Miosierdzia, ratunku i pomocy w nieszczciu, o panie! Oto jestem uwiziona w Fort-Saidzie i zatrata wisi nade mn i nad mymi dziemi.

 Mwisz, e uwiziona, a przecie moga tu przyj, a do tego w nocy.

 Odprowadzili mnie tu zabliowie, ktrzy we dnie i w nocy pilnuj mego domu, i wiem, e maj rozkaz poucina nam wkrtce gowy.

 Mw jak niewiasta roztropna  odpowiedzia wzruszajc ramionami pan Rawlison.  Jeste nie w Sudanie, ale w Egipcie, gdzie nie zabijaj nikogo bez sdu, wic moesz by pewna, e wos nie spadnie z gowy ani tobie, ani twym dzieciom.

Lecz ona pocza go baga, by wstawi si za ni jeszcze raz do rzdu, wyjedna jej pozwolenie na wyjazd do Smarna: Anglicy tak wielcy jak ty, panie (mwia), wszystko mog. Rzd w Kairze myli, e Smain zdradzi, a to jest nieprawda! Byli u mnie wczoraj kupcy arabscy, ktrzy przyjechali z Souakimu, a przedtem kupowali gum i ko soniow w Sudanie, i donieli mi, e Smain ley chory w El-Faszer i wzywa mnie wraz z dziemi do siebie, by je pobogosawi慔

 Wszystko to jest twj wymys, Fatmo  przerwa pan Rawlison.

Lecz ona zacza zaklina si na Allacha, e mwi prawd, a nastpnie mwia, i jeli Smain wyzdrowieje  to wykupi niezawodnie wszystkich jecw chrzecijaskich, jeli za umrze, to ona, jako krewna wodza derwiszw, atwo znajdzie do niego przystp i uzyska, co zechce. Niech jej tylko pozwol jecha, albowiem serce w jej piersiach skowyczy z tsknoty za mem. Co ona, nieszczsna niewiasta, zawinia rzdowi i chedywowi? Czy to jej wina i czy moe za to odpowiada, e ma nieszczcie by krewn derwisza Mohammeda-Achmeda?

Fatma nie miaa wobec Anglikw nazwa swego krewnego Mahdim, poniewa znaczy to: odkupiciel wiata  wiedziaa za, e rzd egipski uwaa go za buntownika i oszusta. Ale bijc wci czoem i wzywajc niebo na wiadectwo swej niewinnoci i niedoli, pocza paka i zarazem wy aonie, jak czyni na Wschodzie niewiasty po stracie mw lub synw. Nastpnie rzucia si znowu twarz na ziemi, a raczej na dywan, ktrym przykryta bya posadzka  i czekaa w milczeniu.

Nel, ktrej chciao si troch spa pod koniec obiadu, rozbudzia si zupenie, a majc poczciwe serduszko chwycia rk ojca i caujc j raz po raz, pocza prosi za Fatm:

 Niech jej tatu pomoe!  niech jej pomoe!

Fatma za, rozumiejc widocznie po angielsku, ozwaa si wrd ka, nie odrywajc twarzy od dywanu:

 Niech ci Allach bogosawi, kwiatku rajski, rozkoszy Omaja, gwiazdko bez zmazy!

Jakkolwiek Sta by w duszy bardzo zawzity na mahdystw, jednake wzruszy si take prob i blem Fatmy. Przy tym Nel wstawiaa si za ni, a on ostatecznie zawsze chcia tego, czego chciaa Nel  wic po chwili ozwa si niby do siebie, ale tak, by syszeli go wszyscy:

 Ja, gdybym by rzdem, pozwolibym Fatmie odjecha.

 Ale poniewa nie jeste rzdem  odpowiedzia mu pan Tarkowski  lepiej zrobisz nie wdajc si w to, co do ciebie nie naley.

Pan Rawlison mia rwnie litociw dusz i odczuwa pooenie Fatmy, ale uderzyy go w jej sowach rozmaite rzeczy, ktre wyday mu si prostym kamstwem. Majc prawie codzienne stosunki z komor w Izmaili wiedzia dobrze, e adne nowe adunki gumy ani koci soniowej nie przechodziy w ostatnich czasach przez kana. Handel tymi towarami usta prawie zupenie. Kupcy arabscy nie mogli te wraca z lecego w Sudanie miasta El-Faszer, gdy mahdyci w ogle z pocztku nie dopuszczali do siebie kupcw, a tych, ktrych mogli zapa, rabowali i zatrzymywali w niewoli. Byo to te rzecz niemal pewn, e opowiadanie o chorobie Smaina jest kamstwem.

Lecz poniewa oczki Nel patrzyy wci bagalnie na tatusia, wic ten nie chcc zasmuca dziewczynki rzeki po chwili do Fatmy:

 Fatmo, pisaem ju do rzdu na twoj prob, ale bez skutku. A teraz suchaj. Jutro z tym oto mehendysem (inynierem), ktrego tu widzisz, wyjedamy do Medinet-el-Fajum; po drodze zatrzymamy si przez jeden dzie w Kairze, albowiem chedyw chce rozmwi si z nami o kanaach prowadzonych od Bahr-Jussef i da nam co do nich polecenia. W czasie rozmowy postaram si przedstawi mu twoj spraw i uzyska dla ciebie jego ask. Ale nic wicej uczyni nie mog i nie przyrzekam.

Fatma podniosa si i wycignwszy obie rce na znak dzikczynienia, zawoaa:

 A wic jestem ocalona!

 Nie, Fatmo  odpowiedzia pan Rawlison  nie mw o ocaleniu, albowiem powiedziaem ci ju, e mier nie grozi ani tobie, ani twoim dzieciom. Czy jednak chedyw pozwoli na twj odjazd, nie rcz, albowiem Smain nie jest chory, ale jest zdrajc, ktry zabrawszy rzdowe pienidze nie myli wcale o wykupieniu jecw od Mohammeda-Achmeda.

 Smain jest niewinny, panie, i ley w El-Faszer  powtrzya Fatma  a gdyby on sprzeniewierzy si nawet rzdowi, to ja przysigam przed tob, moim dobroczyc, e jeli pozwol mi wyjecha, pty bd baga Mohammeda-Achmeda, pki nie wyprosz waszych jecw.

 A wic dobrze. Obiecuj ci raz jeszcze, e wstawi si za tob do chedywa.

Fatma pocza bi pokony.

 Dziki ci, sidi! Jeste nie tylko potny, ale i sprawiedliwy. A teraz bagam ci jeszcze, aby pozwoli suy nam sobie jak niewolnikom.

 W Egipcie nikt nie moe by niewolnikiem  odpowiedzia z umiechem pan Rawlison.  Suby mam dosy, a z twoich usug nie mog korzysta jeszcze i dlatego, e jak ci powiedziaem, wyjedamy wszyscy do Medinet i moe by, e pozostaniemy tam a do ramazanu.

 Wiem, panie, albowiem powiedzia mi to dozorca Chadigi, ja za, dowiedziawszy si o tym, przyszam nie tylko baga ci o pomoc, ale by ci powiedzie take, e dwaj ludzie z mego pokolenia Dangalw, Idrys i Gebhr, s wielbdnikami w Medinet i e uderz przed tob czoem, gdy tylko przybdziesz, ofiarujc na twe rozkazy siebie i swe wielbdy.

 Dobrze, dobrze  odpowiedzia dyrektor  ale to sprawa kompanii Cooka, nie moja.

Fatma ucaowawszy rce obu inynierw i dzieci wysza bogosawic szczeglniej Nel. Dwaj panowie milczeli przez chwil, po czym pan Rawlison rzeki:

 Biedna kobieta ale kamie tak, jak tylko na Wschodzie kama umiej  i nawet w jej owiadczeniach wdzicznoci brzmi jaka faszywa nuta.

 Niezawodnie  odpowiedzia pan Tarkowski  ale co prawda, to czy Smain zdradzi, czy nie zdradzi, rzd nie ma prawa zatrzymywa jej w Egipcie, gdy ona nie moe odpowiada za ma.

 Rzd nie pozwala teraz nikomu z Sudaczykw wyjeda bez osobnego pozwolenia do Souakimu i do Nubii, wic zakaz nie dotyka tylko Fatmy. W Egipcie znajduje si wielu, przychodz tu bowiem dla zarobku, a midzy nimi jest pewna liczba nalecych do pokolenia Dangalw, to jest tego, z ktrego pochodzi Mahdi. Oto na przykad nale do niego, prcz Fatmy, Chadigi i ci dwaj wielbdnicy w Medinet. Mahdyci nazywaj Egipcjan Turkami i prowadz z nimi wojn, ale i midzy tutejszymi Arabami znalazoby si sporo zwolennikw Mahdiego, ktrzy by chtnie do niego uciekli. Zaliczy trzeba do nich wszystkich fanatykw, wszystkich dawnych stronnikw Arabiego paszy i wielu spord klas najuboszych. Bior oni za ze rzdowi, e podda si cakiem wpywom angielskim, i twierdz, e religia na tym cierpi. Bg wie, ilu ucieko ju przez pustyni, omijajc zwyk drog morsk na Souakim, wic rzd dowiedziawszy si, e Fatma chce take zmyka, przykaza j pilnowa. Za ni tylko i za jej dzieci, jako za krewnych samego Mahdiego, moe bdzie mona odzyska jecw.

 Czy istotnie nisze klasy w Egipcie sprzyjaj Mahdiemu?

 Mahdi ma zwolennikw nawet w wojsku, ktre moe dlatego bije si tak le.

 Ale jakim sposobem Sudaczycy mog ucieka przez pustyni? Przecie to tysice mil?

 A jednak t drog sprowadzono niewolnikw do Egiptu.

 Sdz, e dzieci Fatmy nie wytrzymayby takiej podry.

 Chce te j sobie skrci i jecha morzem do Souakimu.

 W kadym razie biedna kobieta

Na tym skoczya si rozmowa.

A w dwanacie godzin pniej biedna kobieta zamknwszy si starannie w domu z synem dozorcy Chadigiego szeptaa mu ze zmarszczonymi brwiami i ponurym spojrzeniem swych piknych oczu:

 Chamisie, synu Chadigiego, oto s pienidze. Pojedziesz dzi jeszcze do Medinet i oddasz Idrysowi to pismo, ktre na moj prob napisa do niego witobliwy derwisz Bellali Dzieci tych mehendysw s dobre, ale jeli nie uzyskam pozwolenia na wyjazd, to nie ma innego sposobu. Wiem, e mnie nie zdradzisz Pamitaj, e ty i twj ojciec pochodzicie take z pokolenia Dangalw, w ktrym urodzi si wielki Mahdi.



ROZDZIA III

Obaj inynierowie wyjechali nazajutrz na noc do Kairu, gdzie mieli odwiedzi rezydenta angielskiego i by na posuchaniu u wicekrla. Sta oblicza, e moe im to zaj dwa dni, i pokazao si, e obliczenia jego byy trafne, gdy trzeciego dnia wieczorem otrzyma od ojca, ju z Medinet, nastpujc depesz: Namioty przygotowane. Macie wyruszy z chwil rozpoczcia twoich wakacji. Fatmie daj zna przez Chadigiego, e nie moglimy dla niej nic zrobi慔 Podobn depesz otrzymaa rwnie pani Olivier, ktra te zaraz rozpocza przy pomocy Murzynki Dinah przygotowania podrne.

Sam ich widok rozradowa serca dzieci. Lecz nagle zaszed wypadek, ktry poplta wszelkie przewidywania i mg nawet cakiem powstrzyma wyjazd. Oto w dniu, w ktrym zaczy si zimowe wakacje Stasia, a w wigili wyjazdu, pani Olivier uksi podczas jej drzemki popoudniowej w ogrodzie skorpion. Jadowite te stworzenia nie bywaj zwykle w Egipcie zbyt niebezpieczne, tym razem jednak ukucie mogo si sta wyjtkowo zgubnym. Skorpion pezn po grnym oparciu pciennego krzesa i uku pani Olivier w szyj, w chwili gdy przycisna go gow; e za poprzednio cierpiaa ona na r w twarzy, wic zachodzia obawa, e choroba si powtrzy. Wezwano natychmiast lekarza, ktry przyby jednak dopiero po dwu godzinach, gdy by zajty gdzie indziej. Szyja, a nawet i twarz byy ju opuchnite, po czym zjawia si gorczka ze zwykymi objawami zatrucia. Lekarz owiadczy, e nie moe by mowy w tych warunkach o wyjedzie, i kaza chorej pooy si do ka  wobec tego dzieciom grozio spdzenie wit Boego Narodzenia w domu. Trzeba odda sprawiedliwo Nel, e w pierwszych zwaszcza chwilach wicej mylaa o cierpieniach swej nauczycielki ni o utraconych przyjemnociach w Medinet. Popakiwaa tylko po ktach na myl, e nie zobaczy ojca a po kilku tygodniach. Sta nie przyj wypadku z tak sam rezygnacj i wyprawi naprzd depesz, a potem list z zapytaniem, co maj robi.

Odpowied przysza po dwu dniach. Pan Rawlison porozumia si naprzd z doktorem i dowiedziawszy si od niego, e dorane niebezpieczestwo jest usunite i e tylko z obawy odnowienia si ry nie pozwala na wyjazd pani Olivier z Port-Saidu, zapewni przede wszystkim dozr i opiek dla niej, a nastpnie dopiero przesia dzieciom pozwolenie na podr wraz z Dinah. Ale poniewa Dinah, mimo caego przywizania do Nel, nie umiaaby sobie da rady na kolejach i w hotelach, przeto przewodnikiem i skarbnikiem w czasie drogi mia by Sta. atwo zrozumie, jak by dumny z tej roli i z jak rycerskim animuszem zarcza maej Nel, e jej wos z gowy nie spadnie, jakby rzeczywicie droga do Kairu i do Medinet przedstawiaa jakiekolwiek trudnoci lub niebezpieczestwa.

Wszystkie przygotowania byy ju poprzednio ukoczone, wic dzieci wyruszyy tego samego dnia kanaem do Izmaili, a z Izmaili kolej do Kairu, gdzie miay przenocowa, nazajutrz za jecha do Medinet. Opuszczajc Izmail widziay jezioro Timsah, ktre Sta zna poprzednio, albowiem pan Tarkowski, zapalony w wolnych od zaj chwilach myliwy, bra go tam czasem z sob na ptactwo wodne. Nastpnie droga sza wzdu Wadi-Toumilat, tu przy kanale sodkiej wody idcym od Nilu do Izmaili i Suezu. Przekopano ten kana jeszcze przed Sueskim, inaczej bowiem robotnicy pracujcy nad wielkim dzieem Lessepsa pozbawieni by byli cakiem wody zdatnej do picia. Ale wykopanie go miao jeszcze i inny pomylny skutek: oto kraina, ktra bya poprzednio jaow pustyni, zakwita na nowo, gdy przeszed przez ni potny i oywczy strumie sodkiej wody. Dzieci mogy dostrzec po lewej stronie z okien wagonw szeroki pas zielonoci, zoony z k, na ktrych pasy si konie, wielbdy i owce  i z pl uprawnych, mienicych si kukurydz, prosem, alfalf i innymi gatunkami rolin pastewnych. Nad brzegiem kanau wida byo wszelkiego rodzaju studnie, w ksztacie wielkich k opatrzonych wiadrami lub w ksztacie zwykych urawi, czerpice wod, ktr fellachowie rozprowadzali pracowicie po zagonach lub rozwozili beczkami na wzkach cignionych przez bawoy. Nad runi zb bujay gobie, a czasem zryway si cae stada przepirek. Po brzegach kanau przechadzay si powanie bociany i urawie. W dali, nad glinianymi chatami fellachw, wznosiy si jak piropusze korony palm daktylowych.

Natomiast na pnoc od linii kolejowej cigna si szczera pustynia, ale niepodobna do tej, ktra leaa po drugiej stronie Kanau Sueskiego. Tamta wygldaa jak rwne dno morskie, z ktrego ucieky wody, a zosta tylko pomarszczony piasek, tu za piaski byy bardziej te, pousypywane jakby w wielkie kopce pokryte na zboczach kpami szarej rolinnoci. Midzy owymi kopcami, ktre gdzieniegdzie zmieniay si w wysokie wzgrza, leay obszerne doliny, wrd ktrych od czasu do czasu wida byo cignce karawany.

Z okien wagonu dzieci mogy dojrze obadowane wielbdy idce dugim sznurem, jeden za drugim, przez piaszczyste rozogi. Przed kadym wielbdem szed Arab w czarnym paszczu i biaym zawoju na gowie. Maej Nel przypomniay si obrazki z Biblii, ktre ogldaa w domu, przedstawiajce Izraelitw wkraczajcych do Egiptu za czasw Jzefa. Byy one zupenie takie same. Na nieszczcie, nie moga przypatrywa si dobrze karawanom, gdy przy oknach z tej strony wagonu siedzieli dwaj oficerowie angielscy i zasaniali jej widok.

Lecz zaledwie powiedziaa to Stasiowi, on zwrci si z wielce powan min do oficerw i rzek przykadajc palec do kapelusza:

 Dentelmeni, czy nie zechcecie zrobi miejsca tej maej miss, ktra pragnie przypatrywa si wielbdom?

Obaj oficerowie przyjli z tak sam powag propozycj i jeden z nich nie tylko ustpi miejsca ciekawej miss, ale podnis j i postawi na siedzeniu przy oknie.

A Sta rozpocz wykad:

 To jest dawna kraina Goshen, ktr faraon odda Jzefowi dla jego braci Izraelitw. Niegdy, i jeszcze w staroytnoci, szed tu kana wody sodkiej, tak e ten nowy jest tylko przerbk dawnego. Ale pniej poszed w ruin i kraj sta si pustyni. Teraz ziemia poczyna by znw yzna.

 Skd to dentelmenowi wiadomo?  zapyta jeden z oficerw.

 W moim wieku takie rzeczy si wie  odrzek Sta  a prcz tego niedawno profesor Sterling wykada nam o Wadi-Toumilat.

Jakkolwiek Sta mwi bardzo biegle po angielsku, jednake odmienny nieco jego akcent zwrci uwag drugiego oficera, ktry zapyla:

 Czy may dentelmen nie jest Anglikiem?

 Ma jest miss Nel, nad ktr ojciec jej powierzy mi w drodze opiek, a ja nie jestem Anglikiem, lecz Polakiem i synem inyniera przy kanale.

Oficer umiechn si syszc odpowied czupurnego chopaka i rzek:

 Bardzo ceni Polakw. Nale do puku jazdy, ktry za czasw Napoleona kilkakrotnie walczy z polskimi uanami, i tradycja ta stanowi dotychczas jego chwa i zaszczyt.

 Mio mi pana pozna  odpowiedzia Sta.

I rozmowa posza dalej atwo, albowiem oficerowie bawili si widocznie. Pokazao si, e obaj jad take z Port-Saidu do Kairu dla widzenia si z ambasadorem angielskim i po ostatnie instrukcje co do dugiej podry, ktra ich niebawem czekaa. Modszy z nich by doktorem wojskowym, ten za, ktry rozmawia ze Stasiem, kapitan Glen, mia z rozporzdzenia swego rzdu jecha z Kairu przez Suez do Mombassa i obj w zarzd cay kraj przylegy do tego portu i cigncy si a do nieznanej krainy Samburu. Sta, ktry z zamiowaniem czytywa podre po Afryce, wiedzia, e Mombassa ley o kilka stopni za rwnikiem i e kraje przylege, jakkolwiek zaliczone ju do sfery interesw angielskich, s jeszcze naprawd mao znane, zupenie dzikie, pene soni, yraf, nosorocw, bawow i wszelkiego rodzaju antylop, z ktrymi wyprawy i wojskowe, i misjonarskie, i kupieckie zawsze si spotykaj. Zazdroci te kapitanowi Glenowi z caej duszy i zapowiedzia, e musi go w Mombassa odwiedzi i zapolowa z nim na lwy lub bawoy.

 Dobrze, ale prosz o odwiedziny z t ma miss  odpowiedzia miejc si kapitan Glen i ukazujc na Nel, ktra w tej chwili odesza od okna i siada przy nim.

 Miss Rawlison ma ojca  odpowiedzia Sta  a ja jestem tylko w drodze jej opiekunem.

Na to zwrci si ywo drugi oficer i zapyta:

 Rawlison?  czy nie jeden z dyrektorw kanau i ten, ktry ma brata w Bombaju?

 W Bombaju mieszka mj stryjek  odpowiedziaa Nel podnoszc w gr paluszek.

 A wic twj stryjek, darling, jest onaty z moj siostr. Ja nazywam si Clary. Jestemy powinowaci i prawdziwie rad jestem, em ci spotka i pozna, may, kochany ptaszku.

I doktor rzeczywicie by rad. Mwi, e zaraz po przybyciu do Port-Saidu rozpytywa si o pana Rawlisona, ale w biurach dyrekcji powiedziano mu, e wyjecha na wita. Wyrazi te al, e statek, ktrym maj jecha z Glenem do Mombassa, wychodzi z Suezu ju za kilka dni, skutkiem czego nie bdzie mg wpa do Medinet.

Poleci tylko Nel pozdrowi ojca i obieca napisa do niej z Mombassa. Obaj oficerowie zajli si teraz przewanie rozmow z Nel, tak e Sta pozosta troch na boku. Za to na wszystkich stacjach pojawiay si caymi tuzinami mandarynki, wiee daktyle, a nawet i wyborne sorbety. Prcz Stasia i Nel  korzystaa z nich take Dinah, ktra przy wszystkich swych przymiotach oznaczaa si niepowszednim akomstwem.

W ten sposb prdko zesza dzieciom droga do Kairu. Przy poegnaniu oficerowie ucaowali rczki i gwk Nel i ucisnli prawic Stasia, przy czym kapitan Glen, ktremu rezolutny chopiec bardzo si podoba, rzek na wp artem, na wp naprawd:

 Suchaj, mj chopcze! Kto wie, gdzie, kiedy i w jakich okolicznociach moemy si jeszcze spotka w yciu. Pamitaj jednak, e zawsze moesz liczy na moj yczliwo i pomoc.

 I wzajemnie!  odpowiedzia z penym godnoci ukonem Sta.



ROZDZIA IV

Zarwno pan Tarkowski, jak pan Rawlison, ktry kocha nad ycie swoj ma Nel, ucieszyli si bardzo z przybycia dzieci. Moda parka powitaa te z radoci ojcw, ale zaraz pocza si rozglda po namiotach, ktre byy ju zupenie wewntrz urzdzone i gotowe na przyjcie miych goci. Okazao si, e s wspaniae, podwjne, podbite jedne niebiesk, drugie czerwon flanel, wyoone na dole wojokiem i obszerne jak due pokoje. Kompania, ktrej chodzio o opini wysokich urzdnikw Towarzystwa Kanaowego, dooya wszelkich stara, by im byo dobrze i wygodnie. Pan Rawlison obawia si pocztkowo, czy duszy pobyt pod namiotem nie zaszkodzi zdrowiu Nel, i jeli si na to zgodzi, to tylko dlatego, e w razie niepogody zawsze mona byo przenie si do hotelu. Teraz jednak rozejrzawszy si dokadnie we wszystkim na miejscu, doszed do przekonania, e dni i noce spdzane na wieym powietrzu stokro bd dla jego jedynaczki korzystniejsze ni przebywanie w zatchych pokojach miejscowych hotelikw. Sprzyjaa temu i przeliczna pogoda. Medinet, czyli El-Medine, otoczone naok piaszczystymi wzgrzami Pustyni Libijskiej, ma klimat o wiele lepszy od Kairu i nie na prno zwie si krain r. Z powodu ochronnego pooenia i obfitoci wilgoci w powietrzu noce nie bywaj tam wcale tak zimne jak w innych czciach Egiptu, nawet pooonych daleko dalej na poudnie. Zima bywa wprost rozkoszna, a od listopada rozpoczyna si wanie najwikszy rozwj rolinnoci. Palmy daktylowe, oliwki, ktrych w ogle jest mao w Egipcie, drzewa figowe, pomaraczowe, mandarynki, olbrzymie rycynusy, granaty i rozmaite inne roliny poudniowe pokrywaj jednym lasem t rozkoszn oaz. Ogrody zalane s jakby olbrzymi fal akacyj, bzw i r, tak e w nocy kady powiew przynosi upajajcy ich zapach. Oddycha si tu pen piersi i nie chce si umiera, jak mwi miejscowi mieszkacy.

Podobny klimat ma tylko lecy po drugiej stronie Nilu, lecz znacznie na pnoc, Heluan, chocia brak mu tej bujnej rolinnoci.

Ale Heluan czy si dla pana Rawlisona z aosnym wspomnieniem, tam bowiem umara matka Nel. Z tego powodu wola Medinet  i patrzc obecnie na rozjanion twarz dziewczynki obiecywa sobie w duchu zakupi tu w niedugim czasie grunt z ogrodem, wystawi na nim wygodny angielski dom i spdza w tych bogosawionych stronach wszystkie urlopy, jakie bdzie mg uzyska, a po ukoczeniu suby przy kanale moe nawet zamieszka tu na stae.

Byy to jednak plany na dalek przyszo i nie cakiem jeszcze stanowcze. Tymczasem dzieci krciy si od chwili przyjazdu wszdzie jak muchy, pragnc jeszcze przed obiadem obejrze wszystkie namioty oraz osy i wielbdy najte na miejscu przez Cooka. Pokazao si jednak, e zwierzta byy na odlegym pastwisku i e zobaczy je bdzie mona dopiero jutro. Natomiast przy namiocie pana Rawlisona Nelly i Sta spostrzegli z przyjemnoci Chamisa, syna Chadigiego, swego dobrego znajomego z Port-Saidu. Nie nalea on do suby Cooka i pan Rawlison by nawet zdziwiony spotkawszy go w El-Medine, ale poniewa uywa go poprzednio do noszenia narzdzi, przyj go i teraz jako chopca do posyek i wszelkiego rodzaju posug.

Obiad wieczorny okaza si wyborny, gdy stary Kopt, penicy ju od lat wielu obowizki kucharza w kompanii Cooka, chcia popisa si swoj sztuk. Dzieci opowiaday o znajomoci, jak zawary w czasie drogi z dwoma oficerami, co szczeglnie zajo pana Rawlisona, ktrego brat Ryszard, onaty z siostr doktora Clarego, przebywa rzeczywicie od wielu lat w Indiach. Poniewa byo to maestwo bezdzietne, wic w stryjaszek kocha bardzo swoj ma synowic, ktr zna przewanie tylko z fotografii  i wypytywa o ni starannie we wszystkich swoich listach. Obu ojcw zabawio rwnie zaproszenie, jakie otrzyma Sta od kapitana Glen do Mombassa. Chopak bra je zupenie powanie i obiecywa sobie stanowczo, e kiedy musi odwiedzi swego nowego przyjaciela za rwnikiem. Dopiero pan Tarkowski musia mu tumaczy, e urzdnicy angielscy nigdy nie zostaj dugo na urzdzie w tej samej miejscowoci, a to z powodu zabjczego klimatu Afryki, i e nim on  Sta  doronie, kapitan bdzie ju na dziesitej z rzdu posadzie albo nie bdzie go wcale na wiecie.

Po obiedzie cae towarzystwo wyszo przed namioty, gdzie suba poustawiaa skadane krzesa pcienne, a dla starszych panw przygotowaa syfony z wod sodow i brandy. Bya ju noc, ale nadzwyczaj ciepa, a poniewa przypadaa penia ksiyca, wic jasno bya jak we dnie. Biae mury budynkw miejskich, naprzeciw namiotw, wieciy zielono, gwiazdy skrzyy si na niebie, a w powietrzu rozchodzi si zapach r, akacyj i heliotropw. Miasto ju spao. W ciszy nocnej sycha byo tylko niekiedy donone gosy urawi, czapli i flamingw, przelatujcych znad Nilu w stron jeziora Karoun. Nagle jednak rozlego si gbokie, basowe szczekanie psa, ktre zdziwio Stasia i Nel, zdawao si bowiem wychodzi z namiotu, ktrego nie zwiedzili, przeznaczonego na skad siode, narzdzi i rozmaitych podrnych przyborw.

 Co to za ogromny musi by pies. Chodmy go zobaczy  rzek Sta.

Pan Tarkowski pocz si mia, a pan Rawlison strzsn popi z cygara i rzek, rwnie miejc si.

 Well! na nic nie zdao si zamknicie.

Po czym zwrci si do dzieci:

 Jutro  pamitajcie  jest Wigilia i ten pies mia by niespodziank przeznaczon przez pana Tarkowskiego dla Nel, ale poniewa niespodzianka pocza szczeka, zmuszony jestem zapowiedzie j ju dzi.

Usyszawszy to Nel wdrapaa si w jednej chwili na kolana pana Tarkowskiego i obja go za szyj, nastpnie przeskoczya na ojcowskie:

 Tatusiu, jaka ja jestem szczliwa! jaka szczliwa!

Uciskom i pocaunkom nie byo koca; wreszcie Nel, znalazszy si na wasnych nogach, pocza zaglda w oczy panu Tarkowskiemu:

 Mister Tarkowski

 Co, Nel?

 Bo jeli ja ju wiem, e on tam jest, to czy ja mog go dzi zobaczy?

 Wiedziaem  zawoa z udanym oburzeniem pan Rawlison  e ta maa mucha nie poprzestanie na samej nowinie.

A pan Tarkowski zwrci si do syna Chadigiego i rzek:

 Chamisie, przyprowad psa.

Mody Sudaczyk znikn za namiotem kuchennym i po chwili ukaza si znw prowadzc olbrzymie zwierz za obro.

A Nel a si cofna.

 Oj!  zawoaa chwytajc ojca za rk.

Sta natomiast wpad w zapa:

 Ale to lew, nie pies!

 Nazywa si Saba (lew)  odpowiedzia pan Tarkowski.  Naley on do rasy mastyfw, to za s najwiksze psy na wiecie. Ten ma dopiero dwa lata, ale istotnie jest ogromny. Nie bj si, Nel, gdy agodny jest jak baranek. Tylko miao! Pu go, Chamisie.

Chamis puci obro, za ktr przytrzymywa brytana, a w poczuwszy, e jest wolny, pocz macha ogonem, asi si do pana Tarkowskiego, z ktrym pozna si ju dobrze poprzednio, i poszczekiwa z radoci.

Dzieci patrzyy z podziwem przy blasku ksiyca na jego potny okrgy eb ze zwieszonymi wargami, na grube apy, na potn posta przypominajc naprawd posta lwa powot maci caego ciaa. Nic podobnego nie widziay dotd w yciu.

 Z takim psem mona by bezpiecznie przej Afryk  zawoa Sta.

 Spytaj si go, czyby potrafi zaaportowa nosoroca  rzek pan Tarkowski.

Saba nie mgby wprawdzie odpowiedzie na to pytanie, ale natomiast macha ogonem coraz weselej i garn si do ludzi tak serdecznie, e Nel od razu przestaa si go ba i pocza go gaska po gowie.

 Saba, miy, kochany Saba.

Pan Rawlison pochyli si nad nim, podnis jego eb ku twarzyczce dziewczynki i rzek:

 Saba, przypatrz si tej panience. Oto twoja pani! Masz jej sucha i strzec  rozumiesz?

 Wow!  ozwa si na to basem Saba, jakby rzeczywicie zrozumia, o co chodzi.

I zrozumia nawet lepiej, ni mona si byo spodziewa, gdy korzystajc z tego, e gowa jego znajdowaa si prawie na wysokoci twarzy dziewczynki, poliza na znak hodu swym szerokim ozorem jej nosek i policzki.

Wywoao to powszechny wybuch miechu. Nel musiaa pj do namiotu, by si umy. Wrciwszy po kwadransie czasu ujrzaa Sab z apami zaoonymi na ramiona Stasia, ktry ugina si pod tym ciarem. Pies przewysza go o gow.

Nadchodzi czas spoczynku, ale maa uprosia sobie jeszcze p godziny zabawy, by zapozna si lepiej z nowym przyjacielem. Jako poznanie poszo tak atwo, e pan Tarkowski posadzi j wkrtce po damsku na jego grzbiecie i podtrzymujc j, z obawy, by nie spada, kaza Stasiowi prowadzi psa za obro. Ujechaa tak kilkanacie krokw, po czym prbowa i Sta dosi osobliwego wierzchowca, ale w siad wwczas na tylnych apach, tak e Sta znalaz si niespodzianie na piasku koo ogona.

Dzieci miay ju uda si na spoczynek, gdy z dala, na owieconym przez ksiyc rynku, ukazay si dwie biae postacie zdajce ku namiotom.

agodny dotychczas Saba pocz warcze gucho i gronie, tak e Chamis na rozkaz pana Rawlisona musia go znw chwyci za obro, a tymczasem dwaj ludzie, przybrani w biae burnusy, stanli przed namiotami.

 A kto tam?  zapyta pan Tarkowski.

 Przewodnicy wielbdw  ozwa si jeden z przybyych.

 Ach! to Idrys i Gebhr? Czego chcecie?

 Przyszlimy spyta, czy nie bdziemy potrzebni na jutro?

 Nie. Jutro i pojutrze s wielkie wita, w czasie ktrych nie godzi nam si robi wycieczek. Przyjdcie pojutrze rano.

 Dzikujemy, efendi.

 A wielbdy macie dobre?  zapyta pan Rawlison.

 Bismillach!  odpowiedzia Idrys  prawdziwe hegin (wierzchowe) o tustych garbach i agodne jak ha'-ga (owce). Inaczej Cook nie byby nas naj.

 Nie trzs nadto?

 Mona, panie, pooy gar fasoli na grzbiecie kadego z nich i adne ziarnko nie spadnie w najszybszym biegu.

 Jak przesadza, to ju po arabsku  rzek miejc si pan Tarkowski.

 Albo po sudasku  doda pan Rawlison.

Tymczasem Idrys i Gebhr stali wci jak dwie biae kolumny, przypatrujc si pilnie Stasiowi i Nel. Ksiyc owieca ich bardzo ciemne twarze, ktre przy jego blasku wyglday jakby wykute z brzu. Biaka ich oczu poyskiway zielonawo spod turbanw.

 Dobranoc wam!  rzek pan Rawlison.

 Niech Allach czuwa nad wami, efendi, w nocy i we dnie.

To rzekszy skonili si i odeszli. Przeprowadzao ich guche, podobne do dalekiego grzmotu warczenie Saby, ktremu dwaj Sudaczycy nie podobali si widocznie.



ROZDZIA V

Przez nastpne dni nie byo adnych wycieczek. Natomiast wieczorem w Wigili, gdy na niebie pokazaa si pierwsza gwiazda, w namiocie pana Rawlisona zajaniao setkami wieczek drzewko przeznaczone dla Nel. Choink zastpowaa wprawdzie tuja wycita w jednym z ogrodw El-Medine, niemniej jednak Nel znalaza midzy jej gazkami mnstwo akoci i wspania lalk, ktr ojciec sprowadzi dla niej z Kairu, a Sta swj upragniony sztucer angielski. Od ojca dosta przy tym adunki, rozmaite przybory myliwskie i siodo do konnej jazdy. Nel nie posiadaa si ze szczcia, a Sta, lubo sdzi, e kto posiada prawdziwy sztucer, powinien posiada i odpowiedni powag, nie mg jednak wytrzyma  i wybrawszy chwil, w ktrej koo namiotu byo pusto  obszed go wokoo na rkach. Sztuk t, uprawian mocno w szkole w Port-Saidzie, posiada w zadziwiajcym stopniu i nieraz bawi ni Nel, ktra zreszt zazdrocia mu jej szczerze.

Wigilia i pierwsze wito spyny dzieciom czci na naboestwie, czci na rozpatrywaniu darw, jakie otrzymay, i na tresurze Saby. Nowy przyjaciel okazywa si pojtny nad wszelkie oczekiwanie. Zaraz pierwszego dnia nauczy si podawa ap, aportowa chustki do nosa, ktrych jednak nie oddawa bez oporu  i zrozumia, e obmywanie ozorem twarzy Nel nie jest rzecz godn psa-dentelmena. Nel trzymajc palec na nosku udzielaa mu rozmaitych nauk, on za potakujc ruchami ogona dawa w ten sposb do poznania, e sucha z naleyt uwag i bierze je do serca. Podczas przechadzek po piaszczystym placu miejskim sawa Saby w Medinet rosa z kad godzin, a nawet, jak kada sawa, zaczynaa mie przykr stron, cigaa bowiem cae zastpy dzieciakw arabskich. Z pocztku trzymay si one z daleka, nastpnie jednak omielone agodnoci potwora zbliay si coraz bardziej, a w kocu obsiaday namioty, tak e nikt nie mg porusza si swobodnie. Nadto, poniewa kady dzieciak arabski ssie od rana do nocy trzcin cukrow, przeto za dziemi cign zawsze legiony much, ktre, uprzykrzone same przez si, bywaj i niebezpieczne, roznosz bowiem zarazki egipskiego zapalenia oczu. Suba usiowaa z tego powodu dzieci rozpdza, ale Nel wystpowaa w ich obronie, a co wicej, rozdawaa najmodszym helou, to jest sodycze, co zjednywao jej wielk ich mio, ale oczywicie powikszao ich zastpy.

Po trzech dniach zaczy si wsplne wycieczki, czci wskotorowymi kolejkami, ktrych duo nabudowali w Medinet-el-Fajum Anglicy, czci na osach, a czasem i na wielbdach. Pokazao si, e w pochwaach oddawanych tym zwierztom przez Idrysa byo wprawdzie wiele przesady, bo nie tylko fasoli, ale i ludziom nieatwo byo utrzyma si na siodach, lecz bya te prawda. Wielbdy naleay oczywicie do rodzaju hegin, to jest wierzchowych, a e karmiono je dobrze durr (kukurydz miejscow lub syryjsk), wic garby miay tuste i okazyway si tak ochocze do biegu, e trzeba je byo powstrzymywa. Sudaczycy Idrys i Gebhr zjednali sobie, mimo dzikiego poysku ich oczu, ufno i serca towarzystwa, a to przez wielk usuno i nadzwyczajn troskliwo o Nel. Gebhr mia zawsze okrutny i troch zwierzcy wyraz twarzy, ale Idrys zmiarkowawszy prdko, e ta maa osbka jest okiem w gowie caego towarzystwa, owiadcza przy kadej sposobnoci, e chodzi mu o ni wicej ni o wasn dusz. Pan Rawlison domyla si wprawdzie, e przez Nel chce Idrys trafi do jego kieszeni, ale mniemajc zarazem, e nie ma na wiecie czowieka, ktry by nie musia pokocha jego jedynaczki, by mu jednake wdziczny i nie aowa bakszyszw.

W cigu piciu dni towarzystwo zwiedzio lece blisko miasta ruiny staroytnego Krokodilopolis, gdzie Egipcjanie czcili niegdy boka zwanego Sebak, ktry mia posta ludzk, a gow krokodyla. Nastpna wycieczka bya do piramidy Hanara i do szcztkw Labiryntu, najdusza za i caa na wielbdach - do jeziora Karoun. Pnocny brzeg jego jest szczer pustyni, na ktrej prcz ruin dawnych miast egipskich nie ma adnego ladu ycia. Natomiast na poudnie cignie si kraj yzny, wspaniay, a same brzegi, poronite wrzosem i trzcin, roj si od pelikanw, czerwonakw, czapli, dzikich gsi i kaczek. Tam dopiero Sta znalaz sposobno popisania si celnoci swych strzaw. Zarwno ze zwykej strzelby, jak i popisowe ze sztucera byy tak nadzwyczajne, e po kadym dawao si sysze zdumione cmokanie Idrysa i wiolarzy arabskich, a spadajcym w wod ptakom towarzyszyy stale okrzyki: Bismillach i Maszallach!

Arabowie zapewniali, e na przeciwlegym brzegu pustynnym jest duo wilkw i hien i e podrzuciwszy wrd osypisk padlin owcy mona prawie na pewno przyj do strzau. Wskutek tych zapewnie pan Tarkowski i Sta spdzili dwie noce na pustyni, przy ruinach Dine. Ale pierwsz owc ukradli zaraz po odejciu strzelcw Beduini, druga za zwabia tylko kulawego szakala, ktrego pooy Sta. Dalsze polowania musiay by odoone, gdy dla obu inynierw nadszed czas wyjazdu na rewizj robt wodnych prowadzonych przy Bahr-Jussef, koo El-Lahum, na poudniowy wschd od Medinet.

Pan Rawlison czeka tylko na przybycie pani Oliwier. Na nieszczcie, zamiast niej przyszed list od lekarza donoszcy, e dawna ra na twarzy odnowia si po ukszeniu i e chora przez czas duszy nie bdzie moga wyjecha z Port-Saidu. Pooenie stao si istotnie kopotliwe. Zabiera z sob dzieci, star Dinah, namioty i ca sub byo niepodobna, choby z tej przyczyny, e inynierowie mieli by dzi tu, jutro tam, a mogli otrzyma polecenie dotarcia a do wielkiego Kanau Ibrahima. Wobec tego, po krtkiej naradzie, postanowi pan Rawlison zostawi Nel pod opiek starej Dinah i Stasia oraz ajenta konsularnego woskiego i miejscowego mudira (gubernatora), z ktrym si poprzednio pozna. Obieca te Nel, ktrej al byo rozstawa si z ojcem, e ze wszystkich bliszych miejscowoci obaj z panem Tarkowskim bd wpadali do Medinet albo jeli znajdzie si co godnego widzenia, wzywali dzieci do siebie.

 Bierzemy z sob Chamisa  mwi  ktrego w danym razie po was przylemy. Dinah niech zawsze towarzyszy Nel, ale poniewa Nel robi z ni wszystko, co jej si podoba, wic ty, Stasiu, czuwaj nad obiema.

 Moe pan by pewny  odpowiedzia Sta  e bd pilnowa Nel tak jak rodzonej siostry. Ona ma Sab, a ja sztucer, wic niech kto sprbuje j pokrzywdzi

 Nie o to chodzi  rzek pan Rawlison.  Saba i sztucer nie bd wam z pewnoci potrzebne. Ty bd tak dobry i chro j tylko od zmczenia, a zarazem uwaaj, by si nie przezibia. Prosiem konsula, aby w razie gdyby si czua niezdrowa, wezwa zaraz z Kairu doktora. Chamisa bdziemy tu przysyali po wiadomoci jak najczciej. Mudir bdzie was take odwiedza. Spodziewam si przy tym, e nasza nieobecno nie potrwa nigdy dugo.

Pan Tarkowski nie szczdzi take Stasiowi przestrg. Mwi mu, e Nel nie potrzebuje jego obrony, gdy w Medinet jak rwnie w caej prowincji El-Fajum nie ma ani dzikich ludzi, ani dzikich zwierzt. Myle o czym podobnym byoby rzecz mieszn i niegodn chopca, ktry koczy niedugo rok czternasty. Wic ma by tylko troskliwy i uwany, nie przedsibra na wasn rk, a tym bardziej razem z Nel, adnych wypraw, zwaszcza za na wielbdach, na ktrych jazda bd co bd zawsze mczy.

Lecz Nel syszc to zrobia tak smutn mink, e pan Tarkowski musia j uspokaja.

 Owszem  rzek gaszczc jej czuprynk  bdziecie jedzili na wielbdach, ale przy nas albo ku nam, jeli przylemy po was Chamisa.

 A samym nam nie wolno robi adnych wycieczek, choby tycich, tyciutkich?  pytaa dziewczynka.

I pocza pokazywa na paluszku, o jak mae wycieczki jej chodzi. Tatusiowie w kocu przystali z warunkiem, e bd si odbyway na osach, nie na wielbdach  i nie do ruin, gdzie atwo wpa w jak dziur, ale po drogach na pobliskie pola i ku ogrodom pooonym za miastem. Dragoman wraz z inn sub Cooka mia dzieciom zawsze towarzyszy.

Po czym obaj starsi panowie wyjechali, ale wyjechali blisko, do Hamaret-el-Makta, tak e po dziesiciu godzinach wrcili na noc do Medinet. Powtarzao si to przez kilka dni z rzdu, pki nie zwiedzili robt najbliszych. Potem, gdy prace ich objy dalsze, ale niezbyt jeszcze odlege okolice, przyjeda w nocy Chamis i wczesnym rankiem zabiera Stasia i Nel do tych miasteczek, w ktrych ojcowie chcieli im co ciekawego pokaza. Dzieci spdzay wiksz cz dnia z tatusiami, a pod zachd soca wracay do Medinet, do namiotw. Byway jednak dni, w ktrych Chamis nie przyjeda, i wwczas Nel, pomimo towarzystwa Stasia i Saby, w ktrym odkrywaa coraz nowe przymioty, wygldaa z utsknieniem posaca. W ten sposb upyn czas a do wita Trzech Krli, na ktre obaj inynierowie powrcili do Medinet.

W dwa dni pniej wyjechali jednak znowu, zapowiedziawszy, e wyjedaj tym razem na duej i e prawdopodobnie dotr a do Beni-Suef, a stamtd do El-Fachen, gdzie zaczyna si kana tego nazwiska, idcy daleko na poudnie wzdu Nilu.

Wielkie te byo zdziwienie dzieci, gdy trzeciego dnia koo jedenastej rano Chamis pojawi si w Medinet. Spotka go pierwszy Sta, ktry poszed na pastwisko przypatrywa si wielbdom. Chamis rozmawia z Idrysem i powiedzia tylko tyle Stasiowi, e przyjecha po niego i po Nel i e natychmiast przyjdzie do namiotw oznajmi, dokd z polecenia starszych panw maj wyruszy. Chopiec polecia zaraz z dobr nowin do Nel, ktr zasta bawic si z Sab przed namiotem.

 Wiesz! jest Chamis!  zawoa ju z daleka.

A Nel pocza zaraz podskakiwa trzymajc obie nki razem, jak czyni dziewczynki skaczce przez sznur.

 Pojedziemy! pojedziemy!

 Tak, pojedziemy, i daleko.

 A dokd?  spytaa rozgarniajc rczkami czupryn, ktra jej spada na oczy.

 Nie wiem. Chamis powiedzia, e za chwil tu przyjdzie i powie.

 To skd wiesz, e daleko?

 Bo syszaem, jak Idrys mwi, e on i Gebhr rusz z wielbdami natychmiast. To znaczy, e pojedziemy kolej i zastaniemy wielbdy tam, gdzie bd tatusiowie, a stamtd bdziemy robili jakie wycieczki.

Czupryna z powodu cigych podskokw pokrya znw nie tylko oczy, ale ca twarz Nel, a nki jej odbijay si tak od ziemi, jakby byy z kauczuku.

W kwadrans pniej przyszed Chamis i pokoni si obojgu:

 Khanag (paniczu)  rzek do Stasia  jedziemy za trzy godziny pierwszym pocigiem.

 Dokd?

 Do El-Gharak-el-Sultani, a stamtd razem ze starszymi panami na wielbdach do Wadi-Rajan.

Serce zabio Stasiowi z radoci, ale jednoczenie zdziwiy go sowa Chamisa. Wiedzia, e Wadi-Rajan jest to wielkie kolisko piaszczystych wzgrz wznoszce si na Pustyni Libijskiej na poudnie i na poudniowy zachd od Medinet, a tymczasem pan Tarkowski i pan Rawlison zapowiedzieli wyjedajc, e udaj si w stron wprost przeciwn, w kierunku Nilu.

 C si stao?  zapyta Sta.  To ojciec mj i pan Rawlison nie s w Beni-Suef, tylko w El-Gharak?

 Tak im wypado  odrzek Chamis.

 Ale przecie kazali pisywa do siebie do El-Fa-chen.

 W tym licie pisze starszy efendi, dlaczego s w El-Gharak.

I przez chwil szuka przy sobie listu, po czym wykrzykn:

 Och, Nabi (proroku)! zostawiem list w torbie przy wielbdnikach. Polec zaraz, pki Idrys i Gebhr nie odjad.

I pobieg do wielbdnikw, a tymczasem dzieci poczy wraz z Dinah przygotowywa si do drogi. Poniewa zanosio si na dusz wycieczk, wic Dinah zapakowaa par sukienek, troch bielizny i cieplejsze ubranie dla Nel. Sta take pomyla o sobie, a zwaszcza nie zapomnia o sztucerze i adunkach, majc nadziej spotka si wrd osypisk Wadi-Rajan z wilkami i hienami.

Chamis wrci dopiero po godzinie, tak spocony, zziajany, e przez chwil nie mg tchu zapa.

 Nie znalazem ju wielbdnikw  mwi  i goniem za nimi, ale na prno. Nic to jednak nie szkodzi, gdy i list, i samych starszych efendich znajdziemy w El-Gharak. Czy i Dinah ma jecha z nami?

 Albo co?

 Moe lepiej, eby zostaa. Starsi panowie nie mwili o niej wcale.

 Ale zapowiedzieli wyjedajc, e Dinah zawsze ma towarzyszy panience, wic pojedzie i teraz.

Chamis skoni si przyoywszy do do serca i rzek:

 pieszmy si, panie, bo inaczej katr (pocig) odejdzie.

Rzeczy byy gotowe, wic znaleli si na czas na stacji. Odlego z Medinet do Gharak nie wynosi wicej jak trzydzieci kilometrw, ale kolejka poboczna, ktra czy te miejscowoci, idzie wolno i zatrzymuje si niezmiernie czsto. Gdyby Sta by sam, byby niewtpliwie wola jecha na wielbdzie ni kolej, gdy wyliczy, i Idrys i Gebhr, wyruszywszy na dwie godziny przed pocigiem, bd wczeniej od nich w El-Gharak. Ale dla Nel byaby to droga zbyt duga, wic may opiekun, ktry wzi bardzo do serca przestrogi obu ojcw, nie chcia naraa dziewczynki na zmczenie. Zreszt czas zszed obojgu szybko, tak e ani obejrzeli si, kiedy stanli w Gharak.

Maa stacyjka, z ktrej Anglicy robi zwykle wycieczki do Wadi-Rajan, bya zupenie pusta. Zastali tylko kilka zakwefionych kobiet z koszami mandarynek, dwch nieznajomych wielbdnikw-Beduinw oraz Idrysa i Gebhra z siedmiu wielbdami, z ktrych jeden by silnie objuczony. Natomiast pana Tarkowskiego ani pana Rawlisona nie byo ani ladu.

Ale Idrys w ten sposb wytumaczy ich nieobecno:

 Starsi panowie pojechali na pustyni, aby ustawi namioty, ktre przywieli z Etsah, i kazali nam jecha za sob.

 A jake znajdziemy ich wrd wzgrz?  zapyta Sta.

 Przysali przewodnikw, ktrzy nas poprowadz.

To powiedziawszy wskaza na Beduinw. Starszy z nich skoni si, przetar palcem jedno oko, jakie posiada, i rzek:

 Nasze wielbdy nie tak tuste, ale nie mniej cige od waszych. Za godzin tam bdziemy.

Sta by rad, e spdz noc na pustyni, ale Nel odczua pewien zawd, albowiem poprzednio bya pewna, e zastanie tatusia w Gharak.

Tymczasem naczelnik stacji, zaspany Egipcjanin w czerwonym fezie i w ciemnych okularach, zbliy si i nie majc nic innego do roboty, pocz przypatrywa si europejskim dzieciom.

 To dzieci tych Inglezi, ktrzy pojechali rano ze strzelbami na pustyni  rzek Idrys sadowic Nel na siodle.

Sta oddawszy sztucer Chamisowi siad przy niej, albowiem siodo byo obszerne i majce ksztat palankinu, tylko bez dachu. Dinah usadowia si za Chamisem, inni zajli osobne wielbdy i ruszyli.

Gdyby naczelnik stacji popatrzy by duej za nimi, byby moe zdziwiony, e owi Anglicy, o ktrych wspomnia Idrys, pojechali wprost do ruin na poudnie, oni za skierowali si od razu ku Talei, w stron przeciwn. Ale naczelnik wrci jeszcze przedtem do domu, poniewa aden pocig nie przychodzi tego dnia do Gharak.

Godzina bya pita po poudniu. Pogoda wspaniaa. Soce przeszo ju na t stron Nilu i zniyo si nad pustyni tonc w zotych i purpurowych zorzach poncych po zachodniej stronie nieba. Powietrze tak byo przesycone rowym blaskiem, e oczy mruyy si od jego zbytku. Pola przybray odcie liliowy, a natomiast odlegle wzgrza, odrzynajce si twardo na tle zrz miay barw czystego ametystu. wiat traci cechy rzeczywistoci i zdawa si by jedn gr zaziemskich wiate.

Pki jechali przez kraj zielony i uprawny, przewodnik-Beduin prowadzi karawan krokiem umiarkowanym, z chwil jednak gdy pod nogami wielbdw zaskrzypia twardy piasek, zmienio si wszystko od razu.

 Yalla! yalla!  zawyy nagle dzikie gosy.

A jednoczenie da si sysze wist batw i wielbdy, przeszedszy z kusa w cwa, poczy pdzi jak wicher, wyrzucajc nogami piasek i wir pustyni.

 Yalla! yalla!

Kus wielbda bardziej trzsie, cwa, ktrym te zwierzta rzadko biegn, bardziej koysze, wic dzieci bawia z pocztku ta szalona jazda. Ale wiadomo choby z hutawki, e zbyt szybkie koysanie si powoduje zawrt gowy. Jako po pewnym czasie, gdy pd nie ustawa, maej Nel poczo si krci w gwce i mi w oczach.

 Stasiu, czemu my tak lecimy?  zawoaa zwracajc si do towarzysza.

 Myl, e pozwolili zanadto rozpdzi si wielbdom, a teraz nie mog ich wstrzyma  odrzek Sta.

Ale zauwaywszy, e twarz dziewczynki troch poblada, pocz woa na Beduinw pdzcych na przedzie, by zwolnili. Woanie jego miao jednak tylko ten skutek, e rozlegy si znw okrzyki: Yalla!  i e zwierzta przyspieszyy jeszcze biegu.

Chopiec sdzi w pierwszej chwili, e Beduini go nie dosyszeli, gdy jednak na powtrne wezwanie nie byo adnej odpowiedzi i gdy jadcy za nimi Gebhr nie przestawa smaga tego wielbda, na ktrym oboje z Nel siedzieli, pomyla, e to nie wielbdy poniosy, ale e ludzie tak spiesz z jakiej nie znanej mu przyczyny.

Przyszo mu do gowy, e moe pojechali z drog i e chcc wynagrodzi czas stracony pdz teraz z obawy, by starsi panowie nie wyajali ich za zbyt pne przybycie. Lecz po chwili zrozumia, e to nie moe by, gdy pan Rawlison bardziej by si rozgniewa za zbytnie umczenie Nel. Co to wic znaczy? i dlaczego nie suchaj jego rozkazw? W sercu chopaka pocz wzbiera gniew i obawa o Nel.

 Stj!  krzykn z caej siy, zwracajc si do Gebhra.

 Ouskout (milcz)!  zawy w odpowiedzi Sudaczyk.

I pdzili dalej.

Noc zapada w Egipcie koo godziny szstej, wic zorze wkrtce zgasy, a po pewnym czasie na niebo wytoczy si wielki, czerwony od blasku zrz ksiyc i rozwieci pustyni agodnym wiatem.

W ciszy sycha byo tylko zziajany oddech wielbdw i guche, szybkie uderzenia ich ng o piasek, a czasem wist batw. Nel bya ju tak znuona, e Sta musia podtrzymywa j na siodle. Co chwila zapytywaa, czy prdko dojad, i widocznie krzepia j tylko nadzieja rychego zobaczenia ojca. Ale na prno rozgldali si oboje dokoa. Upyna godzina, potem druga: ani namiotw, ani ognisk nigdzie nie byo wida.

Wwczas wosy powstay na gowie Stasia, albowiem zrozumia, e ich porwano.



ROZDZIA VI

A panowie Rawlison i Tarkowski oczekiwali rzeczywicie dzieci, ale nie wrd wzgrz piaszczystych Wadi-Rajan, dokd nie mieli ani potrzeby, ani ochoty jecha, lecz w zupenie innej stronie, w miecie El-Fachen, nad kanaem tego nazwiska, przy ktrym ogldali dokonane przed kocem roku roboty. Odlego midzy El-Fachen a Medinet wynosi w prostej linii okoo czterdziestu piciu kilometrw. Poniewa jednak nie ma bezporedniego poczenia i trzeba jecha na El-Wasta, co podwaja niemal drog, przeto pan Rawlison, rozgldajc si w przewodniku kolejowym, czyni nastpujce wyliczenia:

 Chamis wyjecha onegdaj wieczr  mwi do pana Tarkowskiego  i w El-Wasta zapa pocig idcy z Kairu, w Medinet jest zatem dzi rano. Dzieci zapakuj si w godzin. Wyjechawszy wszelako w poudnie, musiayby czeka na nocny pocig idcy wzdu Nilu, a poniewa nie pozwoliem Nel jecha noc, wic wyrusz dzi rano i bd tu zaraz po zachodzie soca.

 Tak  rzek pan Tarkowski  Chamis musi troch odpocz, a Stasiowi pali si wprawdzie w gowie, jednake gdy chodzi o Nel, mona zawsze na niego liczy. Zreszt posaem mu take kart, by nie wyjedali na noc.

 Dzielny chopiec i ufam mu zupenie  odpowiedzia pan Rawlison.

 Co prawda, to i ja. Sta przy swoich rozmaitych wadach ma prawy charakter i nigdy nie kamie, albowiem jest odwany, a kami tylko tchrze. Energii te mu nie brak i jeli z czasem zdobdzie si na spokojn rozwag, to myl, e da sobie rad na wiecie.

 Z pewnoci. Co za do rozwagi, to czy ty bye rozwany w jego wieku?

 Musz przyzna, e nie  odpowiedzia miejc si pan Tarkowski  ale moe nie byem tak pewny siebie jak on.

 To przejdzie. Tymczasem bd szczliwy, e masz takiego chopca.

 A ty, e masz takie sodkie i kochane stworzenie jak Nel.

 Niech j Bg bogosawi  odpowiedzia ze wzruszeniami pan Rawlison.

Dwaj przyjaciele ucisnli sobie donie, po czym zasiedli do przegldania planw i kosztorysw robt. Na tym zajciu upyn im czas a do wieczora.

O godzinie szstej, gdy ju zapada noc, znaleli si na stacji i chodzc po peronie rozmawiali w dalszym cigu o dzieciach.

 Pyszna pogoda, ale chodno  ozwa si pan Rawlison.  Czy aby Nel wzia ze sob ciepe ubranie?

 Sta bdzie o tym pamita i Dinah take.

 auj jednake, e zamiast sprowadza ich tu, nie pojechalimy sami do Medinet.

 Przypomnij sobie, e tak wanie radziem.

 Wiem  i gdyby nie to, e mamy std jecha dalej na poudnie, bybym si na to zgodzi. Wyliczyem wszelako, e droga zajaby nam duo czasu i e bylibymy krcej z dziemi. Przyznam ci si zreszt, e to Chamis podda mi myl, eby je tu sprowadzi. Owiadczy mi, e ogromnie do nich tskni i e byby szczliwy, gdybym go po oboje posa. Nie dziwi si, e si do nich przywiza

Dalsz rozmow przerway sygnay oznajmiajce zblianie si pocigu. Po chwili w ciemnoci ukazay si ogniste oczy lokomotywy, a jednoczenie da si sysze zdyszany jej oddech i gwizdanie.

Szereg owieconych wagonw przesun si wzdu peronu, zadrga i stan.

 Nie widziaem ich w adnym oknie  rzek pan Rawlison.

 Siedz moe gbiej i zapewne zaraz wyjd.

Podrni zaczli wysiada, ale przewanie Arabowie, gdy El-Fachen prcz piknych gajw palmowych i akacjowych nie ma nic ciekawego do widzenia. Dzieci nie przyjechay.

 Chamis albo nie zapa pocigu w El-Wasta  ozwa si z odcieniem zego humoru pan Tarkowski  albo te po nocnej podry zaspa i przyjad dopiero jutro.

 Moe by  odpowiedzia z niepokojem pan Rawlison  ale i to by moe, e ktre zachorowao.

 Sta by w takim razie zatelegrafowa.

 Kto wie, czy depeszy nie zastaniemy w hotelu.

 Pjdmy.

Ale w hotelu nie czekaa ich adna wiadomo. Pan Rawlison by coraz niespokojniejszy.

 Wiesz, co si jeszcze mogo zdarzy?  rzek pan Tarkowski.  Oto, jeli Chamis zaspa, to nie przyzna si do tego dzieciom, przyszed do nich dopiero dzi i powiedzia im, e maj jutro jecha. Przed nami bdzie si wykrca tym, e nie zrozumia naszych rozkazw. Na wszelki wypadek zatelegrafuj do Stasia.

 A ja do mudira Fajumu.

Po chwili dwie depesze zostay wysane. Nie byo jeszcze wprawdzie powodw do niepokoju, jednake w oczekiwaniu na odpowied inynierowie le spdzili noc i wczesny poranek zasta ich na nogach.

Odpowied od mudira przysza dopiero koo dziesitej i brzmiaa jak nastpuje:

Sprawdzono na stacji. Dzieci wyjechay wczoraj do Gharak-el-Sultani.

atwo zrozumie, jakie zdumienie i gniew ogarny ojcw na t niespodzian wiadomo. Przez czas jaki spogldali na siebie, jakby nie rozumiejc sw depeszy, po czym pan Tarkowski, ktry by czowiekiem porywczym, uderzy doni w st i rzek:

 To pomys Stasia, ale ja go oducz takich pomysw.

 Nie spodziewaem si tego po nim  odpowiedzia ojciec Nel.

Lecz po chwili zapyta:

 No a c Chamis?

 Albo ich nie zasta i nie wie, co pocz, albo pojecha za nimi.

 Tak i ja myl.

I w godzin pniej wyruszyli do Medinet. W namiotach dowiedzieli si, e nie ma wielbdnikw, a na stacji potwierdzono, e Chamis wyjecha z dziemi do El-Gharak. Sprawa przedstawiaa si coraz ciemniej i rozjani j mona byo tylko w El-Gharak.

Jako dopiero na tej stacji zacza si odsania straszliwa prawda.

Zawiadowca, ten sam zaspany w ciemnych okularach i czerwonym fezie Egipcjanin, opowiedzia im, e widzia chopca okoo lat czternastu i omioletni dziewczynk z niemod Murzynk, ktrzy pojechali na pustyni. Nie pamita, czy wielbdw byo razem osiem, czy dziewi, ale zauway, e jeden objuczony by jak do dalekiej drogi, a dwaj Beduini mieli take due juki przy siodach; przypomina te sobie, e gdy przypatrywa si karawanie, jeden z wielbdnikw, Sudaczyk, rzek mu, e to s dzieci Anglikw, ktrzy przedtem pojechali do Wadi-Rajan.

 Czy ci Anglicy wrcili?  zapyta pan Tarkowski.

 Tak jest. Wrcili jeszcze wczoraj z dwoma zabitymi wilkami  odpowiedzia zawiadowca  i zdziwio mnie to nawet, e nie wracaj razem z dziemi. Ale nie pytaem ich o powd, gdy to do mnie nie naley.

To powiedziawszy odszed do swoich obowizkw.

Podczas tego opowiadania twarz pana Rawlisona staa si biaa jak papier. Patrzc bdnym wzrokiem na przyjaciela zdj kapelusz, podnis do do spotniaego czoa i zachwia si, jakby mia upa.

 Rawlison, bd mczyzn!  zawoa pan Tarkowski.  Dzieci nasze porwane. Trzeba je ratowa.

 Nel! Nel!  powtarza nieszczsny Anglik.  Nel i Sta! To nie Stasia wina. Zwabiono tu oboje podstpnie i porwano. Kto wie  dlaczego. Moe dla okupu. Chamis jest niezawodnie w spisku. Idrys i Gebhr take.

Tu przypomnia sobie, co mwia Fatma, e obaj Sudaczycy nale do pokolenia Dangalw, w ktrym urodzi si Mahdi, i e z tego pokolenia pochodzi Chadigi, ojciec Chamisa. Na to wspomnienie serce zamaro mu na chwil w piersiach, zrozumia bowiem, e dzieci mogy by porwane nie dla okupu, ale dla zamiany na rodzin Smaina.

Ale co z nimi zrobi wspplemiecy zowrogiego proroka? Skry si na pustyni lub gdzie nad brzegiem Nilu nie mog, bo na pustyni pomarliby wszyscy z godu i pragnienia, a nad Nilem zapano by ich z pewnoci. Chyba wic zbiegn z dziemi a do Mahdiego.

I ta myl napenia pana Tarkowskiego przeraeniem, ale energiczny eksonierz prdko przyszed do siebie i pocz przebiega myl wszystko, co si stao, a jednoczenie szuka rodkw ratunku.

Fatma  rozumowa  nie miaa powodu mci si ani nad nami, ani nad naszymi dziemi, jeeli wic zostay porwane, to widocznie dlatego, aby wyda je w rce Smaina. W adnym razie mier im nie grozi. I to jest szczcie w nieszczciu, ale natomiast czeka je straszna droga, ktra moe by dla nich zgubn.

I natychmiast podzieli si tymi mylami z przyjacielem, po czym tak mwi:

 Idrys i Gebhr, jako dzicy i gupi ludzie, wyobraaj sobie, e zastpy Mahdiego s ju niedaleko, a tymczasem Chartum, do ktrego Mahdi dotar, ley std o dwa tysice kilometrw. T drog musz przeby wzdu Nilu i nie oddala si od niego, gdy inaczej wielbdy i ludzie popadaliby z pragnienia. Jed natychmiast do Kairu i daj od chedywa, by wysano depesze do wszystkich posterunkw wojskowych i by urzdzono pocig na prawo i lewo wzdu rzeki. Szejkom przybrzenym przyrzecz za schwytanie zbiegw wielk nagrod. Po wsiach niech zatrzymuj wszystkich, ktrzy si zbli po wod. W ten sposb Idrys i Gebhr musz wpa w rce wadzy, a my odzyskamy dzieci.

Pan Rawlison odzyska ju zimn krew.

 Jad  rzek.  Te otry zapomniay, e armia angielska Wolseleya pieszca na pomoc Gordonowi jest ju w drodze i e odetnie ich od Mahdiego. Nie umkn. Nie mog umkn. Wysyam w tej chwili depesz do naszego ministra, a potem jad. Co ty zamierzasz?

 Telegrafuj o urlop i nie czekajc odpowiedzi ruszam w ich lady Nilem do Nubii, by dopilnowa pocigu.

 Wic si musimy spotka, gdy i ja uczyni z Kairu to samo.

 Dobrze! a teraz do roboty.

 Z pomoc Bo!  odpowiedzia pan Rawlison.



ROZDZIA VII

A tymczasem wielbdy pdziy jak huragan po byszczcych od ksiyca piaskach. Zapada gboka noc. Ksiyc, z pocztku wielki jak koo i czerwony, zblad i wytoczy si wysoko. Oddalone wzgrza pustyni pokryy si mulinowym, srebrnym oparem, ktry nie przesaniajc ich widoku zmieni je jakby w wietlane zjawiska. Od czasu do czasu spoza ska tu i wdzie rozsianych dochodzio aosne skomlenie szakali.

Upyna znowu godzina. Sta otoczy ramieniem Nel i podtrzymywa j, usiujc przez to zagodzi mczce rzuty szalonej jazdy. Dziewczynka coraz czciej zacza wypytywa go, dlaczego tak pdz i dlaczego nie wida ani namiotw, ani tatusiw. Sta postanowi wreszcie powiedzie jej prawd, ktra i tak prdzej czy pniej musiaa si wyda.

 Nel  rzek  cignij rkawiczk i upu j nieznacznie na ziemi.

 Dlaczego, Stasiu?

A on przycisn j do siebie i odpowiedzia z jak niezwyk mu tkliwoci:

 Zrb, co ci mwi.

Nel trzymaa si jedn rk Stasia i baa si go puci, ale poradzia sobie w ten sposb, e pocza ciga zbkami rkawiczk  z kadego palca osobno  a wreszcie, zsunwszy j zupenie, upucia na ziemi.

 Po niejakim czasie rzu drug  ozwa si znowu Sta.  Ja rzuciem ju swoje, ale twoje atwiej bdzie dostrzec, bo jasne.

I widzc, e dziewczynka patrzy na pytajcym wzrokiem, tak mwi dalej:

 Nie przestrasz si, Nel Ale widzisz by moe, e my wcale nie spotkamy ani twego, ani mojego ojca i e nas ci szkaradni ludzie porwali. Ale si nie bj Bo jeli tak jest, to pjdzie za nami pogo. Dogoni i odbior nas z pewnoci. Dlatego kazaem ci rzuci rkawiczki, eby pogo znalaza lady. Tymczasem nie moemy zrobi nic innego, ale pniej co obmyl Z pewnoci co obmyl, tylko nie bj si i ufaj mi

Lecz Nel dowiedziawszy si, e nie zobaczy tatusia i e uciekaj gdzie daleko na pustyni, zacza dre ze strachu i paka, tulc si jednoczenie do Stasia i wypytujc wrd ka, dlaczego ich porwali i dokd ich wioz. On pociesza j, jak umia i prawie takimi sowami, jakimi jego ojciec pociesza pana Rawlisona. Mwi, e ojcowie i sami bd ich cigali, i zawiadomi wszystkie zaogi wzdu Nilu. Na koniec zapewnia j, e cokolwiek bd by si stao, on jej nie opuci nigdy i bdzie jej zawsze broni.

Ale w niej al i tsknota za ojcem wiksze byy nawet od strachu, wic dugi czas nie przestawaa paka  i tak lecieli, oboje aoni, wrd jasnej nocy po bladych piaskach pustyni.

Stasiowi jednak ciskao si serce nie tylko alem i obaw, lecz i wstydem. Temu, co si stao, nie by wprawdzie winien, natomiast przypomnia sobie swoj dawn chepliwo, ktr tak czsto gani w nim ojciec. Poprzednio by przekonany, e nie ma takiego pooenia, w ktrym by nie da sobie rady; poczytywa si za jakiego niezwycionego junaka i gotw by wyzywa cay wiat. Obecnie za zrozumia, e jest maym chopcem, z ktrym kady moe zrobi, co zechce  i e oto pdzi wbrew woli na wielbdzie dlatego tylko, e tego wielbda pogania z tyu pdziki Sudaczyk. Czu si tym okropnie upokorzony, a nie widzia adnego sposobu oporu. Musia przyzna sam przed sob, e si po prostu boi  i tych ludzi, i tej pustyni, i tego, co ich oboje z Nel moe spotka. Obiecywa jednak szczerze nie tylko jej, ale i sobie, e bdzie nad ni czuwa i broni jej, choby kosztem wasnego ycia.

Nel, zmczona paczem i szalon jazd, trwajc ju od szeciu godzin, pocza wreszcie drzema, a chwilami i zasypia zupenie. Sta wiedzc, e kto spadnie z cwaujcego wielbda, moe si zabi na miejscu, przywiza j do siebie sznurem, ktry znalaz na siodle. Lecz po niejakim czasie wydao mu si, e pd wielbdw staje si mniej szybki, chocia leciay teraz przez gadkie i mikkie piaski. W oddali wida byo majaczce wzgrza, za na rwninie rozpoczy si zwyke na pustyni nocne uudy. Ksiyc wieci na niebie coraz bledziej, a tymczasem przed nimi pojawiay si peznce nisko, dziwne, rowe oboki, zupenie przezrocze, utkane tylko ze wiata. Tworzyy si one nie wiadomo dlaczego i posuway si naprzd, jakby popychane lekkim wiatrem. Sta widzia, jak burnusy Beduinw i wielbdy rowiay nagle, wjechawszy w te owiecone przestrzenie, a nastpnie ca karawan ogarnia delikatny, rowy blask. Czasem oboki przybieray barw bkitnaw i tak byo a do wzgrz.

Przy wzgrzach bieg wielbdw zwolni jeszcze bardziej. Naok wida byo teraz skay sterczce z piaszczystych kopcw lub porozrzucane wrd osypisk w dzikim nieadzie. Grunt stawa si kamienisty. Przebyli kilka wgbie zasianych kamieniami i podobnych do wyschych oysk rzek. Chwilami drog tamoway im wwozy, ktre musieli objeda. Zwierzta poczy stpa ostronie, przebierajc jakby w tacu nogami wrd suchych i twardych kp utworzonych przez re jerychoskie, ktrymi osypiska i skay pokryte byy obficie. Raz w raz ktry wielbd potkn si i widoczne byo, e naley im da wypoczynek.

Jako Beduini zatrzymali si w zapadym wwozie i zsunwszy si z siode, zabrali si do rozwizywania jukw. Idrys i Gebhr poszli za ich przykadem. Poczto opatrywa wielbdy, rozlunia poprgi, zdejmowa zapasy ywnoci i wyszukiwa paskich kamieni na zaoenie ogniska. Drzewa suchego ani suchego nawozu, ktrym posuguj si Arabowie, nie byo, ale Chamis, syn Chadigiego, nazrywa r jerychoskich i uoy z nich spory stos, ktry zapali. Przez czas jaki, gdy Sudaczycy zajci byli wielbdami, Sta, Nel i jej piastunka, stara Dinah, znaleli si razem, w odosobnieniu. Lecz Dinah bya bardziej jeszcze przeraona od dzieci i nie moga sowa przemwi. Owina tylko Nel w ciepy pled i siadszy koo niej na ziemi, pocza z jkiem caowa jej rczki. Sta natychmiast zapyta Chamisa, co znaczy to wszystko, co si stao, ale w miejc si ukaza mu tylko swe biae zby i poszed zbiera w dalszym cigu re jerychoskie. Zapytany nastpnie Idrys odpowiedzia jednym sowem: zobaczysz  i pogrozi mu palcem. Gdy wreszcie zabyso ognisko z r, ktre wicej tliy si, ni pony, otoczyli je wszyscy koem, prcz Gebhra, ktry zosta jeszcze przy wielbdach, i poczli je placki z kukurydzy oraz suszone baranie i kozie miso. Dzieci, wygodzone przez dug drog, jady rwnie, cho Nel kleiy si jednoczenie oczy ze snu. Ale tymczasem w mdym wietle ogniska pojawi si ciemnoskry Gebhr i poyskujc oczyma podnis w gr dwie mae jasne rkawiczki i zapyta:

 Czyje to?

 Moje  odpowiedziaa sennym i zmczonym gosem Nel.

 Twoje, maa mijo?  sykn przez zacinite zby Sudaczyk  To znaczysz drog dlatego, by twj ojciec wiedzia, ktrdy nas ciga?

I tak mwic uderzy j korbaczem, strasznym batem arabskim, ktry przecina nawet skr wielbda. Nel, lubo owinita w gruby pled, krzykna z blu i ze strachu, lecz Gebhr nie zdoa uderzy jej po raz drugi, gdy Sta skoczy w tej chwili jak bik, uderzy go gow w piersi, a nastpnie chwyci za gardo.

Stao si to tak niespodzianie, e Sudaczyk upad na wznak, a Sta na niego i obaj poczli przewraca si po ziemi. Chopak na swj wiek by wyjtkowo silny, jednake Gebhr prdko da sobie z nim rad. Naprzd oderwa od swego garda jego donie, po czym obrci go twarz do ziemi i przycisnwszy mu pici kark pocz smaga korbaczem jego plecy.

Krzyk i zy Nel, ktra chwytajc rce dzikusa bagaa go jednoczenie, by Stasiowi darowa, nie byyby si na nic przyday, gdyby nie to, e Idrys przyszed niespodzianie chopcu z pomoc. By on starszy od Gebhra, daleko silniejszy i od pocztku ucieczki z Gharak-el-Sultani wszyscy stosowali si do jego rozkazw. Teraz wyrwa korbacz z rk brata i odrzuciwszy go daleko zawoa:

 Precz, gupcze!

 Zawicz tego skorpiona!  odpowiedzia zgrzytajc zbami Gebhr.

Lecz na to Idrys chwyci go za opocz na piersiach i popatrzywszy mu w oczy pocz mwi gronym, cho cichym gosem:

 Szlachetna Fatma zakazaa tym dzieciom czyni krzywdy, albowiem wstawiay si za ni

 Zawicz!  powtrzy Gebhr.

 A ja ci powiadam, e nie podniesiesz na adne z nich korbacza. Jeli to uczynisz, za kade uderzenie oddam ci dziesi.

I pocz nim trz jak gazi palmy, po czym tak dalej mwi:

 Te dzieci s wasnoci Smaina i gdyby ktre z nich nie dojechao ywe, sam Mahdi (niech Bg przeduy dni jego nieskoczenie) kazaby ci powiesi. Rozumiesz, gupcze!

Imi Mahdiego sprawiao tak wielkie na wszystkich jego wyznawcach wraenie, e Gebhr opuci natychmiast gow i j powtarza jakby z przestrachem:

 Allach akbar!  Allach akbar!

Sta podnis si zziajany i zbity, ale czu, e gdyby ojciec mg go w tej chwili widzie i sysze, byby dumny z niego, albowiem nie tylko skoczy by bez namysu na ratunek Nel, ale i teraz, cho razy korbacza paliy go jak ogniem, nie myla o wasnym blu, a natomiast pocz pociesza dziewczynk i wypytywa, czy uderzenia nie zrobiy jej krzywdy.

A nastpnie rzek:

 Com dosta, tom dosta, ale on si wicej na ciebie nie porwie. Ach, gdybym mia jak bro!

Maa kobietka obja go obu rkoma za szyj i moczc mu zami policzki ja zapewnia, e nie bardzo j bolao i e pacze nie z blu, tylko z alu nad nim. Na to Sta przesun usta do jej ucha i rzek szepczc:

 Nel, nie za to, e mnie zbi, ale za to, e ciebie uderzy, przysigam, e mu nie daruj.

Na tym skoczyo si zajcie. Po pewnym czasie Gebhr i Idrys, pogodzeni ju z sob, porozcigali na ziemi opocze i pokadli si na nich, a Chamis poszed wkrtce za ich przykadem. Beduini zasypali wielbdom durry, po czym wsiadszy na dwa lune, pojechali w stron Nilu. Nel opara gwk o kolana starej Dinah i usna. Ognisko przygaso i wkrtce sycha byo tylko chrzst durry w zbach wielbdw. Na niebo wytoczyy si mae oboczki, ktre zakryway chwilami ksiyc, ale noc bya widna. Za skaami odzywao si cige aosne skomlenie szakali.

Po dwch godzinach Beduini wrcili z wielbdami dwigajcymi napenione wod skrzane wory. Podsyciwszy ogie zasiedli na piasku i zabrali si do jedzenia. Przybycie ich zbudzio Stasia, ktry si poprzednio by zdrzemn, oraz dwch Sudaczykw i Chamisa, syna Chadigiego. Wtedy przy ognisku rozpocza si nastpujca rozmowa:

 Moemy jecha?  zapyta Idrys.

 Nie, albowiem musimy odpocz  my i nasze wielbdy.

 Czy nie widzia was nikt?

 Nikt. Dotarlimy do rzeki midzy dwiema wioskami. Z daleka tylko szczekay psy.

 Trzeba bdzie zawsze jedzi po wod o pnocy i czerpa j w pustych miejscach. Byle min pierwsz challal (katarakt), to dalej wsie ju rzadsze i prorokowi przychylniejsze. Pocig pjdzie za nami z pewnoci.

Na to Chamis przewrci si plecami do gry i podparszy domi twarz rzek:

 Mehendysi bd naprzd czekali dzieci w El-Fachen przez ca noc i do nastpnego pocigu, potem pojad do Fajum, a stamtd do Gharak. Tam dopiero zrozumiej, co si stao, i wwczas musz wrci do Medinet, aby wysa sowa lecce po miedzianym drucie do miast nad Nilem  i jedcw na wielbdach, ktrzy bd nas cigali. Wszystko to zabierze najmniej trzy dni. Przedtem nie potrzebujemy mczy naszych wielbdw i moemy spokojnie pi dym z cybuchw.

To rzekszy wydoby z ogniska poncy prcik ry jerychoskiej i zapali nim fajk, a Idrys pocz, zwyczajem arabskim, cmoka z zadowolenia.

 Dobrze to urzdzie, synu Chadigiego  rzek  ale nam trzeba korzysta z czasu i zajecha przez te trzy dni i noce najdalej na poudnie. Odetchn spokojniej dopiero wwczas, gdy przejedziemy pustyni midzy Nilem a Kharge (wielka oaza na zachd od Nilu). Daby Bg, aby wielbdy wytrzymay.

 Wytrzymaj  ozwa si jeden z Beduinw.

 Ludzie mwi te  wtrci Chamis  e wojska Mahdiego (niech Bg przeduy jego ywot) dochodz ju do Assuanu.

Tu Sta, ktry nie traci ani sowa z tej rozmowy i zapamita rwnie, co przedtem mwi Idrys do Gebhra, podnis si i rzek:

 Wojska Mahdiego s pod Chartumem.

 La! La! (nie, nie)  zaprzeczy Chamis.

 Nie zwaajcie na jego sowa  odpowiedzia Sta  bo on ma nie tylko skr, ale i mzg ciemny. Do Chartumu, chobycie co trzy dni kupowali wiee wielbdy i pdzili tak jak dzi, zajedziecie za miesic. A i tego moe nie wiecie, e drog przegrodzi wam armia, nie egipska, ale angielska

Sowa te uczyniy pewne wraenie, a Sta spostrzegszy to mwi dalej:

 Zanim znajdziecie si midzy Nilem a wielk oaz, wszystkie drogi na pustyni bd ju pilnowane przez szereg stray wojskowych. Ha! sowa po miedzianym drucie prdzej biegn od wielbdw! Jake zdoacie si przemkn?

 Pustynia jest szeroka  odpowiedzia jeden z Beduinw.

 Ale musicie trzyma si Nilu.

 Moemy si nawet przeprawi i gdy nas bd szuka z tej strony, my bdziemy z tamtej.

 Sowa biegnce po miedzianym drucie dojd do miast i wsi po obu brzegach rzeki.

 Mahdi zele nam anioa, ktry pooy palec na oczach Anglikw i Turkw (Egipcjan), a nas osoni skrzydami.

 Idrysie  rzek Sta  nie zwracam si do Chamisa, ktrego gowa jest jak pusta tykwa, ani do Gebhra, ktry jest podym szakalem, ale do ciebie. Wiem ju, e chcecie nas zawie do Mahdiego i odda w rce Smaina. Lecz jeli to czynicie dla pienidzy, to wiedz, e ojciec tej maej bint (dziewczynki) jest bogatszy ni wszyscy Sudaczycy razem wzici.

 I co z tego?  przerwa Idrys.

 Co z tego? Wrcie dobrowolnie, a wielki mehendys nie poauje wam pienidzy i mj ojciec take.

 Albo oddadz nas rzdowi, ktry kae nas powiesi.

 Nie, Idrysie. Bdziecie wisieli niezawodnie, lecz tylko w takim razie, jeli was zapi w ucieczce. A tak si stanie z pewnoci. Ale jeli sami wrcicie, adna kara was nie spotka i prcz tego zostaniecie bogatymi ludmi do koca ycia. Ty wiesz, e biali z Europy dotrzymuj zawsze sowa. Ot daj wam sowo za obu mehendysw, e bdzie tak, jak mwi.

I Sta pewien by istotnie, e ojciec jego i pan Rawlison bd stokro woleli dotrzyma uczynionej przez niego obietnicy ni naraa ich oboje, a zwaszcza Nel, na okropn podr i jeszcze okropniejsze ycie wrd dzikich i rozszalaych hord Mahdiego.

Tote z bijcym sercem oczekiwa na odpowied Idrysa, ktry pogry si w milczeniu i dopiero po dugiej chwili rzek:

 Mwisz, e ojciec maej bint i twj dadz nam duo pienidzy?

 Tak jest.

 A czy wszystkie ich pienidze potrafi otworzy nam drzwi do raju, ktre otworzy jedno bogosawiestwo Mahdiego?

 Bismillach!  krzyknli na to obaj Beduini wraz z Chamisem i Gebhrem.

Sta straci od razu wszelk nadziej, wiedzia bowiem, e jakkolwiek ludzie na Wschodzie chciwi s i przekupni, to jednak gdy prawdziwy mahometanin spojrzy na jak rzecz od strony wiary, wwczas nie ma ju na wiecie takich skarbw, ktrymi daby si skusi.

Idrys za, zachcony okrzykiem, mwi dalej  i widocznie ju nie dlatego, by odpowiedzie Stasiowi, lecz w tej myli, by zyska tym wiksze uznanie i pochway towarzyszw:

 My mamy szczcie nalee tylko do tego pokolenia, ktre wydao witego proroka, ale szlachetna Fatma i jej dzieci s jego krewnymi  i wielki Mahdi je kocha. Gdy wic oddamy mu ciebie i ma bint, on zmieni was za Fatm i jej synw, a nas pobogosawi. Wiedz o tym, e nawet ta woda, w ktrej on si co rano, wedle przepisw Koranu, obmywa, uzdrawia choroby i gadzi grzechy, a c dopiero jego bogosawiestwo!

 Bismillach!  powtrzyli Sudaczycy i Beduini.

Lecz Sta chwytajc si ostatniej deski ratunku rzek:

 To zabierzcie mnie, a Beduini niech wrc z ma bint. Za mnie wydadz Fatm i jej synw.

 Jeszcze pewniej wydadz j za was oboje.

Na to chopak zwrci si do Chamisa:

 Ojciec twj odpowie za twoje postpki.

 Mj ojciec jest ju w pustyni, w drodze do proroka  odpar Chamis.

 Wic go zapi i powiesz.

Tu Idrys uzna jednak za stosowne doda otuchy swym towarzyszom.

 Te spy  rzek  ktre objedz ciao z naszych koci, moe nie wylgy si jeszcze. Wiemy, co nam grozi, alemy nie dzieci, i pustyni znamy od dawna. Ci ludzie (tu wskaza na Beduinw) byli wiele razy w Berberze i wiedz o takich drogach, ktrymi biegaj tylko gazele. Tam nikt nas nie znajdzie i nikt nie bdzie ciga. Musimy zaiste skrca po wod do Bahr-el-Jussef, a pniej do Nilu, ale bdziemy to czynili w nocy. Czy mylicie przy tym, e nad rzek nie ma ukrytych przyjaci Mahdiego? A ja ci powiem, e im dalej na poudnie, tym ich wicej, e i cae pokolenia, i ich szejkowie czekaj tylko pory sposobnej, by chwyci za miecze w obronie prawdziwej wiary. Ci sami dostarcz wody, jada, wielbdw  i zmyl pogo. Zaprawd wiemy, e do Mahdiego daleko, ale wiemy i to take, e kady dzie przybliy nas do owczej skry, na ktrej wity prorok klka do modlitw.

 Bismillach!  zakrzyknli po raz trzeci towarzysze.

I wida byo, e powaga Idrysa wzrosa pomidzy nimi znacznie. Sta zrozumia, e wszystko stracone, wic chcc przynajmniej uchroni Nel od zoci Sudaczykw rzek:

 Po szeciu godzinach maa panienka dojechaa ledwie ywa. Jake moecie myle, e ona wytrzyma tak drog? Jeli za umrze, to i ja umr, a wwczas z czym przyjedziecie do Mahdiego?

Teraz Idrys nie znalaz odpowiedzi, co widzc Sta tak mwi dalej:

 I jak was przyjmie Mahdi i Smain, gdy si dowiedz, e za wasz gupot Fatma i jej dzieci przypaci musz yciem?

Lecz Sudaczyk opamita si ju i odpowiedzia:

 Widziaem jak chwycie za gardziel Gebhra. Na Allacha, ty jest lwie szczeni i nie umrzesz, a ona

Tu popatrzy na gwk picej Nel, opart na kolanach starej Dinah, i dokoczy jakim dziwnie agodnym gosem:

 Jej uwijemy na garbie wielbda gniazdko jak ptaszkowi, aby wcale nie czua zmczenia i moga spa w drodze rwnie spokojnie, jak pi teraz.

To powiedziawszy podszed ku wielbdowi i wraz z Beduinami pocz na grzbiecie najlepszego z dromaderw moci siedzenie dla dziewczynki. Gadali przy tym duo i sprzeczali si troch, ale wreszcie za pomoc powrozw, kocw oraz bambusowych drkw urzdzili co w rodzaju gbokiego, nieruchomego kosza, w ktrym Nel moga siedzie lub lee, lecz z ktrego nie moga spa. Nad tym siedzeniem, tak obszernym, e i Dinah moga si w nim pomieci, rozpili pcienny daszek.

 Oto widzisz  rzek Idrys do Stasia  jaja przepirki nie potukyby si w tych wojokach. Stara niewiasta pojedzie z panienk, aby jej suy i we dnie, i w nocy Ty sidziesz ze mn, ale moesz jecha przy niej i czuwa nad ni.

Sta by rad, e uzyska cho tyle. Zastanowiwszy si nad pooeniem, doszed do przekonania, e najprawdopodobniej zapi ich, zanim dojad do pierwszej katarakty, i ta myl dodaa mu otuchy. Tymczasem chciao mu si przede wszystkim spa, obiecywa wic sobie, e przywie si jakim powrozem do sioda i poniewa nie bdzie musia podtrzymywa Nel, zanie na kilka godzin.

Noc czynia si ju bledsza i szakale przestay skomle wrd wwozw. Karawana miaa zaraz wyruszy, ale Sudaczycy spostrzegszy brzask udali si za odleg o kilka krokw ska i tam, zgodnie z przepisami Koranu, poczli ranne obmywania, uywajc jednake piasku zamiast wody, ktrej pragnli zaoszczdzi. Nastpnie zabrzmiay ich gosy odmawiajce soubhg, czyli pierwsz porann modlitw. Wrd gbokiej ciszy sycha byo wyranie ich sowa: W imi litociwego i miosiernego Boga. Chwaa niech bdzie Panu, wadcy wiata, litociwemu i miosiernemu w dniu sdu. Ciebie wielbimy i wyznawamy, Ciebie bagamy o pomoc. Prowad nas po drodze tych, ktrym nie szczdzisz dobrodziejstw i aski, nie za po ciekach grzesznikw, ktrzy cignli na si gniew Twj i ktrzy bdz. Amen.

A Sta suchajc tych gosw podnis oczy w gr  i w tej dalekiej krainie, wrd powych, guchych piaskw, pocz mwi: Pod Twoj obron uciekamy si, wita Boa Rodzicielko



ROZDZIA VIII

Noc blada. Ludzie mieli ju siada na wielbdy, gdy nagle spostrzegli pustynnego wilka, ktry wtuliwszy ogon pod siebie przebieg wwz o sto krokw od karawany i wydostawszy si na przeciwlege paskowzgrze bieg dalej z wszelkimi oznakami strachu, jakby ucieka przed jakim nieprzyjacielem. W egipskich pustyniach nie masz takich dzikich zwierzt, przed ktrymi wilki czuyby trwog, i dlatego widok ten zaniepokoi wielce sudaskich Arabw. C by to by mogo? Czyby nadchodzia ju pogo? Jeden z Beduinw wdrapa si szybko na ska, ale zaledwie spojrza, zsun si z niej jeszcze prdzej.

 Na proroka!  zawoa zmieszany i przelky  chyba lew biey ku nam i jest ju tu!

A wtem spoza ska ozwao si basowe: wow, po ktrym Sta i Nel zakrzyknli razem:

 Saba! Saba!

Poniewa po arabsku znaczy to: lew, wic Beduini przestraszyli si jeszcze bardziej, lecz Chamis rozemia i si i rzek:

 Ja znam tego lwa.

To powiedziawszy gwizdn przecigle  i w teje chwili olbrzymi brytan wpad midzy wielbdy. Ujrzawszy dzieci skoczy ku nim, przewrci z radoci Nel, ktra wycigna do niego rce, wspi si na Stasia, nastpnie skowyczc i poszczekujc obieg oboje kilkakrotnie, znw przewrci Nel, znw wspi si na Stasia i wreszcie, legszy u ich stp, pocz zia.

Boki mia zapade, z wywieszonego jzyka spaday mu paty piany, macha jednak ogonem i podnosi oczy pene mioci na Nel, jakby jej chcia powiedzie: Ojciec twj kaza mi ci pilnowa, wic oto jestem!

Dzieci siady przy nim z jednej i drugiej strony i poczy go pieci. Dwaj Beduini, ktrzy nie widzieli nigdy podobnej istoty, spogldali na niego ze zdumieniem, powtarzajc: Allach! o kelb kebir! (Na Boga, to wielki pies!)  on za lea przez jaki czas spokojnie, nastpnie podnis jednak eb, wcign powietrze w swj czarny, podobny do ogromnej trufli nos, zawietrzy i skoczy ku wygasemu ognisku, przy ktrym leay resztki poywienia.

W tej samej chwili kozie i baranie koci poczy trzaska i kruszy si jak somki w jego potnych zbach. Po omiu ludziach, liczc ze star Dinah i z Nel, byo tego dosy sporo nawet dla takiego kelb kebir.

Lecz Sudaczycy zakopotali si jego przybyciem i dwaj wielbdnicy odwoawszy na bok Chamisa poczli z nim rozmawia z niepokojem, a nawet ze wzburzeniem.

 Iblis przynis tu tego psa!  zawoa Gebhr  i jakim sposobem trafi tu za dziemi, skoro do Gharak przyjechay kolej?

 Zapewne ladem wielbdw  odpowiedzia Chamis.

 le si stao. Kady, kto zobaczy go przy nas, zapamita nasz karawan i wskae, ktrdy przechodzia. Trzeba si go pozby koniecznie.

 Ale jak?  spyta Chamis.

 Jest strzelba, we j i strzel mu w eb.

 Jest strzelba, ale ja nie umiem z niej strzela. Chyba e wy umiecie?

Chamis od biedy byby moe potrafi, Sta bowiem kilkakrotnie otwiera przy nim swoj bro i zamyka, lecz al mu byo psa, ktrego polubi opiekujc si nim jeszcze przed przyjazdem dzieci do Medinet. Wiedzia natomiast doskonale, e obaj Sudaczycy nie maj adnego pojcia, jak obchodzi si z broni najnowszego systemu, i e nie dadz sobie z ni rady.

 Jeli wy nie umiecie  rzek z chytrym umiechem  to psa mgby zabi tylko ten may nouzrani (chrzecijanin), ale ta strzelba moe wystrzeli kilka razy z rzdu, wic nie radz dawa mu jej do rki.

 Niech Bg broni  odpowiedzia Idrys.  Powystrzelaby nas jak przepirki.

 Mamy noe  zauway Gebhr.

 Sprbuj, ale pamitaj, e masz i gardo, ktre pies rozerwie, nim go zakujesz.

 Co wic robi?

A Chamis ruszy ramionami.

 Dlaczego wy chcecie tego psa zabi? Chobycie go potem przysypali piaskiem, hieny go wygrzebi, pogo znajdzie jego koci i bdzie wiedziaa, e nie przeprawilimy si przez Nil, lecz uciekalimy z tej strony. Niech leci za nami. Ilekro Beduini pojad po wod, a my si skryjemy w jakim wwozie, moecie by pewni, e pies zostanie przy dzieciach. Allach! Lepiej, e teraz przylecia, bo inaczej byby prowadzi pogo naszym ladem a do Berberu. Karmi go nie potrzebujecie, gdy jeli mu resztek po nas nie starczy, to o hien, albo szakala nie bdzie mu trudno. Zostawcie go w spokoju, mwi wam  i nie tramy czasu na gadanie.

 Moe masz suszno  rzek Idrys.

 Jeli mam suszno, to mu dam i wody, aby sam nie lata do Nilu i nie pokazywa si w wioskach.

W ten sposb zosta rozstrzygnity los Saby, ktry wypoczwszy nieco i poywiwszy si naleycie, wychepta w mgnieniu oka misk wody i puci si z nowymi siami za karawan.

Wjechali teraz na wysok paszczyzn, na ktrej wiatr pomarszczy piasek i z ktrej wida byo na obie strony ogromn przestrze pustyni. Niebo przybrao barw muszli perowej. Lekkie chmurki, zgromadzone na wschodzie, mieniy si jak opale, po czym nagle zabarwiy si zotem. Strzeli jeden promie, potem drugi  i soce, jak zwykle w krajach poudniowych, w ktrych nie ma prawie zmierzchu i witu, nie wzeszo, ale wybuchno zza obokw jak sup ognia i zalao jasnym wiatem widnokrg. Poweselao niebo, poweselaa ziemia i niezmierne obszary piaszczyste odkryy si oczom ludzkim.

 Musimy pdzi  rzek Idrys  bo std wida nas z daleka.

Jako wypoczte i napojone wielbdy pdziy z szybkoci gazeli. Saba pozosta za nimi, ale nie byo obawy, by si zabka i nie zjawi na pierwszym popasie. Dromader, na ktrym jecha Idrys ze Stasiem, bieg tu obok wierzchowca Nel, tak e dzieci mogy rozmawia swobodnie. Siedzenie, ktre wymocili Sudaczycy, okazao si wyborne i dziewczynka wygldaa w nim rzeczywicie jak ptaszek w gniazdku. Nie moga spa, nawet pic, i jazda mczya j daleko mniej ni w nocy. Jasne wiato dzienne dodao obojgu dzieciom otuchy. W serce Stasia wstpia nadzieja, e skoro Saba ich docign, to i pogo potrafi uczyni to samo. T nadziej podzieli si natychmiast z Nel, ktra umiechna si do niego po raz pierwszy od chwili porwania.

 A kiedy nas dogoni?  spytaa po francusku, by Idrys nie mg ich zrozumie.

 Nie wiem. Moe dzi jeszcze, moe jutro, moe za dwa lub trzy dni.

 Ale nie bdziemy jechali z powrotem na wielbdach?

 Nie. Dojedziemy tylko do Nilu, a Nilem do El-Wasta.

 To dobrze, oj, dobrze!

Biedna Nel, ktra tak lubia poprzednio t jazd, miaa jej teraz widocznie dosy.

 Nilem do El-Wasta i do tatusia!  pocza powtarza sennym gosem.

I poniewa na poprzednim postoju nie wyspaa si naleycie, wic usna znowu gbokim snem, takim, jakim po wielkim zmczeniu pi si nad ranem. Tymczasem Beduini pdzili wielbdy bez wytchnienia i Sta zauway, e kieruj si w gb pustyni.

Wic chcc zachwia w Idrysie pewno, e zdoaj uj przed pogoni, a zarazem pokaza mu, e sam liczy na ni niezawodnie, rzek:

 Odjedacie od Nilu i od Bahr-Jussef, ale nic wam to nie pomoe, bo przecie nie bd was szukali nad brzegiem, gdzie wsie le jedna przy drugiej, ale w gbi.

A Idrys zapyta:

 Skd wiesz, e odjedamy od Nilu, skoro brzegw nie moesz std dostrzec?

 Bo soce, ktre jest po wschodniej stronie nieba, grzeje nas w plecy; to znaczy, e skrcilimy na zachd.

 Mdry z ciebie chopiec  rzek z uznaniem Idrys.

Po chwili za doda:

 Ale ani pogo nas nie docignie, ani ty nie uciekniesz.

 Nie  odnek Sta  ja nie uciekn chyba z ni.

I ukaza na pic Nel.

Do poudnia pdzili prawie bez wytchnienia, ale gdy soce wzbio si wysoko na niebo i poczo przypieka, wielbdy, ktre z natury mao si poc, oblay si jednak potem i bieg ich sta si znacznie wolniejszy. Karawan otoczyy znowu skay i osypiska. Wwozy, ktre w czasie deszczw zmieniaj si w oyska strumieni, czyli tzw. khory, zdarzay si coraz czciej. Beduini zatrzymali si na koniec w jednym z nich, cakiem ukrytym wrd ska. Lecz zaledwie zsiedli z wielbdw, podnieli krzyk i rzucili si naprzd, schylajc si co chwila i ciskajc przed siebie kamieniami. Stasiowi, ktry jeszcze nie zsun si z sioda, przedstawi si dziwny widok. Oto spord suchych krzakw porastajcych dno khoru wysun si duy w i wijc si z szybkoci byskawicy midzy okruchami ska, umyka do jakiej znanej sobie kryjwki. Beduini cigali go zaciekle, a na pomoc im poskoczy Gebhr z noem w rku. Ale z powodu nierwnoci gruntu zarwno trudno trafi byo wa kamieniem, jak przygwodzi go noem  wkrtce te wrcili wszyscy trzej z widocznym w twarzach przestrachem.

I zabrzmiay zwykle u Arabw okrzyki:

 Allach!

 Bismillach!

 Maszallach!

Nastpnie obaj Sudaczycy poczli spoglda jakim dziwnym, zarazem badawczym i pytajcym wzrokiem na Stasia, ktry nie rozumia wcale, o co chodzi.

Tymczasem Nel zsiada take z wielbda i jakkolwiek mniej bya zmczona ni w nocy, Sta rozcign dla niej wojok w cieniu na rwnym miejscu i kaza si jej pooy, by moga, jak mwi, rozprostowa nki. Arabowie zabrali si do poudniowego posiku, ktry jednak skada si tylko z sucharw i daktyli oraz z yku wody. Wielbdw nie pojono, albowiem piy w nocy. Twarze Idrysa, Gebhra i Beduinw byy wci frasobliwe i postj odbywa si w milczeniu. Na koniec Idrys odwoa Stasia na bok i pocz wypytywa go z twarz zarazem tajemnicz i niespokojn:

 Widziae wa?

 Widziaem.

 Nie ty go zakl, by si nam ukaza?

 Nie.

 Spotka nas jakie nieszczcie, gdy ci gupcy nie zdoali wa zabi!

 Spotka was szubienica.

 Milcz. Czy twj ojciec jest czarownikiem?

 Jest  odpowiedzia bez wahania Sta zrozumiawszy w jednej chwili, e ci dzicy i przesdni ludzie uwaaj ukazanie si paza za z wrb i za zapowied, e ucieczka im si nie uda.

 To wic twj ojciec nam go zesa  odpowiedzia Idrys  ale powinien zrozumie, e za jego czary moemy si pomci na tobie.

 Nic mi nie zrobicie, gdy przypaciliby za moj krzywd synowie Fatmy.

 I to ju zrozumiae? Ale pamitaj, e gdyby nie ja, byby spyn krwi pod korbaczem Gebhra  ty i maa bint take.

 Wstawi si te tylko za tob, a Gebhr pjdzie na powrz.

Na to Idrys popatrzy na niego przez chwil jakby ze zdziwieniem i rzek:

 ycie nasze nie jest jeszcze w twoich rkach, a ty przemawiasz ju do nas jak nasz pan

Po chwili za doda:

 Dziwny z ciebie uled (chopiec) i takiego jeszcze nie widziaem. Byem dotychczas dobry dla was, lecz ty si miarkuj i nie gro.

 Bg karze zdrad  odpowiedzia Sta.

Byo jednak rzecz widoczn, e pewno, z jak mwi chopak, w poczeniu ze z wrb pod postaci wa, ktry zdoa umkn, zaniepokoia w wysokim stopniu Idrysa. Siadszy ju na wielbda powtrzy kilkakrotnie: Tak! ja byem dla was dobry!, jakby na wszelki wypadek chcia wrazi to Stasiowi w pami, a nastpnie zacz przesuwa ziarnka raca wyrobione ze skorupy orzecha dum i modli si.

Koo godziny drugiej po poudniu upa, mimo i pora bya zimowa, uczyni si niezwyky. Na niebie nie byo adnej chmurki, ale krace widnokrgu poszarzay. Nad karawan unosio si kilka spw, ktrych rozpostarte szeroko skrzyda rzucay ruchome, czarne cienie na powe piaski. W rozpalonym powietrzu czu byo jakby swd. Wielbdy nie przestajc pdzi poczy dziwnie chrzka. Jeden z Beduinw zbliy si do Idrysa.

 Zanosi si na co niedobrego  rzek.

 Co mylisz?  zapyta Sudaczyk.

 Ze duchy zbudziy wiatr picy na zachodzie pustyni, a w wsta z piaskw i biey ku nam.

Idrys podnis si nieco na siodle, popatrzy w dal i odpowiedzia:

 Tak jest. Idzie z zachodu i poudnia, ale on nie bywa tak wcieky jak khmasin.

 Trzy lata temu zasypa jednak koo Abu-Hamel ca karawan, a odwia j dopiero zeszej zimy. Ualla! Moe mie dosy siy, by pozatyka nozdrza wielbdw i wysuszy wod w workach.

 Trzeba pdzi, by zawadzi nas jednym tylko skrzydem.

 Lecimy mu w oczy i nie potrafimy go omin.

 Im prdzej przyjdzie, tym prdzej przewieje.

To rzekszy Idrys uderzy wielbda korbaczem, a za jego przykadem poszli inni. Przez jaki czas sycha byo tylko tpe razy grubych batw, podobne do klaskania w donie, i okrzyki: yalla! Na poudniowym zachodzie biaawy przedtem widnokrg pociemnia. Upa trwa cigle i soce palio gowy jedcw. Spy wzbiy si widocznie bardzo wysoko, albowiem cienie od ich skrzyde malay coraz bardziej, a w kocu zniky zupenie.

Uczynio si duszno.

Arabowie krzyczeli na wielbdy, pki nie wyschy im garda, po czym umilkli i nastaa cisza miertelna, przerywana stkaniem zwierzt. Mae dwa liski piaskowe o ogromnych uszach przemkny si koo karawany, uciekajc w stron przeciwn.

Ten sam Beduin, ktry poprzednio rozmawia z Idrysem, ozwa si znowu jakim dziwnym, jakby nie swoim gosem:

 To nie bdzie zwyky wiatr. cigaj nas ze czary. Wszystkiemu winien w

 Wiem  odpowiedzia Idrys.

 Patrz, powietrze dry. Tego nie bywa w zimie.

Jako rozpalone powietrze poczo drga, a wskutek zudzenia oczu jedcom wydao si, e drgaj i piaski. Beduin zdj z gowy przepocon myck i rzek:

 Serce pustyni bije trwog.

A wtem drugi Beduin, jadcy na czele jako przewodnik wielbdw, odwrci si i j woa:

 Idzie ju! idzie!

I rzeczywicie wiatr nadchodzi. W oddali pojawia si jakby ciemna chmura, ktra czynia si w oczach coraz wysz i zbliaa si do karawany. Poruszyy si te naok najblisze fale powietrza i nagle podmuchy poczy skrca piasek. Tu i wdzie tworzyy si lejki, jakby kto wierci kijem powierzchni pustyni. Miejscami wstaway chybkie wiry, podobne do kolumienek cienkich u spodu, a rozwianych jak piropusze w grze. Ale wszystko to trwao przez jedno mgnienie oka. Chmura, ktr pierwszy ujrza przewodnik wielbdw, nadleciaa z niepojt szybkoci. W ludzi i zwierzta uderzyo jakby skrzydo olbrzymiego ptaka. W jednej chwili oczy i usta jedcw napeniy si kurzaw. Tumany pyu zakryy niebo, zakryy soce i na wiecie uczyni si mrok. Ludzie poczli traci si z oczu, a najblisze nawet wielbdy majaczyy jak we mgle. Nie szum  bo na pustyni nie ma drzew  ale huk wichru guszy nawoywania przewodnika i ryk zwierzt. W powietrzu czu byo tak wo, jak wydaje czad wgli. Wielbdy stany i odwrciwszy si od wiatru, powycigay dugie szyje w d, tak e nozdrza ich dotykay prawie piasku.

Sudaczycy nie chcieli jednak pozwoli na postj, gdy karawany, ktre si wstrzymuj w czasie huraganu, bywaj czsto zasypywane. Najlepiej wtedy jest pdzi razem z wichrem, ale Idrys i Gebhr nie mogli i tego uczyni, albowiem w ten sposb wracaliby do Fajumu, skd spodziewali si pogoni. Wic gdy pierwsze uderzenie przeszo, pognali znw wielbdy.

Nastaa chwilowa cisza, lecz rudy mrok rozprasza si bardzo powoli, albowiem soce nie mogo przebi si przez tumany zawieszone w powietrzu. Grubsze i cisze drobinki piasku poczy jednak opada. Napeniy one wszystkie szpary i zaamania w siodach i zatrzymyway si w fadach odziey. Ludzie i zwierzta za kadym oddechem wcigali py, ktry drani ich puca i skrzypia w zbach.

Przy tym wicher mg si zerwa na nowo i przesoni cakiem wiat. Stasiowi przyszo na myl, e gdyby w chwili takich ciemnoci znalaz si na jednym wielbdzie z Nel, to mgby go zawrci i ucieka z wiatrem na pnoc. Kto wie, czyby dostrzeono ich wrd mroku i zamtu ywiow, a jeliby zdoali dotrze do pierwszej lepszej wioski nad Bahr-Jussef przy Nilu, byliby ocaleni  Idrys i Gebhr nie omieliliby si nawet ich ciga, albowiem wpadliby natychmiast w rce miejscowych zabtiw.

Sta zwaywszy to wszystko trci w rami Idrysa i rzek:

 Daj mi gurd z wod.

Idrys nie odmwi, gdy jakkolwiek rano skrcili znacznie w gb pustyni i byli do daleko od rzeki, mieli wody do, a wielbdy napiy si obficie w czasie nocnego postoju. Prcz tego, jako czowiek obeznany z pustyni, wiedzia, e po huraganie przychodzi zwykle deszcz i wyschnite khory zmienia chwilowo na strumienie.

Stasiowi chciao si rzeczywicie pi, wic pocign dobrze wody, po czym nie oddajc gurdy trci znowu w rami Idrysa.

 Zatrzymaj karawan.

 Dlaczego?  zapyta Sudaczyk.

 Dlatego e chc przesi si na wielbda maej bint i da jej wody.

 Dinah ma wiksz gurd od mojej.

 Ale jest akoma i pewnie j wypia. Musiao si te nasypa duo piasku do sioda, ktre uczynilicie podobnym do kosza. Dinah nie da sobie z tym rady.

 Wiatr zerwie si za chwil i znw wszystko zasypie.

 Tym bardziej maa bint bdzie potrzebowaa pomocy.

Idrys uderzy batem wielbda  i przez chwil jechali w milczeniu.

 Czemu nie odpowiadasz?  zapyta Sta.

 Bo si namylam, czy lepiej przywiza ci do sioda, czy zwiza ci rce z tyu.

 Oszalae!

 Nie. Ale odgadem, co chcia uczyni.

 Pogo i tak nas docignie, wic nie potrzebuj tego czyni.

 Pustynia jest w rku Boga.

Umilkli znowu. Grubszy piasek opad zupenie; pozosta w powietrzu tylko subtelny, czerwony py, co w rodzaju reogi, przez ktr soce przewiecao jak miedziana blacha. Ale wida ju byo dalej. Przed karawan cigna si teraz paska rwnina, na ktrej kracu bystre oczy Arabw dostrzegy znw chmur. Bya ona wysza od poprzedniej, a prcz tego wystrzelay z niej jakby supy, jakby olbrzymie rozszerzone u gry kominy. Na ten widok zadray serca Arabw i Beduinw, albowiem rozpoznali wielkie wiry piaszczyste. Idrys podnis rce i zbliywszy donie do uszu pocz bi pokony nadlatujcemu wichrowi. Jego wiara w jedynego Boga nie przeszkadzaa mu widocznie czci i ba si innych, albowiem Sta usysza wyranie, jak mwi:

 Panie! my dzieci twoje, a wic nie poresz nas!

A pan wanie nadlecia i targn wielbdami z si tak straszliw, e omal nie poupaday na ziemi. Zwierzta zbiy si teraz w ciasn gromad, z gowami zwrconymi w rodek ku sobie. Poruszyy si cae masy piasku. Karawan ogarn mrok gbszy ni poprzednio, a w tym mroku przelatyway obok jedcw jakie jeszcze ciemniejsze, niewyrane przedmioty, jakby olbrzymie ptaki lub rozpdzone wraz z huraganem wielbdy. Lk ogarn Arabw, ktrym zdawao si, e to s duchy zaginionych pod piaskami zwierzt i ludzi. Wrd huku i wycia wichru sycha byo dziwne gosy podobne do szlochania, to do miechu, to do woania o pomoc. Lecz to byy zudy. Karawanie grozio stokro straszniejsze, rzeczywiste niebezpieczestwo. Sudaczycy wiedzieli dobrze, e jeli ktry z wielkich wirw tworzcych si ustawicznie w onie huraganu pochwyci ich w swe skrty, to postrca jedcw i porozprasza wielbdy, a jeli zaamie si i zwali na nich, wwczas w mgnieniu oka usypie nad nimi olbrzymi piaszczyst mogi, w ktrej bd czekali, pki nastpny huragan nie odwieje ich kociotrupw.

Stasiowi krcio si w gowie, tchu brako w piersiach i olepia go piasek. Ale zdawao mu si chwilami, e syszy pacz i woanie Nel, wic myla tylko o niej. Korzystajc z tego, e wielbdy stay w zbitej kupie i e Idrys nie moe na niego uwaa, postanowi przele po cichu na wielbda dziewczynki, ju nie dlatego, by ucieka, ale by jej da pomoc i doda odwagi. Zaledwie jednak wzi nogi pod siebie i wycign rce chcc schwyci za krawd Nelinego sioda, szarpna nim olbrzymia pi Idrysa. Sudaczyk porwa go jak pirko, pooy przed sob i pocz go krpowa palmowym powrozem, a po zwizaniu mu rk przewiesi go przez siodo. Sta cisn zby i opiera si, jak mg, ale na prno. Majc wysche gardo i zasypane usta, nie mg i nie chcia przekonywa Idrysa, e pragnie przyj tylko z pomoc dziewczynce, nie za ucieka.

Po chwili jednak czujc, e si dusi, pocz woa zdawionym gosem:

 Ratujcie ma bint! ratujcie ma bint!

Lecz Arabowie woleli myle o wasnym yciu. Wieja uczynia si tak straszna, e ani nie mogli usiedzie na wielbdach, ani wielbdy usta na miejscu. Dwaj Beduini oraz Chamis i Gebhr zeskoczyli na ziemi, aby trzyma zwierzta za postronki przywizane do kantarw pod ich szczk doln. Idrys zepchnwszy Stasia w ty sioda uczyni to samo. Zwierzta rozstawiay jak najszerzej nogi, by oprze si wciekej wichurze, ale brako im si, i karawana, smagana wirem, ktry zacina jakby setkami biczw, i piaskiem, ktry ku jak szpilkami, pocza to powolniej, to popieszniej krci si i cofa pod naporem. Chwilami wicher wyrywa doy pod jej nogami; to znw piasek i wir, obijajc si o boki wielbdw, tworzyy w mgnieniu oka kopce sigajce do ich kolan i wyej. W ten sposb pyna godzina za godzin. Niebezpieczestwo stawao si coraz straszliwsze. Idrys zrozumia wreszcie, e jedynym zbawieniem bdzie si na wielbdy i lecie z wichrem. Ale byoby to wraca w stron Faju-mu, gdzie czekay na nich sdy egipskie i szubienica.

Ha! trudno  pomyla Idrys.  Huragan wstrzyma take i pogo, a gdy ustanie, pucimy si znw na poudnie.

I pocz krzycze, by wsiadano na wielbdy.

A wtem zaszo co, co zmienio cakiem pooenie.

Oto nagle mroczne, prawie czarne chmury piasku przewieciy si sinawym wiatem. Ciemno potem uczynia si jeszcze gbsza, ale jednoczenie wsta picy na wysokociach i zbudzony przez wicher grzmot i pocz przewala si midzy Pustyni Arabsk i Libijsk  potny, grony, rzekby: gniewny. Zdawao si, e z niebios staczaj si gry i skay. Oguszajcy oskot wzmaga si, rs, wstrzsa wiatem, j obiega cay widnokrg  miejscami wybucha z si tak straszliw, jakby spkane sklepienie niebieskie walio si na ziemi; potem znw toczy si z guchym, cigym turkotem; znw wybucha, znw ama si, olepia byskawic, razi gromami, znia si, podwysza, hucza i trwa.

Wiatr ucich jakby przeraony, a gdy po dugim czasie  gdzie z niezmiernej oddali wrzecidze niebios zatrzasny si za grzmotem, nastaa martwa cisza.

Lecz po chwili w tej ciszy rozleg si gos przewodnika:

 Bg jest nad wichrem i burz! Jestemy ocaleni!

Ruszyli. Ale otaczaa ich noc tak nieprzebita, e cho wielbdy biegy blisko, ludzie nie mogli si widzie  i musieli co chwila odzywa si gono, by si wzajemnie nie pogubi. Od czasu do czasu jaskrawe byskawice, sine lub czerwone, rozwiecay piaszczyst przestrze, lecz po nich zapadaa ciemno tak gsta, e prawie namacalna. Mimo otuchy, ktr wla w serce Sudaczykw gos przewodnika, niepokj nie opuci ich jeszcze wanie dlatego, e posuwali si na olep, nie wiedzc naprawd, w ktr stron d  czy nie krc si w kko lub nie wracaj na pnoc. Zwierzta potykay si co chwila i nie mogy biec prdko, a przy tym dyszay jako dziwnie i tak rozgonie, e jedcom wydawao si, i to caa pustynia dyszy z trwogi. Spady na koniec pierwsze wielkie krople ddu, ktry prawie zawsze nastpuje po huraganie, a jednoczenie gos przewodnika ozwa si wrd ciemnoci:

 Khor!

Byli nad wwozem. Wielbdy zatrzymay si na brzegu, po czym zaczy ostronie zstpowa ku doowi.



ROZDZIA IX

Khor by szeroki, zasypany na dole kamieniami, midzy ktrymi rosy karowate cierniste krzaki. Poudniow jego cian stanowiy wysokie skay, pene zaama i rozpadlin. Arabowie rozeznali to wszystko przy wietle cichych, ale coraz czstszych byskawic. Wkrtce te odkryli w skalistej cianie rodzaj pytkiej jaskini, a raczej obszerna wnka, w ktrym ludzie atwo mogli si pomieci i w razie wielkiej ulewy znale przed ni schronienie. Wielbdy pomieciy si te wygodnie na lekkim wzniesieniu, tu przed wnk. Beduini i dwaj Sudaczycy pozdejmowali z nich ciary i sioda, by mogy dobrze wypocz, a Chamis, syn Chadigiego, zaj si tymczasem cinaniem krzakw cierniowych na ognisko. Due, pojedyncze krople deszczu spaday cigle, ale ulewa rozpocza si dopiero wwczas, gdy ju ludzie rozoyli si na nocleg. Z pocztku byy to jakby sznurki wody, potem powrozy, a w kocu zdawao si, e cae rzeki zlatuj z niewidzialnych chmur na ziemi. Takie to wanie dde, ktre zdarzaj si raz na kilka lat, wzdymaj nawet w zimie wod w kanaach i w Nilu, a w Adenie napeniaj olbrzymie cysterny, bez ktrych miasto nie mogoby wcale istnie. Sta nigdy w yciu nie widzia nic podobnego. Na dnie khoru pocz szumie potok, wejcie do wnki zasaniay jakby firanki wody, naok sycha byo tylko plusk i bekotanie. Wielbdy stay na wzniesieniu i ulewa moga co najwyej sprawi im kpiel, jednake Arabowie wygldali co chwila, czy nie grozi zwierztom niebezpieczestwo. Ludziom natomiast mio byo siedzie w zabezpieczonej od deszczu jaskini, przy jasnym ogniu z chrustu, ktry nie zdy zamokn. Na twarzach malowaa si rado. Idrys, ktry zaraz po przybyciu rozwiza Stasiowi rce, aby mg je, zwrci si teraz do niego i rzek umiechajc si wzgardliwie:

 Mahdi wikszy jest od wszystkich biaych czarownikw. On to potumi huragan i zesa deszcz.

Sta nie odpowiedzia nic, albowiem zaj si Nel, ktra ledwie ya. Naprzd powytrzsa piasek z jej wosw, nastpnie, poleciwszy starej Dinah rozpakowa rzeczy, ktre w przekonaniu, e dzieci jad do ojcw, zabraa z Fajumu, wzi rcznik, namoczy go w wodzie, przetar nim oczy i twarz dziewczynki. Dinah nie moga tego uczyni, gdy widzc, i to le, na jedno tylko oko, zaniewidziaa prawie zupenie podczas huraganu i przemywanie rozpalonych powiek nie przynioso jej na razie ulgi. Nel poddawaa si biernie wszelkim zabiegom Stasia, patrzya tylko na niego tak jak zmczony ptaszek  i dopiero gdy zdj jej trzewiczki, by powysypywa z nich piasek, a nastpnie usa jej wojok, zarzucia mu rczki na szyj.

A w jego sercu wezbraa wielka lito. Uczu si opiekunem, starszym bratem i jedynym w tej chwili obroc Nel i poczu zarazem, e t ma siostrzyczk kocha ogromnie, daleko wicej ni kiedykolwiek przedtem. Kocha j przecie i w Port-Saidzie, ale uwaa za berbecia  wic na przykad nie przychodzio mu nawet do gowy, by na dobranoc caowa j w rk. Gdyby mu kto podda tak myl, uwaaby, e kawaler, ktry skoczy lat trzynacie, nie moe bez ujmy dla swej godnoci i wieku czego podobnego uczyni. Ale obecnie wsplna niedola wzbudzia w nim upion tkliwo, wic ucaowa nie jedn, ale obie rczki dziewczynki.

Pooywszy si myla o niej w dalszym cigu i postanowi dokona dla wyrwania jej z niewoli jakiego nadzwyczajnego czynu. Gotw by na wszystko, nawet na rany i mier, tylko z tym utajonym w duszy maym zastrzeeniem, eby rany nie bolay zanadto, a mier eby ju tam nie bya koniecznie i naprawd mierci, gdy w takim razie nie mgby widzie szczcia oswobodzonej Nel. Nastpnie j zastanawia si nad najbardziej bohaterskimi sposobami ratunku, ale myli poczy mu si mci. Przez chwil wydao mu si, e zasypuj je cae chmury piasku, potem, e wszystkie wielbdy pakuj mu si do gowy  i usn.

Arabowie po obrzdzeniu wielbdw, zmordowani walk z huraganem, posnli te kamiennym snem. Ogniska przygasy, we wnce zapanowa mrok. Wkrtce rozlego si chrapanie ludzi, a z zewntrz dochodzi plusk ulewy i szum wody rozbijajcej si o kamienie na dnie khoru. W ten sposb upywaa noc.

Lecz przed witem zbudzio Stasia z twardego snu uczucie zimna. Pokazao si, e woda zebrana w zaamach na wierzchu skay, przedostajc si z wolna i kropla po kropli przez jak szpar w sklepieniu jaskini, zacza wreszcie sczy mu si na gow. Chopak siad na wojoku i przez jaki czas zmaga si ze snem nie mogc zmiarkowa, gdzie jest i co si z nim dzieje.

Po chwili jednak wrcia mu przytomno.

Aha!  pomyla.  Wczoraj by huragan, a my jestemy porwani i to jest jaskinia, do ktrej schronilimy si przed deszczem.

I j rozglda si dokoa. Naprzd spostrzeg ze zdziwieniem, e deszcz przeszed  i e w jaskini nie jest wcale ciemno, gdy rowieca j ksiyc bliski ju zachodu, wic tkwicy nisko na nieboskonie. Przy bladych jego promieniach wida byo cae wntrze szerokiej, lecz pytkiej wnki. Sta ujrza wyranie lecych obok siebie Arabw, a pod drug cian jaskini bia sukienk Nel picej przy Dinah.

I znw wielka tkliwo opanowaa mu serce.

pi Nel pi  mwi sobie  a ja nie pi i musz j ratowa.

Po czym spojrzawszy na Arabw doda w duszy:

Ach, chciabym tych wszystkich otrw

Nagle drgn.

Oto wzrok jego pad na skrzane pudo, w ktrym by sztucer ofiarowany mu na gwiazdk  i na puszk z adunkami lec midzy nim a Chamisem tak blisko, e do byo wycign rk.

Serce poczo mu bi jak motem. Gdyby mg dorwa si do strzelby i adunkw, staby si po prostu panem pooenia. Do byo w takim razie wysun si cicho z wnki, ukry si o jakie kilkadziesit krokw midzy zamami kamieni i stamtd pilnowa wyjcia.

Sudaczycy i Beduini  myla  gdy zbudz si i spostrzeg, e mnie nie ma, wypadn razem z jaskini, ale wwczas dwoma strzaami powal dwch pierwszych, a zanim drudzy nadbiegn, strzelba znw bdzie nabita. Zostanie Chamis, ale z tym atwo dam sobie rad.

Tu wyobrazi sobie cztery trupy lece we krwi i jednake strach i zgroza chwyciy go za pier. Zamordowa czterech ludzi! Wprawdzie s to otry, ale w kadym razie to rzecz przeraajca. Przypomnia sobie, jak raz w Port-Saidzie zobaczy robotnika-fellacha zabitego przez korb parowej pogbiarki i jakie straszne wraenie zrobi na nim ten drgajcy w czerwonej kauy szcztek ludzki. I wzdrygn si na samo wspomnienie. A teraz trzeba by czterech I grzech, i okropno! Nie, nie! tego nigdy nie potrafi uczyni.

Pocz si bi z mylami. Dla siebie by tego nie zrobi  tak! Ale tu chodzi o Nel, chodzi o jej obron, ocalenie i o jej ycie, bo przecie ona tego wszystkiego nie wytrzyma i umrze z pewnoci albo w drodze, albo wrd dzikich i rozbestwionych hord derwiszw. Co znaczy krew takich ndznikw wobec ycia Nel i czy w podobnym pooeniu wolno si waha?

 Dla Nel! Dla Nel!

Lecz nagle przez gow Stasia przeleciaa jak wicher myl, od ktrej wosy zjeyy mu si na gowie. Co bdzie, jeli ktry z tych zbjw przyoy Nel n do piersi i zapowie, e j zamorduje, jeli on  Sta  nie podda si i nie zwrci im strzelby. Wwczas co?

 Wwczas  odpowiedzia sobie chopak  poddam si natychmiast.

I w poczuciu swej niemocy rzuci si znw bezwadnie na wojok.

Ksiyc zaglda ju tylko z ukosa przez otwr jaskini i zrobio si w niej ciemniej. Arabowie chrapali cigle. Sta przelea czas jaki, po czym nowa myl pocza mu wita w gowie.

A gdyby, wysunwszy si z broni i ukrywszy wrd ska, nie zabija ludzi, ale powystrzela wielbdy? Szkoda i al niewinnych zwierzt  to prawda, c jednak robi! Ludzie zabijaj przecie zwierzta nie tylko dla ocalenia ycia, lecz na ros i piecze. Ot pewn jest rzecz, e gdyby zdoa zabi cztery, a tym bardziej pi wielbdw, to dalsza podr byaby niemoliwa. Nikt z karawany nie miaby si uda do nadbrzenych wiosek dla zakupu nowych wielbdw. A w takim razie Sta obiecaby w imieniu ojcw ludziom bezkarno, a nawet nagrody pienine  i nie pozostaoby im nic innego, jak wraca.

Tak. Jeli jednak nie dadz mu czasu do zrobienia tych obietnic i zabij go w pierwszej chwili zoci?

Da czas i wysucha go musz, albowiem majc w rku strzelb potrafi utrzyma ich w przyzwoitej odlegoci, pki wszystkiego nie wypowie. Gdy to uczyni, zrozumiej, e jedynym dla nich ratunkiem jest podda si. Wwczas stanie na czele karawany i poprowadzi j wprost do Bahr-Jussef i do Nilu. Wprawdzie s obecnie od nich do daleko, moe o dzie lub dwa drogi, gdy Arabowie skrcili przez ostrono znacznie w gb pustyni. Ale to nic nie szkodzi; zostanie przecie kilka wielbdw, a na jednym z nich pojedzie Nel. Sta pocz si przypatrywa uwanie Arabom. Spali wszyscy mocno, jak pi ludzie niezmiernie strudzeni, ale poniewa noc miaa si ku kocowi, mogli si wkrtce przebudzi. Trzeba byo dziaa zaraz. Zabranie puszki z adunkami nie przedstawiao trudnoci, gdy leaa tu obok. Trudniejsza bya sprawa ze strzelb, ktr Chamis pooy przy drugim swym boku. Sta mia nadziej, e mu si uda j wykra, ale postanowi wydoby j z pudelka i woy osad z lufami dopiero, gdy bdzie o kilkadziesit krokw od jaskini, gdy obawia si, by szczk elaza o elazo nie pobudzi picych.

Chwila nadesza. Chopak wygi si jak pak nad Chamisem i chwyciwszy za ucho puda podnis je i pocz przenosi na swoj stron. Serce i ttna biy mu ciko, w oczach ciemniao, oddech sta si szybki, ale on cisn zby i stara si opanowa wzruszenie. Jednake gdy rzemyki opasujce pudo zaskrzypiay z lekka, krople zimnego potu wystpiy mu na czoo. Ta sekunda wydaa mu si wiekiem. Lecz Chamis ani drgn. Pudo opisao nad nim uk i stano cicho obok puszki z nabojami.

Sta odetchn. Poowa roboty bya wykonana. Teraz naleao wysun si bez szelestu z jaskini, ubiec kilkadziesit krokw, nastpnie schowa si w zaamach, otworzy pudo, zoy strzelb, nabi j i wsypa sobie kilkanacie adunkw do kieszeni. Karawana byaby wwczas istotnie na jego asce.

Czarna sylwetka Stasia zarysowaa si na janiejszym tle otworu jaskini. Jeszcze sekunda, a bdzie ju na zewntrz. Jeszcze minuta, a ukryje si w zaamach skalnych. A wtedy, choby ktry ze zbjw si zbudzi, nim pomiarkuje, co si stao, nim rozbudzi innych  bdzie za pno. Chopak z obawy, by nie zrzuci jakiego kamienia, ktrych duo leao na progu wnki, wysun jedn nog i pocz szuka stop pewnego gruntu.

I ju wychyli z otworu gow, ju mia wysun si cay, gdy nagle stao si co takiego, od czego krew cia mu si lodem w yach.

Oto wrd gbokiej ciszy rozgrzmiao jak grom radosne szczekanie Saby, napenio cay wwz i zbudzio pice w nim echa. Arabowie porwali si ze snu jak jeden czowiek i pierwszym przedmiotem, ktry uderzy ich w oczy, by widok Stasia z pudem w jednej i puszk z nabojami w drugiej rce.





Ach, Sabo, co ty uczyni!



ROZDZIA X

Wszyscy w jednej chwili rzucili si z okropnym krzykiem na Stasia, w mgnieniu oka wydarli mu strzelb, naboje i przewrciwszy go na ziemi skrpowali mu rce i nogi postronkami, bijc go przy tym i kopic, pki wreszcie nie odpdzi ich Idrys w obawie o ycie chopca. Nastpnie poczli rozmawia urywanymi sowami, jak ludzie, nad ktrymi zawiso straszliwe niebezpieczestwo i ktrych ocali tylko wypadek.

 To szatan wcielony!  zawoa Idrys z twarz poblad ze strachu i wzruszenia.

 Byby nas powystrzela jak dzikie gsi na karm! doda Gebhr.

 Ach, gdyby nie ten pies.

 Bg go zesa.

 A chcielicie go zabi!  rzek Chamis.

 Nikt go odtd nie dotknie.

 Bdzie mia zawsze koci i wod.

 Allach! Allach!  powtarza nie mogc si uspokoi Idrys  mier bya nad nami. Uf!

I poczli spoglda na lecego Stasia z nienawici, ale i z pewnym zdumieniem, e jeden may chopak mgby sta si przyczyn ich klski i zguby.

 Na proroka!  ozwa si jeden z Beduinw  trzeba przecie zapobiec temu, by ten syn Iblisa nie poskrca nam karkw. Wa wieziemy Mahdiemu! Co mylicie z nim teraz uczyni?

 Trzeba mu obci praw pi!  zawoa Gebhr.

Beduini nie odpowiedzieli nic, lecz Idrys nie chcia si na to zgodzi. Przyszo mu na myl, e gdyby pogo ich schwytaa, kara za okaleczenie chopca spadaby na nich tym straszniejsza. Wreszcie kt mg zarczy, czy Sta nie umrze po operacji? A w takim razie na zamian za Fatm i jej dzieci pozostaaby tylko Nel.

Wic gdy Gebhr wydoby n chcc speni sw grob, Idrys chwyci go za przegub rki i zatrzyma:

 Nie!  rzek.  Wstyd byby dla piciu wojownikw Mahdiego ba si tak jednego chrzecijaskiego szczeniaka, by a obcina mu pici. Bdziemy wizali go na noc, a za to, co chcia teraz uczyni, otrzyma dziesi uderze korbaczem.

Gebhr gotw by natychmiast do wykonania wyroku, ale Idrys odepchn go znw i nakaza bi jednemu z Beduinw, szepnwszy mu do ucha, eby nie czyni tego zbyt mocno. Poniewa Chamis moe ze wzgldu na sw dawn sub u inynierw, a moe z jakiej innej przyczyny, nie chcia si do niczego miesza, drugi Beduin przewrci Stasia grzbietem do gry i egzekucja miaa si ju rozpocz, gdy wtem zasza niespodziewana przeszkoda.

Oto w otworze wnki ukazaa si Nel wraz z Sab.

Zajta swoim ulubiecem, ktry wpadszy do jaskini rzuci si zaraz do jej nek, syszaa ona wprawdzie krzyki Arabw, ale e w Egipcie zarwno Arabowie, jak i Beduini wrzeszcz przy kadej sposobnoci, tak jakby si mieli wzajem mordowa, wic nie zwracaa na to uwagi. Dopiero zawoawszy Stasia i nie otrzymujc od niego odpowiedzi wysza zobaczy, czy nie siedzi ju na wielbdzie, i z przeraeniem ujrzaa przy pierwszych blaskach poranku Stasia lecego na ziemi, a nad nim Beduina z korbaczem w rku. Na ten widok pocza krzycze wniebogosy i tupa nkami, a gdy Beduin nie zwaajc na to wymierzy pierwsze uderzenie, rzucia si naprzd i przykrya sob chopca.

Beduin zawaha si, gdy nie mia rozkazu bi dziewczynki, a tymczasem rozleg si jej peen rozpaczy i przeraenia gos:

 Saba! Saba!

A Saba zrozumia, o co chodzi  i w jednym skoku znalaz si przy dzieciach. Sier zjeya mu si na karku i grzbiecie, oczy zapony czerwono, w piersiach i w potnej gardzieli zahucza jakby grzmot.

A nastpnie wargi pomarszczonej paszczy podniosy si z wolna w gr  i zby oraz dugie na cal biae ky ukazay si a do krwawych dzise. Olbrzymi brytan pocz teraz zwraca gow w prawo i w lewo, jakby chcia pokaza dobrze Sudaczykom i Beduinom swj straszliwy garnitur, powiedzie im:  Patrzcie! oto, czym bd broni dzieci.

Oni za cofnli si popiesznie, albowiem naprzd wiedzieli, e Saba uratowa im ycie, a po wtre byo rzecz jasn, e kto by zbliy si w tej chwili do Nel, temu rozwcieczony mastyf utopiby natychmiast ky w gardle. Wic stali bezradni, spogldajc na si niepewnym wzrokiem i jakby pytajc jeden drugiego, co obecnie naley czyni.

Wahanie si ich trwao tak dugo, e Nel miaa do czasu, by zawoa star Dinah i kaza jej porozcina wizy Stasia. Wtedy chopiec wsta i trzymajc do na gowie Saby, zwrci si do napastnikw:

 Nie chciaem pozabija was, tylko wielbdy  rzek przez zacinite zby.

Lecz i ta wiadomo przerazia tak Arabw, e byliby si niezawodnie rzucili znw na Stasia, gdyby nie ponce oczy i nie zjeona jeszcze sier Saby. Gebhr chcia nawet skoczy ku niemu, ale jedno guche warknicie przykuo go na miejscu.

Nastaa chwila milczenia  po czym zabrzmia donony gos Idrysa:

 W drog! W drog!



ROZDZIA XI

Min dzie, noc i jeszcze dzie, a oni pdzili wci na poudnie, zatrzymujc si tylko na czas krtki w khorach, by nie zmordowa zbyt wielbdw, napoi je, nakarmi, a zarazem rozdzieli ywno i wod midzy sob. Z obawy pogoni wykrcili jeszcze bardziej na zachd, o wod bowiem nie potrzebowali si przez pewien czas troszczy. Ulewa trwaa wprawdzie nie wicej nad siedem godzin, ale bya tak niezmierna, jakby nad pustyni nastpio oberwanie si chmur, wic zarwno Idrys i Gebhr, jak i Beduini wiedzieli, e na dnie khorw i w tych miejscach, gdzie skay tworz naturalne wgbienia i ocembrzyny, znajdzie si przez par dni tyle wody, e nie tylko starczy dla nich i dla wielbdw, ale nawet na zrobienie zapasw. Po wielkim ddu nastaa, jak zwykle bywa, wspaniaa pogoda. Niebo byo bez chmurki, powietrze tak przezroczyste, e wzrok siga na niezmiern odlego. W nocy niebo nabite gwiazdami skrzyo si i migotao, jakby tysicami diamentw. Od piaskw pustyni szed rzewy chd.

Garby wielbdw stay si ju mniejsze, ale zwierzta karmione dobrze, byy wci wedle arabskiego wyraenia harde, to jest nie podupady na siach i biegy tak ochoczo, e karawana posuwaa si naprzd niewiele wolniej ni pierwszego dnia po wyruszeniu z Gharak-el-Sultani. Sta ze zdziwieniem zauway, e w niektrych khorach, w rozpadlinach skalnych zabezpieczonych od deszczu, Beduini znajduj zapasy durry i daktyli. Domyli si z tego, e przed porwaniem ich zostay poczynione pewne przygotowania i e wszystko byo z gry uoone midzy Fatm, Idrysem i Gebhrem z jednej a Beduinami z drugiej strony. atwo byo rwnie odgadn, e dwaj ci ludzie byli to stronnicy i wyznawcy Mahdiego, ktrzy chcieli do niego si przedosta i dlatego atwo dali si wcign Sudaczykom do spisku. W okolicach Fajumu i koo Gharak-el-Sultani sporo byo Beduinw, ktrzy wraz z dziemi i wielbdami koczowali na pustyni i przychodzili do Medinet lub do stacji kolejowych dla zarobku. Tych dwch Sta nie widywa jednak nigdy poprzednio  i oni rwnie nie musieli bywa w Medinet, skoro, jak si pokazao, nie znali Saby.

Chopcu przychodzio na myl, czyby nie sprbowa ich przekupi, ale przypomniawszy sobie ich pene zapau okrzyki, ilekro wspominano przy nich imi Mahdiego, uzna to za rzecz niemoliw. Nie podda si wszelako biernie wypadkom, albowiem w tej chopicej duszy tkwia zadziwiajca istotnie energia, ktr podnieciy jeszcze dotychczasowe niepowodzenia. Wszystko, com przedsiwzi  mwi sobie  skoczyo si na tym, e mnie obito. Ale choby mnie mieli co dzie smaga korbaczem, a nawet zabi, nie przestan myle o tym, by wyrwa Nel i siebie z rk tych otrw. Jeeli pogo ich schwyci, to tym lepiej, ja jednak bd tak postpowa, jakbym si jej wcale nie spodziewa.  I na wspomnienie o tym, co go spotkao, na myl o tych zdradliwych i okrutnych ludziach, ktrzy po wyrwaniu mu strzelby okadali go piciami i kopali, burzyo si w nim serce i rosa zawzito. Czu si nie tylko zwycionym, lecz i upokorzonym przez nich w swej dumie biaego czowieka. Przede wszystkim jednak czu krzywd Nel  i to poczucie wraz z gorycz, ktra zapieka si w nim po ostatnim niepowodzeniu, zmienio si w nieubagan nienawi do obu Sudaczykw. Sysza wprawdzie nieraz od ojca, e nienawi zalepia i e poddaj jej si tylko takie dusze, ktre nie umiej zdoby si na co lepszego; na razie jednak nie mg jej w sobie pokona i nie umia jej ukry.

Nie umia za tak dalece, e Idrys zauway j i pocz si niepokoi, zrozumia bowiem, e w razie jeli pogo ich schwyta, nie moe ju liczy na wstawiennictwo chopca. Idrys gotw by zawsze do czynw najzuchwalszych, ale jako czowiek nie pozbawiony rozumu sdzi, e naley wszystko przewidzie i w razie nieszczcia zostawi sobie jak otwart furtk ocalenia. Z tego powodu chcia si po ostatnim zajciu jako tako ze Stasiem pojedna i w tym celu na pierwszym przystanku rozpocz z nim nastpujc rozmow:

 Po tym, co zamierza uczyni  rzek  musiaem ci ukara, gdy inaczej tamci byliby ci zabili, ale zakazaem Beduinom bi ci zbyt mocno.

A gdy nie otrzyma adnej odpowiedzi, tak po chwili mwi dalej:

 Suchaj, sam powiedziae, e biali dotrzymuj zawsze przysigi, wic jeli mi przysigniesz na twego Boga i na gow maej bint, e nie uczynisz nic przeciw nam, to nie ka ci na noc wiza.

Sta nie odrzek i na to ani sowa i tylko z bysku jego oczu Idrys pozna, e przemawia na prno. Jednake mimo namw Gebhra i Beduinw nie kaza go na noc wiza, a gdy Gebhr nie przestawa nalega, odrzek mu z gniewem:

 Zamiast pj spa bdziesz dzi sta na stray. Postanawiam te odtd, e jeden z nas bdzie zawsze czuwa podczas snu innych.

I rzeczywicie zmiany stray zaprowadzone zostay od owego dnia na stae. Utrudniao to i niweczyo w wysokim stopniu wszelkie zamysy Stasia, na ktrego kady wartownik zwraca baczn uwag.

Lecz natomiast zostawiono dzieciom wiksz swobod, tak e mogy zblia si do siebie i rozmawia bez przeszkd. Zaraz te na pierwszym przystanku Sta siad koo Nel, pilno mu bowiem byo podzikowa jej za pomoc.

Ale cho czu dla niej wielk wdziczno, nie umia wyraa si grnolotnie ani czule, wic pocz tylko potrzsa obie jej rczki.

 Nel!  rzek.  Jeste bardzo dobra i dzikuj ci, a prcz tego otwarcie powiadam, e postpia jak osoba co najmniej trzynastoletnia.

W ustach Stasia podobne sowa byy najwysz pochwa, wic serce maej kobietki zapono radoci i dum. Wydao jej si w tej chwili, e nie masz dla niej nic niepodobnego.

 Niech ja tylko cakiem dorosn, to oni obacz!  odrzeka spogldajc wojowniczo w stron Sudaczykw.

Ale poniewa nie rozumiaa jeszcze, o co chodzio i dlaczego Arabowie rzucili si wszyscy na Stasia, wic chopak pocz opowiada, jak postanowi wykra strzelb, pozabija wielbdy i zmusi wszystkich do powrotu nad rzek.

 Gdyby mi byo si to udao  mwi  bylibymy ju wolni.

 Ale oni przebudzili si?  pytaa z bijcym sercem dziewczynka.

 Przebudzili si. Zrobi to Saba, ktrzy przylecia i pocz tak szczeka, e zbudziby umarego.

Wwczas oburzenie jej zwrcio si przeciw Sabie.

 Brzydki Saba! brzydki! Za to, jak teraz przyleci nie przemwi do niego ani sowa i powiem mu, e jest szkaradny.

Na to Sta, cho nie byo mu w ogle do miechu, umiechn si jednak i zapyta:

 Jake bdziesz moga nie przemwi do niego ani sowa i jednoczenie powiedzie mu, e jest szkaradny?

Brewki Nel podniosy si do gry i na twarzy odbio si zakopotanie, po czym odrzeka:

 Pozna to z mojej miny.

 Chyba. Ale on nie jest winien, bo nie mg wiedzie, co si dzieje. Pamitaj take, e potem przyszed nam na ratunek.

Wspomnienie to zagodzio troch gniew Nel, nie chciaa jednak udzieli od razu winowajcy przebaczenia.

 To dobrze  rzeka  ale kto jest prawdziwym dentelmenem, ten nie powinien szczeka na powitanie.

Sta umiechn si znowu:

 Prawdziwy dentelmen nie szczeka i na poegnanie, chyba e jest psem, a Saba jest nim.

Lecz po chwili smutek zamgli oczy chopca  westchn raz, drugi, po czym wsta z kamienia, na ktrym siedzieli, i rzek:

 Najgorsze to, e nie mogem ciebie uwolni.

A Nel wspia si na paluszki i zarzucia mu rce na szyj. Chciaa go pocieszy, chciaa z bliska, z noskiem przy jego twarzy, wyszepta podzikowanie, ale poniewa nie umiaa znale sw odpowiednich, wic cisna go tylko jeszcze mocniej za szyj i pocaowaa w ucho. Tymczasem Saba, ktry spnia si zawsze  nie tyle dlatego, e nie mg zdy za wielbdami, ile dlatego, e polowa po drodze na szakale lub obszczekiwa spy siedzce na zrbach ska  nadlecia z nie mniejszym ni zwykle haasem. Dzieci na jego widok zapomniay o wszystkim i mimo cikiego ich pooenia zwyke pieszczoty i zabawy rozpoczy si na dobre, pki nie przerwali ich Arabowie. Chamis da psu je i wody, po czym siedli wszyscy na wielbdy i ruszyli w najwikszym pdzie na poudnie.



ROZDZIA XII

By to najduszy etap, jechali bowiem z ma tylko przerw przez godzin osiemnacie. Tylko prawdziwie wierzchowe wielbdy majce dobry zapas wody w odkach mog tak drog wytrzyma. Idrys nie oszczdza ich, albowiem ba si rzeczywicie pogoni. Rozumia, e musiaa ju od dawna wyruszy, a przypuszcza, e obaj inynierowie znajduj si na jej czele i e czasu nie trac. Niebezpieczestwo grozio od strony rzeki, albowiem byo rzecz pewn, e zaraz po porwaniu dzieci zostay wysane rozkazy telegraficzne do wszystkich osad pobrzenych, aeby szejkowie czynili wyprawy w gb pustyni na obie strony Nilu i zatrzymywali wszystkich jadcych na poudnie. Chamis zapewnia, e rzd i inynierowie musieli wyznaczy wielkie nagrody za ich schwytanie i e wskutek tego pustynia roi si zapewne od poszukujcych. Jedyn na to rad byoby skrci jak najdalej na zachd; ale na zachodzie leaa wielka oaza Kharge, do ktrej depesze mogy doj take, a prcz tego, gdyby odjechali za daleko od rzeki, po kilku dniach zabrakoby im wody i czekaaby ich mier z pragnienia.

A chodzio take o ywno. Beduini w cigu dwch tygodni poprzedzajcych porwanie dzieci przygotowali wprawdzie w znanych sobie kryjwkach zapas durry, sucharw i daktylw, ale tylko na odlego czterech dni drogi od Medinet. Idrys ze strachem myla, e gdy zabraknie poywienia, trzeba bdzie koniecznie wysa ludzi po zakup zapasw do wiosek nadbrzenych, a wtedy ludzie ci, wobec rozbudzonej czujnoci i przyobiecanych za schwytanie zbiegw nagrd, atwo mog wpa w rce miejscowych szejkw  i wyda ca karawan. Pooenie byo istotnie trudne, niemal rozpaczliwe, i Idrys widzia z kadym dniem janiej, na jakie szalone porwa si przedsiwzicie.

Byle min Assuan! byle min Assuan!  mwi sobie z trwog i rozpacz w duszy. Nie dowierza on Chamisowi, ktry twierdzi, e wojownicy Mahdiego dochodz ju do Assuanu, albowiem Sta temu zaprzeczy, Idrys za pomiarkowa od dawna, e biay uled wie wicej od nich wszystkich. Ale przypuszcza, e za pierwsz katarakt, gdzie lud jest dzikszy, mniej podlegy wpywom Anglikw i egipskiego rzdu, znajdzie si wicej utajonych wyznawcw proroka, ktrzy w danym razie dadz im pomoc, dostarcz ywnoci i wielbdw. Lecz i do Assuanu byo jeszcze, jak wyliczyli Beduini, okoo piciu dni drogi, coraz bardziej pustynnej, a kady postj zmniejsza w oczach zapasy dla zwierzt i ludzi.

Na szczcie, mogli przynagla wielbdy i pdzi w najwikszym popiechu, albowiem upay nie wyczerpyway ich si. W dzie, podczas godzin poudniowych, soce przypiekao wprawdzie mocno, ale powietrze byo wci rzewe, a noce tak chodne, e Sta przesiada si za zgod Idrysa na wielbda Nel, chcc czuwa nad jej zdrowiem i broni j od zazibienia.

Lecz jego obawy byy ponne, gdy Dinah, ktrej stan oczu, a raczej oka, poprawi si znacznie, pilnowaa z wielk troskliwoci swej panienki. Chopca zdziwio to nawet, e zdrowie maej nie ponioso dotychczas szwanku i e t drog, z coraz mniejszymi odpoczynkami, znosia rwnie dobrze jak on sam. Zmartwienie, obawa i zy, ktre przelewaa z tsknoty za tatusiem, nie zaszkodziy jej zbyt widocznie. Moe wychuda troch i jasna twarzyczka sczerniaa jej od wiatru, ale w nastpnych dniach podry odczuwaa daleko mniej zmczenia ni z pocztku. Prawda, e Idrys odda jej najlej nioscego wielbda i urzdzi siodo znakomicie, tak e moga w nim sypia lec, gwnie jednak wiee powietrze pustyni, ktrym dzie i noc oddychaa, dodawao jej si do znoszenia trudw i niewywczasw.

Sta nie tylko czuwa nad ni, ale umylnie otacza j jakby czci, ktrej mimo ogromnego przywizania do maej siostrzyczki wcale dla niej nie odczuwa. Zauway jednak, e to udziela si Arabom i e ci mimo woli utwierdzaj si w przekonaniu, i wioz co niesychanie cennego, jak wyjtkowo wan brank, z ktr trzeba postpowa jak najostroniej. Idrys przyzwyczai si do tego jeszcze w Medinet  tote wszyscy obchodzili si z ni dobrze. Nie aowano jej wody ani daktylw. Okrutny Gebhr nie miaby ju teraz podnie na ni rki. Moe przyczyniaa si do tego nadzwyczajna uroda dziewczynki i to, e byo w niej co jakby z kwiatu i jakby z ptaszka, a urokowi temu nie umiay oprze si nawet dzikie i nierozwinite dusze Arabw. Nieraz te, gdy na postojach stawaa przy ognisku nanieconym z r jerychoskich lub cierni  rowa od pomienia i srebrna od ksiyca, zarwno Sudaczycy, jak Beduini nie mogli od niej oczu oderwa cmokajc wedle swego zwyczaju z podziwu i pomrukujc: Allach, Maszallach lub Bismillach.

Drugiego dnia w poudnie, po owym dugim etapie, Sta i Nel, ktrzy jechali tym razem na jednym wielbdzie, mieli chwil radosnego wzruszenia. Zaraz po wschodzie soca unosia si nad pustyni jasna i przezrocza mga, ktra jednak wnet opada. Potem, gdy soce wzbio si wyej, upa uczyni si wikszy ni w dniach poprzednich. W chwilach gdy wielbdy przystaway, nie byo czu najmniejszego powiewu, tak e zarwno powietrze, jak i piaski zdaway si spa w cieple, wietle i ciszy. Karawana wjechaa wanie na wielk, jednostajn rwnin nie poprzerywan khorami, gdy nagle oczom dzieci przedstawi si cudny widok. Kpy smukych palm i drzew pieprzowych, plantacje mandarynek, biae domy, may meczet ze strzelistym minaretem, a niej mury otaczajce ogrody, wszystko to pojawio si z tak wyrazistoci i w odlegoci tak niewielkiej, i mona byo mniema, e po upywie p godziny karawana znajdzie si wrd drzew oazy.

 Co to?  zawoa Sta.  Nel! Nel! patrz!

Nel podniosa si i na razie zamilka ze zdumienia, ale po chwili pocza krzycze z radoci:

 Medinet! do tatusia! do tatusia!

A Sta a poblad ze wzruszenia.

 Doprawdy Moe to Kharge Ale nie! to chyba Medinet Poznaj minaret i widz nawet wiatraki na studniach.

Jako istotnie w oddali byszczay wysoko wzniesione wiatraki studni amerykaskich podobne do wielkich biaych gwiazd. Na zielonym tle drzew wida je byo tak dokadnie, e bystry wzrok Stasia mg odrni pomalowane na czerwono brzegi skrzyde.

 To Medinet!

Sta wiedzia przecie i z ksiek, i z opowiada, e na pustyni istniej majaki, zwane fatamorgana, i e nieraz podrnym zdarza si widzie oazy, miasta, kpy drzew i jeziora, ktre s niczym innym jak zud, gr wiata i odbiciem rzeczywistych, dalekich przedmiotw. Ale tym razem zjawisko byo tak wyrane, tak niemal dotykalne, e jednak nie mg wtpi, i widzi prawdziwe Medinet. Oto wieyczka na domu mudira, oto urzdzony pod samym szczytem minaretu kolisty ganek, z ktrego muezin woa do modlitwy, oto znajome grupy drzew  i zwaszcza te wiatraki! Nie  to musi by rzeczywisto. Chopcu przyszo na myl, e moe Sudaczycy zastanowiwszy si nad pooeniem przyszli do przekonania, e nie uciekn, i nic mu nie mwic nawrcili do Fajumu. Ale spokj ich nasun mu pierwsze wtpliwoci. Gdyby to istotnie byo Fajum, czyby patrzyli na nie tak obojtnie? Widzieli przecie zjawisko i pokazywali je sobie palcami, ale w ich twarzach nie byo zna najmniejszej niepewnoci lub wzruszenia. Sta spojrza jeszcze raz i moe ta obojtno Arabw sprawia, e obraz wyda mu si bledszy. Pomyla take, e gdyby naprawd wracali, to karawana skupiaby si i ludzie, choby tylko z obawy, jechaliby wszyscy razem. A tymczasem Beduinw, ktrzy z rozkazu Idrysa od kilku dni wysuwali si znacznie naprzd, wcale nie byo wida  a Chamis jadcy w tylnej stray wydawa si z oddali nie wikszy od leccego przy ziemi spa.

Fatamorgana!  rzek sobie Sta.

Tymczasem Idrys zbliy si ku niemu i zawoa:

 Hej! popdzaj wielbda! widzisz Medinet?

Mwi widocznie artobliwie i w gosie jego byo tyle przekory, e w duszy chopca znikn ostatni cie nadziei, by mia przed sob prawdziwy Medinet.

I z alem w sercu zwrci si do Nel chcc rozprszy i jej zudzenie, gdy niespodzianie zaszed wypadek, ktry zwrci uwag wszystkich w inn stron.

Naprzd pojawi si Beduin pdzc co si ku nim i machajc z daleka dug arabsk strzelb, ktrej poprzednio nikt w karawanie nie posiada. Dopadszy do Idrysa zamieni z nim kilka popiesznych sw, po czym karawana skrcia ywo w gb pustyni. Lecz po upywie pewnego czasu ukaza si drugi Beduin wiodcy za sob na powrozie tust wielbdzic z siodem na garbie i ze skrzanymi workami zawieszonymi po bokach. Zacza si znw krtka rozmowa, z ktrej Sta nie mg jednak nic pochwyci. Karawana w wielkim pdzie dya wci na zachd i zatrzymaa si dopiero wwczas, gdy trafiono na wski khor, peen porozrzucanych w dzikim nieadzie ska, rozpadlin i pieczar. Jedna z nich bya tak obszerna, e Sudaczycy ukryli w niej ludzi i wielbdy. Sta, jakkolwiek domyla si mniej wicej, co zaszo, pooy si obok Idrysa i uda picego w nadziei, e Arabowie, ktrzy zamienili dotychczas zaledwie kilka sw o zdarzeniu, zaczn o nim teraz rozmawia. Jako nadzieja nie zawioda go, albowiem zaraz po zasypaniu wielbdom obrokw Beduini i Sudaczycy wraz z Chamisem zasiedli do narady.

 Moemy odtd jecha tylko noc, a w dzie musimy si przytaja  ozwa si jednooki Beduin.  Khorw bdzie teraz duo i w kadym znajdzie si bezpieczna kryjwka.

 Czy jestecie pewni, e to by stranik?  zapyta Idrys.

 Allach! Rozmawialimy z nim. Szczcie, e by tylko jeden. Sta zakryty ska, tak e nie moglimy go widzie, ale usyszelimy z dala gos wielbda. Wtedy zwolnilimy biegu i podjechalimy tak cicho, e zobaczy nas dopiero, gdymy byli o kilka krokw. Przestraszy si bardzo i chcia zmierzy ku nam ze strzelby. Gdyby by wystrzeli, choby adnego z nas nie zabi, mogli usysze strza inni stranicy, wic co tchu powiadam: Stj! cigamy ludzi, ktrzy porwali dwoje biaych dzieci, i wkrtce nadbiegnie tu caa pogo. Chopiec by mody i gupi, wic uwierzy, kaza nam tylko przysic na Koran, e tak jest. Zsiedlimy z wielbdw i przysigli Mahdi nas rozgrzeszy

 I pobogosawi  rzek Idrys.  Mw, cocie nastpnie uczynili.

 Oto  cign Beduin  gdymy mu przysigli, powiadam chopcu tak: Ale kt nam zarczy, czy ty sam nie naleysz do zbjcw, ktrzy uciekaj z biaymi dziemi, i zali to nie oni zostawili ci tu, by wstrzyma pogo. I kazaem mu take przysic, a on si na to zgodzi i tym bardziej nam uwierzy. Zaczlimy go wypytywa, czy przyszy jakie rozkazy po miedzianym drucie od szejkw i czy na pustyni pocig jest urzdzony. Powiedzia, e tak, e obiecano im wielkie nagrody i e wszystkie khory s strzeone na dwa dni drogi od rzeki, a po rzece przepywaj cigle wielkie babury (parowce) z Anglikami, z wojskiem

 Nie pomog babury ani wojsko przeciw sile Allacha i proroka

 Niech si stanie, jak mwisz!

 A ty powiedz, jak skoczylicie z chopcem?

Jednooki Beduin wskaza swego towarzysza.

 Abu-Anga  rzek  zapyta go jeszcze, czy w pobliu nie ma drugiego stranika, a gdy odpowiedzia, e nie, wwczas pchn go noem pod szyj tak nagle, e w nie wyda adnego gosu. Wrzucilimy go w gbok szczelin i przykrylimy kamieniami i cierniem. W wiosce bd myleli, e uciek do Mahdiego, bo mwi nam, e to si trafia.

 Niech Bg bogosawi tych, ktrzy uciekaj, jak pobogosawi was  odpowiedzia Idrys.

 Tak! pobogosawi  odpar Abu-Anga  albowiem wiemy teraz, e musimy trzyma si o trzy dni drogi od rzeki, a oprcz tego zdobylimy strzelb, ktrej nam brako, i dojn wielbdzic.

 Gurdy  doda jednooki  s napenione wod i w biesagach jest sporo prosa, tylko prochu znalelimy mao.

 Chamis wiezie kilkaset adunkw do tej strzelby biaego chopca, z ktrej nie umiemy strzela. Proch zawsze jest jednaki i przyda si do naszej.

To rzekszy Idrys zamyli si jednak i cika troska odbia si na jego ciemnej twarzy, zrozumia bowiem, e gdy raz trup pad za nimi, to gdyby obecnie wpadli w rce egipskiego rzdu, ju i wstawiennictwo Stasia nie ochronioby ich od sdu i kary.

Sta sucha z bijcym sercem i naton uwag. Byy w tej rozmowie rzeczy pocieszajce, a mianowicie to, e pocig by urzdzony, nagrody obiecane i e szejkowie plemion pobrzenych odebrali rozkazy zatrzymywania karawan jadcych na poudnie. Ucieszya chopca i wiadomo o parowcach pyncych w gr rzeki, napenionych wojskiem angielskim. Derwisze Mahdiego mogli si mierzy z armi egipsk i nawet zwycia j, ale z Anglikami bya cakiem inna sprawa, i Sta ani na chwil nie wtpi, e pierwsza bitwa skoczy si doszcztn zagad dzikich tumw. Wic z pociech w duszy mwi sobie tak: Choby nas dowieli do Mahdiego, to moe si zdarzy, e nim nas dowioz, nie bdzie ju ani Mahdiego, ani jego derwiszw. Lecz t pociech zatrua mu myl, e w takim razie czekaj ich jeszcze cae tygodnie drogi, ktra w kocu musi jednak wyczerpa siy Nel  i przez cay ten czas czeka ich towarzystwo otrw i mordercw. Na wspomnienie tego modego Araba, ktrego Beduini zarnli jak barana, ogarn Stasia lk i al. Postanowi nie mwi o tym Nel, by nie przestraszy jej i nie powiksza smutku, ktry odczuwaa po znikniciu zudnego obrazu oazy Fajum i miasta Medinet. Widzia przed przybyciem do wwozu, e mimo woli zy cisny si jej do oczu; przeto gdy dowiedzia si z opowiadania Beduinw wszystkiego, czego chcia, uda, e si rozbudzi, i podszed ku niej. A ona siedziaa w kcie przy Dinah i jedzc daktyle skrapiaa je troch zami. Ale ujrzawszy Stasia przypomniaa sobie, e niedawno uzna jej postpowanie za godne osoby co najmniej trzynastoletniej, wic nie chcc pokaza si znw dzieckiem cisna z caej siy zbkami pestk daktyla, aby pohamowa kanie.

 Nel!  rzek chopak  Medinet to byo zudzenie, ale wiem na pewno, e nas cigaj, wic nie martw si i nie pacz.

Na to dziewczynka podniosa ku niemu zazawione renice i odpowiedziaa przerywanym gosem:

 Nie, Stasiu ja nie chc paka tylko mi si tak oczy poc

Ale w tej chwili brdka pocza si jej trz, spod stulonych rzs wybiegy wielkie zy i rozszlochaa si na dobre.

e jednak wstyd jej byo tych ez i oczekiwaa za nie bury od Stasia, wic ze wstydu, a troch i ze strachu, pochowaa gwk na jego piersiach, moczc mu obficie ubranie.

Lecz on j j zaraz pociesza.

 Nel, nie bd fontann. Widziaa, e oni odebrali jakiemu Arabowi strzelb i wielbdzic? A wiesz, co to znaczy? To znaczy, e na pustyni peno jest stray. Raz si tym niegodziwcom udao przyapa stranika, a drugi raz ich samych zapi. Po Nilu kry te mnstwo statkw A jake! Wrcimy, Nel, wrcimy  i do tego parowcem. Nie bj si!

I byby j duej w ten sposb pociesza, gdyby uwagi jego nie zwrci dziwny dwik dochodzcy z zewntrz od wydm piaszczystych, ktrych ostatni huragan nawia na dno wwozu. Byo to co podobnego do cienkiego, metalicznego gosu trzcinowej piszczaki. Sta przerwa rozmow i pocz nasuchiwa. Po chwili takie cieniutkie i aosne gosy ozway si z wielu stron naraz. Chopcu przebysa myl, e to moe strae arabskie otaczaj wwz i nawouj si za pomoc gwizdawek. Serce poczo mu bi. Spojrza raz i drugi na Sudaczykw, w nadziei, e na twarzach ich ujrzy trwog, ale nie! Idrys, Gebhr i dwaj Beduini gryli spokojnie suchary, tylko Chamis zdawa si by troch zdziwiony. A gosy trway cigle. Po pewnym czasie Idrys wsta i wyjrza z pieczary, po czym wracajc zatrzyma si koo dzieci i rzek.

 Piaski zaczynaj piewa.

Sta by tak rozciekawiony, e zapomnia w tej chwili, i postanowi nie rozmawia wcale z Idrysem, i zapyta:

 Piaski? Co to znaczy?

 Tak bywa, a znaczy to, e dugo nie bdzie deszczu. Ale upa nam nie dokuczy, gdy a do Assuanu bdziemy jechali tylko noc.

I wicej nie mona si byo od niego dowiedzie. Sta i Nel wsuchiwali si dugo w te osobliwe dwiki, ktre trway dopty, dopki soce nie zniyo si ku zachodowi. Po czym zapada noc i karawana ruszya w dalsz drog.



ROZDZIA XIII

We dnie chronili si w ukrytych i trudno dostpnych miejscach wrd ska i rozpadlin, a nocami pdzili bez wytchnienia, pki nie minli pierwszej katarakty. A na koniec, gdy Beduini z pooenia i postaci khorw rozpoznali, e Assuan zosta ju za nimi, wielki ciar spad z piersi Idrysa. Poniewa cierpieli ju na brak wody, zbliyli si wic na p dnia drogi od rzeki. Tam nastpnej nocy Idrys ukrywszy karawan wysa z Beduinami wszystkie wielbdy do Nilu, aby napoiy si dobrze i na czas duszy. Pas urodzajny wzdu rzeki Nilu by ju za Assuanem wszy. W niektrych miejscach pustynia dochodzia do rzeki. Wsie leay w znacznej od siebie odlegoci. Beduini zatem wrcili szczliwie, przez nikogo nie widziani, ze znacznymi zapasami wody. Naleao tylko myle o ywnoci, gdy zwierzta, karmione skpo, od tygodnia wychudy bardzo. Szyje ich wyduyy si, garby opady, a nogi stay si sabe. Durry i zapasw dla ludzi mogo z wielk bied wystarczy jeszcze na dwa dni. Idrys myla jednake, e po dwch dniach mona bdzie, jeeli nie we dnie, to w nocy, zbliy si do pastwisk nadrzecznych, a moe i zakupi sucharw i daktylw w jakiej wiosce.

Sabie nie dawano ju wcale je ani pi i tylko dzieci choway dla niego resztki poywienia, ale on sobie jako radzi i na postoje przylatywa czsto z zakrwawion paszcz i ze ladami uksze na szyi i piersiach. Czy upem tych walk staway si szakale czy hieny, czy moe lisy piaskowe lub gazele, tego nie wiedzia nikt, do, e nie byo na nim zna wielkiego godu. Czasem te czarne wargi jego byway wilgotne, jakby pi. Beduini domylali si, e musia wykopywa gbokie jamy na dnie wwozw i w ten sposb dokopywa si do wody, ktr wchem pod ziemi wyczuwa. Tak rozkopuj nieraz dna rozpadlin zbkani podrni i jeli czsto nie znajd wody, to prawie zawsze dostaj si do wilgotnych piaskw i wysysajc je oszukuj w ten sposb mczarnie pragnienia.

I w Sabie zaszy jednak znaczne zmiany. Piersi i kark mia zawsze potne, ale boki mu zapady, przez co wydawa si jeszcze wyszy. W jego oczach o zaczerwienionych biakach byo teraz co dzikiego i gronego. Do Nel i do Stasia by przywizany jak i poprzednio i pozwala robi z sob, co im si podobao. Chamisowi kiwa jeszcze niekiedy ogonem, ale na Beduinw i Sudaczykw warcza albo kapa swymi strasznymi kami, ktre uderzay wwczas o siebie jak stalowe bretnale. Idrys i Gebhr poczli si go po prostu ba i mimo usugi, jak im odda, znienawidzili go do tego stopnia, e byliby go prawdopodobnie zabili z owej zdobycznej strzelby, gdyby nie ch przywiezienia Smainowi osobliwego zwierzcia i gdyby nie to, e minli ju Assuan.

Minli Assuan! Sta myla o tym cigle i w dusz pocza mu z wolna wkrada si wtpliwo, czy pocig ich dogoni. Wiedzia wprawdzie, e nie tylko waciwy Egipt, ktry koczy si za Wadi-Halfa, to jest za drug katarakt, ale i caa Nubia jest dotychczas w rku rzdu egipskiego, ale rozumia, e za Assuanem, a zwaszcza za Wadi-Halfa, pogo bdzie trudniejsza, a rozkazy rzdu niedbalej wykonywane. Mia tylko jeszcze nadziej, e ojciec wraz z panem Rawlisonem po urzdzeniu pogoni z Fajumu sami udali si do Wadi-Halfa parowcem i tam, uzyskawszy od rzdu onierzy na wielbdach, bd starali si przeci drog karawanie z poudnia. Chopak wyrozumowa sobie, e na ich miejscu byby tak wanie zrobi, i dlatego uwaa przypuszczenie swe za bardzo prawdopodobne.

Nie zaniecha jednak myli o ratunku na wasn rk. Sudaczycy chcieli mie proch do zdobycznej strzelby i w tym celu postanowili porozkrca kilkanacie adunkw sztucerowych, wic powiedzia im, e on sam tylko potrafi to zrobi i e gdy ktry z nich wemie si do tego nieumiejtnie, wwczas adunek wybuchnie mu w palcach i pourywa rce. Idrys bojc si w ogle rzeczy nieznanych i wynalazkw angielskich postanowi wreszcie powierzy chopcu t czynno. Sta wzi si do tego chtnie, naprzd w nadziei, e silny angielski proch rozsadzi przy pierwszym strzale star arabsk strzelb, a po wtre, e bdzie mg ukry troch adunkw. Jako poszo mu to atwiej, ni myla. Niby to pilnowano go przy robocie, ale Arabowie poczli zaraz gada midzy sob i wkrtce zajli si wicej rozmow ni dozorem. Ostatecznie ta ich gadatliwo i wrodzone niedbalstwo pozwolio Stasiowi ukry w zanadrzu siedem adunkw. Teraz naleao si tylko dobra do sztucera.

Chopiec sdzi, e za Wadi-Halfa, to jest drug katarakt, nie bdzie to rzecz zbyt trudn, gdy przewidywa, e czujno Arabw zmniejsza si bdzie w miar, jak bd bliej celu. Myl, e bdzie musia pozabija Sudaczykw i Beduinw, a nawet i Chamisa, przejmowaa go zawsze dreszczem, ale po morderstwie, ktrego dopucili si Beduini, nie mia ju adnych skrupuw. Mwi sobie, e przecie chodzi o obron, o wolno i ycie Nel i e wobec tego moe nie liczy si z yciem przeciwnikw, zwaszcza jeli si nie poddadz i jeli przyjdzie do walki.

Ale chodzio o sztucer. Sta umyli dosta go w rce podstpem i gdyby si zdarzya sposobno, nie czeka a do Wadi-Halfa, ale dokona dziea jak najprdzej.

Jako nie czeka.

Przeszy ju dwa dni, jak minli Assuan  i Idrys musia wreszcie o wicie trzeciego dnia wyprawi Beduinw po ywno, ktrej zabrako zupenie. Wobec zmniejszonej liczby przeciwnikw Sta powiedzia sobie: Teraz albo nigdy  i natychmiast zwrci si do Sudaczyka z nastpujcym pytaniem:

 Idrysie, czy wiesz, e kraj ktry zaczyna si niedaleko za Wadi-Halfa, to ju Nubia?

 Wiem. Miaem pitnacie lat, a Gebhr osiem, gdy ojciec przywiz nas z Sudanu do Fajumu, i pamitam, e przejechalimy wwczas na wielbdach ca Nubi. Ale kraj ten naley jeszcze do Turkw (Egipcjan).

 Tak, Mahdi jest dopiero pod Chartumem  i widzisz, jak gupio gada Chamis, gdy mwi wam, e wojska derwiszw dochodz ju do Assuanu. Ja jednak zapytam si o co innego. Oto czytaem w ksikach, e w Nubii duo jest dzikich zwierzt i duo rozbjnikw, ktrzy nikomu nie su i napadaj zarwno Egipcjan, jak i wiernych Mahdiego. Czyme bdziecie si bronili, jeli napadn was dzikie zwierzta albo rozbjnicy?

Sta przesadza umylnie, mwic o dzikich zwierztach, natomiast rozboje w Nubii od czasu wojny zdarzay si do czsto, zwaszcza w poudniowej, graniczcej z Sudanem czci kraju.

Idrys zastanowi si przez chwil nad pytaniem, ktre zaskoczyo go niespodzianie, gdy dotychczas nie pomyla o tym nowym niebezpieczestwie  i odrzek:

 Mamy noe i strzelb.

 Taka strzelba jest na nic.

 Wiem. Twoja jest lepsza, ale nie umiemy z niej strzela, a tobie nie damy jej w rce.

 Nawet nie nabitej?

 Tak jest, albowiem moe by zaczarowana.

Sta wzruszy ramionami.

 Idrysie, gdyby to mwi Gebhr, to bym si nie dziwi, ale o tobie mylaem, e masz wicej rozumu. Z nie nabitej strzelby nie wystrzeli i sam wasz Mahdi.

 Milcz  przerwa surowo Idrys.  Mahdi potrafi wystrzeli nawet z palca.

 To strzelaje tak i ty.

Sudaczyk popatrzy bystro w oczy chopca.

 Dlaczego chcesz, eby da ci strzelb?

 Chc ci nauczy z niej strzela.

 Co ci na tym zaley?

 Bardzo wiele, bo jeli napadn nas rozbjnicy, to mog wszystkich pozabija! Ale jeli si boisz i strzelby, i mnie, to mniejsza o to.

Idrys zamilk. Ba si istotnie, ale nie chcia si do tego przyzna. Zaleao mu jednak na tym bardzo, by zapozna si z broni angielsk, albowiem posiadanie jej i umiejtno uycia podniosyby jego znaczenie w obozie mahdystw  nie mwic o tym, e w razie jakiego napadu atwiej by byo mu si obroni.

Wic po krtkim namyle rzek:

 Dobrze. Niech Chamis poda strzelb, a ty j wyjmij.

Chamis speni obojtnie rozkaz, ktremu Gebhr nie mg si sprzeciwi, albowiem zajty by opodal przy wielbdach. Sta wyj troch drcymi rkoma osad, nastpnie lufy  i poda je Idrysowi.

 Widzisz, e s puste  rzek.

Idrys wzi lufy i spojrza przez nie w gr.

 Tak jest, nie ma w nich nic.

 Teraz uwaaj  mwi Sta  tak si strzelba skada (i to mwic zoy lufy z osad), a tak si otwiera. Widzisz? Rozkadam j znw, a teraz z j ty

Sudaczyk, ktry przypatrywa si z wielk uwag ruchom Stasia, pocz prbowa. Nie od razu poszo mu atwo, ale poniewa Arabowie odznaczaj si w ogle wielk zrcznoci, wic po chwili strzelba zostaa zoona.

 Otwrz!  komenderowa Sta.

Idrys otworzy sztucer atwo.

 Zamknij.

Poszo jeszcze atwiej.

 Teraz mi daj dwie puste gilzy. Naucz ci, jak si zakada adunki.

Arabowie zachowali wykrcone gilzy, poniewa miay dla nich warto mosidzu, wic Idrys poda dwie z nich Stasiowi  i nauka rozpocza si na nowo.

Sudaczyk w pierwszej chwili przestraszy si troch trzasku tkwicych w gilzach kapiszonw, ale ostatecznie przekona si, e zarwno z pustych luf, jak z pustych adunkw nikt nie zdoa wystrzeli. Zaufanie jego do Stasia wrcio przy tym i dlatego, e chopiec oddawa mu co chwila bro do rki.

 Tak  rzek Sta  umiesz ju skada sztucer, umiesz otwiera, zamyka i trzyma przy twarzy oraz pociga za cyngiel. Ale trzeba si jeszcze nauczy mierzy. To jest rzecz najtrudniejsza. We pust gurd od wody i postaw j o sto krokw oto, na tych tam kamieniach, a potem wr tu do mnie  poka ci, jak si mierzy.

Idrys wzi gurd i bez najmniejszego wahania poszed umieci j na wskazanych kamieniach. Ale zanim zrobi pierwsze sto krokw, Sta wysun puste gilzy, a wsun na ich miejsce pene adunki. Nie tylko serce, ale i ttna w skroniach poczy mu bi z tak si, e myla, e mu rozsadz gow. Chwila stanowcza nadesza  chwila wolnoci dla Nel i dla niego  chwila zwycistwa  zarazem straszna i podana!

Oto ycie Idrysa jest w jego rku. Jedno pocignicie za cyngiel i w zdrajca, ktry porwa Nel, padnie trupem. Ale Sta, ktry mia w yach polsk i francusk krew, uczu nagle, e za nic w wiecie nie zdoa strzeli do czowieka odwrconego plecami. Niech si przynajmniej zawrci  i niech spojrzy mierci w oczy. A potem co? Potem przyleci Gebhr i nim przebiey dziesi krokw, rwnie chwyci zbami za kurzaw. Pozostanie Chamis. Ale Chamis straci gow, a choby jej nie straci, bdzie czas wsun nowe adunki do luf. Gdy nadjad Beduini, zastan trzy trupy i sami znajd to, na co zasuyli. Potem do bdzie skierowa wielbdy ku rzece.

Wszystkie te myli i obrazy przelatyway jak wichry przez gow Stasia. Czu, e to, co za par minut ma si sta, jest zarazem straszne i konieczne. W piersiach skbia mu si duma zwycizcy z poczuciem okropnego wstrtu do zwycistwa. Bya chwila, e si zawaha, ale wspomnia na te mki, ktre znosili biali jecy, na ojca, na pana Rawlisona, na Nel, na Gebhra, ktry uderzy dziewczynk korbaczem, i nienawi wybuchna w nim z now si. Trzeba! Trzeba!  mwi sobie przez zacinite zby i nieubagane postanowienie odbio si na jego twarzy, ktra staa si jakby wykuta z kamienia. Tymczasem Idrys umieci skrzan gurd na odlegym o sto krokw kamieniu i zawrci. Sta widzia jego umiechnit twarz i ca wysok posta na rwnej, piaszczystej paszczynie. Po raz ostatni przebysa mu myl, e oto ten ywy czowiek padnie za chwil na ziemi i palcami bdzie rwa piasek w ostatnich konwulsjach konania. Ale wahania chopca skoczyy si  i gdy Idrys uszed pidziesit krokw, pocz z wolna podnosi bro do oka.

Lecz zanim dotkn palcem cyngla, zza osypisk, odlegych o kilkaset krokw, da si sysze gromki okrzyk i w tej samej minucie okoo dwudziestu jedcw na koniach i wielbdach wyroio si na paszczyzn. Idrys skamienia na ich widok. Sta zdumia nie mniej, ale natychmiast zdumienie jego ustpio szalonej radoci. Oto wreszcie oczekiwana pogo! Tak! to nie moe by nic innego! W wiosce schwytano widocznie Beduinw i ci wskazali, gdzie ukrywa si reszta karawany! Zrozumia to tak samo i Idrys, ktry ochonwszy przybieg do Stasia z twarz popielat z przeraenia i klknwszy u jego ng pocz powtarza zdyszanym gosem:

 Panie, ja byem dla was dobry! Byem dla maej bint dobry  pamitaj o tym!

Sta wysun mechanicznie adunki z luf  i patrzy. Jedcy pdzili ile tchu w koniach i wielbdach, krzyczc z radoci i wyrzucajc w gr dugie arabskie strzelby, ktre apali w biegu z nadzwyczajn zrcznoci. W jasnym, przezroczystym powietrzu wida ich byo doskonale. W rodku na czele lecieli dwaj Beduini machajc jak optacy rkoma i burnusami.

Po kilku minutach caa banda dopada do karawany. Niektrzy z jedcw zeskakiwali z koni i wielbdw; niektrzy zostali na siodach, ale wrzeszczc cigle wniebogosy. Wrd tych krzykw mona byo odrni tylko dwa wyrazy:

 Chartum! Gordon! Gordon! Chartum!

Na koniec jeden z Beduinw  ten, ktrego towarzysz zwa Abu-Ang  przypad do Idrysa skurczonego u ng Stasia i pocz woa:

 Chartum wzite! Gordon zabity. Mahdi zwycizca!

Idrys wyprostowa si, ale jeszcze uszom nie wierzy.

 A ci ludzie?  zapyta drcymi wargami.

 Ci ludzie mieli nas schwyta, a teraz id wraz z nami do proroka!

Stasiowi pociemniao w oczach



ROZDZIA XIV

I rzeczywicie zgasa ostatnia nadzieja ucieczki w czasie podry. Sta wiedzia ju teraz, e ani jego pomysy na nic si nie przydadz, ani pogo ich nie docignie i e jeli wytrzymaj trudy drogi, to dojad do Mahdiego i zostan wydani w rce Smaina. Jedynym pokrzepieniem bya mu teraz tylko myl, e zostali porwani dlatego, by Smain odda ich za swe dzieci. Ale kiedy si to stanie i co ich przedtem moe spotka? Jak straszliwa czeka ich niedola wrd spitej krwi dzikiej hordy? Czy Nel wytrzyma te wszystkie trudy i niewygody  na to nikt nie mg odpowiedzie. Wiadomo byo natomiast, e Mahdi i jego derwisze nienawidz chrzecijan i w ogle Europejczykw; wic w duszy chopca zrodzia si obawa, czy wpyw Smaina bdzie dostateczny, by osoni ich oboje przed zniewagami, przed okruciestwem i wciekoci wyznawcw Mahdiego, ktrzy mordowali nawet i wiernych rzdowi mahometan? Po raz pierwszy od chwili porwania ogarna Stasia gboka rozpacz, a jednoczenie i jakie przesadne przypuszczenie, e przeladuje ich zy los. Przecie sam pomys porwania ich z Fajumu i zawiezienia ich do Chartumu by po prostu szalestwem, ktrego mogli dopuci si tylko tak dzicy i gupi ludzie, jak Idrys i Gebhr, nie rozumiejcy, e musz przeby tysice kilometrw krajem podlegym rzdowi egipskiemu, a waciwie Anglikom. Na dobr spraw powinni by schwytani na drugi dzie, a jednak wszystko skadao si tak, e oto s ju niedaleko drugiej katarakty  i e nie docigny ich adne poprzednie pogonie, a ostatnia, ktra moga ich zatrzyma, poczya si z nimi i bdzie im odtd pomoc. Do rozpaczy Stasia, do jego bojani o los maej Nel doczyo si jeszcze uczucie upokorzenia, e jednak nic nie potrafi poradzi i co wicej, nie zdoa ju nic wymyli, albowiem choby mu oddano teraz strzelb i adunki, nie moe przecie powstrzyma wszystkich Arabw skadajcych karawan.

I gryz si tymi mylami tym bardziej, e zbawienie byo ju tak bliskie. Gdyby Chartum nie by upad lub upad o kilka dni pniej, ci sami ludzie, ktrzy przeszli teraz na stron Mahdiego, byliby ich schwytali i oddali w rce rzdu. Sta siedzc na wielbdzie za Idrysem i suchajc ich rozmw przekona si, e byoby tak niezawodnie. Zaraz bowiem po wyruszeniu w dalsz drog naczelnik pogoni zacz opowiada Idrysowi, co ich skonio do zdrady chedywa. Wiedzieli poprzednio, e wielka armia  ju nie egipska, ale angielska  wyruszya na poudnie przeciw derwiszom pod wodz jeneraa Wolseleya. Widzieli mnstwo statkw, ktre wiozy gronych onierzy angielskich z Assuanu do Wadi-Halfa, skd budowano dla nich kolej do Abu-Hammed. Przez dugi czas wszyscy szejkowie pobrzeni  i ci, ktrzy pozostali wierni rzdowi, i ci, ktrzy w gbi duszy sprzyjali Mahdiemu  byli pewni, e zguba derwiszw i ich proroka jest nieuchronna, albowiem Anglikw nigdy nikt nie zwyciy.

 Akbar Allach!  przerwa wznoszc do gry rce Idrys  a jednake zostali zwycieni!

 Nie  odpowiedzia naczelnik pogoni  Mahdi wysa przeciw nim plemiona Dallno, Barbara i Dadim, razem blisko trzydzieci tysicy najlepszych swych wojownikw, ktrymi dowodzi Musa, syn Helu; pod Abu-Klea przyszo do strasznej bitwy, w ktrej Bg da zwycistwo niewiernym.

 Tak jest, Musa, syn Helu, poleg, a z jego onierzy gar tylko wrcia do Mahdiego. Dusze innych s w raju, a ciaa le w piaskach, czekajc dnia zmartwychwstania. Wie o tym prdko rozesza si nad Nilem. Wtedy mylelimy, e Anglicy pjd dalej na poudnie i oswobodz Chartum. Ludzie powtarzali: Koniec, koniec! A tymczasem Bg zrzdzi inaczej.

 Jak? co si stao?  pyta gorczkowo Idrys.

 Co si stao?  mwi z rozjanion twarz naczelnik.  Oto tymczasem Mahdi zdoby Chartum, a Gordonowi ucito w czasie szturmu gow. A e Anglikom tylko o Gordona chodzio, wic dowiedziawszy si o jego mierci wrcili z powrotem na pnoc. Allach! widzielimy znw statki z ogromnymi onierzami pynce w d rzeki, ale nie rozumielimy, co to znaczy. Anglicy dobre tylko nowiny rozgaszaj natychmiast, a ze taj. Niektrzy z naszych mwili, e Mahdi ju zgin. Ale wreszcie prawda wysza na jaw. Kraj ten naley jeszcze do rzdu. W Wadi-Halfa i dalej, a do trzeciej, a moe i do czwartej katarakty, znajduj si jeszcze onierze chedywa, wszelako teraz, po odwrocie Anglikw, my wierzymy ju, e Mahdi podbije nie tylko Nubi i Egipt, nie tylko Mekk i Medin, ale i cay wiat. Dlatego, zamiast was schwyta i wyda w rce rzdu, idziemy razem z wami do proroka.

 Wic przyszy rozkazy, by nas schwyta?

 Do wszystkich wiosek, do wszystkich szejkw, do zag wojskowych. Gdzie miedziany drut, po ktrym przelatuj rozkazy z Kairu, nie dochodzi, tam przyjedali zabtiowie (andarmi) z oznajmieniem, e kto was schwyta, dostanie tysic funtw nagrody. Masz-allach to wielkie bogactwo! wielkie!

Idrys spojrza podejrzliwie na mwicego:

 Ale wy wolicie bogosawiestwo Mahdiego?

 Tak jest. A przy tym zdoby on tak ogromne upy i tyle pienidzy w Chartumie, e funty egipskie mierzy workami od obrokw i rozdaje je midzy swych wiernych

 Jednake jeli onierze egipscy s jeszcze w Wadi-Halfa i dalej, to mog nas schwyta po drodze.

 Nie. Trzeba si tylko pieszy, pki si nie opamitaj. Oni teraz, po odwrocie Anglikw, potracili cakiem gowy  zarwno wierni rzdowi szejkowie, jak onierze i zabtiowie. Wszyscy myl, e Mahdi lada chwila nadejdzie, tote ci z nas, ktrzy mu w duszy sprzyjali, uciekaj teraz miao do niego i nikt ich nie ciga, albowiem w tych pierwszych chwilach nikt nie wydaje rozkazw i nikt nie wie, kogo sucha.

 Tak  odpowiedzia Idrys  ale prawd rzeke, e trzeba si pieszy, pki si nie opamitaj, gdy do Chartumu jeszcze daleko

Stasiowi, ktry wysucha dokadnie caej tej rozmowy, zabysn znw na chwil niky promyk nadziei. Jeli onierze egipscy zajmuj dotychczas rozmaite miejscowoci pobrzene w Nubii, to wobec tego, e Anglicy zabrali wszystkie statki, musz ustpowa przed hordami Mahdiego ldem. A w takim razie moe si zdarzy, e karawana wpadnie na ktrykolwiek z cofajcych si oddziaw i zostanie otoczona. Sta wyliczy rwnie, e nim wie o zdobyciu Chartumu rozesza si pomidzy plemionami arabskimi mieszkajcymi na pnoc od Wadi-Halfa, upyno niezawodnie sporo czasu, tym bardziej e rzd egipski i Anglicy j taili  przypuszcza zatem, e i rozprzenie, ktre musiao zapanowa w pierwszej chwili wrd Egipcjan, ju przeszo. Niedowiadczonemu chopcu nie przyszo to jednak na myl, e w kadym razie upadek Chartumu i mier Gordona ka ludziom zapomnie o wszystkim innym i e szejkowie wierni rzdowi jako te miejscowe wadze egipskie bd teraz miay co innego do roboty ni myle o ratowaniu dwojga biaych dzieci.

I rzeczywicie Arabowie, ktrzy przyczyli si do karawany, niezbyt obawiali si pogoni. Jechali wprawdzie z wielkim popiechem i nie aowali wielbdw, ale trzymali si blisko Nilu i czsto nocami skrcali do rzeki, by napoi zwierzta i nabra wody w skrzane worki. Czasem omielali si zajeda nawet w dzie do wiosek. Dla bezpieczestwa wysyali zawsze naprzd na zwiady kilku ludzi, ktrzy pod pozorem zakupw ywnoci dowiadywali si, co sycha w okolicy, czy nie ma w pobliu wojsk egipskich i czy mieszkacy nie nale do wiernych Turkom. Jeli trafili na ludno sprzyjajc tajemnie Mahdiemu, wwczas caa karawana zjedaa do wsi  i czsto zdarzao si, e opuszczaa j zwikszona o kilku lub nawet kilkunastu modych Arabw, ktrzy chcieli take ucieka do Mahdiego.

Idrys dowiedzia si te, e prawie wszystkie oddziay egipskie stoj od strony Pustyni Nubijskiej, zatem po prawej, wschodniej stronie Nilu. eby unikn spotkania si z nimi, naleao tylko trzyma si lewego brzegu i omija znaczniejsze miasteczka i osady. Przysparzao to wprawdzie duo drogi, albowiem rzeka poczwszy od Wadi-Halfa tworzy olbrzymi uk, ktry schodzi daleko ku poudniowi, a potem skrca znw na pnocny wschd, a do Abu-Hammed, gdzie przybiera ju zupenie poudniowy kierunek, ale za to ten lewy brzeg, zwaszcza od oazy Selima, prawie wcale nie by strzeony, droga za upywaa Sudaczykom wesoo wrd zwikszonej kompanii, przy obfitoci wody i zapasw.

Minwszy trzeci katarakt przestali si nawet pieszy  i jechali tylko nocami ukrywajc si we dnie wrd piaszczystych wzgrz i wwozw, ktrymi caa pustynia bya poprzecinana. Rozcigao si teraz nad nimi niebo bez jednej chmurki, szare na kracach widnokrgu, w rodku wydte jakby olbrzymia kopua, ciche i spokojne. Z kadym dniem jednak upa, w miar jak posuwali si na poudnie, czyni si coraz straszliwszy i nawet w wwozach, w gbokim cieniu, ar dokucza ludziom i zwierztom. Noce natomiast byy bardzo chodne, roziskrzone od migotliwych gwiazd tworzcych jakby mniejsze i wiksze stadka.

Sta spostrzeg, e to ju nie s te same konstelacje, ktre wieciy nocami nad Port-Saidem. Marzy on o tym nieraz, eby kiedy w yciu zobaczy Poudniowy Krzy  i wreszcie ujrza go za El-Orde. Ale obecnie blask jego zwiastowa mu tylko nieszczcie. wiecio im take od kilku dni co noc blade, rozpierzche i smutne wiato zodiakalne, ktre po zganiciu zrz wieczornych do pnej godziny rozsrebrzao zachodni stron nieba.



ROZDZIA XV

We dwa tygodnie po wyruszeniu z okolic Wadi-Halfa karawana wesza w kraj zdobyty przez Mahdiego. Przebyli w skok pagrkowat pustyni Gezire i w pobliu Chendi, gdzie przedtem Anglicy znieli doszcztnie Mus-uled-Helu, wjechali w okolice wcale ju do pustyni niepodobne. Piaskw ani osypisk nie byo tu wida. Jak okiem sign rozciga si step poronity w czci zielon traw, w czci dungl, wrd ktrej rosy kpami kolczaste akacje, wydajce znan gum sudask, a tu i wdzie pojedyncze, olbrzymie drzewa nabaku, tak rozoyste, e pod ich konarami stu ludzi mogo znale przed socem schronienie. Od czasu do czasu karawana mijaa wysokie, podobne do supw kopce termitw, czyli termitiery, ktrymi caa podzwrotnikowa Afryka jest zasiana. Zielono pastwisk i akacyj mile ncia oczy po jednostajnej, jaowej barwie piaskw pustyni.

W miejscach, gdzie step by k, pasy si stada wielbdw strzeonych przez zbrojnych wojownikw Mahdiego. Na widok karawany zrywali si oni jak ptaki drapiene, biegli ku niej, otaczali j ze wszystkich stron i potrzsajc dzidami oraz wrzeszczc wniebogosy, wypytywali si ludzi, skd s, dlaczego cign z pnocy i dokd d? Czasami przybierali postaw tak gron, e Idrys musia z najwikszym popiechem odpowiada na pytania, aby unikn napaci.

Sta, ktry wyobraa sobie, e mieszkacy Sudanu rni si od wszystkich Arabw zamieszkujcych Egipt tym tylko, e wierz w Mahdiego i nie chc uzna wadzy chedywa, spostrzeg, e omyli si zupenie. Ci, ktrzy zatrzymywali teraz co chwila karawan, mieli po wikszej czci skr ciemniejsz nawet ni Idrys i Gebhr, a w porwnaniu z dwoma Beduinami prawie czarn. Krew murzyska przewaaa w nich nad arabsk. Twarze ich i piersi byy tatuowane, a nakucia przedstawiay albo rozmaite rysunki, albo napisy z Koranu. Niektrzy byli prawie nadzy, inni nosili diuby, czyli opocze z biaej tkaniny bawenianej naszywanej w rnobarwne atki. Wielu miao gazki z korala lub kawaki koci soniowej przecignite przez nozdrza, wargi i uszy. Przywdcy okrywali gowy biaymi krymkami z takieje tkaniny jak i opocze, proci wojownicy nosili gowy odkryte, lecz nie golone tak jak Arabowie w Egipcie, ale przeciwnie, poronite ogromnymi, krconymi kudami, spalonymi czsto na kolor czerwony od wapna, ktrym namazywali czupryny dla ochrony przed robactwem. Bro ich stanowiy przewanie dzidy, straszne w ich rku, ale nie brako im take i karabinw Remingtona, ktre zdobyli w zwyciskich walkach z armi egipsk i po upadku Chartumu. Widok ich by w ogle przeraajcy, a zachowanie si wzgldem karawany wrogie, albowiem posdzali, e skada si ona z kupcw egipskich, ktrym w pierwszej chwili po zwycistwie Mahdi zabroni wstpu do Sudanu.

Zwykle otoczywszy karawan sigali wrd wrzasku i grb dzidami ku piersiom ludzi lub mierzyli do nich z karabinw, na co Idrys odpowiada krzykiem, e on i jego brat nale do pokolenia Dangalw, tego samego, do ktrego naley Mahdi, i e wioz prorokowi biae dzieci jako niewolnikw. To jedno wstrzymywao dzidy od gwatw. W Stasiu, gdy wreszcie zetkn si z t okropn rzeczywistoci, zamieraa dusza na myl, co czeka ich oboje w dniach nastpnych, a i Idrys, ktry y poprzednio dugie lata w kraju ucywilizowanym, nie wyobraa sobie nic podobnego. Rad te by, gdy pewnego wieczora ogarn ich zbrojny oddzia emira Nur-el-Tadhila i poprowadzi do Chartumu.

Nur-el-Tadhil, zanim uciek do Mahdiego, by przedtem oficerem egipskim w puku murzyskim chedywa, nie by wic tak dziki jak inni mahdyci i Idrys mg si z nim atwiej porozumie. Ale i tu czeka go zawd. Wyobraa on sobie, e przybycie jego z biaymi dziemi do obozu Mahdiego wzbudzi podziw, choby tylko ze wzgldu na szalone trudy i niebezpieczestwo drogi. Spodziewa si, e mahdyci przyjm go z zapaem, z otwartymi ramionami i e go odprowadz w tryumfie do proroka, a w obsypie go zotem i pochwaami, jak czowieka, ktry nie waha si narazi gowy, by odda usug jego krewnej Fatmie. Tymczasem mahdyci przykadali dzidy do piersi uczestnikw karawany, a Nur-el-Tadhil sucha do obojtnie opowiada o podry; w kocu zapytany, czy zna Smaina, ma Fatmy, rzek:

 Nie, w Omudurmanie i w Chartumie znajduje si przeszo sto tysicy wojownikw, wic atwo si nie spotka i nie wszyscy oficerowie si znaj. Pastwo proroka jest ogromne, a przeto wielu emirw rzdzi odlegymi miastami, w Sennarze, w Kordofanie i Dar-furze, i okoo Faszody. By moe, e tego Smaina, o ktrego si pytasz, nie ma obecnie przy boku proroka.

Idrysa dotkn pewien lekcewacy ton, z jakim Nur mwi o tym Smainie, wic odpowiedzia z odcieniem niecierpliwoci:

 Smain onaty jest z siostr cioteczn Mahdiego, a zatem dzieci Smaina s krewnymi proroka.

Nur-el-Tadhil wzruszy ramionami.

 Mahdi ma wielu krewnych i nie moe o wszystkich pamita.

Czas jaki jechali w milczeniu, po czym Idrys znw zapyta:

 Jak prdko dojedziemy do Chartumu?

 Przed pnoc  odpowiedzia Tadhil spogldajc na gwiazdy, ktre poczy ukazywa si na wschodniej stronie nieba.

 Czy o tak pnej godzinie bd mg dosta ywnoci i obrokw? Od ostatniego wypoczynku w poudnie nie jedlimy nic

 Dzi przenocuj i poywi was w domu swoim, ale jutro w Omdurmanie sam musisz si stara o jado  i z gry ci uprzedzam, e nie przyjdzie ci to atwo.

 Dlaczego?

 Bo jest wojna. Ludzie od kilku lat nie obsiewali pl i ywili si tylko misem, wic gdy wreszcie zbrako i byda, przyszed gd. Gd jest w caym Sudanie i worek durry kosztuje dzi wicej ni niewolnik.

 Allach akbar!  zawoa ze zdziwieniem Idrys.  Widziaem jednak na stepie stada wielbdw i byda.

 Te nale do proroka, do szlachetnych i do kalifw Tak Dangalowie, z ktrych pokolenia wyszed Mahdi, i Baggarowie, ktrych naczelnikiem jest gwny kalif Abdullahi, maj jeszcze do liczne stada, ale innym pokoleniom coraz trudniej y na wiecie.

Tu Nur-el-Tadhil poklepa si po odku i rzek:

 W subie proroka mam wyszy stopie, wicej pienidzy i wysz wadz, ale brzuch miaem wikszy w subie chedywa

Lecz zmiarkowawszy, e moe za duo powiedzia, po chwili doda:

 Ale to wszystko przeminie, gdy prawdziwa wiara zwyciy.

Idrys, suchajc tych sw, mimo woli pomyla, e jednak w Fajumie, w subie u Anglikw, nigdy godu nie zazna i o zarobki byo mu atwo  wic zaspi si mocno.

Po czym j dalej pyta:

 Jutro przeprowadzisz nas do Omdurmanu?

 Tak jest. Chartum z rozkazu proroka ma by opuszczone i mao kto tam ju mieszka. Burz teraz co wiksze domy i ceg wywo wraz z innymi upami do Omdurmanu. Prorok nie chce mieszka w miecie splamionym przez niewiernych.

 Uderz mu jutro czoem, a on kae zaopatrzy mnie w ywno i obroki.

 Ha! jeli naprawd naleysz do Dangalw, to moe bdziesz dopuszczony przed jego oblicze. Ale wiedz o tym, e domu jego strzee dzie i noc stu ludzi zaopatrzonych w korbacze i ci nie auj razw tym, ktrzy by chcieli wej bez pozwolenia do Mahdiego. Inaczej tumy nie dayby witemu mowi ani chwili wypoczynku Allach! widziaem nawet i Dangalw z krwawymi prgami na plecach.

Idrysa z kad chwil ogarniao wiksze rozczarowanie.

 Wic wierni  zapyta  nie widuj proroka?

 Wierni widuj go co dzie na placu modlitwy, gdy klczc na owczej skrze wznosi rce do Boga lub gdy naucza tumy i utrwala je w prawdziwej wierze.

Ale dosta si do niego i mwi z nim jest trudno  i kto dostpi tego szczcia, wszyscy zazdroszcz mu, albowiem spywa na niego aska boa, ktra gadzi poprzednie jego grzechy.

Zapada gboka noc, a z ni razem przyszed i dojmujcy chd. W szeregach rozlego si parskanie koni, a przeskok od dziennego upau do zimna by tak mocny, e skry rumakw poczy dymi i oddzia jecha jak we mgle. Sta pochyli si zza Idrysa ku Nel i zapyta:

 Nie zimno ci?

 Nie  odpowiedziaa dziewczynka  ale ju nas nikt nie obroni

I zy stumiy dalsze jej sowa.

Sta nie znalaz tym razem dla niej adnej pociechy, bo i sam by przekonany, e nie masz dla nich ratunku. Oto wjechali w krain ndzy, godu, zwierzcych okruciestw i krwi. Byli jak dwa listki marne wrd burzy, ktra niosa mier i zniszczenie nie tylko pojedynczym gowom ludzkim, ale caym grodom i caym plemionom. Jaka rka moga wyrwa z niej i ocali dwoje maych, bezbronnych dzieci?

Ksiyc wytoczy si wysoko na niebo i zmieni jakby w srebrne pira gazki mimozy i akacyj. W gstych dunglach rozlega si tu i wdzie przeraliwy, a zarazem jakby radosny miech hien, ktre w tej krwawej krainie znajdoway a nadto ludzkich trupw. Kiedy niekiedy oddzia wiodcy karawan spotyka si z innymi patrolami i zamienia z nimi umwione haso. Przybyli wreszcie do wzgrz nadbrzenych i dugim wwozem dotarli do Nilu. Ludzie, konie i wielbdy weszli na szerokie i paskie dahabije i wkrtce cikie wiosa jy miarowym ruchem rozbija i ama gadk to rzeki usian diamentami gwiazd.

Po upywie p godziny w poudniowej stronie, w ktr pyny pod wod dahabije, zabysy wiata, ktre, w miar jak statki zbliay si ku nim, zmieniay si w snopy czerwonego blasku lece na wodzie. Nur-el-Tadhil trci Idrysa w rami, po czym wycignwszy przed siebie rk rzek:

 Chartum!



ROZDZIA XVI

Stanli na kracu miasta, w domu, ktry poprzednio by wasnoci bogatego kupca woskiego, a po zamordowaniu jego w czasie szturmu do miasta dosta si przy podziale upw Tadhilowi. ony emira zajy si w do ludzki sposb ledwie yw ze zmczenia Nel i chocia w caym Chartumie dawa si uczu brak ywnoci, znalazy dla maej danem troch suszonych daktylw i troch ryu z miodem, po czym zaprowadziy j na pitro i uoyy do snu. Sta, ktry nocowa midzy wielbdami i komi na dworze, musia poprzesta na jednym sucharze, natomiast nie brako mu wody, albowiem fontanna w ogrodzie nie zostaa dziwnym trafem zrujnowana. Pomimo ogromnego znuenia dugo nie mg zasn, naprzd z powodu skorpionw wacych ustawicznie na wojok, na ktrym lea, a po wtre, z powodu miertelnego niepokoju, e rozcz go z Nel i e nie bdzie mg nad ni osobicie czuwa. Niepokj ten podziela widocznie i Saba, ktry wietrzy naok, a niekiedy wy, za co gniewali si onierze. Sta uspokaja go, jak umia, w obawie, by nie czyniono mu krzywdy. Na szczcie, olbrzymi brytan wzbudzi taki podziw samego emira i wszystkich derwiszw, e aden nie podnis na rki.

Idrys nie spa take. Od wczorajszego dnia czu si niezdrw, a przy tym po rozmowie z Nur-el-Tadhilem straci duo zudze  i na przyszo patrzy jakby przez grub zason. Rad by, e przeprawi si jutro do Omdurmanu oddzielonego tylko szerokoci Biaego Nilu; mia nadziej, e odnajdzie tam Smaina, ale co dalej? W czasie drogi wszystko przedstawiao mu si jako wyraniej i daleko wspanialej. Wierzy on szczerze w proroka i serce cigno go tym bardziej ku niemu, e pochodzili obaj z jednego pokolenia. Ale by przy tym, jak kady prawie Arab, chciwy i ambitny. Marzy, i obsypi go zotem i uczyni co najmniej emirem; marzy o wyprawach wojennych przeciw Turkom, o zdobytych miastach i upach. Tymczasem teraz, po tym co sysza od Tadhila, pocz si obawia, czy wszystkie jego czyny nie znikn tak wobec daleko wikszych zdarze, jak kropla deszczu ginie w morzu. Moe  myla z gorycz  nikt nie zwrci uwagi na to, czegom dokona, a Smain nie bdzie nawet rad, em mu przywiz te dzieci. I gryz si t myl. Jutrzejszy dzie mia rozproszy lub potwierdzi jego obawy, wic czeka go niecierpliwie.

O szstej rano wzeszo soce i rozpocz si ruch wrd derwiszw. Wkrtce pojawi si Tadhil i kaza im gotowa si do drogi. Zapowiedzia przy tym, e pjd do przeprawy piechot, przy jego koniu. Ku wielkiej radoci Stasia Dinah sprowadzia z grnego pitra Nel, po czym ruszyli waem wzdu caego miasta a do miejsca, w ktrym stay odzie przewozowe. Tadhil jecha naprzd konno. Sta prowadzi za rk Nel, za nim szli Idrys, Gebhr i Chamis ze star Dinah i z Sab oraz trzydziestu onierzy emira. Reszta karawany pozostaa w Chartumie.

Sta rozgldajc si wok, nie mg zrozumie, jakim sposobem upado miasto tak silnie obwarowane i lece w widach utworzonych przez Biay i Niebieski Nil, a zatem z trzech stron otoczone wod, a dostpne tylko od poudnia. Pniej dopiero dowiedzia si od niewolnikw chrzecijan, e rzeka wwczas opada i odsonia szerokie achy piaszczyste, ktre uatwiy przystp do waw. Zaoga, straciwszy nadziej odsieczy i wycieczona godem, nie moga odeprze szturmu rozwcieczonej dziczy, i miasto zostao zdobyte, po czym nastpia rze mieszkacw. lady walki, lubo od szturmu upyn ju miesic, wida byo wszdzie wzdu wau, wewntrz sterczay gruzy zburzonych domw, na ktre zwrci si pierwszy impet zdobywcw, a w fosie zewntrznej peno byo trupw, ktrych nikt nie myla grzeba. Zanim doszli do przeprawy, Sta naliczy przeszo czterysta. Nie zaraay one jednak powietrza, gdy soce sudaskie wysuszyo je na mumie, wszystkie miay barw szarego pergaminu, tak jednostajn, e cia Europejczykw, Egipcjan i Murzynw nie mona byo odrni. Wrd trupw roiy si mae jaszczurki, ktre przed nadchodzcymi ludmi choway si szybko pod te szcztki ludzkie, czsto do ich ust lub midzy wyschnite ebra.

Sta prowadzi Nel tak, by jej zasoni ten okropny widok, i kaza jej patrze w drug stron, ku miastu. Ale i od strony miasta dziay si rzeczy, ktre napeniay oczy i dusz dziewczynki przeraeniem. Widok angielskich dzieci wzitych w niewol i Saby prowadzonego na smyczy przez Chamisa ciga tumy, ktra w miar jak pochd posuwa si do przeprawy, powikszay si z kad chwil. Ciba uczynia si po pewnym czasie tak wielka, e trzeba byo si zatrzyma. Zewszd ozway si grone okrzyki. Straszne, tatuowane twarze pochylay si nad Stasiem i nad Nel. Niektrzy z dzikich wybuchali na ich widok miechem i uderzali si z radoci domi po biodrach, inni zorzeczyli im, niektrzy ryczeli jak dzikie zwierzta, wyszczerzajc biae zby i przewracajc oczyma, w kocu poczto im grozi i siga ku nim noami. Nel, na wp przytomna, w strachu tulia si do Stasia, on za osania j, jak umia, w przekonaniu, e nadchodzi ostatnia dla nich obojga godzina. Na szczcie w napr rozbestwionej ciby sprzykrzy si w kocu i Tadhilowi. Kilkunastu onierzy otoczyo z jego rozkazu dzieci, pozostali za poczli smaga bez miosierdzia korbaczami wyjce gromady. Zbiegowisko rozproszyo si na przedzie, natomiast tumy poczy zbiera si za oddziaem i wrd dzikich wrzaskw przeprowadziy go a do odzi.

Dzieci odetchny w czasie przewozu. Sta pociesza Nel, e gdy derwisze oswoj si z ich widokiem, wwczas przestan im grozi  i zapewnia, e Smain bdzie ich oboje, a zwaszcza j, ochrania i broni, albowiem gdyby stao im si co zego, to nie miaby kogo odda za swoje potomstwo. Bya to prawda, ale dziewczynk tak przeraziy poprzednie napaci, e chwyciwszy rk Stasia nie chciaa ani na chwil jej puci, powtarzajc cigle jakby w gorczce: Boj si! Boj si! On yczy sobie istotnie z caej duszy, by jak najprdzej dostali si w rce Smaina, ktry zna ich od dawna i ktry w Port-Saidzie okazywa im wielk przyja albo przynajmniej j udawa. W kadym razie nie by to czowiek tak dziki jak inni Sudaczycy Dangalowie i niewola w jego domu moga by znoniejsza

Chodzio tylko o to, czy go znajd w Omdurmanie. O tym samym rozmawia Idrys z Nur-el-Tadhilem, gdy w przypomnia sobie wreszcie, e przed rokiem, bawic z polecenia kalifa Abdullahi daleko od Chartumu, w Kordofanie, sysza o jakim Smainie, ktry uczy derwiszw strzela z armat zdobytych na Egipcjanach, a potem sta si wielkim owc niewolnikw. Nur wskazywa Idrysowi nastpny sposb odnalezienia emira:

 Gdy usyszysz po poudniu gos umbaji, bd wraz z dziemi na placu modlitwy, na ktry prorok udaje si codziennie, by budowa wiernych przykadem pobonoci i utwierdza ich w wierze. Tam prcz witej osoby Mahdiego zobaczysz wszystkich szlachetnych, a take trzech kalifw oraz paszw i emirw; midzy emirami odnajdziesz Smaina.

 A co mam czyni i gdzie si podzia a do czasu poudniowej modlitwy?

 Zostaniesz midzy mymi onierzami.

 A ty, Nur-el-Tadhilu, opucisz nas?

 Ja udam si po rozkazy do kalifa Abdullahiego.

 Czy to najwikszy z kalifw? Przybywam z daleka i jakkolwiek imiona wodzw obijay si o moje uszy, jednake ty dopiero moesz mnie pouczy o nich dokadniej.

 Abdullahi, mj wdz, to miecz Mahdiego.

 Niech Allach uczyni go synem zwycistwa.

Przez czas jaki odzie pyny w milczeniu. Sycha byo tylko chrobot wiose o brzegi odzi, a niekiedy plusk wody uderzonej ogonem krokodyla. Duo tych strasznych pazw napyno z poudnia a pod Chartum, gdzie znalazy obfite poywienie, albowiem rzeka roia si od trupw nie tylko ludzi pomordowanych po zdobyciu miasta, ale i zmarych z chorb grasujcych wrd mahdystw, a szczeglniej wrd ich niewolnikw. Rozkazy kalifw zabraniay wprawdzie psu wody  ale nie baczono na nie, i ciaa, ktrych nie zdoay pore krokodyle, pyny z wod twarzami na d do szstej katarakty i nawet dalej, a na Berber.

Ale Idrys myla teraz o czym innym i po chwili znw rzek:

 Dzisiejszego rana nie dostalimy nic do zjedzenia. Zali wytrzymamy do godziny modlitw o godzie  i kto nas pniej poywi?

 Nie jeste niewolnikiem  odpowiedzia Tadhil  i moesz pj na rynek, gdzie kupcy rozkadaj swoje zapasy. Tam dostaniesz suszonego misa i czasem dochnu (prosa), ale za grube pienidze, gdy, jak ci to mwiem, gd panuje w Omdurmanie.

 A tymczasem li ludzie porw lub zabij mi dzieci.

 onierze je obroni  a jeli dasz ktremu pienidzy, to ci chtnie sam pjdzie po ywno.

Idrysowi, ktry mia wiksz ochot bra pienidze ni je komukolwiek dawa, nie bardzo podobaa si ta rada, ale nim zdoby si na odpowied, odzie przybiy do brzegu.

Omdurman inaczej przedstawi si dzieciom ni Chartum. Tam byy murowane domy pitrowe, bya mudiria, to jest paac gubernatora, w ktrym zgin bohaterski Gordon, by koci, szpital, budynki misyjne, arsena, wielkie koszary dla wojska i peno wikszych i mniejszych ogrodw ze wspania podzwrotnikow rolinnoci. Omdurman za wyglda raczej na wielkie obozowisko dzikich. Fort, ktry wznosi si w pnocnej stronie osady, zosta z rozkazu Gordona zburzony. Zreszt, jak okiem sign, miasto skadao si z okrgych stokowatych chat skleconych ze somy dochnu. Wskie, cierniowe potki oddzielay te budy od siebie i od ulicy. Gdzieniegdzie wida byo take namioty, widocznie zdobyte na Egipcjanach. Indziej kilka palmowych mat pod rozpitym na bambusach kawakiem brudnego ptna stanowio cae mieszkanie. Ludno chronia si pod dachy tylko w czasie deszczu lub wyjtkowych upaw, poza tym przesiadywaa, palia ognie, gotowaa straw, ya i umieraa na dworze. Tote na ulicach byo tak rojno, e miejscami oddzia z trudnoci przeciska si przez tumy. Omdurman by przedtem ndzn wiosk, obecnie jednak, liczc z niewolnikami, skbio si w nim przeszo dwiecie tysicy ludzi. Nawet Mahdi i jego kalifowie zaniepokoili si tym zbiegowiskiem, ktremu zagraa gd i choroby. Wysyano te cigle nowe wyprawy w stron pnocn na podbj okolic i miast wiernych jeszcze rzdowi egipskiemu.

Na widok biaych dzieci rozlegay si i tu take nieprzyjazne okrzyki, ale motoch nie grozi im przynajmniej mierci. Moe nie mia tego uczyni tu pod bokiem Mahdiego, a moe bardziej przywyk do widoku jecw, ktrych wszystkich przeniesiono zaraz po zdobyciu Chartumu do Omdurmanu. Sta i Nel widzieli jednak pieko na ziemi. Widzieli Europejczykw i Egipcjan bitych do krwi korbaczami, godnych, spragnionych, zgitych pod ciarami, ktre kazano im przenosi, lub pod wiadrami z wod. Widzieli kobiety i dzieci europejskie, niegdy wychowane w dostatku, obecnie ebrzce o gar durry lub skrawek suchego misa  okryte achmanami, wychude, podobne do mar o sczerniaych z ndzy twarzach i obkanym wzroku, w ktrym zastygo przeraenie i rozpacz. Widzieli, jak dzicz wybuchaa na ich widok miechem, jak popychaa je i bia. Na wszystkich ulicach i uliczkach nie brako widokw, od ktrych oczy odwracay si ze zgroz i wstrtem. W Omdurmanie sroya si w okropny sposb dyzenteria i tyfus, a przede wszystkim ospa. Chorzy, okryci wrzodami, leeli u wejcia do chat, zaraajc powietrze. Jecy dwigali poobwijane w ptno trupy wieo zmarych, by je pochowa w piasku za miastem, gdzie prawdziwym ich pogrzebem zajmoway si hieny. Nad miastem unosio si stado spw, od ktrych skrzyde paday na rozwiecony piasek aobne cienie. Sta widzc to wszystko pomyla, e najlepiej i dla niego, i dla Nel byoby jak najprdzej umrze.

Jednake i w tym morzu ndzy i zoci ludzkiej rozkwitao tam czasem miosierdzie, jak blady kwiatek rozkwita na zgniym bagnie. W Omdurmanie bya gar Grekw i Koptw, ktrych Mahdi oszczdzi, albowiem ich potrzebowa. Ci nie tylko chodzili wolno, ale zajmowali si handlem i rozmaitymi sprawami, a niektrzy, tacy zwaszcza, co udawali, e zmienili wiar, byli nawet urzdnikami proroka i to dawao im wrd dzikich derwiszw znaczn powag. Jeden z takich Grekw zatrzyma oddzia i pocz wypytywa dzieci, skd si tu wziy. Dowiedziawszy si ze zdziwieniem, e dopiero co przybyy, a zostay porwane a z Fajumu, obieca wspomnie o nich Mahdiemu i dowiadywa si o nie w przyszoci. Tymczasem pokiwa litonie gow nad Nel i da obojgu po sporej garci suszonych dzikich fig i po talarze srebrnym z wyobraeniem Marii Teresy. Po czym przykaza onierzom, by nie wayli si krzywdzi dziewczynki i odszed powtarzajc po angielsku: Poor little bird! (biedny may ptaszek).



ROZDZIA XVII

Przez krte uliczki doszli na koniec do rynku, pooonego w rodku miasta. Po drodze widzieli wielu ludzi z obcit jedn rk lub jedn nog. Byli to przestpcy, ktrzy zataili upy, albo zodzieje. Kary wymierzane przez kalifw i emirw za nieposuszestwo lub przekroczenie praw ogaszanych przez proroka byy straszne i nawet za lekkie przewinienia, jak na przykad za palenie tytoniu, bito do krwi i do nieprzytomnoci korbaczami. Ale sami kalifowie stosowali si do przepisw tylko pozornie, w domach za pozwalali sobie na wszystko, tak e kary spaday tylko na biednych ludzi, ktrym zagrabiano za jednym zachodem cae mienie. Nie pozostawao im potem nic innego, jak ebra, a poniewa w ogle w Omdurmanie brako zapasw, wic przymierali godem.

Peno te ebrakw roio si koo straganw z ywnoci. Pierwszym jednak przedmiotem, jaki zwrci uwag dzieci, bya gowa ludzka zatknita na wysokim bambusie wkopanym w rodku rynku. Twarz tej gowy bya wyschnita i prawie czarna, natomiast wosy na czaszce i brodzie biae jak mleko. Jeden z onierzy objani Idrysa, e to jest gowa Gordona. Stasia, gdy to usysza, ogarn niezgbiony al, oburzenie i palca ch zemsty, a zarazem przestrach zmrozi mu krew w yach. Tak wic skoczy w bohater, w rycerz bez skazy i bojani, czowiek przy tym sprawiedliwy i dobry, kochany nawet w Sudanie. I Anglicy nie przyszli mu na czas z pomoc, a potem cofnli si pozostawiajc jego zwoki bez chrzecijaskiego pogrzebu, na pohabienie! Sta straci w tej chwili wiar w Anglikw. Dotychczas mniema naiwnie, e Anglia za najmniejsz krzywd wyrzdzon jednemu z jej obywateli gotowa jest zawsze do wojny z caym wiatem. Na dnie duszy taia mu si nadzieja, e i w obronie crki Rawlisona rusz, po nieudanej pogoni, grone zastpy angielskie, choby do Chartumu i dalej. Teraz przekona si, e Chartum i cay kraj jest w rku Mahdiego i e rzd egipski rwnie jak Anglia myl raczej o tym, jak by obroni Egipt przed dalszymi zaborami, nie za o wydobyciu z niewoli jecw europejskich.

Zrozumia, e oboje z Nel wpadli w przepa, z ktrej nie masz wyjcia  i te myli, w poczeniu z okropnociami, jakie widzia na ulicach Omdurmanu, przybiy go ostatecznie. Zwyk mu energi zastpio na chwil zupenie bierne poddanie si losowi i boja przyszoci. Tymczasem pocz prawie bezmylnie rozglda si po rynku i po straganach, przy ktrych Idrys targowa si o ywno. Przekupnie, gwnie za kobiety sudaskie i Murzynki, sprzedaway tu diuby, to jest biae pcienne chaaty ponaszywane w rnokolorowe patki, gum akacjow, wydrone tykwy, paciorki szklane, siark i wszelkiego rodzaju maty. Straganw z ywnoci byo mao i naok wszystkich cisny si tumy. Mahdyci kupowali po wygrowanych cenach przewanie suszone paski misa z byda domowego tudzie z bawow, antylop i yraf. Daktyli, fig, manioku i durry brako zupenie. Sprzedawano tylko gdzieniegdzie wod z miodem dzikich pszcz i ziarna dochnu rozmoczone w odwarze z owocw tamaryndy. Idrys wpad w rozpacz, pokazao si bowiem, e wobec cen targowych wyda wkrtce wszystkie otrzymane od Fatmy Smainowej pienidze na ycie, a potem bdzie musia chyba ebra. Nadziej mia teraz tylko w Smainie i rzecz szczeglna, e i Sta liczy obecnie jedynie na pomoc Smaina.

Po upywie godziny wrci Nur-el-Tadhil od kalifa Abdullahiego. Widocznie spotkaa go tam jaka niemia przygoda, gdy wrci w zym humorze. Tote gdy Idrys zapyta go, czy nie dowiedzia si czego o Smainie, odrzek mu opryskliwie:

 Gupcze, czy mylisz, e kalif i ja nie mamy nic lepszego do roboty, jak szuka dla ciebie Smaina?

 Wic co teraz ze mn zrobisz?

 Rb sobie, co chcesz. Przenocowaem ci w domu moim i udzieliem ci kilku dobrych rad, a teraz nie chc o tobie nic wiedzie.

 To dobrze, ale gdzie ja si na noc podziej?

 Wszystko mi jedno.

I tak mwic zabra onierzy i poszed. Idrys zaledwie go uprosi, eby mu odesa na rynek wielbdy i reszt karawany wraz z tymi Arabami, ktrzy przyczyli si do niej midzy Assuanem a Wadi-Halfa. Ludzie ci nadeszli dopiero w poudnie i nastpnie pokazao si, e wszyscy razem wzici nie wiedz, co maj pocz. Dwaj Beduini jli si kci z Idrysem i Gebhrem twierdzc, e ci obiecywali im zgoa inne przyjcie i e ich oszukali. Po dugich sporach i naradach postanowili wreszcie zbudowa na kocu miasta szaasy z gazi i trzciny dochnu, by zapewni sobie na noc schronienie, a reszt zda na wol Opatrznoci i  czeka.

Po zbudowaniu szaasw, ktra to czynno nie zabiera wcale Sudaczykom i Murzynom duszego czasu, udali si wszyscy prcz Chamisa, ktry mia sporzdzi wieczerz, na miejsce modw publicznych. atwo im byo trafi, gdy dyy tam tumy z caego Omdurmanu. Plac by obszerny, okolony potem cierniowym, a w czci glinianym parkanem, ktry poczto niedawno lepi. W rodku wznosio si drewniane podwyszenie. Prorok wstpowa na nie wwczas, gdy chcia naucza lud. Przed podwyszeniem rozesano na ziemi skry owcze dla Mahdiego, dla kalifw i znakomitych szejkw. Po bokach pozatykane byy chorgwie emirw, ktre opotay na wietrze, mienic si i grajc wszelkimi barwami jak wielkie kwiaty. Cztery strony placu otaczay zbite szeregi derwiszw. Naok wida byo sterczcy, nieprzeliczony las dzid, w ktre byli uzbrojeni wszyscy niemal wojownicy.

Byo to prawdziwe szczcie dla Idrysa i Gebhra oraz innych uczestnikw karawany, e poczytani za orszak jednego z emirw, mogli przedosta si do pierwszych rzdw zgromadzonego tumu. Przybycie Mahdiego oznajmiy najprzd pikne i uroczyste dwiki umbai, lecz gdy ukaza si na placu, rozlegy si przeraliwe gosy piszczaek, huk bbnw, grzechot kamieni potrzsanych w pustych tykwach i wistanie na soniowych przednich zbach, co wszystko razem uczynio piekielny haas. Tumy ogarn nieopisany zapa. Jedni rzucali si na kolana, inni wrzeszczeli co si: O, zesany od Boga! o, zwyciski! o, litociwy! o, askawy! Trwao to dopty, dopki Mahdi nie wstpi na kazalnic. Wwczas zapada cisza miertelna, on za podnis rce, przyoy wielkie palce do uszu i przez jaki czas modli si.

Dzieci nie stay daleko i mogy mu si dobrze przypatrzy. By to czowiek w rednim wieku dziwnie otyy, jakby rozpuchnity, i prawie czarny. Sta, ktry mia wzrok nadzwyczaj bystry, dostrzeg, e twarz jego bya tatuowana. W jednym uchu nosi du obrczk z koci soniowej. Przybrany by w bia diub i bia krymk na gowie, a nogi mia bose, gdy wstpujc na podwyszenie zrzuci czerwone cimy i zostawi je przy skrach owczych, na ktrych mia si nastpnie modli. W ubiorze jego nie byo najmniejszego zbytku. Tylko chwilami wiatr przynosi od niego mocny zapach sandaowy, ktry wierni chciwie wcigali w nozdrza, przewracajc przy tym z rozkoszy oczyma. W ogle Sta wyobraa sobie inaczej strasznego proroka, grabiec i morderc tylu tysicy ludzi, i patrzc teraz na t tust twarz z agodnym wejrzeniem, z zazawionymi oczyma i z umiechem jakby do ust przyrosym, nie mg po prostu wyj ze zdziwienia. Myla, e taki czowiek powinien nosi na ramionach gow hieny lub krokodyla, a widzia natomiast przed sob pyzat dyni, podobn do rysunkw przedstawiajcych ksiyc w peni.

Lecz prorok rozpocz nauk. Gboki i dwiczny gos jego sycha byo doskonale na caym placu, tak e kade sowo dochodzio do uszu wiernych. Mwi naprzd o karach, jakie Bg wymierza tym, ktrzy nie suchaj przepisw Mahdiego, lecz zatajaj upy, upijaj si meris, kradn, oszczdzaj w bitwach nieprzyjaci i pal tyto. Z powodu tych zbrodni Allach zsya na grzesznikw gd i t chorob, ktra zmienia twarz w plaster miodu. Doczesne ycie jest jak dziurawy bukak na wod. Bogactwo i rozkosze wsikaj w piasek, ktry zasypuje zmarych. Jedynie wiara jest jako krowa dajca sodkie mleko. Ale raj otworzy si tylko dla zwycizcw. Kto zwycia nieprzyjaci, zdobywa sobie zbawienie. Kto umiera za wiar, zmartwychwstaje na wieczno. Szczliwi, stokro szczliwi ci, ktrzy ju polegli!

 Chcemy umrze za wiar!  odpowiedziay jednym gromkim okrzykiem tumy.

I na chwil wszcz si znw piekielny haas. Ozway si gosy umbai i bbnw. Wojownicy uderzali mieczami o miecze i dzidami o dzidy. Zapa wojenny szerzy si jak pomie. Niektrzy woali: Wiara jest zwyciska!, inni: Przez mier do raju! Sta zrozumia teraz, dlaczego tym dzikim zastpom nie mogy si oprze wojska egipskie.

Gdy uciszyo si nieco, prorok znw zabra gos. Opowiada o widzeniach, jakie miewa, i  o posannictwie, jakie od Boga otrzyma. Oto Allach kaza mu oczyci wiar i rozszerzy po caym wiecie. Kto go nie uzna za Mahdiego, odkupiciela, ten skazany jest na zatracenie. Koniec wiata ju bliski, ale przedtem obowizkiem wiernych jest podbi Egipt, Mekk i wszystkie te krainy, w ktrych za morzami yj poganie. Taka jest wola boa i nic nie zdoa jej zmieni. Duo jeszcze krwi popynie, wielu wojownikw nie wrci do on i dzieci, pod swe namioty, ale szczcia tych, ktrzy legn, aden jzyk ludzki nie zdoa wysowi.

Po czym wycign rce ku zgromadzonym i tak skoczy:

 Wic oto ja, odkupiciel i suga Boy, bogosawi wojn wit i was, wojownicy. Bogosawi wasze trudy, rany, mier, bogosawi zwycistwo i pacz z wami jak ojciec, ktry was umiowa

I rozpaka si. Ryk i wrzawa rozlegy si, gdy zstpowa z kazalnicy. Pacz sta si powszechny. Na dole dwaj kalifowie, Abdullahi i Ali-uled-Helu, wzili proroka pod rce i wprowadzili na owcze skry, na ktrych klkn. Przez t krtk chwil Idrys wypytywa gorczkowo Stasia, czy wrd emirw nie ma Smaina.

 Nie!  odrzek chopiec, ktry na prno szuka oczyma znajomej twarzy.  Nie widz go nigdzie. Moe poleg przy zdobyciu Chartumu.

Modlitwy trway dugo. Mahdi rzuca podczas nich rkoma i nogami jak pajac lub wznosi w zachwycie oczy powtarzajc: Oto on! oto on! i soce poczo ju chyli si ku zachodowi, gdy podnis si i poszed ku domowi. Dzieci mogy si teraz przekona, jak czci otaczaj derwisze swego proroka, albowiem cae gromady ludzi rzuciy si w jego lady i rozdrapyway ziemi w tych miejscach, ktrych dotkny jego stopy. Dochodzio przy tym do ktni i bitew, a wierzono, e ziemia taka zabezpiecza zdrowych i uzdrawia chorych.

Plac modlitwy oprnia si z wolna. Idrys sam nie wiedzia, co z sob zrobi, i ju chcia wraz z dziemi i z ca czered wrci na noc do szaasw i Chamisa, gdy niespodzianie stan przed nimi ten sam Grek, ktry rano da po talarze i po garci daktyli Stasiowi i Nel.

 Mwiem o was z Mahdim  rzek po arabsku  i prorok chce was widzie.

 Dziki Allachowi i tobie, panie  zawoa Idrys.  Zali przy boku Mahdiego odnajdziemy i Smaina?

 Smain jest w Faszodzie  odpowiedzia Grek.

Po czym zwrci si w jzyku angielskim do Stasia:

 By moe, e prorok wemie was w opiek, gdy staraem si go na to namwi. Powiedziaem mu, e sawa jego miosierdzia rozejdzie si wwczas wrd wszystkich biaych narodw. Tu dziej si straszne rzeczy i bez jego opieki zginiecie niezawodnie z godu, z niewygd, z chorb lub z rki szalecw. Ale musicie sobie go zjedna, a to zaley od ciebie.

 Co mam czyni, panie?  zapyta Sta.

 Naprzd, gdy staniesz przed nim, rzu si na kolana, a jeli poda ci rk, to j ze czci ucauj i bagaj go, by was oboje wzi pod swoje skrzyda.

Tu Grek przerwa i zapyta:

 Czy nikt z tych ludzi nie rozumie po angielsku?

 Nie. Chamis zosta w szaasie, Idrys i Gebhr rozumiej tylko kilka pojedynczych sw  a inni i tego nie.

 To dobrze. Wic suchaj dalej, albowiem trzeba wszystko przewidzie. Ot Mahdi zapyta ci prawdopodobnie, czy gotw jeste przyj jego wiar. Odpowiedz na to natychmiast, e tak  i e na jego widok od pierwszego rzutu oka spyno na ciebie nieznane wiato aski. Zapamitaj sobie: Nieznane wiato aski! To mu pochlebi i zaliczy ci moe do mulazemw, to jest do swych sug osobistych. Bdziecie mieli wwczas dostatek i wszelkie wygody, ktre uchroni was od chorb Gdyby postpi inaczej, naraziby siebie, to mae biedactwo, a nawet i mnie, ktry chce waszego dobra. Rozumiesz?

Sta zacisn zby i nie odrzek nic, tylko twarz mu skrzepa i oczy zawieciy ponuro, co widzc Grek tak mwi dalej:

 Ja wiem, mj chopcze, e to jest rzecz przykra, ale nie ma innej rady! Ci, ktrzy ocaleli po rzezi w Chartumie, wszyscy przyjli nauk Mahdiego. Nie zgodzio si na to kilku katolikw misjonarzy i kilka zakonnic, lecz to jest co innego. Koran zabrania mordowa kapanw, wic cho los ich jest straszny, nie grozi im przynajmniej mier. Natomiast dla wieckich ludzi nie byo innego ratunku. Powtarzam ci, e wszyscy przyjli mahometanizm: Niemcy, Wosi, Koptowie, Anglicy, Grecy i ja sam

I tu, jakkolwiek Sta upewnia go, e nikt w gromadzie nie rozumie po angielsku, zniy jednake gos:

 Nie potrzebuj ci przy tym mwi, e to nie jest adne zaparcie si wiary, adna zdrada, adne odstpstwo. W duszy kady pozosta tym, czym by, i Bg to widzi Przed przemoc trzeba si ugi, choby pozornie Obowizkiem czowieka jest broni ycia, i byoby szalestwem, a nawet grzechem naraa je  dlaczego? Dla pozorw, dla kilku sw, ktrych jednoczenie moesz si w duszy zaprze? A ty pamitaj, e masz w rku ycie nie tylko swoje, ale i ycie swojej maej towarzyszki, ktrym nie wolno ci rozporzdza. Oczywicie! Mog ci zarczy, e jeli Bg wybawi ci kiedy z tych rk, to ani sam sobie nie bdziesz mia nic do zarzucenia, ani nikt nie bdzie ci robi zarzutw  tak samo jak i nam wszystkim.

Grek mwic w ten sposb oszukiwa moe wasne sumienie, ale oszukao go take i milczenie Stasia, w kocu bowiem poczyta je za przestrach. Postanowi wic doda chopcu otuchy.

 Oto domy Mahdiego  rzek.  Woli on mieszka w tych drewnianych budach w Omdurmanie ni w Chartumie, chocia tam mgby zaj paac Gordona. No, miao! Nie tra gowy! Na pytania odpowiadaj rezolutnie. Oni ceni tu odwag. Nie myl te, e Mahdi ryknie zaraz na ciebie jak lew. Nie! On umiecha si zawsze  nawet wtedy, kiedy nie zamyla nic dobrego.

I to rzekszy pocz woa na gromady stojce przed domem, by rozstpiy si przed gomi proroka.



ROZDZIA XVIII

Gdy weszli do izby, Mahdi lea na mikkim tapczanie, otoczony przez ony, z ktrych dwie wachloway go wielkimi strusimi pirami, inne dwie drapay mu lekko podeszwy u ng. Prcz on byli obecni tylko: kalif Abdullahi i kalif Szeryf, gdy trzeci, Ali-uled-Helu wyprawia w tym czasie wojska na pnoc, a mianowicie do Berberu i Abu-Hammed, ktre ju przedtem zostay zdobyte przez derwiszw. Na widok wchodzcych prorok odsun ony i siad na tapczanie. Idrys, Gebhr i dwaj Beduini padli na twarze, a potem uklkli ze skrzyowanymi na piersiach rkoma. Grek skin na Stasia, by uczyni to samo, ale chopiec udajc, e tego nie widzi, skoni si tylko i pozosta wyprostowany. Twarz mu zblada, ale oczy wieciy mocno i z caej jego postawy i podniesionej hardo do gry gowy, z zacinitych ust, atwo byo pozna, e co przewayo si w nim, e niepewno i obawa przeszy, e powzi jakie nieugite postanowienie, od ktrego za nic nie odstpi. Grek zrozumia to widocznie, gdy wielki niepokj odbi si w jego rysach. Mahdi obj oboje dzieci przelotnym spojrzeniem, rozjani sw tust twarz zwykym umiechem, po czym zwrci si naprzd do Idrysa i Gebhra.

 Przybylicie z dalekiej pnocy  rzek.

Idrys uderzy czoem o ziemi.

 Tak jest, o Mahdi! Naleymy do pokolenia Dangalw, przeto porzucilimy nasze domy w Fajumie, aby klkn u twoich bogosawionych stp.

 Widziaem was w pustyni. Straszna to droga, ale posaem anioa, ktry was strzeg i ochrania od mierci z rki niewiernych. Wycie go nie widzieli, ale on czuwa nad wami.

 Dziki ci, odkupicielu.

 I przywielicie Smainowi te dzieci, aby je zamieni na wasne, ktre Turcy uwizili wraz z Fatm w Port-Saidzie.

 Tobie chcielimy suy.

 Kto mnie suy, suy wasnemu zbawieniu, wic otworzylicie sobie drog do raju. Fatma jest moj krewn Ale zaprawd mwi wam, e gdy podbij cay Egipt, wwczas krewna moja i jej potomstwo odzyskaj i tak wolno.

 A wic uczy z tymi dziemi, co chcesz, bogosawiony!

Mahdi przymkn powieki, potem je otworzy, umiechn si dobrotliwie i skin na Stasia.

 Zbli si tu, chopcze.

Sta postpi kilka krokw energicznym, jakby onierskim chodem, skoni si po raz drugi, potem wypry si jak struna i patrzc wprost w oczy Mahdiego czeka.

 Czy radzi jestecie, e przyjechalicie do mnie?  zapyta Mahdi.

 Nie, proroku. Zostalimy porwani mimo naszej woli od naszych ojcw.

Prosta ta odpowied uczynia pewne wraenie  i na przywykym do pochlebstw wadcy, i na obecnych. Kalif Abdullahi zmarszczy brwi. Grek przygryz wsy i pocz wyamywa sobie palce, Mahdi jednake nie przesta si umiecha.

 Ale  rzek  jestecie za to u rda prawdy. Czy chcesz napi si z tego rda?

Nastaa chwila milczenia, wic Mahdi sdzc, e chopiec nie zrozumia pytania, powtrzy je wyraniej:

 Czy chcesz przyj moj nauk?

Na to Sta rk, ktr trzyma przy piersiach, zrobi nieznacznie znak krzya witego, jakby z toncego okrtu mia skoczy w odmt wodny.

 Proroku  rzek  twojej nauki nie znam, wic gdybym j przyj, uczynibym to tylko ze strachu jak tchrz i czowiek pody. A czy zaley ci na tym, by wiar twoj wyznawali tchrze i ludzie podli?

I tak mwic patrzy wci wprost w oczy Mahdiego. Uczynia si taka cisza, e sycha byo brzczenie much.

Lecz staa si zarazem rzecz nadzwyczajna. Oto Mahdi zmiesza si i na razie nie umia znale odpowiedzi. Umiech znikn mu z twarzy, na ktrej odbio si zakopotanie i niech. Wycignwszy rk wzi tykw napenion wod z miodem i pocz pi, ale widocznie dlatego tylko, by zyska na czasie i pokry zmieszanie.

A dzielny chopak, nieodrodny potomek obrocw chrzecijastwa, prawa krew zwycizcw spod Chocimia i Wiednia, sta z podniesion gow czekajc wyroku. Na wychudych, opalonych przez pustynny wicher policzkach wykwity mu jasne rumiece, oczy rozbysy, a ciaem wstrzsn dreszcz zapau. Oto  mwi sobie  wszyscy inni przyjli jego nauk, a jam nie zapar si wiary ni duszy. I lk przed tym, co mogo i miao nastpi, przytai mu si w tej chwili w sercu, a natomiast zalaa je rado i duma.

A tymczasem Mahdi postawi tykw i zapyta:

 Wic odrzucasz moj nauk?

 Jestem chrzecijaninem jak mj ojciec





 Kto zamyka uszy na gos boy  rzek z wolna, zmienionym gosem Mahdi  jest tylko drzewem na opa.

Na to  znany ze srogoci i okruciestwa kalif Abdullahi zabysn swymi biaymi zbami jak dziki zwierz i ozwa si:

 Zuchwaa jest mowa tego chopca, przeto ukarz go, panie, lub pozwl, abym ukara go ja.

Stao si!  pomyla Sta.

Lecz Madhi pragn zawsze, by sawa jego miosierdzia rozchodzia si nie tylko midzy derwiszami, ale i w caym wiecie, pomyla wic, e wyrok zbyt surowy, zwaszcza na maego jeszcze chopca, mgby zaszkodzi tej sawie.

Przez chwil przesuwa paciorki raca i myla, a nastpnie rzek:

 Nie. Te dzieci porwano dla Smaina, wic cho ja w adne ukady z niewiernymi wchodzi nie bd, trzeba odesa je Smainowi. Taka jest wola moja.

 Stanie si wedle niej  odpowiedzia kalif.

Lecz Mahdi wskaza mu Idrysa, Gebhra i Beduinw:

 Tych ludzi nagrd ode mnie, o Abdullahi, albowiem wielk i niebezpieczn odbyli podr, aby suy Bogu i mnie.

Po czym skin na znak, e posuchanie skoczone, a zarazem rozkaza Grekowi, by wyszed take. w, gdy znalaz si znowu w ciemnociach na placu modlitw, schwyci za rami Stasia i pocz nim potrzsa z gniewem i rozpacz.

 Przeklty! zgubie to dziecko niewinne  mwi wskazujc na Nel  zgubie siebie, a moe i mnie.

 Nie mogem inaczej  odpowiedzia Sta.

 Nie moge! Wiedz, e skazani jestecie na drug podr stokro gorsz od pierwszej. I to jest mier  rozumiesz? W Faszodzie febra zabije was w cigu tygodnia. Mahdi wie, dlaczego wysya was do Smaina.

 W Omdurmanie pomarlibymy take.

 Nieprawda! Nie pomarlibycie w domu Mahdiego, w dostatku i wygodach. A on gotw by wzi was pod swoje skrzyda. Wiem, e by gotw. Odpacie si take dobrze i mnie za to, em si za was wstawia. Ale rbcie teraz, co chcecie! Abdullahi wysya poczt wielbdzi za tydzie do Faszody, a przez ten tydzie rbcie co chcecie! Nie zobaczycie mnie wicej!

I to powiedziawszy odszed, ale po chwili znw wrci. By wielomwny jak wszyscy Grecy i potrzebowa si wygada. Chcia wyla , ktra si w nim zebraa, na gow Stasia. Nie by okrutny i nie mia zego serca, pragn jednake, by chopiec zrozumia jeszcze dokadniej okropn odpowiedzialno, jak wzi na siebie nie posuchawszy jego rad i przestrg.

 Kto by ci zabroni zosta w duszy chrzecijaninem?  mwi.  Mylisz, e ja nim nie jestem? Ale nie jestem gupcem. Ty za wola si popisa ze swym faszywym bohaterstwem. Oddawaem dotd wielkie usugi biaym jecom, a teraz nie bd mg ich oddawa, bo Mahdi zagniewa si i na mnie. Wszyscy pogin. A twoja maa towarzyszka niedoli na pewno! Zabie j! W Faszodzie doroli nawet Europejczycy gin z febry jak muchy, a c dopiero takie dziecko. A jeli ka wam i piechot przy koniach i wielbdach, to ona padnie pierwszego dnia. To ty tego narobi. Ciesze si teraz ty chrzecijaninie!

I oddali si, a oni skrcili z placu modlitwy przez ciemne uliczki ku szaasom. Szli dugo, gdy miasto byo rozcignite na ogromnej przestrzeni. Nel, zbiedzona przez trudy, gd, boja i okropne wraenia caego dnia, pocza ustawa. Idrys i Gebhr napdzali j, by sza prdzej. Lecz po pewnym czasie nogi omdlay zupenie pod ni. Wtedy Sta wzi j bez namysu na rce i nis. Po drodze chcia do niej mwi, chcia si usprawiedliwi przed ni, e nie mg inaczej postpi, ale myli zdrtwiay i jakby obumary mu w gowie, tak e powtarza tylko w kko: Nel! Nel! Nel!  i tuli j do siebie nie mogc nic wicej powiedzie. Po kilkudziesiciu krokach Nel usna mu z wyczerpania na rku, wic szed w milczeniu wrd ciszy upionych uliczek przerywanej tylko rozmow Idrysa i Gebhra.

A ich serca przepeniaa rado, co byo rzecz pomyln dla Stasia, inaczej bowiem moe by znowu chcieli ukara go za zuchwae odpowiedzi Mahdiemu. Byli jednak tak zajci tym, co ich spotkao, e nie mogli myle o czym innym.

 Czuem si chory  mwi Idrys  ale widok proroka uzdrowi mnie.

 Jest on jak palma na pustyni i jako zimna woda w dzie upalny, a sowa jego s jako dojrzae daktyle  odpowiedzia Gebhr.

 Kama Nur-el-Tadhil mwic, e on nie dopuci nas przed swe oblicze. Dopuci, pobogosawi i kaza nas obdarzy Abdullahiemu.

 Ktry obdarzy nas hojnie, albowiem wola Mahdiego jest wita.

 Bismillach! Niechaj tak bdzie, jak mwisz  ozwa si jeden z Beduinw.

A Gebhr pocz marzy o caych stadach wielbdw, byda rogatego, koni i o workach penych piastrw.

Z tych marze rozbudzi go Idrys, ktry wskazawszy na Stasia nioscego upion Nel zapyta:

 A co uczynimy z tym szerszeniem i z t much?

 Ha! Smain powinien wynagrodzi nas za nich osobno.

 Skoro prorok mwi, e na adne ukady z niewiernymi nie pozwoli, to Smainowi nic ju na nich nie zaley.

 W takim razie auj, e nie dostali si w rce kalifa, ktry byby nauczy tego szczeniaka, co to jest szczeka przeciw prawdzie i boemu wybracowi.

 Mahdi jest miosierny  odpowiedzia Idrys.

Po czym zastanowi si przez chwil i rzek:

 Jednake Smain majc oboje w rku bdzie pewien, e ani Turcy, ani Anglicy nie zabij jego dzieci i Fatmy.

 Wic moe nas wynagrodzi?

 Tak. Niech ich poczta Abdullahiego zabierze sobie do Faszody. Nam spadnie ciar z gowy. A gdy Smain tu powrci, upomnimy si u niego o zapat.

 Mwisz zatem, e pozostaniemy w Omdurmanie?

 Allach! Nie do ci drogi z Fajumu do Chartumu? Przyszed czas na odpoczynek.

Szaasy byy ju niedaleko. Sta jednak zwolni kroku, bo i jego siy poczy si wyczerpywa. Nel, jakkolwiek lekka, ciya mu coraz bardziej. Sudaczycy, ktrym pilno byo do snu, krzyczeli na niego, by popiesza, a nastpnie popdzali go bijc kuakami po gowie. Gebhr uku go nawet bolenie noem z opatk. Chopak znosi to wszystko w milczeniu, ochraniajc przede wszystkim sw ma siostrzyczk, i dopiero gdy jeden z Beduinw pchn go tak, e o mao nie upad, rzek im przez zacinite zby:

 Mamy ywi dojecha do Faszody.

I sowa te powstrzymay Arabw, albowiem bali si przestpi rozkazu Mahdiego. Jeszcze skuteczniej powstrzymao ich jednak to, e Idrys dosta nagle zawrotu gowy tak silnego, e musia wesprze si na ramieniu Gebhra. Po chwili zawrt przeszed, ale Sudaczyk przestraszy si i rzek:

 Allach! co ze mn niedobrze. Czy nie chwyta mnie jaka choroba?

 Widziae Mahdiego, wic nie zachorujesz  odpowiedzia Gebhr.

Doszli wreszcie do szaasw. Sta, gonic resztkami sil, odda upion Nel w rce starej Dinah, ktra, lubo take niezdrowa, wymocia jednak dla swej panienki do wygodne posanie. Sudaczycy i Beduini poknwszy po kilka paskw surowego misa rzucili si jak kloce na wojoki. Stasiowi nie dano nic do jedzenia  tylko stara Dinah wsuna mu w rk gar rozmoczonej durry, ktrej pewn ilo wykrada wielbdom. Ale jemu nie byo ani do snu, ani do jedzenia.

Brzemi bowiem, ktre zaciyo na jego ramionach, byo istotnie zbyt cikie. Czu oto, e odrzuciwszy ask Mahdiego, za ktr trzeba byo zapaci zaparciem si wiary i duszy, postpi, jak by powinien, czu, e ojciec byby z jego postpku dumny i uszczliwiony, a jednoczenie myla, e zgubi Nel, towarzyszk niedoli, ma, ukochan siostrzyczk, za ktr byby chtnie odda ostatni kropl krwi.

Wic gdy wszyscy posnli porwa go ogromny pacz  i lec na kawaku wojoku paka dugo jak dziecko, ktrym ostatecznie by jeszcze.



ROZDZIA XIX

Odwiedziny u Mahdiego i rozmowa z nim widocznie nie uzdrowiy Idrysa, gdy w nocy jeszcze zachorowa ciko, rano by ju nieprzytomny. Chamis, Gebhr i dwaj Beduini zostali wezwani do kalifa, ktry trzyma ich kilka godzin i wychwala ich odwag. Ale wrcili w najgorszych humorach i ze zoci w duszy, spodziewali si bowiem Bg wie jakich nagrd, a tymczasem Abdullahi da na kadego po funcie egipskim i po koniu.

Beduini rozpoczli ktni z Gebhrem, w ktrej o mao nie przyszo do bitki, w kocu owiadczyli, e pojad wraz z poczt wielbdzi do Faszody, by upomnie si u Smaina o zapat. Przyczy si do nich Chamis, ktry spodziewa si, e protekcja Smaina wicej mu przyniesie korzyci ni pobyt w Omdurmanie.

Dla dzieci rozpocz si tydzie godu i ndzy, gdy Gebhr ani myla ich ywi. Na szczcie Sta posiada dwa talary z Mari Teres, ktre dosta od Greka, poszed wic na miasto kupi daktylw i ryu. Sudaczycy nie sprzeciwiali si wcale tej wycieczce wiedzc, e z Omdurmanu nie mona ju uciec i e w adnym razie nie opuciby maej bint. Nie obyo si jednak bez przygd, albowiem widok chopca w europejskim ubraniu kupujcego na rynku ywno cign znowu gromady pdzikich derwiszw, ktre przyjmoway go miechem i wyciem. Na szczcie wielu widziao, e wczoraj by u Mahdiego, i ci, wstrzymywali tych, ktrzy chcieli si na niego porwa. Tylko dzieci rzucay na piaskiem i kamieniami, ale on na to wcale nie zwaa.

Na rynku ceny byy wygrowane. Daktylw nie mg Sta dosta zupenie, a znaczn cz ryu odebra mu dla chorego brata Gebhr. Chopiec opiera si temu z caej siy, wskutek czego skoczyo si na szarpaninie i bitwie, z ktrych oczywicie sabszy wyszed z mnstwem sicw i guzw. Okazao si przy tym i okruciestwo Chamisa. Okazywa on przywizanie tylko do Saby i karmi go surowym misem. Natomiast na ndz dzieci, ktre zna przecie od dawna i ktre zawsze byy dla niego dobre, patrzy z najwiksz obojtnoci, a gdy Sta zwrci si do niego z prob, by przynajmniej Nel udziela troch pokarmu, odpowiedzia miejc si:

 Id ebra.

I doszo na koniec do tego, e Sta w nastpnych kilku dniach, chcc ratowa Nel od godowej mierci  ebra. Nie zawsze byo to bezskuteczne. Czasem jaki dawny onierz lub oficer egipskiego chedywa da mu par piastrw lub kilka fig suszonych i obieca wspomc go jeszcze nazajutrz. Raz trafi na misjonarza i siostr miosierdzia, ktrzy wysuchawszy jego historii zapakali nad losem obojga dzieci  i lubo sami wycieczeni godem, podzielili si z nim wszystkim, co mieli. Obiecali mu te odwiedzi ich w szaasach i nazajutrz przyszli rzeczywicie w nadziei, e moe uda si im zabra dzieci, a do czasu wyruszenia poczt, do siebie. Ale Gebhr z Chamisem przepdzili ich korbaczami. Nazajutrz Sta spotka ich jednak znowu i dosta od nich miark ryu oraz dwa proszki chininy, ktre misjonarz poleci mu zachowa jak najstaranniej, w przewidywaniu, e w Faszodzie niechybnie czeka ich oboje febra.

 Pojedziecie teraz  mwi  wzdu rozlewisk Biaego Nilu, czyli wrd tak zwanych suddw. Rzeka nie mogc pyn swobodnie przez zatory utworzone z rolin i z lici, ktre prd wody znosi i osadza w pytszych miejscach, tworzy tam obszerne i zaraliwe bota, wrd ktrych febra nie oszczdza nawet Murzynw. Strzecie si szczeglnie noclegw bez ognia, na goej ziemi.

 My bymy ju chcieli umrze  odpowiedzia prawie z jkiem Sta.

Na to misjonarz podnis sw wyndznia twarz i przez chwil modli si, po czym przeegna chopca i rzek:

 Ufaj w Bogu. Nie wypare si Go, wic miosierdzie Jego i opieka bdzie nad tob.

Sta prbowa nie tylko ebra, ale i pracowa. Widzc pewnego dnia gromady ludzi pracujce na placu modlitwy, przyczy si do nich i j nosi glin na parkan, ktrym plac mia by otoczony. miano si z niego i potrcano go, ale pod wieczr, stary szejk pilnujcy robt da mu dwanacie daktylw. Sta rad by z tej zapaty niezmiernie, daktyle bowiem stanowiy obok ryu jedyny zdrowy pokarm dla Nel, a byo o nie coraz trudniej w Omdurmanie.

Przynis je wic z dum maej siostrzyczce, ktrej oddawa wszystko, co mg dosta, sam ywic si od tygodnia prawie wycznie durr wykradan wielbdom. Nel ucieszya si bardzo na widok ulubionych owocw, ale chciaa, eby si z ni podzieli. Wic wspiwszy si na paluszki pooya mu rce na ramionach i zadarszy gwk pocza patrze mu w oczy i prosi:

 Sta! zjedz poow, zjedz!

A on na to odrzek:

 Jadem ju, jadem! O, taki jestem syty!

I umiechn si, ale zaraz pocz przygryza wargi, by si nie rozpaka, gdy by po prostu godny. Obiecywa sobie, e nazajutrz pjdzie znw na zarobek. Tymczasem stao si inaczej. Rano przyszed mulazem od Abdullahiego z oznajmieniem, e poczta wielbdzia wychodzi na noc do Faszody, i z rozkazem kalifa, by Idrys, Gebhr, Chamis i dwaj Beduini gotowali si wraz z dziemi do drogi. Gebhra zdumia i oburzy ten rozkaz, wic owiadczy, e nie pojedzie, gdy brat jego chory i nie ma go kto pilnowa, a gdyby nawet by zdrw, to i tak obaj postanowili pozosta w Omdurmanie.

Lecz mulazem odpowiedzia:

 Mahdi ma jedn tylko wol, a Abdullahi, jego kalif, a mj pan, nie zmienia nigdy rozkazw. Brata twego bdzie pilnowa niewolnik, ty za pojedziesz do Faszody.

 Wic pjd i oznajmi mu, e nie pojad.

 Do kalifa wchodz tylko ci, ktrych on sam chce widzie. A jeli gwatem wedrzesz si do niego bez pozwolenia, wyprowadz ci  na szubienic.

 Allach akbar! to powiedz mi wyranie, e jestem niewolnikiem.

 Milcz i suchaj rozkazw!  odpowiedzia mulazem.

Sudaczyk widzia w Omdurmanie szubienice amice si pod ciarem wisielcw, ktre co dzie z wyrokw srogiego Abdullahiego ubierano w nowe ciaa  i zlk si. To, co mu powiedzia mulazem, e Mahdi ma tylko jedn wol, a Abdullahi raz tylko rozkazuje  powtarzali wszyscy derwisze. Nie byo wic rady  i trzeba byo jecha.

Nie zobacz ju wicej Idrysa!  myla Gebhr. I w jego tygrysim sercu taio si jednak jakie przywizanie do starszego brata, gdy na myl, e musi go opuci w chorobie, ogarna go rozpacz. Prno Chamis i Beduini przekadali mu, e moe w Faszodzie bdzie lepiej ni w Omdurmanie i e Smain prawdopodobnie wynagrodzi ich hojniej, ni to uczyni kalif. adne sowa nie mogy zagodzi alu i zoci Gebhra, ktra to zo odbia si przewanie na Stasiu.

By to dla chopca prawdziwie mczeski dzie. Nie pozwolono mu pj na rynek, wic nie mg nic zarobi ani uprosi, a musia pracowa jak niewolnik przy jukach, ktre przygotowywano do podry, co przychodzio mu tym trudniej, e z godu i zmczenia osab bardzo. By ju pewien, e w drodze umrze, jeli nie pod korbaczem Gebhra, to z wycieczenia.

Na szczcie Grek, ktry mia dobre serce, przyszed przed wieczorem odwiedzi dzieci i poegna, a zarazem opatrzy je na drog. Przynis im take kilka proszkw chininy, a prcz tego troch paciorkw szklanych i troch ywnoci. Przede wszystkim jednak, dowiedziawszy si o chorobie Idrysa, zwrci si do Gebhra oraz Chamisa i Beduinw.

 Wiedzcie  rzek im  e przychodz tu z rozkazu Mahdiego.

A gdy syszc to uderzyli czoem, tak mwi dalej:

 Macie w drodze ywi dzieci i obchodzi si z nimi dobrze. Maj one zda spraw z waszego postpowania Smainowi. Smain za napisze o tym do proroka. Jeli przyjdzie tu na was jakakolwiek skarga, nastpna poczta przywiezie wam wyrok mierci.

Nowy pokon by jedyn odpowiedzi na te sowa, przy czym Gebhr i Chamis mieli miny psw, ktrym naoono kaganiec.

Grek za kaza im pj precz, po czym tak odezwa si po angielsku do dzieci:

 Zmyliem to wszystko, gdy Mahdi nie wyda co do was adnych nowych rozkazw. Ale poniewa powiedzia, e macie jecha do Faszody, wic trzeba, ebycie mogli do niej ywi dojecha. Licz te i na to, e aden z tych ludzi nie zobaczy ju przed wyjazdem ani Mahdiego, ani kalifa.

Po czym do Stasia:

 Miaem do ciebie, chopcze, uraz i mam j jeszcze. Czy wiesz, e omal mnie nie zgubie? Mahdi obrazi si i na mnie i eby uzyska jego przebaczenie, musiaem znaczn cz majtku odda Abdullahiemu, a i to jeszcze nie wiem, czy uratowaem si na dugo. W kadym razie nie bd mg pomaga jecom tak, jak pomagaem dotychczas. Ale mi was al, a zwaszcza (i tu ukaza na Nel) jej Mam crk w tym samym wieku ktr kocham wicej ni wasne ycie Dla niej uczyniem wszystko to, com uczyni Chrystus bdzie mnie za to sdzi Nosi ona dotychczas pod sukni na piersiach srebrny krzyyk Na imi jej tak jak tobie, moja maa. Gdyby nie ona, wolabym i ja umrze ni y w tym piekle.

I wzruszy si. Przez chwil zamilk, na koniec potar rk czoo i pocz mwi o czym innym.

 Mahdi wysya was do Faszody w tej myli, e tam pomrzecie. W ten sposb zemci si na was za twj, chopcze, opr, ktry go dotkn gboko, a nie straci sawy miosiernego. Taki on zawsze Ale kto wie komu pierwej mier przeznaczona! Abdullahi podda mu myl, eby tym psom, ktrzy was porwali, kaza jecha z wami. Marnie ich wynagrodzi, a teraz boi si, eby si to nie rozgosio. Obaj z prorokiem wol przy tym, by ci ludzie nie opowiadali, e w Egipcie s jeszcze wojska, armaty, pienidze i Anglicy Cika to bdzie droga i daleka. Pojedziecie krajem pustym i niezdrowym, wic pilnujcie jak oka w gowie tych proszkw, ktre wam daem.

 Przyka, panie, jeszcze raz Gebhrowi, by nie way si godzi i bi Nel  rzek Sta.

 Nie bjcie si. Poleciem was staremu szejkowi, ktry wiezie poczt. To mj dawny znajomy. Daem mu zegarek i tym zjednaem dla was jego opiek.

Tak mwic pocz si egna. Wziwszy Nel na rce przycisn j do piersi i powtrzy:

 Niech Bg bogosawi ci, moje dziecko!

Tymczasem soce zaszo i uczynia si noc gwiadzista. W ciemnoci ozwao si parskanie koni i stkanie obadowanych wielbdw.



ROZDZIA XX

Stary szejk Hatim dotrzyma wiernie obietnicy danej Grekowi i opiekowa si dziemi starannie. Droga w gr Biaego Nilu bya cika. Jechali przez Ketain, Ed-Ducim i Kan, po czym minli Abb, lesist wysp nilow, na ktrej przed wojn mieszka w wyprchniaym drzewie Mahdi jako derwisz-pustelnik. Karawana czsto musiaa okra obszerne, poronite papirusem rozlewiska, czyli tak zwane suddy, od ktrych powiew przynosi zatrut wo rozkadajcych si lici, naniesionych prdem wody. Angielscy inynierowie poprzecinali byli w swoim czasie te zapory i statki parowe mogy wwczas chodzi z Chartumu do Faszody i dalej. Obecnie jednak rzeka zatkaa si znowu i nie mogc pyn swobodnie, rozlewaa na obie strony. Okolica po prawym i lewym brzegu pokryta bya wysok dungl, wrd ktrej wznosiy si kopce termitw i pojedyncze olbrzymie drzewa; gdzieniegdzie lasy dochodziy a do rzeki. Na suchszych miejscach rosy gaje akacji. Przez pierwsze tygodnie spotykali osady i miasteczka arabskie zoone z domw o dziwnych baniastych dachach uwitych ze somy dochnu, lecz za Abb, od osady Goz-Abu-Guma, wjechali w kraj czarnych. By on jednak zupenie pusty, gdy derwisze wygarnli prawie do szcztu miejscow murzysk ludno i sprzedawali j na targach Chartumu, Omdurmanu, Dary, Faszeru, El-Obeidu i innych miast sudaskich, darlurskich i kordofaskich. Tych mieszkacw, ktrzy zdoali si ukry przed niewol w gszczach, w lasach, wyniszczy gd i ospa, ktra rozpanoszya si z niebywa si wzdu Biaego i Niebieskiego Nilu. Sami derwisze mwili, e wymieray na ni cae narody. Dawne plantacje sorga, manioku i bananw pokrya dungla. Tylko zwierz dziki, nie cigany przez nikogo, rozmnoy si obficie. Nieraz pod zorz wieczorn dzieci widziay z dala gromady soni, podobne do ruchomych ska, dce powolnym krokiem do znanych sobie wodopojw. Na widok ich Hatim, dawny handlarz koci soniow, cmoka, wzdycha i tak w zaufaniu mwi do Stasia:

 Maszallach!  ile tu bogactwa! Ale teraz nie warto polowa, bo Mahdi zabroni kupcom egipskim przyjeda do Chartumu i nie ma komu sprzedawa kw, chyba emirom na umbaje.

Prcz soni spotykano take i yrafy, ktre ujrzawszy karawan uciekay popiesznie cikim kusem, kiwajc dugimi szyjami, jakby byy kulawe. Za Goz-Abu-Guma pojawiay si coraz czciej bawoy i cae stada antylop. Ludzie z karawany, gdy im brako wieego misa, polowali na nie  wszelako prawie zawsze bezskutecznie, albowiem czujne i chybkie zwierzta nie daway si podej ani otoczy.

ywnoci w ogle byo skpo, gdy z powodu wyludnienia kraju nie mona byo dosta ani prosa ani bananw, ani ryb, ktrych w dawnych czasach dostarczali karawanom Murzyni z pokole Szylluk i Dinka, wymieniajc je chtnie za paciorki szklane i drut mosiny. Hatim nie da jednak dzieciom mrze godem, a co wicej, trzyma krtko Gebhra i gdy w raz na noclegu uderzy Stasia przy zdejmowaniu siode z wielbdw, kaza go rozcign na ziemi i wyliczy mu po trzydzieci razw w kad pit bambusem. Okrutny Sudaczyk przez dwa dni mg chodzi tylko na palcach i przeklina chwil, w ktrej opuci Fajum, i mci si na modym, darowanym sobie niewolniku, imieniem Kali.

Sta z pocztku prawie rad by, e opucili zapowietrzony Omdurman i e widzi kraje, o ktrych marzy zawsze. Jego silny organizm wytrzymywa dotychczas doskonale trudy podry, a obfitsze poywienie wrcio mu energi. Nieraz znw w czasie drogi i na postojach szepta do ucha siostrzyczce, e uciec mona i znad Biaego Nilu i e wcale nie zaniecha tego zamiaru. Lecz niepokoio go jej zdrowie. Po trzech tygodniach od dnia wyjazdu z Omdurmanu Nel nie zapada wprawdzie jeszcze na febr, ale twarz jej schuda i zamiast opali si, stawaa si coraz przezroczystsza, a jej mae rczki wyglday jakby ulepione z wosku. Nie brako jej stara ani nawet takich wygd, jakie Sta i Dinah mogli jej przy pomocy Hatima zapewni, ale brako zdrowego powietrza pustyni. Wilgotny i upalny klimat w poczeniu z trudami drogi podkopywa coraz bardziej siy wtego dziecka.

Sta poczwszy od Goz-Abu-Guma dawa jej codziennie po p proszka chininy i martwi si okropnie na myl, e nie starczy mu na dugo tego lekarstwa, ktrego nigdzie nie bdzie mona pniej dosta. Ale na to nie byo rady, naleao bowiem przede wszystkim zapobiega febrze. Chwilami braa go rozpacz. udzi si tylko nadziej, e Smain, jeli zechce wymieni ich oboje na wasne dzieci, to musi wyszuka dla nich jakiej zdrowszej ni Faszoda okolicy.

Lecz nieszczcie zdawao si cigle ciga swe ofiary. Na dzie przed przybyciem do Faszody Dinah, ktra jeszcze w Omdurmanie czua si sab, zemdlaa nagle przy rozwizywaniu toboka z rzeczami Nel zabranymi z Fajumu i spada z wielbda. Sta i Chamis docucili si jej z najwiksz trudnoci. Nie odzyskaa jednak przytomnoci, a raczej odzyskaa j dopiero wieczorem, po to tylko, by poegna ze zami sw ukochan panienk i umrze. Gebhr chcia koniecznie obci jej po mierci uszy, aby pokaza je Smainowi na dowd, e skoczya w drodze, i zada osobnej i za jej porwanie zapaty. Tak czyniono zmarym w czasie podry niewolnikom. Ale Hatim, na prob Stasia i Nel, nie zgodzi si na to, wic pochowano j uczciwie, a mogi jej zabezpieczono przed hienami za pomoc kamieni i cierni. Dzieci uczuy si jeszcze samotniejsze, straciy w niej bowiem jedyn blisk i przywizan dusz. By to szczeglnie okrutny cios dla Nel, tote Sta na prno stara si j utuli przez ca noc i dzie nastpny.

Nadszed szsty dzie podry. Nazajutrz w poudnie karawana dotara do Faszody, ale znalaza tylko zgliszcza. Mahdyci biwakowali pod goym niebem lub w skleconych naprdce szaasach z trawy i gazi. Trzy dni temu osada zgorzaa bya cakowicie. Pozostay jedynie osmalone dymem ciany glinianych okrgych chat i stojca tu nad wod wielka drewniana szopa, ktra za czasw egipskich suya jako skad koci soniowej, a w ktrej mieszka obecnie wdz derwiszw, emir Seki-Tamala. By to znakomity midzy mahdystami czowiek, skryty nieprzyjaciel kalifa Abdullahiego, ale natomiast osobisty przyjaciel Hatima. Ten przyj gocinnie u siebie starego szejka wraz z dziemi, zaraz jednak na wstpie opowiedzia im niepomyln nowin.

Oto Smaina nie zastan w Faszodzie. Przed dwoma dniami uda si na wschd i poudnie od Nilu na wypraw po niewolnikw i nie wiadomo, kiedy wrci, gdy najblisze okolice byy ju wyludnione, tak e ludzkiego towaru naleao szuka bardzo daleko. Blisko od Faszody leaa wprawdzie Abisynia, z ktr derwisze byli rwnie w wojnie. Ale Smain majc tylko trzystu ludzi nie mg odway si na przekroczenie jej granic, strzeonych obecnie pilnie przez wojowniczych mieszkacw i przez onierzy krla Jana.

Wobec tego Seki-Tamala i Hatim poczli zastanawia si, co robi z dziemi. Narada toczya si gwnie przy wieczerzy, na ktr emir zaprosi take Stasia i Nel.

 Ja  mwi do Hatima  musz wkrtce wyruszy ze wszystkimi ludmi na dalek wypraw na poudnie przeciw Eminowi paszy, ktry siedzi w Lado majc tam parowce i wojsko. Taki rozkaz przywioze mi, Hatimie Ty musisz wraca do Omdurmanu, wic w Faszodzie nie zostanie jedna ywa dusza. Mieszka tu nie ma gdzie, je nie ma co i panuj choroby. Wiem wprawdzie, e biali nie choruj na osp, ale febra zabije te dzieci w cigu miesica.

 Kazano mi je przywie do Faszody  odpowiedzia Hatim  wic je przywiozem i mgbym si o nie wicej nie troszczy. Ale poleci mi je przyjaciel mj, Grek Kaliopuli, dlatego nie chciabym, by pomary.

 A to si stanie z pewnoci.

 Co zatem robi?

 Zamiast pozostawia je w pustej Faszodzie, odelij je do Smaina wraz z tymi ludmi, ktrzy przywieli je do Omdurmanu. Smain poszed ku grom, do suchego i wysokiego kraju, gdzie febra nie zabija tak ludzi jak nad rzek.

 Jake odnajd Smaina?

 ladem ognia. Bdzie on pali dungl; raz dlatego, by napdzi zwierzyn do skalistych wwozw, w ktrych atwo j otoczy i wybi, a po wtre, by wypasza z gszczw pogan, ktrzy si w nich pokryli przed pocigiem Smaina nietrudno znale

 Czy go jednak dogoni?

 Bdzie on czasem spdza i po tygodniu w jednej okolicy, poniewa musi wdzi miso. Choby wyjechali za dwa i trzy dni, dogoni go z pewnoci.

 Ale dlaczego maj go goni? On przecie wrci i tak do Faszody.

 Nie. Jeli pow niewolnikw uda mu si, poprowadzi ich do miast na targi

 Co robi?

 Pamitaj, e gdy obaj odjedziemy z Faszody, dzieci, choby ich nie zabia febra, umr tu z godu.

 Na proroka! To prawda!

I rzeczywicie nie byo innej rady, jak wysa dzieci na now tuaczk. Hatim, ktry okaza si zupenie dobrym czowiekiem, troszczy si tylko o to, czy Gebhr, ktrego okruciestwo pozna w czasie drogi, nie bdzie znca si nad nimi. Ale grony Seki-Tamala, wzbudzajcy strach nawet we wasnych onierzach, kaza przywoa Sudaczyka i zapowiedzia mu, e ma odwie dzieci ywe i zdrowe do Smaina, a zarazem obchodzi si z nimi dobrze, gdy inaczej zostanie powieszony. Dobry Hatim uprosi jeszcze emira, by darowa maej Nel niewolnic, ktra by jej suya i opiekowaa si ni w drodze i w obozie Smaina. Nel ucieszya si bardzo tym podarkiem, zwaszcza gdy okazao si e niewolnica jest mod dziewczyn z pokolenia Dinka, o miych rysach i sodkim wyrazie twarzy.

Sta wiedzia, e Faszoda to mier, wic nie prosi bynajmniej Hatima, by nie wyprawiano ich w now, trzeci z kolei podr. W duszy myla te, e jadc na wschd i poudnie zbliy si musz bardzo do poudniowych granic abisyskich, i e bdzie mona uciec. Mia nadziej, e na suchych wyynach Nel uchroni si moe od febry, i z tych wszystkich przyczyn chtnie i gorliwie zaj si przygotowaniami do drogi.

Gebhr, Chamis i dwaj Beduini nie byli take przeciwni wyprawie liczc i na to, e przy boku Smaina uda im si upolowa spor ilo niewolnikw, a potem sprzeda ich korzystnie na targach. Wiedzieli, e handlarze niewolnikw dochodz czasem do wielkich majtkw, w kadym razie woleli jecha ni pozostawa na miejscu pod rk Hatima i Seki-Tamali.

Przygotowania zabray jednak sporo czasu, zwaszcza e dzieci musiay wypocz. Wielbdy nie mogy ju by uyte do tej podry, wic Arabowie a z nimi Sta i Nel mieli jecha konno, Kali za, niewolnik Gebhra, i Mea, tak nazwana z porady Stasia suca Nel, i piechot przy koniach. Hatim wystara si te o osa, ktry nis namiot przeznaczony dla dziewczynki i ywno dla dzieci na trzy dni. Wicej nie mg jej udzieli Seki-Tamala. Dla Nel urzdzono co w rodzaju kobiecego sioda z wojoku, mat palmowych i bambusw.

Trzy dni spdziy dzieci dla odpoczynku w Faszodzie, lecz niezmierna ilo komarw nad rzek czynia tu pobyt wprost nieznonym. W dzie pojawiay si roje wielkich niebieskich much, nie gryzcych wprawdzie, ale tak uprzykrzonych, e waziy w uszy, obsiaday oczy i wpaday nawet w usta. Sta sysza jeszcze w Port-Saidzie, e komary i muchy roznosz febr i zarazki zapalenia oczu; w kocu wic sam prosi Seki-Tamal, by ich jak najprdzej wyprawi, zwaszcza e zbliaa si wiosenna pora ddysta.



ROZDZIA XXI

 Stasiu, dlaczego my jedziemy i jedziemy, a Smaina jak nie ma, tak nie ma?

 Nie wiem. Zapewne idzie szybko naprzd, eby jak najprdzej doj do okolic, w ktrych bdzie mg naapa Murzynw. Czy chciaaby, ebymy si ju poczyli z jego oddziaem?

Dziewczynka skina swoj pow gwk na znak, e bardzo jej o to chodzi.

 Co ci na tym zaley?  zapyta Sta.

 Bo moe Gebhr nie bdzie mia przy Smainie tak okropnie bi tego biednego Kali.

 Smain pewnie nie lepszy. Oni wszyscy nie maj miosierdzia dla swoich niewolnikw.

 Tak?

Byo to dziewitego dnia podry. Gebhr, ktry teraz by wodzem karawany, odnajdowa z pocztku atwo lady pochodu Smaina. Wskazyway jego drog szlaki wypalonej dungli i obozowiska pene ogryzionych koci i rozmaitych szcztkw. Ale po upywie piciu dni trafiono na niezmiern przestrze spalonego stepu, na ktrym wiatr roznis poar na wszystkie strony. lady stay si mtne i zawie, gdy widocznie Smain rozdzieli swj oddzia na kilkanacie mniejszych, by uatwi im otaczanie zwierzyny i zdobywanie ywnoci. Gebhr nie wiedzia, w jakim kierunku i, i czsto zdarzao si, e karawana po dugim koowaniu wracaa na to samo miejsce, z ktrego wysza. Potem trafili na lasy, a po przebyciu ich weszli w kraj skalisty, gdzie grunt pokryway paskie gazy lub drobne kamienie rozrzucone na wielkich rozlegociach tak gsto, e dzieciom przypominay si bruki miejskie. Rolinnoci byo tam skpo. Tylko gdzieniegdzie w rozpadlinach ska rosy euforbie, starce, mimozy, a rzadziej jeszcze wysmuke jasnozielone drzewa, ktre Kali nazywa w jzyku ki-swahili m'ti i ktrych limi karmiono konie. W okolicy brako cakiem rzeczuek i strumieni, na szczcie poczy ju od czasu do czasu pada deszcze, wic znajdowano wod we wgbieniach i wydreniach ska.

Zwierzyn wyposzyy oddziay Smaina i karawana byaby mara godem, gdyby nie mnstwo pentarek, ktre co chwila zryway si spod ng koni, a pod wieczr obsiaday drzewa tak gsto, e do byo strzeli w odpowiednim kierunku, aeby kilka spado na ziemi. Nie byy przy tym wcale pochliwe i pozwalay si zaj blisko, a podryway si tak ciko i opieszale, e Saba, biegncy przed karawan, chwyta je i dusi prawie kadego dnia.

Chamis zabija ich po kilkanacie dziennie ze starej kapiszonowej strzelby, ktr by wyszachrowa od jednego z podwadnych Hatimowi derwiszw podczas drogi z Omdurmanu do Faszody. rutu jednak nie posiada ju wicej jak na dwadziecia nabojw i niepokoi si myl, co bdzie, gdy cay zapas si wyczerpie. Wprawdzie pomimo przeposzenia zwierzyny pojawiay si niekiedy wrd ska stadka arieli, piknych antylop pospolitych w caej rodkowej Afryce, ale do arieli trzeba byo strzela ze sztucera, oni za nie umieli uy strzelby Stasia, a Gebhr nie chcia mu jej da do rki.

Sudaczyk rwnie pocz si niepokoi dug drog. Przychodzio mu chwilami do gowy, by wraca do Faszody, w razie bowiem gdyby si rozminli ze Smainem, mogli si zabka w dzikich okolicach, w ktrych nie mwic ju o godzie, groziy im napady dzikich zwierzt i dzikszych jeszcze Murzynw, dyszcych zemst za owy, ktre na nich wyprawiono. Ale poniewa nie wiedzia, e Seki-Tamala wybiera si przeciw Eminowi, gdy rozmowa o tym odbywaa si nie przy nim, wic bra go strach na myl, e przyjdzie mu stan przed obliczem potnego emira, ktry kaza mu odwie dzieci do Smaina i da mu do niego list, zapowiedziawszy przy tym, e jeli nie wywie si naleycie z obowizku  pjdzie na powrz. Wszystko to razem wzite przepeniao mu dusz gorycz i zoci. Nie mia ju jednak mci si za swe zawody na Stasiu i Nel, natomiast plecy biednego Kalego broczyy co dzie krwi pod korbaczem. Mody niewolnik zblia si do srogiego pana zawsze z dreniem i trwog. Ale na prno obejmowa jego nogi i caowa rce, na prno pada przed nim na twarz. Kamiennego serca nie wzruszaa ni pokora, ni jki i korbacz rozdziera z lada powodu, a czasem i bez powodu, ciao nieszczliwego chopca. Na noc wkadano mu nogi w drewnian desk z otworami, by nie uciek. W dzie szed na powrozie przy koniu Gebhra, co nadzwyczaj bawio Chamisa. Nel oblewaa zami niedol Kalego, Sta burzy si w sercu i kilkakrotnie ujmowa si za nim zapalczywie, ale gdy spostrzeg, e to podnieca jeszcze Gebhra, zaciska tylko zby i milcza.

Lecz Kali zrozumia, e tych dwoje ujmuje si za nim, i pokocha ich swym zbolaym, biednym sercem gboko.

Od dwu dni jechali skalistym wwozem o wysokich, stromych skaach. Z naniesionych i porozrzucanych bezadnie kamieni atwo byo pozna, e w czasie pory ddystej wwz napenia si wod, ale obecnie dno jego byo zupenie suche. Pod cianami roso po obu stronach troch trawy, duo cierni, a nawet gdzieniegdzie i drzewa. Gebhr zapuci si w t kamienn gardziel dlatego, e sza ustawicznie w gr, sdzi wic, e doprowadzi go do jakiej wyyny, z ktrej atwiej mu bdzie dostrzec w dzie dymy, a w nocy ogniska obozu Smaina. Miejscami wwz stawa si tak ciasny, e tylko dwa konie mogy i w pobok, miejscami rozszerza si w mae, okrge doliny, otoczone jakby wysokimi kamiennymi murami, na ktrych siedziay wielkie pawiany igrajc z sob, szczekajc i pokazujc karawanie zby.

Bya godzina pita po poudniu. Soce zniyo si ju ku zachodowi. Gebhr myla o noclegu; chcia tylko dotrze do jakiej dolinki, w ktrej mona by urzdzi zerib, to jest otoczy karawan wraz z komi potem z kolczastych mimoz i akacji, chronicych od napadu dzikich zwierzt. Saba bieg naprzd, poszczekujc na mapy, ktre na jego widok rzucay si niespokojnie, i raz w raz znika w zakrtach wwozu. Echo powtarzao rozgonie jego szczekanie.

Nagle jednak umilk, a po chwili przybieg pdem do koni ze zjeon sierci na grzbiecie i wtulonym pod siebie ogonem. Beduini i Gebhr zrozumieli, e musiao go co przestraszy, ale spojrzawszy po sobie i chcc przekona si, co to by mogo, ruszyli dalej. Lecz przejechawszy may zakrt, zdarli konie i stanli w jednej chwili jak wryci na widok, ktry uderzy ich oczy.

Oto na niewielkiej skale, lecej w samym rodku do szerokiego w tym miejscu wwozu, lea lew.

Dzielio ich od niego najwyej sto krokw. Potny zwierz ujrzawszy jedcw i konie podnis si na przednie apy i pocz na nich patrze. Nisko stojce ju soce owiecao jego ogromn gow, kudate piersi  i w tym czerwonym blasku podobny by do jednego z takich sfinksw, jakie zdobi wejcia do staroytnych wity egipskich.

Konie jy przysiada na zadach, krci si i cofa. Zdumieni i przeraeni jedcy nie wiedzieli, co pocz, wic z ust do ust przelatyway tylko trwone i bezradne sowa: Allach! Bismillach! Allach akbar!

A krl puszczy patrza na nich z gry, nieruchomy, jakby odlany z brzu.

Gebhr i Chamis syszeli od kupcw przybywajcych z koci soniow i gum z Sudanu do Egiptu, e lwy kad si czasem na drodze karawan, ktre wobec tego musz po prostu zbacza. Lecz tu nie byo gdzie zboczy. Wypadao chyba zawrci i ucieka! Tak, ale w takim razie byo rzecz niemal pewn, e straszny zwierz rzuci si za nimi w pogo.

Znw zatem zabrzmiay gorczkowe pytania:

 Co robi?

 Co robi?

 Allach! moe ustpi.

 Nie ustpi.

I znowu zapada cisza. Sycha byo tylko chrapanie koni i przyspieszony oddech piersi ludzkich.

 Spu Kalego z powroza  ozwa si nagle do Gebhra Chamis  a my uciekajmy na koniach, wwczas lew jego pierwszego dogoni i jego tylko zabije.

 Uczy tak!  powtrzyli Beduini.

Lecz Gebhr odgad, e w takim razie Kali wdrapie si w mgnieniu oka na cian skaln, a lew pogna za komi, przeto do gowy wpad mu inny, okropny pomys. Oto zarnie chopca i rzuci go przed siebie, a wtedy zwierz skoczywszy za nimi ujrzy na ziemi krwawe ciao i zatrzyma si, by je pore.

Wic przycign Kalego powrozem do sioda i ju podnis n, gdy w tej samej sekundzie Sta chwyci go za szeroki rkaw diuby.

 Co robisz, otrze?

Gebhr pocz si szarpa i gdyby chopiec chwyci by go za rk, wyrwaby si natychmiast, ale z rkawem nie poszo tak atwo, wic szarpic si pocz jednoczenie charcze stumionym ze wciekoci gosem:

 Psie, jeli jego nie starczy, zakuj i was! Allach! zakuj, zakuj!

A Sta poblad miertelnie, albowiem byskawic przebiega mu myl, e lew, gonic przede wszystkim za komi, moe istotnie pomin w pdzie trupa Kalego, a w takim razie Gebhr z najwiksz pewnoci zarnie kolejno ich oboje.

Wic cignc ze zdwojon si za rkaw krzykn:

 Daj mi strzelb! zabij lwa!

Beduinw zdumiay te sowa, ale Chamis, ktry widzia jeszcze w Port-Saidzie, jak Sta strzela, pocz natychmiast woa:

 Daj mu strzelb! On zabije lwa!

Gebhr przypomnia sobie od razu strzay na jeziorze Karouni wobec straszliwego niebezpieczestwa prdko zaniecha oporu. Z wielkim nawet popiechem poda chopcu sztucer, a Chamis otworzy co duchu pudo z nabojami, z ktrego Sta zaczerpn pen garci.

Potem zeskoczy z konia, wsun adunki w lufy i ruszy naprzd.

Przez pierwszych kilka krokw by jakby odurzony i widzia tylko siebie i Nel z szyjami podernitymi noem Gebhra. Ale wnet blisze i straszniejsze niebezpieczestwo kazao mu zapomnie o wszystkim innym. Mia przed sob lwa! Na widok zwierza pociemniao mu w oczach. Poczu zimno w policzkach i w nosie, poczu, e nogi ma jak oowiane i e mu brak tchu. Po prostu ba si. W Port-Saidzie czytywa, nawet i w czasie lekcji, o polowaniach na lwy, ale co innego byo oglda obrazki w ksikach, a co innego stan oko w oko z potworem, ktry teraz oto patrzy na niego jakby ze zdziwieniem, marszczc swe szerokie, podobne do tarczy czoo.

Arabowie przytaili dech w piersiach, albowiem nigdy w yciu nie widzieli nic podobnego. Z jednej strony may chopiec, ktry wrd wysokich ska wydawa si jeszcze mniejszy, z drugiej potny zwierz, zoty w promieniach soca, wspaniay, grony  pan z wielk gow, jak mwi Sudaczycy.

Sta przemg ca si woli bezwadno ng i posun si dalej. Jeszcze przez chwil wydao mu si, e serce podchodzi mu a do garda  i trwao to dopty, dopki nie podnis strzelby do twarzy. Wwczas trzeba byo myle o czym innym. Czy zbliy si wicej, czy ju strzela? Gdzie mierzy? Im mniejsza odlego, tym strza pewniejszy a zatem dalej! dalej! krokw czterdzieci jeszcze za duo trzydzieci!  dwadziecia! Ju powiew przynosi ostry zwierzcy swd

Chopiec stan.

Kula midzy oczy albo po mnie!  pomyla.  W imi Ojca i Syna!

A lew podnis si, przecign grzbiet i zniy gow. Wargi poczy mu si odchyla, brwi nasuny si na oczy. Ta drobna jaka istotka omielia si podej zbyt blisko  wic gotowa si do skoku przysiadajc, z drganiem ud, na tylnych apach

Lecz Sta przez jedno mgnienie oka dostrzeg, e muszka sztucera przypada na czole zwierza, i pocign za cyngiel.

Hukn strza. Lew wspi si tak, e przez chwil wyprostowa si na ca wysoko, po czym run na wznak, czterema apami do gry.

I w ostatniej konwulsji stoczy si ze skay na ziemi.

Sta trzyma go jeszcze przez kilka minut pod strzaem, lecz widzc, e drgawki ustaj i e powe cielsko wypryo si bezwadnie, otworzy strzelb i zaoy nowy adunek.

ciany skaliste rozbrzmieway jeszcze gromkim echem. Gebhr, Chamis i Beduini nie mogli zrazu dojrze, co si stao, gdy poprzedniej nocy pada deszcz i z powodu wilgoci powietrza dym zasoni wszystko w ciasnym wwozie. Dopiero gdy dym opad, poczli krzycze z radoci i chcieli skoczy ku chopcu, ale na prno, gdy adna sia nie moga zmusi koni do kroku naprzd.

A Sta zawrci, obj wzrokiem czterech Arabw i wpi oczy w Gebhra.

 Ach, do!  rzek zaciskajc zby.  Przebrae miar. Nie zamordujesz ani Nel, ani nikogo wicej!

I nagle uczu, e nos i policzki bledn mu znowu, ale byo to inne zimno, pynce nie ze strachu, lecz ze strasznego i nieubaganego postanowienia, od ktrego serce w piersiach czym si na razie elazne.

 Tak! To przecie otry, katy, mordercy, a Nel w ich rku!

 Nie zamordujesz jej  powtrzy.

Zbliy si ku nim  znw stan i  nagle z byskawiczn szybkoci podnis strzelb do twarzy.

Dwa strzay jeden za drugim targny echem wwozu: Gebhr run na ziemi jak wr piasku, a Chamis pochyli si w kulbace i uderzy krwawym czoem o kark koski.

Dwaj Beduini wydali okropny okrzyk przeraenia i zeskoczywszy z koni rzucili si ku Stasiowi. Zakrt by za nimi niedaleko i gdyby byli uciekali za siebie, czego Sta yczy sobie w duszy, byliby mogli uchroni si przed mierci. Ale zalepionym trwog i wciekoci wydao si, e dopadn chopca wpierw, nim zdoa zmieni naboje, i zadgaj go noami. Gupcy! ledwie przebiegli kilkanacie krokw, szczkna znw zowroga strzelba, wwz odegrzmia echem nowych strzaw i obaj padli twarzami na ziemi, rzucajc si i tukc jak wyjte z wody ryby.

Jeden  gorzej w popiechu strzelony  podnis si jeszcze i wspar na rkach, ale w tej chwili Saba zatopi mu ky w karku.

Nastaa miertelna cisza.

Przerway j dopiero jki Kalego, ktry rzuci si na kolana i wycignwszy przed si rce krzycza w amanym jzyku ki-swahili:

 Bwana kubwa! (Panie wielki) zabi lwa, zabi zych ludzi, ale nie zabija Kalego!

Sta jednak nie zwaa na jego woanie. Czas jaki sta jak bdny, po czym spostrzegszy zbiela twarzyczk Nel i jej na wp przytomne, rozszerzone z przeraenia oczy skoczy ku niej:

 Nel! nie bj si! Nel! jestemy wolni





Jako byli istotnie wolni, ale i zabkani w dzikiej bezludnej puszczy, w czeluciach czarnego ldu.



ROZDZIA XXII

Zanim Sta i mody Murzyn poodcigali na boki wwozu zabitych Arabw i cikie cielsko lwa, soce zniyo si jeszcze i wkrtce miaa zapa noc. Ale niepodobna byo nocowa w ssiedztwie trupw, wic chocia Kali ukazujc na zabitego zwierza gaska si po piersiach i powtarza mlaskajc jzykiem: Msuri nyama (dobre, dobre miso), Sta nie da mu si zaj nyam, a natomiast kaza mu apa konie, ktre pouciekay po strzaach. Czarny chopak wywiza si z tego nadzwyczaj zrcznie, zamiast bowiem goni je wwozem, w ktrym to razie byyby uciekay coraz dalej, wdrapa si na gr i skracajc sobie drog przez wymijanie zakrtw, zabieg sposzonym rumakom drog od przodu. W ten sposb schwyta z atwoci dwa, a dwa inne napdzi na Stasia. Tylko koni Gebhra i Chamisa nie mona ju byo odszuka, ale i tak pozostay cztery, nie liczc objuczonego namiotem i rzeczami kapoucha, ktry wobec tragicznych wypadkw okaza prawdziwie filozoficzny spokj. Znaleziono go za zakrtem, szczypicego dokadnie, ale bez popiechu, traw rosnc na dnie wwozu.

Mierzyny sudaskie przyzwyczajone s w ogle do widoku dzikich zwierzt, ale boj si lww, byo wic sporo trudnoci z przeprowadzeniem ich obok skay, przy ktrej czerniaa kaua krwi. Konie chrapay rozdymajc nozdrza i wycigajc szyje ku zakrwawionym kamieniom, wszelako gdy osio przystrzygszy tylko nieco uszyma przeszed spokojnie, przeszy i one. Noc bya tu, ujechali jednak okoo kilometra i zatrzymali si dopiero w miejscu, w ktrym wwz rozszerza si znw w ma, amfiteatraln dolink, poronit gsto cierniem i krzewami kolczastej mimozy.

 Panie  rzek mody Murzyn  Kali napali ogie, duy ogie!

I wziwszy sudaski, szeroki miecz, ktry zdj by z trupa Gebhra, pocz cina nim ciernie, a nawet i wiksze drzewka. Po napaleniu ognia cina jeszcze, pki nie nagromadzi tak wielkiego zapasu, e mogo wystarczy go na ca noc.

Po czym obaj ze Stasiem ustawili namiocik dla Nel pod wysok prostopad cian doliny, a nastpnie otoczyli go pkolistym, szerokim i wysokim kolczastym potem, czyli tak zwan zerib. Sta wiedzia z opisw afrykaskich wdrwek, e podrnicy ubezpieczaj si w ten sposb przed napadami dzikich zwierzt. Konie jednak nie mogy si za potem pomieci, wic chopcy rozkulbaczywszy je i zdjwszy z nich naczynia blaszane i worki poptali je tylko, by nie oddaliy si zanadto w poszukiwaniu trawy lub wody. Mea znalaza zreszt wod w pobliu, we wgbieniu skalnym tworzcym jakby may basen, pod przeciwlegymi skaami. Byo jej sporo, tak e starczyo i dla koni, i na ugotowanie pentarek, zastrzelonych rano przez Chamisa. W jukach, ktre wraz z namiotem dwiga osio, znalazo si te okoo trzech garncy durry i kilka garci soli oraz wizka suszonych korzeni manioku.

Starczyo wic na obfit wieczerz. Korzystali z niej jednak przewanie tylko Kali i Mea. Mody Murzyn, ktrego Gebhr godzi w okropny sposb, zjad tak ilo pokarmu, jaka moga nasyci dwch ludzi. Ale te by za to caym sercem wdziczny swoim nowym pastwu i natychmiast po wieczerzy pad na twarz przed Stasiem i Nel na znak, e pragnie do koca ycia zosta ich niewolnikiem, a nastpnie zoy rwnie pokorn czoobitno strzelbie Stasia rozumiejc widocznie, e bezpieczniej jest zjedna sobie ask tak gronego narzdzia. Po czym owiadczy, e podczas snu pana wielkiego i bibi bdzie czuwa na przemian z Me, by ogie nie zgas  i siad przy nim w kucki mruczc z cicha co w rodzaju piosenki, w ktrej powtarzay si co chwila wyrazy: Simba kufa! simba kufa!, co znaczy w jzyku ki-swahili: lew zabity.

Ale panu wielkiemu ani maej bibi nie byo do snu. Nel na wielkie proby Stasia przekna zaledwie par kawakw pentarki i kilka ziarnek rozgotowanej durry. Mwia, e nie chce si jej ani je, ani spa, tylko pi. Stasia chwycia obawa, czy nie dostaa gorczki, ale przekona si, e rce ma chodne, a nawet a nadto zimne. Namwi j jednak, aby wesza pod namiot, gdzie przygotowa dla niej posanie, obszukawszy wpierw starannie, czy w trawie nie ma skorpionw. Sam siad na kamieniu ze sztucerem w rku, by broni jej od napadu dzikich zwierzt, w razie gdyby ogie okaza si niedostateczn obron. Ogarno go niezmierne zmczenie i wyczerpanie. W duszy powtarza sobie: Zabiem Gebhra i Chamisa, zabiem Beduinw, zabiem lwa i jestemy wolni. Ale byo to tak, jakby te sowa szepta mu kto inny i jakby on sam nie rozumia dobrze, co to znaczy. Mia tylko poczucie, e s wolni, ale e stao si zarazem co okropnego, co napeniao go niepokojem i przygniatao ma piersi jak ciki kamie. Wreszcie myli poczy mu drtwie. Dugi czas patrzy na wielkie my krce nad pomieniem, a w kocu j kiwa si i drzema. Kali drzema take, ale budzi si co chwila i dorzuca gazi do ognia.

Noc uczynia si gboka i co rzadko zdarza si pod zwrotnikami, bardzo cicha. Sycha tylko byo trzask poncych cierni i syczenie pomienia, ktry rozwieca zatoczone pkolem wiszary skalne. Ksiyc nie rozjania gbin wwozu, ale w grze migotay roje nieznanych gwiazd. Powietrze stao si tak chodne, e Sta zbudzi si, otrzsn senne odrtwienie i pocz troszczy si o to, czy chd nie dokuczy maej Nel.

Lecz uspokoi si przypomniawszy sobie, e zostawi jej pod namiotem na wojokach pled, ktry Dinah zabraa jeszcze z Fajumu. Przyszo mu te na myl, e jadc od samego Nilu cigle, lubo nieznacznie, pod gr, musieli przez tyle dni zajecha ju do wysoko, a zatem do krajw, w ktrych febra nie grozi ju tak jak w niskim oysku rzeki. Dojmujcy chd nocny zdawa si potwierdza to przypuszczenie.

I myl ta dodaa mu otuchy. Podszed na chwil pod namiot, by posucha, czy Nel pi spokojnie, po czym wrci, siad bliej ognia i znw pocz drzema, a nawet zasn gboko.

Nagle zbudzio go warczenie Saby, ktry poprzednio uoy si do snu tu przy jego nogach.

Kali ockn si take i obaj poczli spoglda niespokojnie na brytana, ktry wycignity jak struna, nastawi uszy i opocc nozdrzami wietrzy w stron, z ktrej przybyli, wpatrujc si zarazem w ciemno. Sier zjeya mu si na karku i grzbiecie, a piersi wzdymay si od powietrza, ktre warczc wciga w puca.

Mody niewolnik dorzuci co prdzej suchych gazi na ogie.

 Panie  szepta  wzi strzelb! wzi strzelb!

Sta wzi strzelb i wysun si przed ogie, by widzie lepiej mroczn gb wwozu. Warczenie Saby zmienio si w urywane poszczekiwanie. Przez dug chwil nie byo nic sycha, po czym jednake do uszu Kalego i Stasia dolecia z odlegoci guchy ttent, jakby jakie wielkie zwierzta biegy szybko w stron ognia. Ttent w odbija si wrd ciszy echem o skalne ciany i stawa si coraz goniejszy.

Sta zrozumia, e zblia si miertelne niebezpieczestwo. Ale co to by mogo? Moe bawoy, moe jaka para nosorocw, ktra szuka wyjcia z wwozu? W takim razie, jeli huk strzau nie sposzy ich i nie zawrci, nic nie uratuje karawany, albowiem zwierzta te, nie mniej zoliwe i napastnicze od drapienych nie boj si ognia i roztratuj wszystko po drodze

Gdyby to by jednak jaki oddzia Smaina, ktry, natknwszy si na trupy w wwozie, ciga mordercw? Sta sam nie wiedzia, co byoby lepsze  prdka mier czy nowa niewola? Przebiego mu przy tym przez gow, e jeeli sam Smain znajdzie si w oddziale, to ich moe oszczdzi, ale jeli go nie ma, to derwisze albo zamorduj ich natychmiast, albo co gorzej, umcz ich przed mierci w okrutny sposb. Ach  pomyla  daj Boe, eby to byy zwierzta, nie ludzie!

Tymczasem ttent rs i zmieni si w grzmot kopyt  a na koniec z ciemnoci wyoniy si byszczce oczy, rozdte chrapy i rozwiane od biegu grzywy.

 Konie!  zawoa Kali.

Jako byy to konie Gebhra i Chamisa. Przybiegy oba w dzikim pdzie, gnane widocznie trwog, lecz wpadszy w krg wiata i ujrzawszy swych poptanych towarzyszw wspiy si na zadnich nogach, po czym parskajc zaryy si kopytami w ziemi i pozostay przez chwil nieruchome.

Lecz Sta nie odj strzelby od twarzy. By pewien, e za komi wychyli si lada chwila kudata gowa lwa lub paska czaszka pantery. Ale czeka na prno. Konie uspokajay si z wolna, a co wicej, Saba przesta po niejakim czasie wietrzy, natomiast okrciwszy si kilkakrotnie na miejscu, jak czyni zwykle psy, pooy si, zwin w kko i zamkn oczy. Widocznie jeli jaki zwierz drapieny ciga konie, to poczuwszy dym lub zobaczywszy odblask ognia na skaach, cofn si z daleka.

 Musiao jednak co mocno je nastraszy  rzek do Kalego Sta  skoro nie bay si przebiec obok trupw ludzi i lwa.

 Panie  odrzek chopak.  Kali domyla si, co si stao. Duo, duo hien i szakali wej do wwozu i i do trupw. Konie przed nimi ucieka, ale hieny ich nie goni, bo one je Gebhra i tamtych innych

 By moe; ale ty teraz id, rozsiodaj konie, zabierz naczynia i worki i przynie tu. A nie bj si, bo strzelba ci obroni.

 Kali si nie ba  odpowiedzia chopak.

I rozsunwszy nieco cierni przy samej skale, wysun si za zerib, a tymczasem wysza z namiotu Nel.

Saba podnis si natychmiast i trcajc j nosem, upomina si o zwyke pieszczoty. Ale ona wycignwszy zrazu rk cofna j natychmiast jakby ze wstrtem.

 Stasiu, co si stao?  spytaa.

 Nic. Przybiegy tamte konie. Czy to ich ttent ci rozbudzi?

 Obudziam si ju przedtem i chciaam nawet wyj z namiotu, ale

 Ale co?

 Mylaam, e si moe rozgniewasz.

 Ja? na ciebie?

A Nel podniosa oczy i pocza na niego spoglda jakim szczeglnym wzrokiem, takim, jakim nie patrzya nigdy przedtem. Po twarzy Stasia przemkno wielkie zdziwienie, albowiem w jej sowach i spojrzeniu wyczyta wyranie obaw.

Ona si mnie boi!  pomyla.

I w pierwszej chwili odczu jakby przebysk zadowolenia. Pochlebia mu myl, e po tym, czego dokona, nawet Nel uwaa go nie tylko za czowieka zupenie dorosego, ale za gronego wojownika rozsiewajcego wok trwog. Ale trwao to krtko, albowiem niedola rozwina w nim umys i dar spostrzegawczy, pomiarkowa przeto, e w zaniepokojonych oczach dziewczynki wida obok trwogi jakby odraz do tego, co si stao, do tej przelanej krwi i do tej okropnoci, ktrej bya dzi wiadkiem  przypomnia sobie, jak przed chwil cofna rk nie chcc pogaska Saby, ktry dodusi jednego z Beduinw. Tak! Sta sam czu przecie na piersiach zmor. Inna rzecz bya czyta w Port-Saidzie o traperach amerykaskich zabijajcych na Dalekim Zachodzie tuzinami czerwonoskrych Indian, a inna dokona tego osobicie i widzie ywych przed chwil ludzi chrapicych w drgawkach wrd kau krwi. Tak! Nel ma niezawodnie w sercu peno lku, ale zarwno i odrazy, ktra w niej pozostanie na zawsze. Bdzie si mnie baa  pomyla Sta  ale w gbi serca, mimo woli, nie przestanie mie mi tego za ze i to bdzie moja zapata za to wszystko, com dla niej zrobi.

Na t myl wielka gorycz wezbraa mu w piersiach, albowiem zdawa sobie doskonale spraw, e gdyby nie Nel, to ju dawno albo zostaby zabity, albo byby uciek. Dla niej wic przecierpia to wszystko, co przecierpia, a te mki i gody na to tylko si przyday, e oto teraz stoi przed nim sposzona, jakby nie ta sama, maa siostrzyczka i wznosi ku niemu oczy nie z dawn ufnoci, ale ze zdziwionym lkiem. Sta uczu si nagle bardzo nieszczliwy. Po raz pierwszy w yciu zrozumia, co to jest rozalenie. zy napyway mu mimo woli do oczu i gdyby nie to, e gronemu wojownikowi adn miar nie wypadao si rozpaka, byby to moe uczyni.

Pohamowa si jednak i zwrciwszy si do dziewczynki zapyta:

 Czy ty si boisz, Nel?

A ona odpowiedziaa cicho:

 Jako tak straszno!

Na to Sta kaza Kalemu przynie wojoki spod siode i nakrywszy jednym z nich kamie, na ktrym poprzednio drzema, drugi rozesa na ziemi i rzek:

 Sid tu przy mnie koo ognia Prawda, jaka noc chodna? Jeli sen ci zmorzy, to oprzesz o mnie gow i zaniesz.

Nel za powtrzya:

 Jako tak straszno!

Sta owin j starannie pledem i przez czas jaki siedzieli w milczeniu, wsparci o siebie i owieceni rowym blaskiem, ktry pega po skaach i iskrzy si migotliwie na blaszkach miki, ktrymi upstrzone byy kamienne zomy.

Za zerib sycha byo parskanie koni i chrzst trawy w ich zbach.

 Suchaj, Nel  ozwa si Sta  ja musiaem to zrobi Gebhr zagrozi, e nas zakuje, jeli lew nie poprzestanie na Kalim, i bdzie ich dalej goni. Syszaa? Pomyl, e zagrozi tym nie tylko mnie, ale i tobie. I byby to zrobi! Ja powiem ci szczerze, e gdyby nie ta groba, to jednak, cho mylaem ju o tym dawniej, nie bybym do nich strzela. Myl, e nie mgbym Ale on przebra miar. Widziaa, jak okropnie znca si przedtem nad Kalim. A Chamis? jake on nikczemnie nas zaprzeda. Przy tym czy wiesz. co by si stao, gdyby oni nie byli znaleli Smaina? Oto Gebhr zaczby si znca tak samo nad nami nad tob. Okropno pomyle, e biby ci korbaczem i byby nas oboje zamczy, a po naszej mierci wrciby sobie do Faszody i powiedzia, emy pomarli z febry Ja, Nel, nie z adnego okruciestwa tak zrobiem, ale musiaem myle o tym, jak by ci uratowa O ciebie tylko mi chodzio

I w gosie jego odbio si wyranie to rozalenie, ktre przepeniao mu serce. Nel zrozumiaa to widocznie, gdy przytulia si do niego mocniej, on za opanowawszy chwilowe wzruszenie tak mwi dalej:

 Ja si przecie nie zmieni i bd ci strzeg i pilnowa jak poprzednio. Pki oni yli, nie byo adnej nadziei ratunku. Teraz moemy uciec do Abisynii. Abisyczycy s czarni i dzicy, ale chrzecijanie i nieprzyjaciele derwiszw. Byle bya zdrowa, to nam si to uda, bo do Abisynii nie jest bardzo daleko. A choby nam si nawet nie udao, chobymy wpadli w rce Smaina, to nie myl, e on si bdzie na nas mci. On nigdy w yciu nie widzia ani Gebhra, ani Beduinw; zna tylko Chamisa, ale co mu tam Chamis! Moemy przy tym nie mwi wcale Smainowi, e Chamis z nami by. Jeli nam si uda przedosta do Abisynii, to bdziemy ocaleni, a jeli nie, to i w takim razie nie bdzie ci gorzej, tylko lepiej, bo takich okrutnikw jak tamci nie ma chyba wicej na wiecie Nie bj si ty mnie, Nel!

I chcc wzbudzi jej zaufanie, a zarazem doda otuchy, pocz j gaska po powej gwce. Dziewczynka suchaa podnoszc niemiao na niego oczy. Widoczne byo, e chce co powiedzie, ale si ociga i waha  i obawia. Na koniec schylia gow, tak e wosy zakryy cakiem jej twarz, i zapytaa jeszcze ciszej ni poprzednio i troch drcym gosem:

 Stasiu

 Co, kochanie?

 A oni tu nie przyjd?

 Kto?  zapyta ze zdziwieniem Sta.

 Tamci zabici?

 Co ty mwisz, Nel?

 Boj si! boj si!

I poblade usta poczy si jej trz.

Zapado milczenie. Sta nie wierzy, by zabici mogli zmartwychwsta, ale poniewa bya noc i ciaa ich leay niedaleko, wic uczynio mu si jako dziwnie nieswojo: dreszcz przebieg mu po plecach.

 Co ty mwisz, Nel?  powtrzy.  To Dinah nauczya ci ba si duchw Umarli nie

I nie skoczy, bo w tej chwili stao si co przeraajcego. Oto wrd ciszy nocnej w gbiach wwozu, w tej stronie, gdzie leay trupy, rozleg si nagle jaki nieludzki okropny miech, w ktrym drgaa rozpacz i rado, i okruciestwo, i bl, i kanie, i szyderstwo  rozdzierajcy i spazmatyczny miech obkanych lub potpiecw.

Nel krzykna i z caych si obja Stasia ramionami. A jemu wszystkie wosy stany dbem. Saba zerwa si i pocz warcze.

Lecz siedzcy opodal Kali podnis spokojnie gow i rzek prawie wesoo:

 To hieny mia si z Gebhra i z lwa.



ROZDZIA XXIII

Wielkie wypadki poprzedniego dnia i wraenia nocne tak wymczyy Stasia i Nel, e gdy wreszcie zmorzy ich sen, zasnli oboje kamiennym snem i dziewczynka dopiero koo poudnia ukazaa si przed namiotem. Sta zerwa si nieco wczeniej z wojoku rozcignitego blisko ogniska i w oczekiwaniu na towarzyszk kaza Kalemu zaj si niadaniem, ktre ze wzgldu na pn godzin miao by zarazem obiadem.

Jasne wiato dnia rozpdzio nocne strachy; oboje zbudzili si nie tylko wypoczci, ale i pokrzepieni na duchu. Nel wygldaa lepiej i czua si silniejsza, e za oboje chcieli odjecha jak najdalej od miejsca, w ktrym leeli postrzelani Sudaczycy, wic zaraz po posiku siedli na ko i ruszyli przed siebie.

O tej porze dnia wszyscy podrnicy po Afryce zatrzymuj si na poudniowy wypoczynek i nawet karawany zoone z Murzynw chroni si pod cie wielkich drzew, s to bowiem tak zwane biae godziny  godziny upau i milczenia, podczas ktrych soce pray niemiosiernie i spogldajc z wysoka, zdaje si szuka, kogo by zabi. Wszelki zwierz zaszywa si wwczas w najwiksze gszcze; ustaje piew ptakw, ustaje brzczenie owadw i caa natura zapada w cisz, przytaja si, jakby chcc uchroni si przed okiem zego bstwa. Lecz oni jechali wwozem, w ktrym jedna ze cian rzucaa gboki cie, wic mogi posuwa si naprzd nie naraajc si na spiek. Sta nie chcia opuszcza wwozu naprzd dlatego, e na grze mogli by dostrzeeni z dala przez oddziay Smaina, a po wtre, e atwiej w nim byo znale w rozpadlinach skalnych wod, ktra w miejscach odkrytych wsikaa w ziemi lub zmieniaa si pod wpywem promieni sonecznych w par.

Droga cigle, lubo nieznacznie, sza w gr. Na cianach skalnych wida byo miejscami te zogi siarki. Woda w szczelinach przejta bya take jej zapachem, co obojgu dzieciom przypominao w niemiy sposb Omdurman i mahdystw, ktrzy namaszczali gowy tuszczem ugniecionym z proszkiem siarczanym. W innych natomiast miejscach czu byo koty pimowe, a tam, gdzie z wysokich wiszarw spaday a na d wwozu przepyszne kaskady lianw, rozchodzia si upajajca wo wanilii. Mali wdrowcy chtnie zatrzymywali si w cieniu tych kotar haftowanych kwieciem purpurowym i lila, ktre wraz z limi dostarczao pokarmu dla koni.

Zwierzt nie byo wida, tylko gdzieniegdzie na zrbach ska siedziay w kucki mapy, podobne na tle nieba do takich fantastycznych boyszcz pogaskich, jakie w Indiach zdobi krawdzie wity. Wielkie grzywiaste samce pokazyway Sabie zby lub wycigay w trbk paszcz na znak zdumienia i gniewu, podskakujc jednoczenie, mrugajc oczyma i drapic si po bokach. Ale Saba, przyzwyczajony ju do ich cigego widoku, niewiele zwraca na te groby uwagi.

Jechali ranie. Rado z odzyskanej wolnoci spdzia z piersi Stasia t zmor, ktra dawia go w nocy. Gow mia obecnie zajt tylko myl, co dalej czyni, jak wyprowadzi Nel i siebie z okolic, w ktrych grozia im ponowna niewola u derwiszw, jak radzi sobie podczas dugiej podry przez puszcz, by nie umrze z godu i pragnienia, i na koniec: dokd i? Wiedzia jeszcze od Hatima, e z Faszody w prostej linii do granicy abisyskiej nie ma wicej ni pi dni drogi  i wyrachowa, e wyniesie to okoo stu mil angielskich. Ow od wyjazdu ich z Faszody upyno blisko dwa tygodnie, jasn wic byo rzecz, e nie szli t najkrtsz drog, lecz w poszukiwaniu Smaina musieli skrci znacznie na poudnie. Przypomnia sobie, e w szstym dniu podry przebyli rzek, ktra nie bya Nilem, a potem, zanim kraj zacz si wznosi, przejedali koo jakich duych bot. W szkole w Port-Saidzie uczono bardzo dokadnie geografii Afryki i Stasiowi zostaa w pamici nazwa Ballor, oznaczajca rozlewiska mao znanej rzeki Sobbat, wpadajcej do Nilu. Nie by wprawdzie pewny, czy pominli te wanie rozlewiska, ale przypuszcza, e tak byo. Przyszo mu do gowy, e Smain chcc naapa niewolnikw nie mg ich szuka wprost na wschd od Faszody, gdy kraj by tam ju cakowicie wyludniony przez derwiszw i osp, lecz musia i ku poudniowi, w okolice dotychczas przez wyprawy nie nawiedzane. Sta wywnioskowa z tego, e id ladami Smaina  i ta myl przestraszya go w pierwszej chwili.

Pocz wic zastanawia si, czy nie naley porzuci wwozu, ktry skrca coraz wyraniej na poudnie, i i wprost na wschd. Lecz po chwili rozwagi zaniecha tego zamiaru. Owszem, cign w trop za band Smaina na odlego dwch lub trzech dni  wydao mu si najbezpieczniej, gdy byo zupenie nieprawdopodobne, by Smain wraca z towarem ludzkim t sam koujc drog zamiast skierowa si wprost do Nilu. Sta zrozumia te, e do Abisynii mona si byo przedosta tylko od strony poudniowej, w ktrej kraj ten styka si z dzik puszcz, nie za od granicy wschodniej, pilnie strzeonej przez derwiszw.

I wskutek tych myli postanowi zapuci si jak najdalej w stron poudniow. Mona tam byo wprawdzie natkn si na Murzynw, bd zbiegych znad brzegw Biaego Nilu, bd miejscowych. Ale z dwojga zego Sta wola mie do czynienia z czarnymi ni z mahdystami. Liczy przy tym i na to, e na wypadek spotkania zbiegw lub osad miejscowych Kali i Mea mog mu by pomocni. Na mod Murzynk do byo spojrze, aby odgadn, e naley do plemienia Dinka lub Szylluk, miaa bowiem niezmiernie dugie i cienkie nogi, jakimi odznaczaj si oba te szczepy zamieszkujce pobrzea Nilu i brodzce na podobiestwo urawi lub bocianw po jego rozlewiskach. Kali natomiast, lubo pod rk Gebhra sta si podobny do kociotrupa, mia zupenie inn posta. By krpy i mocno zbudowany; ramiona mia silne, a stopy w porwnaniu ze stopami Mei stosunkowo mae.

Poniewa nie mwi prawie wcale po arabsku, a le jzykiem ki-swahili, ktrym mona rozmwi si prawie w caej Afryce i ktrego Sta wyuczy si jako tako od Zanzibarytw pracujcych przy Kanale, widoczne wic byo, e pochodzi z jakich odlegych stron. Sta postanowi wybada go, z jakich.

 Kali, jak si zowie twj nard?  zapyta.

 Wa-hima  odpowiedzia mody Murzyn.

 Czy to jest duy nard?

 Wielki, ktry wojuje ze zymi Samburu i zabiera im bydo.

 A gdzie ley twoja wie?

 Daleko! daleko! Kali nie wie gdzie.

 Czy w takim kraju jak ten?

 Nie. Tam jest wielka woda i gry.

 Jak nazywacie t wod?

 Nazywamy j Ciemna Woda.

Sta pomyla, e chopiec moe pochodzi z okolic Albert-Nianza, ktre byo dotychczas w rkach Emina paszy, wic chcc to sprawdzi pyta dalej:

 Czy nie mieszka tam biay naczelnik, ktry ma czarne dymice odzie i wojsko?

 Nie. Starzy ludzie mwi u nas, e widzieli biaych ludzi (tu Kali rozstawi palce) raz, dwa, trzy! Tak. Byo trzech w dugich biaych sukniach. Szukali kw Kali ich nie widzia, bo nie by jeszcze na wiecie, ale ojciec Kalego przyjmowa ich i da im duo kw.

 Czym jest twj ojciec?

 Krlem Wa-hima.

Stasiowi pochlebio to troch, e ma za sug krlewicza.

 Czy chciaby zobaczy ojca?

 Kali chcie zobaczy matk.

 A co by uczyni, gdybymy spotkali Wa-hima, i co by oni uczynili?

 Wa-hima pa na twarz przed Kalim.

 Wic zaprowad nas do nich, to wwczas ty zostaniesz z nimi i bdziesz panowa po ojcu, a my pjdziemy dalej a do morza.

 Kali do nich nie trafi i nie zosta, bo Kali kocha pana wielkiego i crk ksiyca.

Sta zwrci si wesoo do towarzyszki i rzek:

 Nel, zostaa crk ksiyca!

Lecz spojrzawszy na ni posmutnia nagle, przyszo mu bowiem na myl, e zbiedzona dziewczynka wyglda ze swoj blad i przezroczyst twarzyczk istotnie wicej na ksiycow ni na ziemsk istot.

Mody Murzyn zamilk na chwil, po czym powtrzy:

 Kali kocha bwana kubwa, bo bwana kubwa nie zabi Kalego, tylko Gebhra, a Kalemu da duo je.

I pocz gadzi si po piersiach powtarzajc z widoczn rozkosz:

 Mnstwo misa, mnstwo misa!

Sta chcia jeszcze dowiedzie si, jakim sposobem chopiec dosta si w niewol do derwiszw, ale pokazao si, e od czasu gdy pewnej nocy zapano go przy doach wykopanych na zebry, przechodzi przez tyle rk, i z odpowiedzi jego nie byo mona wcale wywnioskowa, przez jakie kraje i ktrdy prowadzono go a do Faszody. Zastanowio Stasia to tylko, co mwi o Ciemnej Wodzie, gdyby bowiem pochodzi z okolic Albert-Nianza, Albert-Edward-Nianza albo Wiktoria-Nianza, przy ktrym leay pastwa Unioro i Uganda, byby niewtpliwie sysza co o Eminie paszy, o jego wojskach i o parowcach, ktre wzbudzay podziw i strach w Murzynach. Tanganaika bya zbyt odlega, pozostao zatem tylko przypuszczenie, e nard Kalego ma swe siedziby gdzie bliej. Z tego powodu spotkanie si z ludmi Wa-hima nie byo cakiem niepodobne.

Po kilku godzinach jazdy soce poczo si znia. Upa zmniejszy si znacznie. Trafili na szerok dolin, w ktrej bya woda i roso kilkanacie dzikich fig, wic zatrzymali si, by da wytchnienie koniom i pokrzepi si zapasami. Poniewa ciany skaliste byy w tym miejscu nisze, Sta rozkaza Kalemu, by wydosta si na gr i zobaczy, czy w okolicy nie wida jakich dymw.

Kali speni rozkaz i w mgnieniu oka znalaz si na krawdzi ska. Rozejrzawszy si dobrze na wszystkie strony, zsun si po grubej odydze lianu i owiadczy, e dymu nie ma, ale jest nyama. atwo si byo domyli, e mwi nie o pentarkach, lecz o grubszej jakiej zwierzynie; ukazawszy bowiem na strzelb Stasia przyoy nastpnie palce do gowy na znak, e jest to zwierzyna rogata.

Sta wdrapa si z kolei na gr i wychyliwszy ostronie gow ponad krawd, pocz patrze przed siebie. Nic nie zasaniao mu widoku w dal, gdy dawna, wysoka dungla bya spalona, a nowa, ktra pucia si ju ze sczerniaej ziemi, miaa zaledwie kilka cali wysokoci. Jak okiem sign, wida byo rzadko rosnce wielkie drzewa z osmalonymi przez ogie pniami. Pod cieniem jednego z nich paso si stadko antylop gnu, podobnych z ksztatw ciaa do koni, a z gw do bawow. Soce przedzierajc si przez licie baobabu, rzucao drgajce wietliste plamy na ich brunatne grzbiety. Byo ich dziewi sztuk. Odlego wynosia nie wicej jak sto krokw, ale wiatr wia od zwierzt ku wwozowi, pasy si wic spokojnie nie podejrzewajc niebezpieczestwa. Sta, chcc zaopatrzy karawan w miso, strzeli do najbliej stojcej sztuki, ktra runa, jak piorunem raona na ziemi. Reszta stada pierzcha, a wraz z ni i wielki baw, ktrego nie dostrzegli poprzednio, gdy lea ukryty za kamieniem. Chopiec, nie z potrzeby, ale przez yk myliwsk, upatrzywszy chwil, w ktrej zwierz zwrci si nieco bokiem, posa i za nim kul. Baw zachwia si silnie po strzale, pocign zadem, ale pobieg dalej i nim Sta zdy zmieni naboje, znik w nierwnociach gruntu.

Zanim dym si rozwia, Kali siedzia ju na antylopie i rozcina jej brzuch noem Gebhra. Sta podszed ku niemu chcc si bliej zwierzciu przypatrzy  i wielkie byo jego zdziwienie, gdy po chwili mody Murzyn poda mu zakrwawionymi rkoma dymic jeszcze wtrob antylopy.

 Dlaczego mi to dajesz?  zapyta.

 Msuri, msuri! Bwana kubwa je zaraz.

 Zjedze sam!  odpowiedzia Sta, oburzony propozycj.

Kali nie da sobie tego dwa razy powtarza, lecz natychmiast pocz rwa zbami wtrob i yka z chciwoci surowe kaway, a widzc, e Sta patrzy na niego z obrzydzeniem, nie przestawa midzy jednym a drugim ykiem powtarza: Msuri! msuri!

Zjad w ten sposb przeszo p wtroby, po czym zabra si do oprawienia antylopy. Czyni to nadzwyczaj szybko i umiejtnie, tak e niebawem skra bya zdjta i udziec oddzielony od grzbietu. Wwczas Sta, zdziwiony nieco, e Saba nie znalaz si przy tej robocie, gwizdn na niego, by zaprosi go na waln uczt z przednich czci zwierzcia.

Lecz Saba nie pojawi si wcale, natomiast schylony nad antylop Kali podnis gow i rzek:

 Wielki pies polecie za bawoem.

 Widziae?  zapyta Sta.

 Kali widzie.

To rzekszy zaoy na gow poldwic antylopy, a dwa udce na ramiona i ruszy do wwozu. Sta gwizdn jeszcze kilka razy i czeka, ale widzc, e czyni to na prno, poszed za nim. W wwozie Mea zajta ju bya cinaniem cierni na zerib, Nel za skubic swymi maymi paluszkami ostatni pentark zapytaa:

 Czy to na Sab gwizdae? on polecia za wami.

 Polecia za bawoem, ktrego postrzeliem, i jestem bardzo niespokojny  odpowiedzia Sta.  To s zwierzta ogromnie zawzite, a tak silne, e lew nawet boi si na nie napada. Z Sab moe by le, jeli rozpocznie walk z takim przeciwnikiem.

Usyszawszy to Nel zaniepokoia si bardzo i owiadczya, e nie pjdzie spa, pki Saba nie wrci. Sta widzc jej zmartwienie zy by na siebie, e nie zatai przed ni niebezpieczestwa, i pocz j pociesza.

 Poszedbym za nimi ze strzelb  mwi  ale musz ju by bardzo daleko, a wkrtce zapadnie noc i lady stan si niewidzialne. Baw jest mocno strzelony i mam nadziej, e padnie. W kadym razie osabi go utrata krwi i jeli nawet rzuci si na Sab, to Saba potrafi uciec Tak! Wrci moe dopiero w nocy, ale wrci na pewno.

I mwic to sam nie bardzo wierzy we wasne sowa, pamita bowiem, co czytywa o niesychanej mciwoci afrykaskiego bawou, ktry nawet ciko ranny obiega koem i zasadza si przy ciece, ktr idzie myliwy, a potem atakuje niespodzianie, porywa go na rogi i wyrzuca w gr. Z Sab mogo si atwo wydarzy co podobnego, nie mwic o innych niebezpieczestwach, ktre groziy mu w powrotnej drodze  w nocy.

Jako niebawem noc zapada. Kali i Mea urzdzili zerib, rozpalili ogie i zajli si wieczerz. Saba nie wraca.

Nel strapiona bya coraz wicej i w kocu zacza paka.

Sta zmusi j nieledwie, eby si pooya, obiecujc, e bdzie czeka na Sab, a jak tylko si rozwidni, pjdzie sam go szuka i przyprowadzi. Nel posza wprawdzie pod namiot, ale co chwila wychylaa gwk spod jego skrzyde pytajc, czy pies nie wrci. Sen zmorzy j dopiero po pnocy, gdy Mea wysza, by zastpi Kalego, ktry czuwa nad ogniem.

 Czemu crka ksiyca paka?  zapyta Stasia mody Murzyn, gdy obaj pokadli si do snu na czaprakach.  Kali tego nie chce.

 al jej Saby, ktrego baw pewno zabi.

 A moe nie zabi  odrzek czarny chopak.

Po czym umilkli i Sta zasn gboko. Byo jednak jeszcze ciemno, gdy si obudzi, albowiem pocz mu dokucza chd. Ogie przygas. Mea, ktra miaa go pilnowa, zdrzemna si i od pewnego czasu przestaa dorzuca chrustu na wgle.

Wojok, na ktrym spa Kali, by pusty.

Sta sam dorzuci paliwa, po czym trci Murzynk i spyta:

 Gdzie jest Kali?

Chwil patrzya na niego nieprzytomnie, po czym roztrzewiwszy si naleycie rzeka:

 Kali wzi miecz Gebhra i poszed za zerib. Mylaam, e chce naci wicej chrustu, ale on wcale nie wrci.

 Dawno wyszed?

 Dawno.

Sta czeka przez pewien czas, ale gdy Murzyna nie byo dugo wida, mimo woli zada sobie pytanie:

 Uciek?

I serce cisno mu si przykrym uczuciem, jakie budzi zawsze niewdziczno ludzka. Przecie on ujmowa si za tym Kalim i broni go wwczas, gdy Gebhr znca si nad nim po caych dniach, a nastpnie ocali mu ycie. Nel bya zawsze dla niego dobra i pakaa nad jego niedol, a oboje obchodzili si z nim jak najlepiej. On za uciek! Sam przecie mwi, e nie wie, w ktrej stronie le osady Wa-hima, i e nie zdoaby do nich trafi, a jednak uciek! Stasiowi znw przypomniay si podre afrykaskie czytane w Port-Saidzie i opowiadania podrnikw o gupocie Murzynw, ktrzy porzucaj adunki i uciekaj nawet wwczas, gdy ucieczka grozi im niechybn mierci. Oczywicie, e i Kali, majc za ca bro tylko sudaski miecz Gebhra, musi umrze z godu lub  o ile nie wpadnie w ponown niewol u derwiszw  sta si upem dzikich zwierzt.

 Ach! Niewdzicznik i gupiec!

Sta pocz nastpnie rozmyla i nad tym, o ile podr bez Kalego bdzie trudniejsza dla nich i kopotliwsza, a praca cisza. Poi konie i pta na noc, rozpina namiot, budowa zerib, pilnowa w czasie drogi, by nie poginy zapasy i juki z rzeczami, obdziera i dzieli zabit zwierzyn  wszystko to, z braku modego Murzyna, miao teraz spa na niego, a on przyznawa w duchu, e o niektrych czynnociach, na przykad o obdzieraniu ze skry zwierzyny, nie ma najmniejszego pojcia.

Ha! trudno  rzek sobie  trzeba!

Tymczasem soce wysuno si zza widnokrgu i  jak zawsze bywa pod zwrotnikami  dzie zrobi si w jednej chwili. Nieco pniej woda do mycia, ktr Mea przygotowaa na noc dla panienki, pocza chlupa pod namiotem, co znaczyo, e Nel wstaa i ubiera si. Jako wkrtce ukazaa si ubrana ju, ale z grzebieniem w rku i z nastroszon jeszcze czuprynk.

 A Saba?  zapytaa.

 Nie ma go dotd.

Usta dziewczynki poczy zaraz drga.

 Moe jeszcze wrci  rzek Sta.  Pamitasz, e na pustyni nie bywao go czasem po dwa dni, a potem zawsze nas dogania.

 Mwie, e pjdziesz go poszuka?

 Nie mog.

 Dlaczego, Stasiu?

 Bo nie mog zostawi ci tylko z Me w wwozie.

 A Kali?

 Kalego nie ma.

I zamilk nie wiedzc sam, czy ma jej powiedzie ca prawd; ale poniewa rzecz nie moga si ukry, wic pomyla, e lepiej jest wyjawi j od razu.

 Kali zabra miecz Gebhra  rzek  i w nocy poszed nie wiadomo dokd. Kto wie, czy nie uciek. Murzyni czsto tak robi, nawet na wasn zgub. al mi go Ale moe jeszcze zrozumie, e gupstwo zrobi, i

Dalsze sowa przerwao mu radosne szczekanie Saby, ktre napenio cay wwz. Nel rzucia grzebie na ziemi i chciaa biec na spotkanie  wstrzymay j jednak ciernie zeriby.

Sta pocz je co prdzej rozrzuca, zanim wszelako otworzy przejcie, naprzd zjawi si Saba, a za nim Kali, tak wieccy i mokry od rosy jakby po najwikszym deszczu.

Rado ogromna ogarna oboje dzieci i gdy Kali, nie mogc zapa tchu ze zmczenia, znalaz si za potem zeriby, Nel zarzucia mu swoje biae rczki na czarn szyj i uciskaa go z caej siy.

A on rzek:

 Kali nie chce widzie bibi paka, wic Kali znale psa.

 Dobry Kali!  odpowiedzia Sta klepic go po ramieniu.  A nie bae si spotka w nocy lwa albo pantery?

 Kali ba si, ale Kali pj  odpowiedzia chopak.

Sowa te zjednay mu jeszcze bardziej serca dzieci. Sta na proby Nel wydoby z jednego toboa sznurek szklanych paciorkw, w ktre przy wyjedzie z Omdurmanu zaopatrzy ich Grek Kaliopuli, i przyozdobi nim wspaniale szyj Kalego, w za, uszczliwiony z podarku, spojrza zaraz z wielk dum na Me i rzek:

 Mea nie mie paciorkw, a Kali mie, bo Kali jest wielki wiat.

W ten sposb zostao nagrodzone powicenie czarnego chopca. Saba natomiast otrzyma ostr bur, z ktrej po raz wtry od czasu suby u Nel dowiedzia si, e jest zupenie brzydki i e jeli jeszcze raz zrobi co podobnego, to bdzie prowadzony na sznurku jak mae szczeni. On sucha tego kiwajc w do dwuznaczny sposb ogonem. Nel jednak twierdzia, i wida mu byo z oczu, e si wstydzi i e z pewnoci si zaczerwieni, czego nie mona byo zobaczy tylko dlatego, e ma paszcz pokryt sierci.

Potem nastpio niadanie zoone z wybornych dzikich fig i z combra gnu, a podczas niadania Kali opowiada swe przygody. Sta za tumaczy je nie rozumiejcej jzyka ki-swahili Nel na angielski. Baw, jak si pokazao, uciek daleko. Kalemu trudno byo znale lad, poniewa noc bya bezksiycowa. Na szczcie dwa dni przedtem pada deszcz i ziemia nie bya zbyt twarda, skutkiem czego racice cikiego zwierzcia wybijay w niej zagbienia. Kali szuka ich za pomoc palcw u ng i szed dugo. Baw pad wreszcie i musia pa nieywy, gdy nie byo adnych ladw walki midzy nim a Sab. Gdy Kali ich znalaz, Saba zar ju by wiksz cz przedniej opatki bawou, ale cho wicej ju je nie mg, nie pozwala jednak zbliy si do misa dwom hienom i kilkunastu szakalom, ktre stay naok czekajc, a silniejszy drapienik ukoczy uczt i odejdzie.

Chopiec skary si, e pies warcza take i na niego, ale on wwczas zagrozi mu gniewem pana wielkiego i bibi, po czym wzi go za obro i odcign od bawou, a puci dopiero w wwozie.

Na tym skoczyo si opowiadanie nocnych przygd Kalego, po czym wszyscy w dobrych humorach siedli na konie i pojechali dalej.

Jedna tylko dugonoga Mea, lubo cicha i pokorna, spogldaa z zazdroci na naszyjnik modego Murzyna i na obro Saby i mylaa ze smutkiem w duszy:

Oni obaj s wielki wiat, a ja mam tylko mosin obrczk na jednej nodze.



ROZDZIA XXIV

Przez nastpne trzy dni jechali wci wwozem i zawsze w gr. Dni byy przewanie upalne, noce na przemian chodne albo parne. Zbliaa si pora ddysta. Zza widnokrgu wysuway si tu i wdzie chmury, biae jak mleko, ale gbokie i zawalne. Stronami wida byo ju smugi ddu i dalekie tcze. Nad ranem trzeciego dnia jedna z takich chmur pka nad ich gowami jak beczka, z ktrej zleciaa obrcz, i pokropia ich ciepym i obfitym, ale na szczcie krtkotrwaym deszczem. Potem pogoda uczynia si jednak pikna i mogli jecha dalej. Pentarki ukazyway si znw w takiej iloci, e Sta strzela do nich nie zsiadajc z konia i zabi w ten sposb pi sztuk, co liczc nawet z Sab a nadto starczyo na jednorazowy posiek. Podr w odwieonym powietrzu nie bya wcale uciliwa, a obfito zwierzyny i wody usuwaa obaw godu i pragnienia. W ogle szo im atwiej, ni si spodziewali, tote Stasia nie opuszcza dobry humor i jadc obok dziewczynki gwarzy z ni wesoo, a chwilami i artowa:

 Wiesz co, Nel  mwi, gdy na chwil zatrzymali konie pod wielkim drzewem chlebowym, z ktrego Kali z Me obcinali podobne do ogromnych melonw owoce  czasem mi si zdaje, e ja jestem bdny rycerz.

 A co to jest bdny rycerz?  zapytaa Nel zwracajc ku niemu sw liczn gwk.

 Dawno, dawno temu, w rednich wiekach, byli tacy rycerze, ktrzy jedzili po wiecie i szukali przygd. Walczyli z olbrzymami i smokami i wiesz? kady mia swoj dam, ktr opiekowa si i ktrej broni.

 To ja jestem taka dama?

Sta zastanowi si przez chwil, po czym odrzek:

 Nie  ty na to za maa. Tamte wszystkie byy dorose.

I ani przez gow mu nie przeszo, e moe aden bdny rycerz nie uczyni tyle dla swojej damy, ile on dla tej maej siostrzyczki  po prostu wydawao mu si, e to, co czyni, rozumiao si samo przez si.

Lecz Nel uczua si pokrzywdzona jego sowami, wic wysunwszy z nadsan mink usta rzeka:

 A mwie raz w pustyni, e postpiam jak osoba trzynastoletnia? Aha!

 No to raz. Ale masz lat osiem.

 To za dziesi bd miaa osiemnacie!

 Wielka rzecz! A ja dwudziesty czwarty! W takim wieku czowiek nie myli ju o adnych damach, bo ma co innego do roboty. Rozumie si!

 A co bdziesz robi?

 Bd inynierem albo marynarzem, albo jeli w Polsce bdzie wojna, to pojad si bi jak mj ojciec.

Ona za spytaa niespokojnie:

 Ale wrcisz do Port-Saidu?

 Pierwej musimy tam powrci oboje.

 Do tatusia!  odpowiedziaa dziewczynka.

I oczy jej zamgliy si smutkiem i tsknot. Na szczcie nadleciao w tej chwili stadko przelicznych papug, szarych, z rowymi gowami i z row podszewk pod spodem skrzyde. Dzieci zapomniay natychmiast o poprzedniej rozmowie i poczy ledzi oczyma ich lot.

Stadko zakrcio nad grup euforbii i spado na rosncy opodal sykomor, wrd ktrego gazi rozlegy si zaraz gosy podobne do gadatliwej narady lub ktni.

 To s papugi, ktre najatwiej ucz si mwi  rzek Sta.  Gdy zatrzymamy si gdzie na duej, postaram si zapa tak dla ciebie.

 O Stasiu! Dzikuj!  odpowiedziaa z radoci Nel.  Bdzie si nazywaa Daisy

Tymczasem Mea i Kali naobcinawszy owocw z chlebowca, obadowali nimi konie i maa karawana ruszya dalej. Po poudniu zaczo si jednak znw chmurzy i chwilami przelatyway krtkie dde napeniajc wod wszystkie zaamy i wgbienia gruntu. Kali przepowiada wielk ulew, wic Stasiowi przyszo dc gowy, e wwz, ktry zacienia si znw coraz bardziej, nie bdzie do bezpiecznym na noc schronieniem, albowiem zmieni si moe w potok. Z tego powodu postanowi nocowa na grze, a postanowienie to ucieszyo i Nel, zwaszcza gdy wysany na zwiady Kali powrci i owiadczy, e niedaleko znajduje si lasek zoony z rozmaitych drzew, a w nim duo maych mapek, nie tak brzydkich i zych jak pawiany, ktre spotykali dotychczas.

Trafiwszy zatem na miejsce, w ktrym ciany skalne byy niskie i rozchylay si agodnie, wyprowadzili konie i zanim si ciemnio, roztasowali si na nocleg. Namiot Nel stan w miejscu wysokim i suchym, pod wielkim kopcem termitw, ktry zamyka cakiem przystp z jednej strony i uatwia przez to robot zeriby.

Blisko wznosio si potne drzewo o szeroko rozpostartych konarach, te za, okryte gstym liciem, mogy da dobr ochron od deszczu. Przed zerib rosy pojedyncze kpy drzew, a dalej zbity i powizany pnczami las, ponad ktrym wystrzelay wysoko korony jakich dziwacznych palm, podobne jakby do olbrzymich wachlarzy albo do rozwinitych pawich ogonw.

Sta dowiedzia si od Kalego, e przed drug por ddyst, a wic w jesieni, niebezpiecznie jest nocowa pod tymi palmami, albowiem dojrzae wwczas, ogromne ich owoce obrywaj si niespodzianie i spadaj ze znacznej wysokoci z tak si, e mog zabi czowieka, a nawet i konia. Obecnie jednak owoce byy dopiero w zawizku, i z dala, zanim soce zaszo, wida byo pod koronami migajce mae mapeczki, ktre w wesoych skokach uganiay si wzajem za sob.

Sta wraz z Kalim przygotowali wielki zapas drzewa, tak aby starczyo go na ca noc, a poniewa chwilami zryway si silne podmuchy gorcego wiatru, wic wzmocnili zerib kokami, ktre mody Murzyn pozaostrza mieczem Gebhra i pozatyka w ziemi. Ostrono ta nie bya wcale zbyteczna, gdy silny wicher mg porozrzuca kolczaste gazie, z ktrych wzniesiona bya zeriba i uatwi napad drapienikom.

Jednake zaraz po zachodzie soca wiatr usta, natomiast powietrze stao si parne i cikie. W przerwach midzy chmurami przewiecay z pocztku tu i wdzie gwiazdy, ale nastpnie noc zapada zupenie czarna, tak e na krok nie byo nic wida. Mali wdrowcy zgromadzili si przy ogniu, nasuchujc wrzaskw i skrzeczenia map, ktre w pobliskim lesie czyniy prawdziwy jarmark. Wtrowao im skomlenie szakali i rozmaite inne nieznane gosy, w ktrych zna byo niepokj i strach przed tym, co pod oson ciemnoci grozi w puszczy kadej ywej istocie.

Nagle zrobio si cicho jak makiem sia, albowiem w mrocznych gbinach rozlego si stkanie lwa.

Konie, ktre pasy si opodal wrd modej dungli, poczy zblia si do wiata, podskakujc na sptanych przednich nogach, waleczny za zwykle Saba zjey sier i z wcinitym ogonem tuli si do ludzi szukajc widocznie ich opieki.

Stkanie rozlego si znowu  rzekby, spod ziemi  gbokie, cikie, wysilone, jakby zwierz z trudnoci wydobywa je ze swych potnych puc. Szo nisko nad ziemi, na przemian wzmagao si i cicho, przechodzc chwilami w guche, ogromne, pospne jki.

 Kali! dorzu do ognia!  ozwa si Sta.

Murzyn dorzuci tak skwapliwie na ognisko narcze gazi, e naprzd buchny cae snopy iskier, po czym dopiero strzeli w gr wysoki pomie.

 Stasiu, lew nas nie napadnie? prawda?  szeptaa Nel pocigajc chopca za rkaw.

 Nie. Nie napadnie. Patrz, jaka zeriba wysoka

I mwic tak wierzy istotnie, e niebezpieczestwo im nie grozi, ale lka si o konie, ktre coraz bliej cisny si do potu i mogy go stratowa.

Tymczasem stkanie przeszo w przecigy grzmicy ryk, od ktrego truchleje wszelkie ywe stworzenie, a ludziom, nawet nie znajcym trwogi, drgaj tak nerwy, jak drgaj szyby od dalekich strzaw armatnich.

Sta rzuci przelotne spojrzenie na Nel i widzc jej trzsc si brdk i wilgotne oczy rzek:

 Nie bj si! nie pacz!

A ona odpowiedziaa tak samo jak niegdy w pustyni:

 Ja nie chc paka tylko mi si oczy poc! Oj!

Ostatni wykrzyk wyrwa jej si z ust dlatego, e w tej chwili od strony lasu zagrzmia drugi ryk jeszcze potniejszy od pierwszego, bo bliszy. Konie poczy wprost pcha si na zerib i gdyby nie dugie i twarde jak stal kolce akacjowych gazi, byyby j przeamay. Saba warcza i zarazem dra jak li, Kali za j powtarza przerywanym gosem:

 Panie! dwa! dwa! dwa!

A lwy, poczuwszy si wzajem, nie ustaway teraz rycze i straszliwy koncert trwa w ciemnociach cigle, albowiem gdy jeden zwierz milkn, poczyna drugi. Sta nie mg wkrtce rozpozna, skd dochodz ich gosy, gdy echo powtarzao je w wwozie, skaa odsyaa je skale, szy gr i doem, napeniay las, dungl, nasycay ca ciemno grzmotem i trwog.

Jedna tylko rzecz zdawaa si chopcu pewna, a mianowicie, e zbliay si coraz bardziej. Kali zmiarkowa rwnie, e lwy obiegaj obozowisko zataczajc coraz mniejsze krgi i e powstrzymywane od napadu tylko blaskiem pomienia wypowiadaj rykiem swe niezadowolenie i obaw.

Widocznie jednak i on sdzi, e niebezpieczestwo grozi jedynie koniom, gdy rozstawiwszy palce rzek:

 Lwy zabi jeden, zabi dwa  nie wszystkie! nie wszystkie!

 Dorzu do ognia!  powtrzy Sta.

Buchn znw ywszy pomie; ryki ustay nagle. Ale Kali podnis gow i patrzc w gr pocz nasuchiwa.

 Co tam?  zapyta Sta.

 Deszcz!  odrzek Murzyn.

Sta nastawi z kolei uszu. Konary drzewa osaniay namiot i ca zerib, wic na ziemi nie spada jeszcze adna kropla, ale w grze sycha byo szelest lici. Poniewa parnego powietrza nie porusza najmniejszy powiew, atwo si byo domyli, e to deszcz poczyna szemra w gstwinie.

Szelest wzmaga si z kad chwil i po niejakim czasie dzieci ujrzay krople spywajce z lici, podobne przy blasku ognia do wielkich, rowych pere. Jak przepowiedzia Kali, rozpoczynaa si ulewa. Szelest zmieni si w szum. Spadao coraz wicej kropel, a wreszcie przez gstw poczy przenika cae sznurki wody.

Ognisko pociemniao. Prno Kali dorzuca cae narcza. Z wierzchu mokre gazie dymiy tylko, a od spodu syczay wgle  i pomie co si wzmg, to przygasa.

 Gdy ulewa zaleje ogie, bdzie nas bronia jeszcze zeriba  rzek Sta dla uspokojenia Nel.

Po czym wprowadzi dziewczynk pod namiot i otuli j pledem, ale sam wyszed co prdzej, gdy krtkie, urywane ryki ozway si na nowo. Tym razem rozlegy si one znacznie bliej i brzmiaa w nich jakby rado.

Ulewa potniaa z kad chwil. Deszcz dudni po twardych liciach nabaku i pluska. Gdyby ognisko nie byo pod oson konarw, byoby zgaso od razu, ale i tak unosi si nad nim przewanie dym, wrd ktrego przebyskiway wskie, bkitne pomyki. Kali da za wygran i nie dokada wicej suszu. Natomiast, zarzuciwszy naokoo drzewa powrz, wspina si za pomoc niego coraz wyej po pniu.

 Co robisz?  zawoa Sta.

 Kali wazi na drzewo.

 Po co?  krzykn chopiec, oburzony samolubstwem Murzyna.

Jasna, przeraliwa byskawica rozdara ciemno, a odpowied Kalego zguszy nagy grzmot, ktry wstrzsn niebem i puszcz. Jednoczenie zerwa si wicher, targn konarami drzewa, rozmit w mgnieniu oka ognisko, porwa rozarzone jeszcze pod popioem wgle i wraz ze snopami iskier ponis je w dungl.

Nieprzebita ciemno ogarna chwilowo obozowisko. Straszna podzwrotnikowa burza rozszalaa si na ziemi i niebie. Grzmot nastpowa po grzmocie, byskawica po byskawicy. Krwawe zygzaki piorunw rozdzieray czarne jak kir niebo. Na pobliskich skaach pojawia si dziwna bkitna kula, ktra przez czas jaki toczya si wzdu wwozu, a nastpnie buchna olepiajcym wiatem i pka z hukiem tak okropnym, i zdawao si, e skay rozsypi si w proch od wstrznienia.

Potem znw nastaa ciemno.

Sta zlk si o Nel i poszed omackiem do namiotu. Namiot, osonity kopcem termitw i olbrzymim pniem, sta jeszcze, ale pierwsze silniejsze uderzenie wichru mogo potarga sznury i ponie go Bg wie dokd. A wicher to opada, to zrywa si ze wciek si, niosc fale ddu i cae chmary lici i gazi naamanych w pobliskim lesie. Stasia ogarna rozpacz. Nie wiedzia, czy zostawi Nel w namiocie, czy j z niego wyprowadzi. W pierwszym razie moga zaplta si w sznury i zosta porwana wraz ze zwojami ptna, w drugim grozio jej przemoczenie i take porwanie, gdy i Sta, lubo bez porwnania silniejszy, z najwikszym trudem utrzymywa si na nogach.

Spraw rozstrzygn wicher, ktry w chwil pniej porwa dach namiotu. Pcienne ciany nie daway ju adnego schronienia. Nie pozostawao nic innego, jak czeka na przejcie burzy, w ciemnociach, wrd ktrych kryy dwa lwy.

Sta przypuszcza, e moe i one schroniy si w pobliskim lesie przed nawanic, ale by zupenie pewien, e po jej przejciu wrc. Groz pooenia zwikszao i to, e wiatr rozmit do szcztu zerib.

Wszystko grozio zgub. Strzelba Stasia nie moga przyda si na nic. Jego energia rwnie. Wobec burzy, piorunw, huraganu, ddu, ciemnoci i wobec lww, ktre przytaiy si moe o kilka krokw, czu si bezbronny i bezradny. Szarpane wichrem pcienne ciany obleway ich ze wszystkich stron wod, wic otoczywszy ramieniem Nel wyprowadzi j z namiotu, po czym oboje przytulili si do pnia nabaku czekajc mierci lub boego zmiowania.

A wtem, midzy jednym a drugim uderzeniem wiatru, doszed ich gos Kalego zaledwie dosyszalny wrd pluskania ddu:

 Panie wielki, na drzewo! na drzewo!

I jednoczenie koniec spuszczonego z gry mokrego sznura dotkn ramienia chopca.

 Przywiza bibi, a Kali j wcign!  woa dalej Murzyn.

Sta nie waha si ani chwili. Otuliwszy Nel wojokiem, by powrz nie wpi si w jej ciao, obwiza j nim w pasie, nastpnie podnis na wycignitych ramiona w gr i zawoa:

 Cignij!

Pierwsze konary drzewa wyrastay do nisko, wic powietrzna podr Nel trwaa krtko. Kali chwyci j niebawem swymi silnymi rkoma i umieci midzy pniem a olbrzymim konarem, gdzie byo do miejsca nawet i na p tuzina takich drobnych istotek. aden wiatr nie mg jej stamtd wydmuchn, a prcz tego, chocia po caym drzewie spywaa woda, jednake gruby na kilkanacie stp pie chroni j przynajmniej od nowych fal deszczu, niesionych przez wicher ukonie.

Zabezpieczywszy ma bibi Murzyn spuci znw powrz dla Stasia, lecz w jak kapitan, ktry z toncego okrtu ustpuje ostatni, kaza wazi przed sob Mei.

Kali nie potrzebowa jej wcale cign, gdy w jednej chwili wdrapaa si po powrozie z tak wpraw i zrcznoci, jakby bya rodzon siostr szympansa. Stasiowi poszo znacznie trudniej, lecz i on do by na to dobrym gimnastykiem, by przezwyciy ciar wasnego ciaa oraz strzelby i kilkunastu naboi, ktrymi napeni kieszenie.

W ten sposb wszyscy czworo znaleli si na drzewie.

Sta tak przyzwyczai si myle w kadym pooeniu o Nel, e i teraz zaj si przede wszystkim sprawdzeniem czy jej nie grozi upadek, czy ma dosy miejsca i czy moe wygodnie si pooy. Uspokojony pod tym wzgldem pocz ama gow, jak by zabezpieczy j od deszczu. Ale na to nie byo rady. Zbudowa jaki daszek nad jej gow byoby atwo w dzie, ale teraz otaczaa ich taka ciemno, e nie widzieli si wzajem wcale. Gdyby przynajmniej ta burza przesza i gdyby udao si rozpali ogie, mona by osuszy ubranie Nel! Sta z rozpacz myla, e przemoczona do ostatniej nitki dziewczynka dostanie niezawodnie nazajutrz pierwszego ataku febry.

Ba si, e nad ranem, po burzy, zrobi si chodno, jak bywao poprzednich nocy. Dotychczas jednak uderzenia wiatru byy raczej gorce i deszcz jak ugrzany. Dziwia tylko Stasia jego uporczywo, gdy wiedzia, e burze podzwrotnikowe im bardziej szalej, tym trwaj krcej.

Po dugim dopiero czasie ucichy grzmoty i uderzenia wiatru osaby, ale deszcz pada cigle mniej wprawdzie ulewny ni poprzednio, ale ciki i tak gsty, e licie nabaku nie daway adnej przed nim ochrony. Z dou dochodzi szum wody, jakby caa dungla zmienia si w jedno jezioro. Sta pomyla, e w wwozie czekaaby ich mier niechybna. Ogromnym alem przejmowaa go te myl, co si stanie z Sab  i nie mia mwi o nim z Nel. Mia wszelako troch nadziei, e zmylny pies znajdzie bezpieczny przytuek wrd ska sterczcych nad wwozem. Nie byo jednak monoci przyj mu z jakkolwiek pomoc.

Siedzieli wic jedno przy drugim wrd rozoystych konarw, moknc i czekajc dnia. Po upywie jeszcze kilku godzin powietrze poczo si ochadza i deszcz na koniec usta. Woda spyna te ju widocznie po pochyoci na nisze miejsca, gdy nie byo sycha plusku ni szumu. Sta zauway poprzednich dni, e Kali umie roznieci ogie nawet z mokrych gazi, przyszo mu wic do gowy, by kaza Murzynowi zej i sprbowa, czy mu si to nie uda i tym razem. Lecz w chwili, w ktrej zwrci si do niego, stao si co takiego, co wszystkim czworgu zmrozio krew w yach.

Oto gbok cisz nocn rozdar nagle kwik koski, straszny, przeraliwy, peen blu, trwogi i miertelnego przeraenia. Zakotowao si co w ciemnoci, rozleg si krtki charkot, nastpnie guche jki, chrapanie, drugi kwik koski, jeszcze przeraliwszy, po czym wszystko umilko.

 Lwy, panie wielki! lwy zabija konie!  szepta Kali.

Byo co tak okropnego w tym nocnym napadzie, w tej przemocy potworw i w tym nagym morderstwie bezbronnych zwierzt, e Sta struchla na chwil i zapomnia o strzelbie. Na co zreszt przydaoby si strzela wrd takiej my? Chyba na to, by ci mordercy, jeli wiato i huk ich przestraszy, porzucili zabite konie, a pognali za tymi, ktre rozproszyy si i odleciay od obozowiska tak daleko, jak na sptanych nogach mogy odlecie.

Stasia przeszy ciarki na myl, co by si stao, gdyby byli pozostali na dole. Przytulona do niego Nel dygotaa tak, jakby ju chwyci j pierwszy atak febry, ale drzewo zabezpieczao ich przynajmniej od napadu. Kali ocali im po prostu ycie.

Bya to jednak straszna noc  najstraszniejsza w caej podry.

Siedzieli jak zmoke ptaki na gazi, nasuchujc, co si dzieje na dole. A tam przez jaki czas trwao gbokie milczenie, lecz niebawem ozway si pomruki, odgos jakby cheptania, cmokanie oddzieranych kawaw misa oraz chrapliwy oddech i postkiwanie potworw.

Wo surowizny i krwi dosza a do drzewa, gdy lwy ucztoway nie wicej jak o dwadziecia krokw od zeriby.

I ucztoway tak dugo, e Stasia porwaa w kocu zo. Chwyci strzelb i wypali w kierunku odgosw.

Ale odpowiedzia mu tylko urywany, gniewliwy ryk, po czym rozleg si trzask gruchotanych w potnych szczkach koci. W gbi poyskiway bkitno i czerwono oczy hien i szakali czekajcych na swoj kolej.

I tak upyway dugie godziny nocy.



ROZDZIA XXV

Soce wzeszo nareszcie i rozwiecio dungl, kpy drzew i las. Lwy zniky, zanim pierwszy promie zabysn na widnokrgu. Sta kaza Kalemu roznieci ogie, a Mei wydoby rzeczy Nel ze skrzanego worka, w ktrym byy upakowane, wysuszy je i przebra dziewczynk jak najprdzej. Sam wziwszy strzelb poszed zwiedzi obozowisko, a zarazem przypatrzy si spustoszeniu, jakiego narobia burza i dwaj nocni mordercy.

Zaraz za zerib, z ktrej zostay tylko koki, lea pierwszy ko zarty prawie do poowy, o sto krokw drugi ledwie napoczty, a zaraz za nim trzeci z wyszarpanym brzuchem i ze zgruchotanym bem. Wszystkie straszny przedstawiay widok, oczy bowiem miay otwarte, pene zakrzepego przeraenia, i wyszczerzone zby. Ziemia bya stratowana, w zagbieniach cae kaue krwi. Stasia porwaa taka zo, e w tej chwili prawie yczy sobie, eby zza jakiej kpy wychylia si kudata gowa ociaego po nocnej uczcie rozbjnika i eby mg wpakowa w ni kul. Ale musia odoy zemst na czas pniejszy, obecnie bowiem mia co innego do roboty. Naleao odnale i poapa pozostae konie. Chopiec przypuszcza, e musiay schroni si w lesie, rwnie jak Saba, ktrego trupa nigdzie nie byo wida. Nadzieja, e wierny towarzysz niedoli nie pad ofiar drapienikw, uradowaa tak Stasia, e nabra lepszej otuchy, a jego rado powikszyo jeszcze odnalezienie osa. Pokazao si, e mdry dugouch nie chcia nawet utrudza si zbyt dalek ucieczk. Zaszy si po prostu na zewntrz zeriby w kt utworzony przez kopiec termitw i drzewo  i tam majc zabezpieczon gow i boki czeka, co si stanie dalej, gotw w danym razie odeprze napad za pomoc bohaterskiego wierzgania. Ale lwy najwidoczniej nie dostrzegy go wcale, wic gdy soce wzeszo i niebezpieczestwo mino, uwaa za stosowne pooy si i odpocz po dramatycznych wraeniach nocnych.

Sta krc koo obozowiska odnalaz wreszcie na rozmikej ziemi wyciski kopyt koskich. lady szy w stron lasu, a potem skrcay ku wwozowi. Bya to okoliczno pomylna, albowiem poapanie koni w wwozie nie przedstawiao wielkich trudnoci. O kilkanacie krokw dalej znalazo si w trawie pto, ktra jeden z koni zerwa w ucieczce. Ten musia odbiec tak daleko, e na razie mona go byo uwaa za straconego. Natomiast dwa inne dostrzeg Sta za nisk ska, nie w samym parowie, lecz na jego brzegu. Jeden z nich tarza si, drugi szczypa mod jasnozielon traw. Oba wyglday niesychanie zmczone jakby po dugiej drodze. Ale wiato dzienne wygnao trwog z ich serc, gdy powitay Stasia krtkim, przyjaznym reniem. Ko, ktry si tarza, zerwa si na nogi, przy czym chopiec zauway, e i ten wyswobodzi si take z pt, na szczcie jednak wola widocznie zosta przy towarzyszu ni ucieka, gdzie go oczy ponios.

Sta zostawi oba pod ska i poszed nad brzeg wwozu by przekona si, czy dalsza nim podr jest moliwa. Jako obaczy, e z powodu wielkiego spadku woda ju spyna i e dno jest prawie suche. Po chwili uwag jego zwrci jaki biaawy przedmiot zapltany w pncze zwieszajce si z przeciwlegej ciany skalnej. Pokazao si, e by to dach namiotu, ktry uderzenie wichru przynioso a tutaj i wbio w gstwin, tak e woda nie moga go porwa. Namiot zapewnia, bd co bd, maej Nel lepsze schronienie ni sklecony naprdce z gazi szaas, wic odnalezienie tej zguby uradowao Stasia mocno.

Ale rado jego zwikszya si jeszcze, gdy z niszy skalnej ukrytej nieco wyej pod lianami wyskoczy Saba trzymajcy w zbach jakie zwierz, ktrego gowa i ogon zwieszay si po obu stronach jego paszczy. Potny pies wydrapa si w mgnieniu oka na gr i zoy u ng Stasia prgowan hien z pogruchotanym grzbietem i odgryzion nog, po czym j macha ogonem i poszczekiwa radonie, jakby chcia mwi: Stchrzyem, wyznaj, przed lwami, ale co prawda, to i wy siedzielicie na drzewie jak pentarki. Patrz jednak, em nie zmarnowa nocy.

I tak by dumny z siebie, e Sta zaledwie zdoa go skoni, by zostawi na miejscu cuchnce zwierz i nie zanosi go w podarunku Nel.

Gdy powrcili obaj, w obozie pali si ju suty ogie, a w naczyniach wrzaa woda, w ktrej gotoway si ziarna durry, dwie pentarki i wdzone paski poldwicy z gnu. Nel bya ju przebrana w such odzie, ale wygldaa tak mizernie i blado, e Sta zlk si o ni i wziwszy j za rk, by si przekona, czy nie ma gorczki, zapyta:

 Nel, co tobie jest?

 Nic, Stasiu, tylko mi si bardzo chce spa.

 Wierz! Po takiej nocy! Rce, chwaa Bogu, masz zimne. Ach! co to bya za noc! Oczywicie, e ci si chce spa. I mnie take. Ale czy nie czujesz si chora?

 Boli mnie troch gowa.

Sta pooy jej do na czole. Gwka bya zimna tak jak i rce, to jednak dowodzio wanie ogromnego wyczerpania i osabienia, wic chopiec westchn i rzek:

 Zjesz co ciepego, a potem zaraz pooysz si spa i bdziesz spaa a do wieczora. Dzi pogoda przynajmniej pikna i nie bdzie tak jak wczoraj.

A Nel spojrzaa na niego ze strachem.

 Ale my tu nie bdziemy nocowali?

 Tu nie, bo tu le zagryzione konie; wybierzemy jakie inne drzewo lub te pojedziemy do wwozu i tam urzdzimy tak zerib, jakiej wiat nie widzia. Bdziesz tak spaa spokojnie jak w Port-Saidzie.

Lecz ona zoya rczki i pocza go prosi ze zami, eby jechali dalej, gdy w tym strasznym miejscu nie bdzie moga oka zmruy i zachoruje z pewnoci. I tak go bagaa, tak powtarzaa patrzc mu w oczy: Co, Stasiu?  dobrze?  e zgodzi si na wszystko.

 Wic pojedziemy wwozem  rzek  bo tam jest cie. Przyrzeknij mi tylko, e jeli ci zbraknie si albo bdzie ci sabo, to mi powiesz.

 Nie zbraknie, nie zbraknie! Przywiesz mnie do sioda i usn w drodze doskonale.

 Nie. Sid na tego samego konia i bd ci trzyma, Kali i Mea pojad na drugim, a osio poniesie namiot.

 Dobrze! dobrze!

 Zaraz po niadaniu musisz si troch przespa. Nie moemy i tak wyruszy przed poudniem, poniewa jest duo do roboty. Trzeba poapa konie, zoy namiot, urzdzi inaczej juki. Cz rzeczy zostawimy, bo teraz mamy wszystkiego dwa konie. Zejdzie nam na tym par godzin, a ty tymczasem przepisz si i wzmocnisz. Dzi bdzie upa, ale pod drzewem cienia nie zbraknie.

 A ty i Mea, i Kali? Mnie tak przykro, e ja jedna bd spaa, a wy si musicie mczy

 Owszem, znajdzie si i dla nas czas. O mnie si nie troszcz. Ja w Port-Saidzie w czasie egzaminw nie sypiaem czsto po caych nocach, o czym nawet i mj ojciec nie wiedzia Koledzy nie sypiali take. Ale co mczyzna, to nie taka maa mucha jak ty. Nie masz pojcia, jak dzi wygldasz zupenie jak szklana! Zostay tylko oczy i czupryna, a twarzy wcale nie ma.

Mwi to artobliwie, ale w duszy si ba, gdy przy mocnym wietle dziennym Nel miaa twarz po prostu chor, i po raz pierwszy zrozumia jasno, e jeli tak dalej pjdzie, to biedne dziecko nie tylko moe, ale i musi umrze. I na t myl zadygotay pod nim nogi, albowiem poczu nagle, e w razie jej mierci on take nie miaby ani po co y, ani po co wraca do Port-Saidu.

Bo c bym wtedy mia do roboty?  pomyla.

Na chwil odwrci si, by Nel nie dostrzega w jego oczach alu i lku, a nastpnie poszed do zoonych pod drzewem rzeczy, odrzuci wojok, ktrym bya okryta szkatuka z nabojami, otworzy j i pocz czego szuka.

Chowa tam w maej szklanej flaszce ostatni proszek chininy i strzeg go jak oka w gowie na czarn godzin, to jest na wypadek, gdyby Nel dostaa febry. Ale teraz by prawie pewien, e po takiej nocy pierwszy atak przyjdzie niezawodnie, wic postanowi mu zapobiec. Czyni to z cikim sercem, mylc o tym, co bdzie pniej, i gdyby nie to, e mczynie i naczelnikowi karawany nie wypadao paka, byby si nad tym ostatnim proszkiem rozpaka.

Wic chcc pokry wzruszenie przybra wielce surow min i wrciwszy do dziewczynki rzek:

 Nel, we przed jedzeniem reszt chininy.

Ona za spytaa:

 A jeli ty dostaniesz febry?

 To si bd trzs. We, mwi ci.

Wzia bez dalszego oporu, albowiem od czasu jak pozabija Sudaczykw, baa si go troch mimo wszelkich stara, jakimi j otacza, i dobroci, jak jej okazywa. Zasiedli potem do niadania i po zmczeniu nocnym gorcy ros z pentarki smakowa im wybornie. Nel zasna zaraz po posiku i spaa przez kilka godzin. Sta, Kali i Mea urzdzili przez ten czas karawan, przynieli z wwozu wierzch namiotu, posiodali konie, objuczyli i osa  i zakopali pod korzeniami nabaku te rzeczy, ktrych nie mogli zabra. Sen morzy ich przy tej robocie okropnie, ale Sta z obawy, by nie zaspa, pozwoli sobie i im na kolejn tylko drzemk.

Bya moe godzina druga, gdy wyruszyli w dalsz drog. Sta trzyma przed sob Nel, Kali jecha z Me na drugim koniu. Nie zjechali jednak od razu do parowu, ale posuwali si midzy jego brzegiem a lasem. Moda dungla podrosa przez t jedn ddyst noc bardzo znacznie, grunt jednak pod ni by czarny i nosi lady ognia. atwo byo odgadn, e albo przechodzi tdy ze swoim oddziaem Smain, albo e poar przygnany z daleka wichrem, lecia such dungl i wreszcie trafiwszy na wilgotny las przesun si niezbyt szerokim szlakiem midzy nim a wwozem i poszed dalej. Stasiowi chciao si sprawdzi, czy na tym szlaku nie znajd si jakie lady obozowisk Smaina albo wyciski kopyt  i z przyjemnoci przekona si, e nic podobnego nie byo wida. Kali, ktry si na takich rzeczach zna dobrze, twierdzi stanowczo, e ogie musia by przyniesiony przez wiatr i e od tego czasu upyno ju dni kilkanacie.

 To dowodzi  zauway Sta  e Smain ze swoimi mahdystami jest ju Bg wie gdzie  i e w adnym razie nie wpadniemy w jego rce.

Po czym oboje z Nel zaczli przypatrywa si ciekawie rolinnoci, poniewa dotychczas nigdy nie przejedali tak blisko podzwrotnikowego lasu. Jechali teraz samym jego brzegiem, aby mie nad gow cie.

Ziemia tu bya wilgotna i mikka, zaronita ciemnozielonaw traw, mchami i paproci. Gdzieniegdzie leay stare, sprchniae pnie, pokryte jakby kobiercem, przelicznymi storczykami o pstrych, podobnych do motyli kwiatach, z rwnie pstrym dzbankiem w rodku korony. Gdzie dochodzio soce, tam ziemia zocia si od innych dziwnych storczykw, drobnych i tych, w ktrych dwa patki kwiatu wznoszc si po bokach patka trzeciego czyniy podobiestwo do gowy zwierztka, o duych, ostro zakoczonych uszach. W niektrych miejscach las podszyty by krzakami dzikiego jaminu, upitymi w girlandy z cienkich pnczw kwitncych rowo. Pytkie parowy i wgbienia porastay paprocie zbite w jeden nieprzenikniony gszcz: to niskie i rozoyste, to wysokie, z pniami poobwijanymi jakby kdziel, sigajce a do pierwszych konarw drzew i rozpostarte pod nimi w delikatn, zielon koronk. W gbi nie byo jednolitych drzew: daktylowce, rafie, palmy wachlarzowe, sykomory, chlebowce, euforbie, olbrzymie odmiany senecjonw, akacji, drzewa o ulicieniu ciemnym i lnicym, i jasnym lub czerwonym jak krew, rosy obok siebie, pie przy pniu, spltane gaziami, z ktrych strzelay kwiaty te i purpurowe, podobne do wiecznikw. W niektrych ostpach nie byo wcale wida drzew, gdy od ziemi a do wierzchokw pokryway je pncza przerzucajc si z pnia na pie, tworzc jakby wielkie litery: W i M, zwieszajc si na ksztat festonw, firanek i caych kotar. Liany kauczukowe dusiy wprost w tysicznych wowych skrtach drzewa i zmieniay je w piramidy zasypane biaym kwieciem jak niegiem. Naok wikszych lianw obwijay si mniejsze i gmatwanina stawaa si tak niesychana, e przetwarzaa si niemal w cian, przez ktr ani czowiek, ani zwierz nie zdoaby si przedrze. Miejscami tylko, gdzie przedzieray si sonie, ktrych sile nic nie potrafi si oprze, byy powybijane w gszczu jakby gbokie i krte korytarze.

piewu ptakw, ktry tak umila lasy europejskie, nie byo wcale sycha, natomiast wrd wierzchokw drzew rozlegay si najdziwaczniejsze woania, podobne to do odgosu, jaki wydaje pia, to do bicia w koty, to do klekotania bocianw, to do skrzypienia starych drzwi, to do klaskania w rce, do miauczenia kotw lub nawet do gonej podnieconej rozmowy ludzkiej. Kiedy niekiedy wzbijao si ponad drzewa stadko papug szarych, zielonych, biaych lub gromadka jaskrawo upierzonych tukanw, o cichym falistym locie. Na nienym tle kauczukowych pnczy migay niekiedy jak lene duchy mae mapki aobniczki, czarne zupenie, z wyjtkiem biaego ogona, biaych pasw po bokach i takiche faworytw otaczajcych twarz barwy wgla.

Dzieci patrzyy z podziwem na ten dziewiczy las, na ktry moe jeszcze nigdy nie spojrzay oczy biaego czowieka. Saba dawa co chwila nurka w gszcze, skd dochodzio jego wesoe szczekanie. Ma Nel pokrzepia chinina, niadanie i wypoczynek. Twarzyczka jej oywia si i nabraa lekkich kolorw, oczki patrzyy weselej. Co chwila wypytywaa Stasia o nazwy rozmaitych drzew i ptakw, a on odpowiada, jak umia. Na koniec owiadczya, e chce zej z konia i nazbiera duo kwiatw.

Lecz chopak umiechn si i odrzek:

 Zaraz by ci tam zjady siafu.

 Co to siafu? czy to co gorszego od lwa?

 I gorszego, i nie gorszego. To s mrwki ksajce ogromnie. Peno ich na gaziach, z ktrych spadaj ludziom na plecy jak deszcz ognisty. Ale chodz i po ziemi. Sprbuj tylko zsi z konia i pj troch w las, a zaraz zaczniesz podskakiwa i piszcze jak mapka. Nawet od lwa atwiej si obroni. Czasem id w ogromnych szeregach i wtedy wszystko im ustpuje z drogi.

 Ale ty daby sobie z nimi rad?

 Ja? Rozumie si!

 A jak?

 Za pomoc ognia albo ukropu.

 Ty to sobie zawsze potrafisz poradzi  rzeka z gbokim przekonaniem.

Stasiowi pochlebiy wielce te sowa, wic odpowiedzia zarozumiale, ale zarazem i wesoo:

 Byle bya tylko zdrowa, to reszt moesz zda na mnie.

 Mnie ju nawet i gowa nie boli.

 Chwaa Bogu, chwaa Bogu!

Tak rozmawiajc minli las, ktry jednym tylko bokiem dochodzi do parowu. Soce stao jeszcze wysoko na niebie i dopiekao potnie, gdy pogoda uczynia si wspaniaa i na niebie nie byo adnej chmurki. Konie oblay si potem, a Nel pocza bardzo narzeka na gorco. Z tego powodu Sta upatrzywszy odpowiednie miejsce skrci do wwozu, w ktrym zachodnia ciana rzucaa gboki cie. Byo tam chodniej i woda, pozostaa we wgbieniach po wczorajszej ulewie, bya rwnie stosunkowo chodna. Nad gowami maych podrnikw przelatyway cigle z jednego brzegu parowu na drugi tukany o purpurowych gowach, niebieskich piersiach i tych skrzydach, wic chopiec j opowiada Nel to, co o ich obyczajach wiedzia z ksiek.

 Wiesz  mwi  s takie tukany, ktre w porze lgu wyszukuj dziupl w drzewie; tam samica znosi jaja i siada na nich, a samiec oblepia otwr glin, tak e tylko jej gow wida, i dopiero gdy pisklta si wylgn, tucze swoim wielkim dziobem glin i wypuszcza samic na wolno.

 A co ona przez ten czas je?

 Samiec j karmi. Lata cigle naokoo i przynosi jej rozmaite jagody.

 A czy jej pozwala spa?  pytaa dalej sennym gosem.

Sta umiechn si.

 Jeli pani tukanowa ma tak ochot jak ty w tej chwili, to jej pozwala.

Jako w chodnym wwozie pocz dziewczynk morzy nieprzeparty sen, gdy od rana do wczesnego popoudnia za mao jej byo wypoczynku. Sta mia szczer ch pj za jej przykadem, lecz nie mg, poniewa musia j trzyma obawiajc si, by nie spada, a przy tym byo mu ogromnie niewygodnie siedzie po msku na paskim i szerokim siodle, jakie Hatim wraz z Seki-Tamal urzdzili dla maej jeszcze w Faszodzie. Nie mia jednak porusza si i prowadzi konia jak najwolniej, by jej nie rozbudzi.

Ona tymczasem, przechyliwszy si w ty, opara mu gwk na ramieniu i rozespaa si na dobre.

Ale oddychaa tak rwno i spokojnie, e Sta przesta aowa ostatniego proszku chininy. Czu suchajc jej oddechu, e niebezpieczestwo febry zostao na razie usunite, i tak pocz rozmyla:

Wwz idzie cigle w gr, a teraz nawet do stromo. Jestemy coraz wyej i kraj jest coraz suchszy. Trzeba tylko bdzie znale jakie miejsce wyniose, doskonale zasonite, przy bystrej wodzie, tam si rozgospodarzy, da maej par tygodni wypoczynku, a moe i przeczeka ca massik. Niejedna nie wytrzymaaby i dziesitej czci tych trudw, ale trzeba, aby wypocza! Po takiej nocy inna dostaaby natychmiast febry, a ona  jak to sobie pi doskonale! Chwaa Bogu!

I myli te wprawiy go w doskonay humor, tote spogldajc z gry na gwk Nel opart na jego piersiach mwi sobie wesoo, ale zarazem nie bez pewnego zdziwienia:

Szczeglna jednak rzecz, jak ja t ma much lubi! Co prawda lubiem j zawsze, ale teraz to coraz wicej!

I nie wiedzc, jak sobie tak osobliwy objaw wytumaczy, wpad na nastpujce przypuszczenie:

To pewno dlatego, emy tyle razem przeszli i e ona jest na mojej opiece.

Tymczasem trzyma t much z wielk ostronoci praw rk za pasek, eby mu nie zleciaa z sioda i nie potuka sobie noska. Posuwali si noga za nog i w milczeniu, tylko Kali podpiewywa sobie pod nosem na chwa Stasia:

 Pan wielki zabi Gebhra, zabi lwa i bawou! yah! pan wielki zabi jeszcze duo lww! yah! Mnstwo misa! mnstwo misa! yah! yah!

 Kali  zapyta cicho Sta  czy Wa-hima poluj na lwy?

 Wa-hima ba si lww, ale Wa-hima kopa gbokie doy i jeli lew w nocy wpadnie, to Wa-hima mia si.

 C wtedy robicie?

 Wa-hima rzuca duo oszczepw, a lew jak je. Wtedy go wycign z dou i zje. Lew dobry.

I wedle swego zwyczaju pogadzi si po odku.

Stasiowi nie bardzo podoba si ten sposb polowania, wic pocz wypytywa, jaka inna zwierzyna znajduje si w kraju Wa-hima, i rozmawiali dalej o antylopach, strusiach, yrafach i nosorocach dopty, dopki do uszu ich nie doszed szum wodospadu.

 Co to?  zawoa Sta  rzeka przed nami i wodospad?

Kali pokiwa gow na znak, e widocznie tak jest.

I przez czas jaki jechali bardziej sporym krokiem nasuchujc szumu, ktry stawa si coraz wyraniejszy.

 Wodospad!  powtrzy zaciekawiony Sta.

Lecz zaledwie minli jeden i drugi zakrt, gdy nagle przeszkoda nie do przebycia zatamowaa im dalsz drog.

Nel, ktr poprzednio upi ruch koski, rozbudzia si zaraz.

 Czy ju stajemy na nocleg?  zapytaa.

 Nie, ale patrz!  odpowiedzia Sta  skaa zamyka wwz.

 To c zrobimy?

 Przecisn si obok niej niepodobna, bo tu ciasno, wic trzeba si bdzie troch wrci, wydosta si na gr i objecha przeszkod, ale do wieczora jeszcze ze dwie godziny, a zatem mamy czas. Niech te i konie troch odetchn. Syszysz wodospad?

 Sysz.

 Zatrzymamy si przy nim na nocleg.

Po czym zwrci si do Kalego, kaza mu wydrapa si na brzeg parowu i zobaczy, czy dalej dno wwozu nie jest zawalone podobnymi przeszkodami, sam za pocz przypatrywa si uwanie skale i po chwili zawoa:

 Ona oderwaa si i runa niedawno. Widzisz, Nel, ten odam? Przypatrz si, jaki wiey. Nie ma na nim adnych mchw ani rolin. Rozumiem ju  rozumiem!

I rk wskaza dziewczynce na rosncy nad brzegiem wwozu baobab, ktrego ogromny korze zwiesza si po cianie wzdu odamu.

 To ten korze zapuci si w szpar midzy cian i ska i rozrastajc si odupa w kocu ska. To jest rzecz bardzo osobliwa, bo przecie kamie twardszy jest od drzewa, wiem jednak, e w grach czsto tak bywa. Byle co trci potem taki gaz, ktry si ledwie trzyma  i gaz si odrywa.

 Ale co go mogo trci?

 Trudno powiedzie. Moe dawniejsza burza, moe wczorajsza.

W tej chwili Saba, ktry poprzednio pozosta by za karawan, nadlecia, stan nagle jakby pocignity z tyu za ogon, zawietrzy, nastpnie wcisn si w wskie przejcie midzy cian a oderwan ska, ale natychmiast pocz si cofa ze zjeon sierci.

Sta zsiad z konia, by zobaczy, co mogo psa przestraszy.

 Stasiu, nie chod tam  prosia Nel  tam moe by lew.

Chopiec za, ktry by troch junak-samochwa i ktry od wczorajszej nocy mia nadzwyczajn uraz do lww, odrzek:

 Wielka rzecz lew  w dzie!

Zanim jednak zbliy si do przejcia, rozleg si z gry gos Kalego:

 Bwana kubwa! Bwana kubwa!

 Co takiego?  zapyta Sta.

Murzyn zsun si w mgnieniu oka po odydze pncza. Z twarzy atwo mu byo wyczyta, e przynosi jak wan nowin.

 So!  zawoa.

 So?

 Tak  odpowiedzia mody Murzyn, machajc rkoma.  Tam grzmica woda, a tu skaa. So nie mc wyj. Pan wielki zabi sonia, a Kali go je, och, je, je!

I na t myl opanowaa go taka rado, e j skaka, uderza domi po kolanach i mia si jak szalony, przewracajc przy tym oczy i poyskujc biaymi zbami.

Sta nie zrozumia od razu, dlaczego Kali mwi, e so nie moe wyj z wwozu, wic chcc zobaczy, co si stao, siad na ko i powierzywszy Nel Mei, by w danym razie mie wolne do strzau rce, kaza Kalemu si za sob, po czym zawrcili wszyscy i poczli szuka miejsca, przez ktre by mogli wydosta si na gr. Po drodze Sta wypytywa si, jakim sposobem so mg znale si tam, gdzie by  i z odpowiedzi Kalego wymiarkowa mniej wicej, co zaszo.

Oto so ucieka widocznie wwozem podczas poaru dungli przed ogniem; po drodze otar si silnie o nadweron ska, a ta zwalia si i przecia mu odwrt. Potem dobiegszy do koca parowu znalaz si nad brzegiem przepaci, w ktr spadaa rzeka, i w ten sposb zosta zamknity.

Po pewnym czasie modzi podrnicy znaleli wyjcie, ale do strome, tak e trzeba byo zsi z koni i prowadzi je za sob. Poniewa, wedle zapewnie Murzyna, do rzeki byo bardzo blisko, wic ruszyli dalej piechot. Doszli na koniec na wysoki cypel ograniczony z jednej strony rzek, z drugiej parowem i spojrzawszy w d ujrzeli na dnie kotliny sonia.

Olbrzymi zwierz lea na brzuchu i ku wielkiemu zdziwieniu Stasia nie zerwa si na ich widok, tylko gdy Saba pocz dopada do brzegu wdou i szczeka zajadle, poruszy na chwil ogromnymi uszami i podnis trb, ale opuci j natychmiast.

Dzieci trzymajc si za rce dugo patrzyy na niego w milczeniu, ktre przerwa dopiero Kali.

 On umiera z godu!  zawoa.

Rzeczywicie so wychudzony by do tego stopnia, e jego grzbiet tworzy wzdu ciaa jakby sterczcy grzebie; boki mia zapade, pod skr, mimo jej gruboci, rysoway si wyranie ebra  i atwo byo odgadn, e nie wstaje dlatego, e nie ma ju si.

Wwz, do przy ujciu szeroki, zmienia si w zamknit z obu bokw pionowymi skaami kotlink, na ktrej dnie roso kilka drzew. Ot drzewa te byy poamane, kora na nich obdarta, na gaziach ani listka. Pncze zwieszajce si ze ska byy rwnie pozdzierane i objedzone, a trawa w kotlinie wyskubana do ostatniego dba.

Sta, rozpatrzywszy si dokadnie w pooeniu, j dzieli si swymi spostrzeeniami z Nel, ale pod wraeniem nieuniknionej mierci olbrzymiego zwierzcia mwi cicho, jakby si ba, by nie zamci mu ostatnich chwil ycia.

 Tak, on rzeczywicie umiera z godu. Siedzi tu ju pewnie ze dwa tygodnie, to jest od czasu, gdy poar spali star dungl. Zjad wszystko, co byo do zjedzenia, a teraz mczy si tylko, tym bardziej e tu na grze rosn chlebowce i akacje o wielkich strkach, a on je widzi i nie moe si do nich dosta.

I przez chwil patrzyli znw w milczeniu, a so take zwraca na nich raz w raz swe mae, gasnce oczka  i co w rodzaju gulgotania wydobywao mu si z garda.

 Doprawdy  ozwa si chopiec  lepiej bdzie skrci mu t mk.

To rzekszy podnis strzelb do twarzy, lecz Nel chwycia go za kurtk i opierajc si na obu nkach pocza odciga go z caej siy znad brzegu parowu.

 Stasiu, nie rb tego! Stasiu, dajmy mu je!  on taki biedny! Ja nie chc, eby ty go zabija, nie chc! nie chc!

I tupic nkami nie przestawaa go cign, a on spojrza na ni z wielkim zdumieniem, lecz widzc jej oczy pene ez rzek:

 Ale, Nel

 Nie chc! nie dam go zabi! Ja dostan febry, jeli go zabijesz!

Dla Stasia do byo tej groby, by si wyrzec zabjczych zamiarw  i wzgldem tego sonia, ktrego mieli przed sob, i wzgldem wszystkich innych na wiecie. Przez chwil milcza jeszcze, nie wiedzc, co maej odpowiedzie, po czym rzek:

 No, dobrze! dobrze! Mwi ci, e dobrze! Nel! pu mnie!

A Nel uciskaa go zaraz i przez jej zapakane oczy przebysn umiech. Teraz chodzio jej tylko o to, by jak najprdzej da soniowi je. Kali i Mea zdziwili si bardzo, gdy dowiedzieli si, e bwana kubwa nie tylko go nie zabije, ale e maj natychmiast narwa dla niego tyle melonw z drzewa chlebowego, tyle strkw akacji i tyle wszelkiego rodzaju zielska, lici i traw, ile tylko zdoaj. Obosieczny sudaski miecz Gebhra przyda si Kalemu do tych czynnoci bardzo i gdyby nie on, robota nie poszaby atwo. Nel jednak nie chciaa czeka na jej ukoczenie i gdy tylko pierwszy melon spad z drzewa, porwaa go w obie rce i niosc go do wwozu powtarzaa prdko, jakby z obaw, by jej nie chcia kto inny wyrczy:

 Ja! ja! ja!

Lecz Sta nie myla bynajmniej pozbawi jej tej rozkoszy, z obawy tylko, by ze zbytku zapau nie zleciaa razem z melonem, chwyci j za pasek i zawoa:

 Ciskaj!

Ogromny owoc potoczy si po stromej pochyoci i pad przy nogach sonia, w za wycign w mgnieniu oka trb, pochwyci go, potem j zgi, jakby chcia sobie woy melon pod szyj  i tyle go dzieci widziay!

 Zjad!  zawoaa uszczliwiona Nel.

 Spodziewam si!  odpowiedzia miejc si Sta.

A so wycign ku nim trb, jakby chcia prosi o wicej, i odezwa si potnym gosem:

 Hrrumf!

 Chce jeszcze!

 Spodziewam si  powtrzy Sta.

Drugi melon poszed w lad za pierwszym i znikn w jednej chwili tak samo, potem trzeci, czwarty, dziesity, nastpnie zaczy zlatywa strki akacji i cae wizki traw i wielkich lici. Nel nie pozwolia si nikomu zastpi i gdy jej mae rce zmczyy si robot, spychaa nkami coraz nowe zapasy, so za jad i podnoszc kiedy niekiedy trb wygasza swoje grzmice: hrrumf, na znak, e chce jeszcze wicej, i  jak utrzymywaa Nel  na znak, e dzikuje.

Lecz Kali i Mea zmczyli si na koniec robot, ktr speniali bardzo gorliwie, ale tylko w tej myli, e bwana kubwa pragnie naprzd odpa sonia, a potem dopiero go zabi. Wreszcie jednak bwana kubwa kaza im przesta, gdy soce zniyo si ju mocno i czas byo rozpocz budow zeriby. Na szczcie nie bya to rzecz trudna, albowiem dwa boki trjktnego cypla byy zupenie niedostpne, tak e naleao tylko zagrodzi trzeci. Akacji z okrutnymi kolcami nie brako take.

Nel nie odstpowaa ani na krok od wwozu i siedzc w kucki nad jego brzegiem oznajmiaa z dala Stasiowi, co so robi, i raz w raz rozlega si jej cienki gosik:

 Szuka koo siebie trb!

Albo:

 Rusza uszami. Ogromne ma uszy!

A wreszcie:

 Stasiu! Stasiu, wstaje! Oj!

Sta zbliy si szybko i chwyci Nel za rk. So wsta rzeczywicie i teraz dopiero dzieci mogy przypatrzy si jego ogromowi. Widziay one poprzednio kilka razy wielkie sonie, ktre przez Kana Sueski przewoono na okrtach z Indii do Europy, ale aden z nich nie mg si porwna z tym kolosem, ktry istotnie wyglda jak wielka szyfrowej barwy skaa, chodzca na czterech nogach. Rni si take od tamtych niezmiernymi kami, ktre dochodziy do piciu lub wicej stp dugoci, i jak to zauwaya ju Nel, bajecznymi wprost uszami. Przednie jego nogi byy bardzo wysokie, ale stosunkowo cienkie, czego przyczyn by zapewne post wielodniowy.

 Oto liliput!  zawoa Sta.  Gdyby wspi si i wycign dobrze trb, mgby ci zapa za nk.

Ale kolos nie myla ani si wspina, ani apa nikogo za nk. Chwiejnym krokiem zbliy si do wylotu wwozu, popatrzy przez chwil w przepa, na ktrej dnie kotowaa si woda, potem zwrci si do ciany lecej bliej wodospadu, skierowa ku niemu trb i zanurzywszy j, jak mg najdokadniej, pocz pi.

 Jego szczcie  rzek Sta  e mg dosta trb do wody. Inaczej byby zdech.

So pi tak dugo, e w kocu niepokj ogarn dziewczynk.

 Stasiu, czy on sobie nie zaszkodzi?  zapytaa.

 Nie wiem  odpowiedzia miejc si  ale skoro wzia go w opiek, to go teraz przestrze.

Wic Nel przechylia si nad krawdzi i nu woa:

 Dosy, kochany soniu, dosy!

A kochany so, jakby zrozumia, o co chodzi, przesta zaraz pi, a natomiast pocz tylko oblewa si wod: naprzd obla sobie nogi, potem grzbiet, a nastpnie oba boki.

Ale tymczasem ciemnio si, wic Sta odprowadzi dziewczynk do zeriby, gdzie czekaa ju na nich wieczerza.

Oboje byli w doskonaych humorach: Nel dlatego, e uratowaa soniowi ycie, a Sta dlatego, e widzia jej byszczce jak dwie gwiazdki oczy i rozradowan twarzyczk, ktra wygldaa czerstwiej i zdrowiej ni kiedykolwiek od czasu wyjazdu z Chartumu. Do zadowolenia chopca przyczyniao si i to, e obiecywa sobie spokojn i doskona noc. Niedostpny z dwch stron cypel zabezpiecza ich zupenie od napaci, a z trzeciej strony Kali z Me wznieli tak wysok cian z kolczastych gazi akacji i passiflory, e nie mogo by mowy o tym, by jakiekolwiek drapiene zwierz zdoao si przez tak zapor przedosta. Pogoda przy tym uczynia si pikna i niebo zaraz po zachodzie soca obsypao si gwiazdami. Chodnawym z powodu bliskoci wodospadu powietrzem, przesyconym zapachem dungli i wieo poamanych gazi, przyjemnie byo oddycha.

Nie dostanie ta mucha febry!  myla z radoci Sta.

Nastpnie zaczli rozmawia o soniu, gdy Nel nie bya zdolna rozmawia o czym innym i nie przestawaa unosi si nad jego wzrostem, trb i kami, ktre rzeczywicie mia olbrzymie. W kocu zapytaa:

 Stasiu, prawda, jaki on rozumny?

 Jak Salomon  odpowiedzia Sta.  Ale z czego to wnosisz?

 Bo jak go poprosiam, eby wicej nie pi, zaraz mnie usucha.

 Jeli przedtem nie bra lekcji jzyka angielskiego, a jednak go rozumie, to istotnie cudowne.

Nel pomiarkowaa, e Sta stroi sobie z niej arty, wic fukna na niego jak kotka, po czym rzeka:

 Mw sobie, co chcesz, a ja jestem pewna, e on jest bardzo rozumny i e si zaraz oswoi.

 Czy zaraz, nie wiem, ale oswoi si moe. Sonie afrykaskie s wprawdzie dziksze od azjatyckich, jednake myl, e na przykad Hannibal posugiwa si afrykaskimi.

 A kto to by Hannibal?

Sta spojrza na ni z wyrozumiaoci, ale i z politowaniem.

 Oczywicie  rzek  w twoim wieku nawet takich rzeczy si nie wie. Hannibal by to wielki wdz kartagiski, ktry uywa soni do wojny z Rzymianami, a poniewa Kartagina leaa w Afryce, wic musia uywa afrykaskich

Dalsz rozmow przerwa im rozgony ryk sonia, ktry najadszy si i napiwszy pocz sobie trbi, nie wiadomo czy z radoci, czy z tsknoty za zupen wolnoci. Saba zerwa si i j szczeka, a Sta rzek:

 Masz tobie! Teraz zwouje towarzyszw. adnie bdziemy wygldali, jeli nadcignie tu cae stado.

 On powie innym, emy byli dla niego dobrzy!  odrzeka popiesznie Nel.

Lecz Sta, ktry nie zaniepokoi si naprawd, albowiem liczy, e gdyby nawet stado nadbiego, to sposzy je blask ognia  umiechn si przekornie i rzek:

 Dobrze, dobrze! A jeli si sonie poka, to ty nie bdziesz ze strachu pakaa, o nie!  tylko bd ci si oczy pociy, jak ju byo dwa razy.

I pocz j przedrzenia:

 Ja nie pacz, tylko mi si oczy poc

Nel jednak widzc jego weso min domylia si, e adne niebezpieczestwo im nie grozi.

 Jak go oswoimy  rzeka  to nie bd mi si oczy pociy, choby dziesi lww ryczao.

 Dlaczego?

 Bo on nas obroni.

Sta uciszy Sab, ktry nie przestawa soniowi odpowiada, po czym zastanowi si nieco i tak mwi:

 Nie pomylaa o jednej rzeczy, Nel. Przecie my tu na wieki nie zostaniemy, ale pojedziemy dalej. Nie mwi, e zaraz Owszem: miejsce jest dobre i zdrowe, postanowiem wic tu zosta moe tydzie, moe dwa, bo i tobie, i nam wszystkim naley si wypoczynek. No, dobrze! Pki tu zostaniemy, bdziemy sonia karmili, chocia to dla wszystkich robota ogromna. Ale on jest przecie zamknity i nie moemy wzi go z sob. Wic co pniej? Pjdziemy, a on tu zostanie i znw si bdzie mczy z godu, pki nie zdechnie. Wtedy tym bardziej bdzie go nam al

Nel zasmucia si bardzo i czas jaki siedziaa w milczeniu, nie wiedzc widocznie, co odpowiedzie na te suszne uwagi, lecz po chwili podniosa gow i odrzuciwszy czuprynk, ktra jej spada na oczy, zwrcia peny ufnoci wzrok na chopca:

 Wiem  rzeka  e jak ty zechcesz, to go wyprowadzisz z wwozu.

 Ja?

A ona wycignwszy paluszek dotkna nim rki Stasia i powtrzya:

 Ty.

Maa, chytra kobietka rozumiaa, e jej zaufanie pochlebi chopcu i e od tej chwili zacznie rozmyla, jakby uwolni sonia.



ROZDZIA XXVI

Noc zesza spokojnie i lubo na poudniowej stronie nieba nagromadzio si duo chmur, ranek uczyni si pogodny. Z rozkazu Stasia Kali i Mea zajli si zaraz po niadaniu gromadzeniem melonw, strkw akacjowych i wieych lici oraz trawy i wszelkiego rodzaju ywnoci dla sonia, ktr skadali nastpnie nad brzegiem wwozu. Poniewa Nel chciaa koniecznie karmi osobicie swego nowego przyjaciela, wic Sta wyci dla niej z modego rosochatego figowca co w rodzaju wide, aby jej atwiej byo spycha zapasy na dno wwozu. So trbi od rana, upominajc si widocznie o posiek, a gdy nastpnie ujrza na krawdzi t sam bia istotk, ktra nakarmia go wczoraj, powita j radosnym gulgotaniem i natychmiast wycign ku niej trb. Przy wietle poranku wyda si dzieciom jeszcze bardziej olbrzymi ni wczoraj. Chudy by bardzo, ale wyglda ju raniej i zwraca ku Nel swe mae, bystre oczy prawie wesoo. Nel twierdzia nawet, e przednie jego nogi pogrubiay przez jedn noc, i pocza spycha ywno z takim zapaem, e Sta musia j powstrzymywa, a w kocu, gdy si zadyszaa zanadto, zastpi j w robocie. Oboje bawili si wybornie, a zwaszcza bawiy ich grymasy sonia. Jad on z pocztku wszystko, co mu pod nogi wpado, lecz wkrtce zaspokoiwszy pierwszy gd pocz przebiera. Trafiwszy na rolin, ktra mniej mu smakowaa, otrzepywa j o przednie nogi, po czym odrzuca j trb w gr, jakby chcia mwi: Zjedzcie sami ten przysmak. Wreszcie, po zaspokojeniu godu i pragnienia, j wachlowa si swymi ogromnymi uszami z widocznym zadowoleniem.

 Jestem pewna  mwia Nel  e gdybymy do niego teraz zeszli, nie zrobiby nam nic zego.

I pocza na woa:

 Soniu, kochany soniu, prawda, e nie zrobiby nam nic zego?

A gdy so kiwn w odpowiedzi trb, zwrcia si do Stasia:

 Widzisz, powiada, e tak.

 By moe  odrzek Sta.  S to zwierzta bardzo inteligentne i ten zrozumia ju niezawodnie, e oboje jestemy mu potrzebni. Kto wie, czy nie odczuwa te i troch wdzicznoci dla nas; lepiej jednak jeszcze nie prbowa, a zwaszcza niech nie prbuje Saba, gdy jego zabiby z pewnoci. Ale z czasem moe si i oni poprzyjani.

Dalsze zachwyty nad soniem przerwa im Kali, ktry przewidujc, e bdzie musia co dzie pracowa na wyywienie olbrzyma, zbliy si do Stasia z zachcajcym umiechem i rzek:

 Pan wielki zabi sonia, a Kali go je zamiast zbiera traw i gazie.

Lecz pan wielki by ju o sto mil od chci zabicia sonia, a e przy tym by z natury niezmiernie ywy, odpowiedzia na poczekaniu:

 Jeste osio.

Na nieszczcie zapomnia, jak jest osio w jzyku ki-swahili, i powiedzia po angielsku donkey. Kali za nie rozumiejc po angielsku poczyta widocznie ten wyraz za jaki komplement czy jak pochwal dla siebie, gdy w chwil pniej dzieci usyszay, jak zwrciwszy si do Mei mwi chepliwie:

 Mea mie czarn skr i czarny mzg, a Kali jest donkey.

Po czym doda z dum:

 Sam pan wielki powiedzia, e Kali jest donkey.

Tymczasem Sta przekazawszy obojgu, by pilnowali jak oka w gowie panienki i w razie jakiegokolwiek wypadku przywoali go natychmiast, wzi strzelb i poszed do owej oderwanej skay, ktra zamykaa wwz. Przybywszy na miejsce obejrza j uwanie, zbada wszystkie jej pknicia, wsun prt w szpar, ktr znalaz w dolnej czci gazu, zmierzy starannie jej gboko, nastpnie wrci wolnym krokiem do obozowiska i otworzywszy puszk z nabojami pocz je liczy.

Zaledwie doliczy jednak do trzystu, gdy z baobabu rosncego o pidziesit krokw od namiotu rozleg si gos Mei:

 Panie, panie!

Sta zbliy si do olbrzymiego drzewa, ktrego pie, wyprchniay przy ziemi, wyglda jak wiea, i zapyta:

 Czego chcesz?

 Niedaleko wida duo zebr, a dalej pas si antylopy.

 Dobrze. Wezm strzelb i pjd, bo trzeba bdzie nawdzi misa. Ale po co ty wlaza na drzewo i co tam robisz?

Dziewczyna odpowiedziaa na to swoim smutnym, piewnym gosem:

 Mea zobaczya gniazdo szarych papug i chciaa przynie modej panience, ale gniazdo jest puste, wic Mea nie dostanie paciorkw na szyj.

 Dostaniesz za to, e kochasz panienk.

Moda Murzynka zlaza co prdzej po chropowatej korze i z oczyma byszczcymi radoci ja powtarza:

 O tak! tak! Mea kocha j bardzo  i paciorki take!

Sta pogaska j askawie po gowie, po czym wzi strzelb, zamkn pudo z nabojami i uda si w stron, w ktrej pasy si zebry. Po upywie p godziny odgos strzau doszed do obozowiska, a po godzinie may myliwy wrci z dobr nowin, e zabi mod zebr i e okolica pena jest zwierzyny, widzia bowiem z wyniosoci prcz zebr i liczne stada antylop-arielw oraz gromadk waterbuckw, to jest kozw wodnych, pascych si w pobliu rzeki.

Nastpnie kaza Kalemu wzi konia i wyprawi go po zabit sztuk, sam za pocz oglda starannie olbrzymi pie baobabu, obchodzi go naokoo i stuka kolb w chropowat kor.

 Co robisz?  zapytaa Nel.

On za odrzek:

 Patrz, co za ogrom. Pitnastu ludzi wziwszy si za rce nie objoby tego drzewa, ktre pamita moe czasy faraonw. Ale pie w dolnej czci jest sprchniay i pusty. Widzisz ten otwr, przez ktry atwo si dosta do rodka. Mona by tam urzdzi jakby wielk izb, w ktrej wszyscy moglibymy zamieszka. Przyszo mi to do gowy, gdym zobaczy Me midzy gaziami, a potem podchodzc zebry cigle ju o tym mylaem.

 Ale my mamy przecie ucieka do Abisynii.

 Tak. Trzeba jednak wypocz i mwiem ci wczoraj, e postanowiem zosta tu tydzie lub nawet dwa. Ty nie chcesz opuszcza swego sonia, a ja si boj dla ciebie pory ddystej, ktra ju si rozpocza i w czasie ktrej febra jest pewna. Dzi jest pogoda, widzisz jednak, e chmury gromadz si coraz gstsze  i kto wie, czy deszcz nie lunie jeszcze przed wieczorem. Namiot nie osania ci dostatecznie, a w baobabie, jeli nie jest sprchniay a do wierzchoka pnia, moemy sobie artowa z najwikszej ulewy. Byoby te w nim i bezpieczniej ni w namiocie, gdyby si bowiem zaoyo cierniem kadego wieczoru i ten otwr, i okienka, ktre bymy porobili dla wiata, to mogoby sobie rycze naok drzewa tyle lww, ile by chciao. Pora ddysta wiosenna nie trwa duej ni miesic i coraz bardziej myl, e trzeba nam j przeczeka. A jeli tak, to lepiej tu ni gdzie indziej i lepiej w tym olbrzymim drzewie ni pod namiotem.

Nel zgadzaa si zawsze na wszystko, czego chcia Sta, wic zgodzia si i teraz, tym bardziej e myl pozostania przy soniu i zamieszkania w baobabie podobaa jej si nadzwyczajnie. Zacza te zaraz obmyla, jak sobie urzdz pokoje, jak je umebluj i jak bd si wzajem zapraszali na five o'clocki i na obiady. W kocu rozbawili si oboje  i Nel chciaa zaraz rozejrze si w nowym mieszkaniu, ale Sta, ktry z kadym dniem nabiera wicej dowiadczenia i przezornoci, powstrzyma j od zbyt nagej gospodarki.

 Zanim sami tam zamieszkamy  rzek  trzeba wyprosi poprzednich mieszkacw, jeli si tam jacy znajduj.

To rzekszy kaza Mei wrzuci kilka zapalonych i mocno dymicych, bo wieych, gazi do wntrza baobabu.

Jako pokazao si, e dobrze uczyni, gdy olbrzymie drzewo byo zamieszkane, i to przez takich gospodarzy, na ktrych gocinno nie mona byo liczy.



ROZDZIA XXVII

Otworw byo w drzewie dwa: jeden obszerny, na p metra od ziemi, drugi mniejszy, na wysokoci mniej wicej pierwszego pitra w domach miejskich. Zaledwie Mea wrzucia do niszego zapalone dymice gazie, natychmiast z wyszego poczy wylatywa wielkie nietoperze i, olepione blaskiem soca, latay, piszczc, jak bdne wok drzewa. Lecz po chwili z dolnego wysun si jak byskawica prawdziwy gospodarz, to jest olbrzymi boa, ktry trawi widocznie w pnie resztki ostatniej uczty i dopiero, gdy dym zakrci mu w nozdrzach, zbudzi si i pomyla o ratunku. Na widok elaznego cielska, ktre na ksztat potwornej spryny wyskoczyo z dymicej w drzewie czeluci, Sta porwa na rce Nel i pocz z ni ucieka w stron otwartej dungli. Ale paz, sam przeraony, nie myla ich ciga, natomiast wijc si wrd trawy i rozoonych pakunkw umyka z niesychan szybkoci w stron wwozu, chcc skry si wrd skalnych zaamw i rozpadlin. Dzieci ochony. Sta postawi na ziemi Nel i skoczy po strzelb, a nastpnie za wem w kierunku wwozu, a Nel pobiega w jego lady. Lecz po kilkunastu krokach tak nadzwyczajny widok uderzy ich oczy, e stanli oboje jak wryci. Oto wysoko nad wwozem ukazao si na jedno mgnienie oka ciao wa i zakreliwszy zygzak w powietrzu spado znw w d. Po chwili ukazao si po raz drugi i znw spado. Dzieci dobiegszy do krawdzi ujrzay ze zdumieniem, e to nowy ich przyjaciel, so, zabawia si w ten sposb z wem i wyprawiwszy go naprzd w podwjn podr napowietrzn, obecnie rozdeptywa dokadnie jego gow sw olbrzymi, podobn do kody nog. Skoczywszy t operacj podnis znw trb drgajce jeszcze ciao, jednake tym razem nie rzuci go w gr, ale wprost do wodospadu. Po czym kiwajc si w obie strony i wachlujc si uszami j spoglda bystro na Nel, a w kocu wycign ku niej trb, jakby dopominajc si o nagrod za swj zarazem bohaterski i wielce roztropny uczynek.

A Nel pobiega natychmiast do namiotu i wrciwszy z podokiem penym dzikich fig pocza mu rzuca po kilka na raz, on za wyszukiwa je w trawie starannie i wkada jedn za drug do paszczy. Te, ktre wpaday w gbsze szczeliny wydmuchiwa przy tym z tak si, e razem z figami wylatyway w gr kamienie wielkoci pici ludzkiej. Dzieci przyjmoway oklaskami i miechem te popisy. Nel wracaa kilkakrotnie po nowe zapasy nie przestajc twierdzi za kad fig, e on jest ju zupenie oswojony i e mogaby choby w tej chwili zej do niego.

 Widzisz, Stasiu  oto bdziemy mieli obroc! Bo on si nie boi nikogo w pustyni: ani lwa, ani wa, ani krokodyla. I jest bardzo dobry, i kocha nas z pewnoci.

 Jeli si oswoi  rzek Sta  i jeli bd mg zostawia ci pod jego opiek, to rzeczywicie z caym spokojem bd chodzi na polowanie, bo lepszego obrocy nie mgbym ci w caej Afryce znale.

Po chwili za doda:

 Tutejsze sonie s dziksze, ale czytaem, e na przykad azjatyckie maj dziwn sabo do dzieci. Nigdy nie byo w Indiach wypadku, eby so dziecko ukrzywdzi, i jeli wpadnie we wcieko, co si czasem zdarza, to kornacy miejscowi wysyaj dla uspokojenia go dzieci.

 A widzisz, a widzisz!

 W kadym razie dobrze postpia, e nie daa mi go zabi.

Na to renice Nel zapony z radoci jak dwa zielonawe ogniki. Wspiwszy si na paluszki pooya Stasiowi na ramionach obie rce i przechyliwszy w ty gwk, pytaa patrzc mu w oczy:

 Postpiam, jakbym miaa ile lat? powiedz! Jakbym miaa ile?

A on odrzek:

 Najmniej siedemdziesit.

 Ty sobie zawsze artujesz.

 Gniewaj si, gniewaj! a kto uwolni sonia?

Usyszawszy to Nel pocza si zaraz asi jak maa kotka.

 Ty  i bd ci za to bardzo kochaa, i on take.

 Ja myl o tym  rzek Sta  ale to bdzie trudna robota i nie zrobi jej zaraz, tylko dopiero wwczas, gdy bdziemy mieli wyruszy w dalsz drog.

 Dlaczego?

 Dlatego, e gdybym go uwolni, nim si zupenie oswoi i do nas przywie, to by sobie zaraz poszed.

 O, on ode mnie nie odejdzie.

 Ty mylisz, e on to ju tak jak ja!  odpar z pewn niecierpliwoci Sta.

Dalsz rozmow powstrzymao przybycie Kalego, ktry przynis zabit zebr i jej mode, zagryzione przez Sab. Byo to szczcie dla brytana, e pobiegszy za Kalim nie by przy rozprawie z pytonem, byby bowiem pogoni za nim i docignwszy go zgin w jego morderczych skrtach, zanim Sta zdoaby mu przyj na ratunek. Za zagryzienie rebicia zebry dosta jednak za uszy od Nel, czego nie wzi zreszt zbyt do serca, gdy nie schowa nawet wywieszonego ozora, z ktrym przylecia z polowania.

Sta oznajmi tymczasem Kalemu, e zamierza urzdzi mieszkanie w drzewie, i opowiedzia mu, co zaszo w czasie wykurzania pnia dymem oraz jak so poradzi sobie z wem. Myl zamieszkania w baobabie, ktry mg da ochron nie tylko przed deszczem, ale i przed dzikimi zwierztami, podobaa si Murzynowi bardzo, natomiast postpek sonia nie zyska wcale jego uznania.

 So jest gupi  rzek  wic rzuci niok (wa) do grzmicej wody, ale Kali wie, e nioka jest dobra, wic jej za grzmic wod poszuka i upiecze, gdy Kali jest mdry i donkey.

 Donkey jeste, zgoda!  odpowiedzia Sta  ale przecie nie bdziesz jad wa?

 Nioka dobra  powtrzy Kali.

I ukazujc na zabit zebr doda:

 Lepsza ni ta nyama.

Po czym obaj udali si do baobabu i zajli si urzdzaniem mieszkania. Kali wyszuka nad rzek paski kamie wielkoci duego sita i wstawiwszy go w pie nasypa na rozarzonych wgli, a nastpnie dosypywa coraz nowych, uwaajc tylko, by prchno wewntrz pnia nie zajo si i nie wywoao poaru caego drzewa. Mwi, e czyni to dlatego, eby nic nie uksi pana wielkiego i bibi. Jako okazao si, e nie bya to ostrono zbyteczna, gdy jak tylko czad wypeni wntrze drzewa i rozszed si nawet na zewntrz, z rozpadlin kory poczy wypezywa najrozmaitsze istoty: chrzszcze czarnej i winiowej barwy, wielkie jak liwki wochate pajki, liszki pokryte jakby kolcami, na palec grube  i wstrtne, a zarazem jadowite skolopendry, ktrych ukszenie moe nawet mier wywoa. A wobec tego, co si dziao na zewntrznej stronie pnia, atwo si byo domyli, ile podobnych stworze musiao wygin od wglowego czadu wewntrz. Te, ktre z kory i z niszych gazi spaday w traw, Kali rozgniata niemiosiernie kamieniami, spogldajc przy tym wci na grn i na doln dziupl, jakby si obawia, e lada chwila wyjrzy z ktrej z nich jeszcze co nowego.

 Czego tak patrzysz?  zapyta Sta  czy mylisz, e drugi w moe si ukrywa w drzewie?

 Nie, Kali ba si Mzimu.

 C to jest Mzimu?

 Zy duch.

 Widziae kiedy w yciu Mzimu?

 Nie, ale Kali sysza okropny haas, ktry Mzimu robi w chatach czarownikw.

 To jednak wasi czarownicy si go nie boj?

 Czarownicy umiej go zakl, a potem chodz po chatach i mwi, e Mzimu si gniewa, wic Murzyni znosz im banany, mid, pombe, jaja i miso, aby przebaga Mzimu.

Sta ruszy ramionami.

 Wida dobrze by u was czarownikiem. Ale to moe ten w by Mzimu?

Kali potrzsn gow:

 W takim razie nie so by zabi Mzimu, ale Mzimu zabi sonia. Mzimu jest mier

Jaki dziwny oskot i szum wewntrz drzewa przerway mu nagle opowiadanie. Z dolnej dziupli buchna dziwna, ruda kurzawa, po czym rozleg si powtrnie jeszcze silniejszy ni poprzednio oskot.

Kali rzuci si w mgnieniu oka twarz na ziemi i pocz krzycze przeraliwie:

 Aka! Mzimu! Aka! aka! aka!

Sta w pierwszej chwili cofn si take, ale niebawem odzyska zimn krew i gdy Nel z Me nadbiegy, pocz im tumaczy, co si sta mogo.

 Prawdopodobnie  mwi  cae zway prchna wewntrz pnia rozszerzajc si od gorca runy wreszcie na d i zasypay wgle. A on myli, e to Mzimu. Niech jednak Mea chlustnie kilka razy wod w otwr, jeli bowiem wgle z braku powietrza nie zgasy i prchno si od nich zatli, to drzewo moe spon.

Po czym widzc, e Kali wci ley i nie przestaje powtarza z przeraeniem: aka! aka!, wzi t strzelb, z ktrej strzela zwykle do pentarek, wypali w otwr i rzek trcajc chopca kolb:

 Twj Mzimu zabity. Nie bj si!

A Kali podnis si, ale pozosta na klczkach.

 O, pan wielki! wielki! Pan nie ba si nawet Mzimu?

 Aka! aka!  zawoa przedrzeniajc Murzyna Sta.

I pocz si mia.

Kali uspokoi si po pewnym czasie zupenie i gdy zasiad do przygotowanego przez Me jedzenia, pokazao si, e chwilowy przestrach nie odebra mu wcale apetytu, albowiem prcz porcji wdzonego misa spoy jeszcze na surowo wtrob rebicia zebry nie liczc dzikich fig, ktrych dostarczy w obfitoci rosncy w pobliu sykomor. Nastpnie obaj ze Stasiem wrcili do drzewa, przy ktrym duo jeszcze byo roboty. Wyrzucanie prchna, wgli, popraonych caych setek chrzszczy i wielkich stong oraz kilkunastu upieczonych nietoperzy zajo im przeszo dwie godziny czasu. Stasia dziwio to nawet, e nietoperze mogy mieszka w bezporednim ssiedztwie z wem, domyli si jednak, e olbrzymi pyton albo pogardza tak drobn zwierzyn, albo nie mogc si we wntrzu pnia koo niczego owin nie umia si do nich dosta. ar wgli wywoawszy upadek pokadw prchna oczyci to wntrze znakomicie  i widok jego napeni teraz Stasia radoci, albowiem byo ono tak obszerne jak duy pokj i mogo da schronienie nie czworgu ale dziesiciu ludziom. Dolny otwr stanowi drzwi, grny okno, dziki ktremu w olbrzymim pniu nie byo ani ciemno, ani duszno. Sta umyli podzieli cao za pomoc pcien namiotu na dwie izby, z ktrych jedn przeznacza dla Nel i Mei, drug dla siebie, Kalego i Saby. Drzewo nie byo sprchniae a do wierzchu pnia, deszcz wic nie mg przecieka do rodka i aby si zupenie od niego zabezpieczy, do byo podnie i podeprze nad obu otworami kor w taki sposb, aby tworzya dwa okapy. Spd wntrza postanowili wysypa wypraonym przez soce piaskiem znad rzeki i powierzchni jego wymoci suchymi mchami.

Robota bya istotnie cika, a szczeglnie dla Kale-go, musia on bowiem obok tego wdzi miso, poi konie i myle o ywnoci dla sonia, ktry trbi o ni ustawicznie. Ale mody Murzyn zabra si do urzdzenia nowej siedziby z wielk ochot, a nawet i z zapaem, ktrego przyczyn wyuszczy Stasiowi jeszcze tego samego dnia w nastpujcy sposb:

 Gdy pan wielki i bibi  mwi biorc si pod boki  zamieszkaj w drzewie, Kali nie bdzie potrzebowa budowa na noc wielkiej zeriby i bdzie mg prnowa co wieczr.

 To lubisz prnowa?  zapyta Sta.

 Kali jest mczyzn, wic Kali lubi prnowa, gdy pracowa powinny tylko kobiety.

 A widzisz jednak, e ja pracuj dla bibi.

 Ale za to, gdy bibi doronie, bdzie musiaa pracowa na pana wielkiego, a jeli nie zechce, to pan wielki pewno j bi.

Lecz Sta na sam myl o biciu bibi skoczy jak oparzony i krzykn z gniewem:

 Gupcze, czy ty wiesz, kto jest bibi?

 Nie wiem  odpowiedzia z przestrachem czarny chopak.

 Bibi to jest to jest dobre Mzimu!

A Kali a przysiad.

I po skoczonej robocie zbliy si niemiao do Nel, po czym pad przed ni na twarz i j powtarza wprawdzie nie przeraonym, ale bagalnym gosem:

 Aka! aka! aka!

Za dobre Mzimu wytrzeszczyo na niego swoje liczne, koloru morskiej wody oczy, nie rozumiejc wcale, co si stao i o co Kalemu chodzi.



ROZDZIA XXVIII

Nowa siedziba, ktr Sta nazwa Krakowem, zostaa urzdzona w przecigu trzech dni. Ale przedtem zoono w mskim pokoju gwne pakunki  i w chwilach wielkiej ulewy moda czwrka znajdowaa w olbrzymim pniu jeszcze przed wykoczeniem mieszkania doskonae schronienie. Pora ddysta rozpocza si na dobre, ale nie byy to nasze dugie, jesienne deszcze, w czasie ktrych niebo zawleka si ciemnymi chmurami i nudna, uciliwa sota trwa przez cae tygodnie. Tu kilkanacie razy na dzie wiatr przepdza po niebie wzdte oboki, ktre zleway ziemi obficie, po czym znw rozbyskiwao soce, jasne, jakby wieo wykpane i zalewao zotym wiatem skay, rzek, drzewa i ca dungl. Trawy rosy prawie w oczach. Drzewa pokryway si obfitszym liciem i nim stary owoc opad, tworzyy si zawizki na nowy. Powietrze, z powodu zawieszonych w nim igieek wody, uczynio si tak przeroczyste, e nawet odlege przedmioty staway si zupenie wyrane i wzrok siga w niezmiernie dalek przestrze. Na niebie rozwieszay si cudne, siedmiobarwne tcze, a wodospad by prawie cigle w nie ubrany. Krtko trwajce ranne i wieczorne zorze gray tysicami tak wietnych blaskw, e nawet i w Pustyni Libijskiej dzieci nie widziay nic podobnego. Najnisze, bliskie ziemi oboki barwiy si winiowo, grne, lepiej owiecone, rozleway si na ksztat jezior z purpury i zota, a drobne, weniste chmurki mieniy si jak rubiny, ametysty i opale. Nocami, midzy jedn fal ddu a drug, ksiyc zmienia w brylanty krople rosy wiszce na liciach mimoz i akacyj, a wiato zodiakalne wiecio w odwieonym powietrzu janiej ni w innych porach roku.

Z rozleww, ktre czynia rzeka poniej wodospadu, dochodzio niespokojne rechotanie ab i melancholijne kumkanie ropuch, a podobne do wielkich bdnych gwiazd latarniki przelatyway z brzegu na brzeg midzy kpami bambusw i arumw.

Lecz gdy chmury pokryway chwilami gwiadziste niebo i deszcz poczyna pada, czynio si bardzo ciemno, a we wntrzu baobabu tak czarno jak w piwnicy. Chcc temu zaradzi Sta kaza natopi Mei tuszczu z zabitych zwierzt i urzdzi z blaszanki lamp, ktr zawiesi pod grnym otworem, zwanym przez dzieci oknem. wiato bijce z tego okna, widne z daleka wrd ciemnoci, odpdzao dzikie zwierzta, ale natomiast przycigao nietoperze, a nawet i ptaki, tak e w kocu Kali musia urzdzi w otworze rodzaj zasony z cierni, podobnej do tej, ktr zamyka na noc otwr dolny.

Jednake w dzie, w chwilach pogody, dzieci opuszczay Krakw i kryy po caym cyplu. Sta wyprawia si na antylopy-ariele i na strusie, ktrych liczne stada pojawiy si w dole rzeki, a Nel chodzia do swego sonia, ktry z pocztku trbi tylko o ywno, a potem zacz trbi i wwczas, gdy mu si nudzio bez maej przyjaciki. Wita te j zawsze z wyran radoci i nastawia natychmiast swoje olbrzymie uszy, jak tylko usysza z daleka jej gos lub kroki.

Pewnego razu, gdy Sta poszed na polowanie, a Kali owi ryby za wodospadem, Nel postanowia pj do skay zamykajcej wwz, aby zobaczy, jak te Sta z ni sobie poradzi i czy ju czego nie dokona. Zajta obiadem Mea nie zauwaya jej odejcia, dziewczynka za zbierajc po drodze kwiatki osobliwej begonii, rosncej obficie wrd zrbw skalnych zbliya si do pochyoci, ktr wyjechali niegdy z wwozu i zeszedszy na d znalaza si przy skale. Wielki gaz, oderwany od rodzimej ciany, zamyka gardziel wwozu jak i poprzednio. Nel jednak zauwaya, e midzy nim a cian jest przejcie tak szerokie, e nawet dorosy czowiek mgby si nim przecisn. Przez chwil zawahaa si, po czym przesza i znalaza si po drugiej stronie. Ale by tam zakrt, ktry trzeba byo min, by doj do szerokiego ujcia zamknitego wodospadem. Nel pocza rozmyla: Pjd jeszcze tylko troch dalej, wyjrz zza skay, raz spojrz na sonia, ktry mnie wcale nie zobaczy, i wrc. Tak rozmylajc posuwaa si krok za krokiem coraz dalej, a wreszcie dosza do miejsca, w ktrym wwz rozszerza si nagle w ma dolink, i zobaczya sonia. Sta odwrcony tyem do niej, z trb zanurzon w wodospadzie, i pi. To j omielio, wic przytuliwszy si do ciany skalnej postpia jeszcze kilka krokw  i jeszcze kilka  a wtem olbrzymi zwierz chcc pola sobie boki odwrci gow, zobaczy dziewczynk i zobaczywszy ruszy natychmiast ku niej.

Nel zlka si bardzo, ale poniewa nie byo ju czasu cofn si, wic przycisnwszy kolanko do kolanka dygna soniowi, jak umiaa najadniej, po czym wycigna rczk z begoniami i ozwaa si troch drcym gosikiem:

 Dzie dobry, kochany soniu! Ja wiem, e nie zrobisz mi nic zego, wic przyszam, eby ci powiedzie dzie dobry i mam tylko te kwiatki

A kolos zbliy si, wycign trb, wyj z paluszkw Nel wizk begonii, lecz woywszy j do paszczy wypuci zaraz na ziemi, gdy widocznie nie smakoway mu ani wochate licie, ani kwiaty. Nel ujrzaa teraz nad sob trb na ksztat ogromnego czarnego wa, ktry wyciga si i przegina: dotkn jej jednej rczki i drugiej, potem obu ramion i na koniec opadszy w d pocz si chwia agodnie na obie strony.

 Wiedziaam, e mi nie zrobisz nic zego  powtrzya dziewczynka, cho strach nie opuszcza jej jeszcze.

So za cofn w ty swoje bajeczne uszy, zwijajc i rozwijajc na przemian trb i gulgocc radonie, tak jak gulgota zawsze, gdy dziewczynka zbliaa si do krawdzi wwozu.

I jak niegdy Sta ze lwem, tak teraz tych dwoje stao naprzeciw siebie  on ogrom, podobny do domu lub skay  i ona, drobna kruszynka, ktr mg zgnie jednym ruchem, nawet nie ze zoci, ale przez nieuwag.

Lecz dobry i roztropny zwierz nie czyni adnych, ani gniewnych, ani nieuwanych ruchw i widocznie rad by i uszczliwiony z przybycia maego gocia.

Nel omielia si stopniowo, a wreszcie wzniosa oczy w gr i patrzc tak, jakby patrzya na wysoki dach, zapytaa wysuwajc niemiao rczk:

 Czy mona ci pogaska po trbie?

So nie umia wprawdzie po angielsku, ale z ruchu jej rki zmiarkowa od razu, o co idzie, i podsun pod jej do koniec swego dugiego na dwa metry nosa.

Nel ja gaska trb, z pocztku jedn rk i ostronie, potem dwiema, a wreszcie obja j obu ramionkami i przytulia do niej z ca dziecinn ufnoci.

So przestpowa z nogi na nog i wci gulgota z radoci.

Po chwili za obwin trb drobne ciao dziewczynki i podnisszy je w gr pocz koysa j lekko w prawo i w lewo.

 Jeszcze! jeszcze!  woaa rozbawiona Nel.

I zabawa trwaa do dugo, a nastpnie omielona ju zupenie dziewczynka wymylia sobie inn. Oto znalazszy si na ziemi prbowaa wspina si po przedniej nodze sonia jak po drzewie albo chowajc si pod niego pytaa go, czy j znajdzie. Ale przy tych figlach spostrzega jedn rzecz, a mianowicie, e w przednich, a zwaszcza w tylnych nogach sonia tkwi liczne kolce, od ktrych potne zwierz nie umiao si uwolni, raz dlatego, e do tylnych ng nie mogo dosign swobodnie trb, a po wtre, e obawiao si widocznie zrani si w palec, ktrym trba jest zakoczona i bez ktrego straciaby ca sw zrczno i sprawno. Nel nie wiedziaa o tym zupenie, e takie kolce w nogach s prawdziw plag dla soni w Indiach, a jeszcze bardziej w dunglach afrykaskich, skadajcych si przewanie z rolin kolczastych. Poniewa jednak zrobio jej si al poczciwego olbrzyma, wic bez namysu siadszy w kucki przy jego nodze pocza wyjmowa delikatnie naprzd wiksze, a potem mniejsze zadziory, nie przestajc przy tym szczebiota i zapewnia sonia, e nie pozostawi ani jednej. On zrozumia wybornie, o co chodzi  i zginajc nogi w kolanie pokazywa tym sposobem, e i w podeszwach midzy kopytami pokrywajcymi palce tkwi take kolce, ktre przyczyniaj mu jeszcze wiksze dolegliwoci.

Ale tymczasem nadszed z polowania Sta i pocz zaraz wypytywa Me, gdzie jest panienka. Otrzymawszy odpowied, e zapewne jest w drzewie, ju mia zajrze do wntrza baobabu, gdy wtem wydao mu si, e syszy jej gos w gbi wwozu. Nie wierzc wasnym uszom skoczy natychmiast do krawdzi i spojrzawszy w d, zmartwia. Dziewczynka siedziaa przy nodze kolosa, a w sta tak spokojnie, e gdyby nie ruch trby i uszu, mona by byo pomyle, i jest wykuty z kamienia.

 Nel!  krzykn Sta.

A ona zajta swoj robot, odpowiedziaa mu wesoo:

 Zaraz, zaraz!

Na to chopak, ktry nie mia zwyczaju waha si wobec niebezpieczestwa, podnis jedn rk w gr strzelb, drug chwyci za obdart z kory wysch odyg lianu i objwszy j nogami, w mgnieniu oka zsun si na dno wwozu.

So poruszy niespokojnie uszami, ale w tej chwili Nel wstaa i objwszy trb zawoaa popiesznie:

 Nie bj si, soniu, to Sta.

Sta spostrzeg od razu, e nie ma dla niej adnego niebezpieczestwa, lecz nogi trzsy si jeszcze pod nim, serce bio mu gwatownie i nim ochon z wraenia, pocz mwi zdawionym, penym alu i gniewu gosem:

 Nel, Nel, jak ty moga to zrobi?!

Ona za pocza si tumaczy, e nie zrobia nic zego, bo so jest dobry i zupenie ju oswojony; e chciaa tylko raz na niego spojrze i wrci si, ale on j zatrzyma i pocz si z ni bawi, e j huta bardzo ostronie i e jeli Sta chce, to i jego pohuta.

To mwic jedn rczk wzia za koniec trby i zbliya j do Stasia, drug za rk machna kilkakrotnie w prawo i w lewo, mwic jednoczenie do sonia:

 Pokoysz, soniu, i Stasia.

Mdry zwierz znw odgad z jej porusze, czego od niego chce  i Sta, chwycony za pasek przy spodenkach, w jednej chwili znalaz si w powietrzu. Byo przy tym takie jakie dziwne i zabawne przeciwiestwo midzy jego rozgniewan jeszcze min a tym bujaniem si nad ziemi, e mae Mzimu poczo mia si do ez, klaska w rce i krzycze tak jak poprzednio:

 Jeszcze, jeszcze!

A poniewa niepodobna jest zachowa naleytej powagi i prawi moraw wwczas, gdy czowiek wisi na kocu soniowej trby i mimowolnie wykonywa ruchy podobne do ruchw wahada, wic chopiec pocz si w kocu mia take. Ale po pewnym czasie zmiarkowawszy, e ruchy trby staj si wolniejsze i e so zamierza postawi go na ziemi, wpad niespodziewanie na nowy pomys: mianowicie, korzystajc z chwili, w ktrej znalaz si w pobliu olbrzymiego ucha, chwyci za nie obu rkoma, wdrapa si po nim w mgnieniu oka na gow i siad soniowi na karku.

 Aha  zawoa z gry na Nel  niech zrozumie, e to on musi mnie sucha.

I j klepa go doni po gowie, z min wadcy i pana.

 Dobrze!  zawoaa z dou Nel  ale jak teraz zleziesz?

 To may kopot  odpowiedzia Sta.

I przewiesiwszy nogi przez czoo sonia obj nimi trb i zsun si po niej jak po drzewie.

 Ot, jak zlez!

Po czym oboje zajli si wyjmowaniem resztek kolcw z ng sonia, ktry poddawa si temu z nadzwyczajn cierpliwoci.

Tymczasem spady pierwsze krople ddu, wic Sta postanowi odprowadzi natychmiast Nel do Krakowa  ale tu zasza niespodziewana trudno. So za nic nie chcia si z ni rozsta i za kadym razem, gdy prbowaa si oddali, zawraca j trb i przyciga ku sobie. Pooenie stawao si cikie i wesoa zabawa wobec uporu zwierzcia moga si le zakoczy. Chopiec nie wiedzia, co pocz, gdy deszcz pada coraz gstszy i grozia ulewa. Oboje cofali si wprawdzie nieco ku wyjciu, ale bardzo nieznacznie, i so posuwa si za nimi.

Na koniec Sta stan midzy nim a Nel, utkwi w jego oczach ostre spojrzenie, jednoczenie za rzek cichym gosem do Nel:

 Nie uciekaj, ale cofaj si cigle a do wskiego przejcia.

 A ty, Stasiu?  zapytaa dziewczynka.

 Cofaj si  powtrzy z naciskiem  bo inaczej musz zastrzeli sonia.

Dziewczynka pod wpywem tej groby posuchaa rozkazu, tym bardziej e majc ju nieograniczon ufno w soniu bya pewna, e on w adnym razie nie zrobi nic zego Stasiowi.

Chopiec za sta o cztery kroki od olbrzyma nie spuszczajc ze oczu.

Upyno w ten sposb kilka minut. Nastaa chwila wprost grona. Uszy sonia poruszyy si kilkakrotnie, mae oczki bysny jako dziwnie i trba wzniosa si nagle do gry.

Sta uczu, e blednie.

mier!  pomyla.

Ale kolos odwrci si niespodzianie ku krawdzi parowu, na ktrej widywa zwykle Nel, i pocz trbi tak aonie jak nigdy przedtem.

A Sta poszed spokojnie ku przejciu i za ska znalaz Nel, ktra nie chciaa wraca bez niego do drzewa.

Chopak mia niepohamowan ochot powiedzie jej: Patrz, czego narobia! o maom przez ciebie nie zgin. Ale nie byo czasu na wymwki, gdy deszcz zmieni si w ulew i trzeba byo wraca jak najprdzej. Nel przemoka do nitki, cho Sta owin j we wasne ubranie.

We wntrzu drzewa kaza j zaraz Murzynce przebra  sam za odwiza naprzd w mskim pokoju Sab, ktrego poprzednio by przywiza z obawy, aby pobiegszy w jego lady nie poszy mu zwierzyny, nastpnie pocz przepatrywa raz jeszcze wszelkie ubrania i pakunki, w nadziei, e moe znajdzie jak zapomnian szczypt chininy.

Ale nie znalaz nic. Tylko na dnie soika, ktry da mu misjonarz w Chartumie, kryo si we wgbieniach troch biaego proszku, tak jednak mao, e starczy go mogo zaledwie na pobielenie koca palca. Postanowi wszelako nala do soika ukropu i da Nel do wypicia t pukank.

Po czym, gdy ulewa przesza i zawiecio znw soce, wyszed z drzewa, aby popatrzy na ryby, ktre przynis Kali. Murzyn zowi ich kilkanacie na wdki poczynione z cienkiego drutu. Po wikszej czci byy mae, ale znalazy si trzy na stop dugie, srebrno nakrapiane i zadziwiajco lekkie. Mea, ktra wychowana nad brzegami Nilu Niebieskiego znaa si na rybach, mwia, e s one dobre do jedzenia i e pod wieczr wyskakuj bardzo wysoko nad wod. Jako przy oprawianiu ich pokazao si, e s tak lekkie dlatego, i wewntrz maj ogromne powietrzne pcherze. Sta wzi jedn z takich baniek, dochodzc do wielkoci duego jabka, i ponis pokaza j Nel.

 Patrz  rzek  to siedzi w rybach. Z kilkunastu takich pcherzy mona by zrobi szyb w naszym oknie.

I pokaza grny otwr w drzewie.

Lecz pomylawszy potem przez chwil, doda:

 I jeszcze co wicej.

 Co takiego?  zapytaa rozciekawiona Nel.

 I latawce.

 Takie, jakie puszczae w Port-Saidzie? O, dobrze! zrb!

 Zrobi. Z pocitych, cieniutkich bambusw zbij ramki, a tych bon uyj zamiast papieru. To bdzie nawet lepsze od papieru, bo lejsze  i deszcz tego nie rozmoczy. Taki latawiec pjdzie ogromnie w gr, a przy silnym wietrze zaleci Bg wie dokd

Tu nagle uderzy si w czoo:

 Mam jedn myl.

 Jak?

 Zobaczysz. Jak sobie to jeszcze lepiej wyobra, to ci powiem. Teraz ten so tak ryczy, e nie mona si nawet rozmwi

Istotnie so z tsknoty za Nel, a moe za obojgiem dzieci, trbi tak, a cay wwz si trzs razem z pobliskimi drzewami.

 Trzeba mu si pokaza  rzeka Nel  to si uspokoi.

I poszli do wwozu. Ale Sta cakiem zajty sw myl pocz pgosem mwi:

 Nelly Rawlison i Stanisaw Tarkowski z Port-Saidu, uciekszy z Faszody od derwiszw, znajduj siꅔ

I zatrzymawszy si zapyta:

 Jak oznaczy gdzie?

 Co, Stasiu?

 Nic, nic. Ju wiem: Znajduj si o miesic drogi na wschd od Biaego Nilu  i prosz o prdk pomoc Gdy wiatr bdzie d na pnoc albo na wschd, puszcz takich latawcw dwadziecia, pidziesit, sto, a ty, Nel, pomoesz mi je klei.

 Latawce?

 Tak  i powiem ci tylko tyle, e mog nam one odda wiksz przysug ni dziesi soni.

Tymczasem doszli do krawdzi. I dopiero zaczo si przestpywanie olbrzyma z nogi na nog, kiwanie si, machanie uszami, gulgotanie i znw aosne trbienie, gdy Nel prbowaa si cho na chwil oddali. W kocu dziewczynka pocza tumaczy kochanemu soniowi, e nie moe cigle przy nim przesiadywa, bo przecie musi spa, je, pracowa i gospodarzy w Krakowie. Ale on uspokoi si dopiero wwczas, gdy zepchna mu widekami przygotowan przez Kalego ywno  a i to wieczorem zacz znw potrbywa.

Dzieci nazway go tego wieczora: King, gdy Nel zarczaa, e zanim dosta si do wwozu, by niezawodnie krlem wszystkich soni w Afryce.



ROZDZIA XXIX

W cigu kilku dni Nel spdzaa wszystkie chwile, w ktrych deszcz nie pada, u Kinga, ktry ju nie sprzeciwia si jej odejciu zrozumiawszy, e dziewczynka wraca po kilka razy dziennie. Kali, ktry w ogle ba si soni, patrzy na to z nadzwyczajnym zdumieniem, ale w kocu doszed do przekonania, e potne dobre Mzimu oczarowao olbrzyma, i pocz go take odwiedza. King zachowywa si wzgldem niego jak rwnie wzgldem Mei yczliwie, ale tylko jedna Nel robia z nim, co chciaa, tak e po tygodniu omielia si nawet przyprowadzi mu i Sab. Dla Stasia bya to wielka ulga, gdy mg z caym spokojem pozostawi Nel pod opiek, czyli jak si wyraa: pod trb sonia  i chodzi bez adnej obawy na polowanie, a nawet czasem zabiera z sob Kalego. By te teraz pewien, e zacne zwierz nie opucioby ich ju w adnym razie, i pocz si namyla, jak je z zamknicia uwolni.

A waciwie mwic, sposb wynalaz on ju dawno, ale wymagajcy takiej ofiary, e bi si z mylami, czy go uy, a nastpnie odkada to z dnia na dzie. Poniewa nie mia z kim o tym pomwi, postanowi wtajemniczy ostatecznie w swe zamiary Nel, chocia uwaa j za dziecko.

 Ska mona wysadzi prochem  rzek  ale na to trzeba bdzie popsu mnstwo adunkw, to jest powyciga z nich kule, wysypa proch i zrobi z niego jeden wielki nabj. Taki nabj wcisn w najgbsz szpar, jaka si w rodku znajdzie, nastpnie zatkam i podpal. Wwczas skaa rozpadnie si na kilka lub kilkanacie czci i Kinga mona bdzie wyprowadzi.

 Ale jeli bdzie wielki huk, to czy on si nie przelknie?

 To niech si przelknie!  odpowiedzia ywo Sta.  To mnie najmniej obchodzi. Z tob doprawdy nie warto powanie mwi.

Jednake mwi dalej, a raczej myla dalej gono:

 Ale jeeli uyj za mao adunkw, to skaa si nie rozpadnie i zmarnuj je na prno; jeeli w dostatecznej iloci, to nam ich niewiele zostanie. A gdyby ich zabrako przed kocem drogi, wwczas grozi nam po prostu mier. Bo z czyme bd polowa, czym ci broni w razie jakiego napadu? Wiesz przecie dobrze, e gdyby nie ta strzelba i nie te naboje, to zginlibymy od dawna albo z rk Gebhra, albo z godu. I szczcie to prawdziwe, e mamy konie, bo sami nie moglibymy unie ani rzeczy, ani adunkw.

Na to Nel podniosa palec do gry i ozwaa si z wielk pewnoci:

 Jak ja Kingowi powiem, to King poniesie wszystko.

 Jakie adunki poniesie, jeli ich mao co zostanie?

 Bdzie nas za to broni

 Ale nie bdzie przecie strzela ze swej trby do zwierzyny tak jak ja ze sztucera.

 To moemy je figi i te due dynie, co rosn na drzewach, a Kali naapie zawsze ryb.

 Pki zostaniemy nad rzek. Por ddyst trzeba tu przeczeka, gdy te cige ulewy napdziyby ci z pewnoci febry. Pamitaj jednak, e potem ruszamy w dalsz drog i moemy trafi na pustyni.

 Tak jak Sahara?  zapytaa z przestrachem Nel.

 Nie, tak jednak, na ktrej nie ma rzek ani drzew owocowych, a rosn niskie akacje i mimozy. Tam mona y tylko z tego, co si upoluje. King znajdzie tam traw, a ja antylopy, ale jeli nie bd mia czym do nich strzela, to King ich nie naapie.

I Sta mia rzeczywicie o co si troszczy, gdy obecnie, gdy so ju si oswoi i poprzyjani z nimi tak poczciwie, niepodobna byo go porzuci i skaza na mier godow; a uwolni go, to znaczyo pozbawi si wikszej czci amunicji i narazi samych siebie na nieuchronn zgub.

Wic Sta odkada robot z dnia na dzie, powtarzajc sobie co wieczr w duszy:

Moe jutro wynajd jaki inny sposb.

A tymczasem do tej troski przyczyy si inne. Naprzd Kalego straszliwie poksay w dole rzeki dzikie pszczoy, do ktrych doprowadzi go znany w Afryce niewielki szarozielony ptak, zwany pszczoowodem. Czarnemu chopakowi nie chciao si przez lenistwo podkurzy ich dostatecznie, wrci wic z miodem, ale skuty i spuchnity tak, e w godzin pniej straci przytomno. Dobre Mzimu wycigao z niego a do wieczora, przy pomocy Mei, da a potem okadao go ziemi, ktr Sta polewa wod. Jednake nad ranem zdawao si, e biedny Murzyn kona. Na szczcie starania i silny organizm przemogy niebezpieczestwo  zdrowie jednak odzyska dopiero po upywie dni dziesiciu.

Druga przygoda spotkaa konie. Sta, ktry podczas choroby Kalego musia je pta i prowadzi do wody, zauway, e poczy straszliwie chudn. Nie mona byo wytumaczy tego brakiem ywnoci, poniewa wskutek deszczw trawa wybujaa wysoko i wybornej paszy byo w brd. A jednak konie wprost niky. Po kilku dniach sier na nich poszerszeniaa, oczy im zgasy, a z nozdrzy pyn gsty luz. W kocu przestay je, a natomiast piy chciwie, jakby trawia je gorczka. Gdy Kali przyszed do zdrowia, byy to ju dwa kociotrupy. Ale on tylko spojrza na nie i od razu zrozumia, co si stao.

 Tse-tse!  rzek zwracajc si do Stasia.  One musz umrze.

Sta zrozumia take, albowiem jeszcze w Port-Saidzie sysza wielokrotnie o musze afrykaskiej, zwanej tse-tse, ktra jest tak straszliw plag niektrych okolic, e tam, gdzie ona mieszka stale, Murzyni nie posiadaj wcale byda, a tam gdzie wskutek pomylnych chwilowych warunkw rozmnoy si niespodzianie, bydo ginie. Ko, w lub osio, ukuty przez tse-tse, marnieje i zdycha w cigu dni kilkunastu, czasem w cigu dni kilku. Zwierzta miejscowe rozumiej te niebezpieczestwo, jakie im od niej zagraa, zdarza si bowiem, e cae stada wow, gdy przy wodopoju usysz jej brzczenie, wpadaj w szalon trwog i rozbiegaj si na wszystkie strony.

Stasiowe konie byy poksane; konie te, a wraz z nimi osa, Kali naciera teraz codziennie jak niesychanie wonn, podobn z zapachu do cebuli, rolin, ktr w dunglach wyszuka. Mwi, i wo jej odpdza tse-tse, ale pomimo tego zaradczego rodka konie chudy. Sta z trwog myla o tym, co bdzie, jeeli zwierzta padn? Jak zabra wwczas rzeczy, Nel, wojoki, namiot, adunki i naczynia? Byo tego jednak tyle, e chyba jeden King potrafiby to wszystko udwign. Ale eby uwolni Kinga, potrzeba byo powici przynajmniej dwie trzecie naboi.

Coraz wiksze troski zbieray si nad gow Stasia, na podobiestwo tych chmur, ktre nie przestaway poi dungli ddem. A na koniec przysza najwiksza klska, wobec ktrej zmalay wszystkie inne: febra!



ROZDZIA XXX

Pewnego dnia przy wieczerzy Nel podnisszy do ust kawaek wdzonego misa odsuna go nagle jakby ze wstrtem  i rzeka:

 Nie mog dzi je.

Sta, ktry poprzednio dowiedzia si od Kalego, gdzie s pszczoy, i podkurza je teraz codziennie, by rabowa im mid, by pewien, e maa zjada w cigu dnia za duo miodu, i dlatego nie zwrci uwagi na jej brak chci do jedzenia. Lecz ona po chwili wstaa i pocza chodzi spiesznie wedle ogniska, zataczajc coraz wiksze koa.

 A nie oddalaj si zanadto  woa na ni chopiec  bo jeszcze ci co porwie.

W rzeczywistoci nie obawia si jednak niczego, albowiem obecno sonia, ktr dzikie zwierzta czuy, i jego trbienie, ktre dochodzio do ich czujnych uszu, trzymay je w przyzwoitej odlegoci. Zapewniao to bezpieczestwo zarwno ludziom, jak i koniom, albowiem najstraszniejsi nawet w dungli drapienicy, jak lew, pantera i lampart, wol nie mie do czynienia ze soniem i nie zblia si zanadto do jego kw i trby.

Jednake gdy dziewczynka nie przestawaa kry coraz pospieszniej, Sta poszed za ni i zapyta:

 Hej, maa mo! czemu tak latasz koo ognia?

Pyta jeszcze wesoo, ale ju si zaniepokoi, a niepokj jego wzrs, gdy Nel odpowiedziaa:

 Nie wiem. Nie mog usiedzie na miejscu.

 Co ci jest?

 Tak mi jako nieswojo i tak dziwnie

A wtem opara mu nagle gwk na piersiach i jakby przyznajc si do winy, zawoaa pokornym, przetkanym zami gosem:

 Stasiu, ja chyba jestem chora.

 Nel!!

Po czym pooy jej do na czole, ktre byo suche i zarazem lodowate. Wic porwa j na rce i ponis ku ognisku.

 Zimno ci?  pyta po drodze.

 I zimno, i gorco, ale bardziej zimno

Jako zbki jej uderzay jedne o drugie, a ciaem wstrzsay cigle dreszcze. Sta nie mia ju najmniejszej wtpliwoci, e dostaa febry.

Kaza natychmiast Mei zaprowadzi j do drzewa, rozebra i pooy, a nastpnie okry j, czym mg, widzia by bowiem w Chartumie i Faszodzie, e ludzie chorzy na febr okrywali si owczymi skrami, aby si zapoci. Postanowi przesiedzie przy Nel ca noc i poi j gorc wod z miodem. Ale ona z pocztku nie chciaa pi. Przy wietle kaganka zawieszonego wewntrz drzewa Sta dostrzeg jej byszczce renice. Po chwili zacza si skary na gorco, a jednoczenie trzsa si pod wojokami i pod pledem. Rce jej i czoo byy wci zimne, ale gdyby Sta zna si cho cokolwiek na febrycznych przypadociach, byby pozna z jej nadzwyczaj niespokojnych ruchw, e musi mie straszliw gorczk. Ze strachem zauway, e gdy Mea wchodzia z gorc wod, dziewczynka patrzya na ni jakby z pewnym zdziwieniem, a nawet z obaw, i zdawaa si jej nie poznawa. Z nim jednak rozmawiaa przytomnie. Mwia mu, e nie moe lee, i prosia, eby pozwoli jej wsta i biega, to znw pytaa, czy si nie gniewa na ni za to, e chora, a gdy zapewnia j, e nie, przyciskaa rzsami zy, ktre napyway jej do oczu, i zarczaa, e jutro bdzie zupenie zdrowa.

Tego wieczora, a raczej tej nocy, so by jako dziwnie niespokojny i cigle rycza, co znw pobudzao Sab do szczekania. Sta zauway, e chor to drani, wic wyszed z drzewa, by ich uspokoi. Z Sab poszo mu atwo, ale soniowi trudniej byo nakaza cisz, wic wzi kilka melonw, by mu je rzuci i zatka mu trb przynajmniej na jaki czas. Wracajc spostrzeg przy wietle ognia Kalego, ktry z kawakiem wdzonego misa na ramieniu oddala si w kierunku biegu rzeki.

 Co ty tam robisz i dokd idziesz?  zapyta Murzyna.

A czarny chopak zatrzyma si i gdy Sta zbliy si ku niemu, rzek z tajemnicz twarz:

 Kali i pod inne drzewo pooy miso zemu Mzimu.

 Dlaczego?

 Dlatego, eby zy Mzimu nie zabi dobrego Mzimu.

Sta chcia na to co odpowiedzie, lecz nagle al chwyci go za piersi, wic zacisn tylko zby i odszed w milczeniu.

Gdy wrci do drzewa, Nel miaa oczy zamknite; rce jej lece na wojoku drgay wprawdzie mocno, ale zdawao si, e usypia. Sta siad przy niej i w obawie, by jej nie zbudzi, siedzia przez pewien czas bez ruchu. Mea siedzca z drugiej strony poprawiaa co chwila kawaki koci soniowej sterczce jej w uszach, by broni si tym sposobem od drzemki. Uczynio si cicho, tylko z dou rzeki od strony rozlewu dochodzio rzechotanie ab i smtne kumkanie ropuch.

Nagle Nel siada na posaniu.

 Stasiu!

 Jestem tu, Nel.

A ona dygocc jak li na wietrze, pocza szuka jego rki i powtarza spiesznie raz po raz:

 Boj si, boj si! daj mi rk!

 Nie bj si, jestem przy tobie.

I chwyci jej do, ktra tym razem bya rozpalona jak w ogniu; nie wiedzc za sam, co ma robi, j okrywa t biedn wychudzon rczk pocaunkami.

 Nie bj si, Nel, nie bj!

Po czym da jej si napi wody z miodem, ktra przez ten czas wystyga. Nel tym razem pia chciwie i przytrzymywaa mu rk z naczyniem, gdy prbowa odejmowa je od ust. Chodny napj zdawa si j uspokaja.

Nastao milczenie. Lecz po upywie p godziny Nel znw siada na posaniu, a w rozszerzonych jej oczach wida byo okropn trwog.

 Stasiu!

 Co ci jest, kochanie?

 Czemu  pytaa przerywanym gosem  Gebhr i Chamis chodz koo drzewa i zagldaj tu do mnie?

Stasiowi w jednej chwili wydao si, e oblazy go tysice mrwek.

 Co ty mwisz?  rzek.  Tu nikogo nie ma! To Kali chodzi koo drzewa.

Lecz ona patrzc w ciemny otwr zawoaa szczkajc zbami:

 I Beduini take! Dlaczego ty ich pozabija?

Sta otoczy j ramieniem i przytuli do siebie:

 Ty wiesz dlaczego! Nie patrz tam! nie myl o tym. To byo ju dawno.

 Dzi! dzi!

 Nie, Nel, dawno!

Jako i byo dawno, ale wrcio jak fala odbita od brzegu  i napenio znw przeraeniem myli chorego dziecka.

Wszelkie sowa uspokojenia okazyway si daremne. Oczy Nel rozszerzay si coraz bardziej. Serce bio tak gwatownie, i zdawao si, e pknie lada chwila. Potem zacza si rzuca jak ryba wyjta z wody i trwao to prawie do rana. Dopiero nad samym ranem siy jej wyczerpay si zupenie i gwka opada na posanie.

 Sabo mi! sabo!  powtrzya.  Stasiu, ja lec gdzie na d.

Po czym zamkna oczy.

Sta w pierwszej chwili przerazi si okropnie, myla bowiem, e umara. Ale to by tylko koniec pierwszego paroksyzmu tej strasznej afrykaskiej febry, zwanej zgubn, ktrej dwa ataki ludzie silni i zdrowi mog przetrzyma; trzeciego nie przetrzyma dotychczas nikt. Podrnicy opowiadali o tym czsto w Port-Saidzie, w domu pana Rawlisona, a jeszcze czciej wracajcy do Europy misjonarze katoliccy, ktrych pan Tarkowski gocinnie u siebie przyjmowa. Drugi atak przychodzi po kilku lub kilkunastu dniach, trzeci za jeli nie przyszed w cigu dwu tygodni, to nie by miertelny, gdy liczy si jako znw pierwszy w drugim nawrocie choroby. Sta wiedzia, e jedynym lekarstwem, jakie mogo przerwa lub pooddala od siebie ataki, byy due dawki chininy, ale nie mia ju jej ani atomu.

Na razie jednak widzc, e Nel oddycha, uspokoi si nieco  i pocz si za ni modli. A tymczasem soce wyskoczyo spoza ska wwozu i uczyni si dzie. So upomina si ju o niadanie, a od strony rozlewu, ktry tworzya rzeka, ozway si krzyki wodnego ptactwa. Chcc zabi par pentarek na ros dla Nel chopiec wzi strzelb rutwk i poszed wzdu rzeki ku kpie wysokich krzeww, na ktrych ptaki te sadowiy si zwykle na noc. Ale tak by niewyspany i myli jego tak byy zajte chorob dziewczynki, e cae stado pentarek przeszo tu koo niego truchcikiem, jedna za drug, dc do wodopoju, a on ich wcale nie spostrzeg. Stao si tak jeszcze i dlatego, e wci si modli. Myla o zabiciu Gebhra, Chamisa, Bedui-nw i podnoszc oczy w gr mwi ze cinitym przez zy gardem: Ja to dla Nel zrobiem, Panie Boe, dla Nel!  bo nie mogem jej inaczej uwolni, ale jeli to grzech, to mnie ukarz, a ona niech wyzdrowieje!

Po drodze spotka Kalego, ktry poszed zobaczy, czy zy Mzimu zjad ofiarowane mu wczoraj miso. Mody Murzyn kochajc ma bibi modli si take za ni, ale modli si w cakiem odmienny sposb. Mwi mianowicie zemu Mzimu, e jeli bibi wyzdrowieje, to on mu co dzie przyniesie kawaek misa, ale jeli umrze, to chocia si go boi i cho wie, e potem zginie, tak mu przedtem skr wyupi, e ze Mzimu na wieki go popamita. Nabra wszelako dobrej otuchy, gdy zoone wczoraj miso zniko. Mg wprawdzie porwa je jaki szakal, ale mg i Mzimu przybra na si posta szakala.

Kali zawiadomi o tym pomylnym wypadku Stasia, ten jednak popatrzy na niego, jakby go wcale nie rozumia, i poszed dalej. Minwszy kp krzakw, w ktrej pentarek nie znalaz, zbliy si do rzeki. Brzegi jej zaronite byy wysokimi drzewami, z ktrych zwieszay si na ksztat dugich poczoch gniazda remizw, licznych tych ptaszkw z czarnymi skrzydami, a take i gniazda os podobne do wielkich r, ale koloru szarej bibuy. W jednym miejscu rzeka tworzya szeroki na kilkadziesit krokw rozlew, poronity w czci papirusem. Na tym rozlewie roio si zawsze ptactwo wodne. Byy tam bociany, takie same jak nasze europejskie i bociany o wielkim, grubym dziobie zakoczonym hakiem, i czarne jak aksamit ptaki o nogach czerwonych jak krew  i flamingi, i ibisy, i biae z rowymi skrzydami warzchy majce dzioby podobne do yek  i urawie z koronami na gowach, i mnstwo kulikw, pstrych i szarych jak myszy, biegajcych szybko tam i na powrt, niby drobne duchy lene, na dugich, cienkich jak somki nkach.

Sta zabi dwie due kaczki piknej cynamonowej barwy i depcc po nieywych biaych motylach, ktrych tysice zacielay brzeg, rozejrza si naprzd dobrze, czy na mielinie nie ma krokodylw, po czym przeszed przez wod i podnis zdobycz. Strza rozproszy oczywicie ptactwo; pozostay tylko dwa stojce o kilkanacie krokw dalej i zadumane nad wod marabuty, podobne do dwch starcw o ysych, wcinitych midzy ramiona gowach. Te nie poruszyy si wcale. Chopiec popatrzy przez chwil na ich obrzydliwe worki misne zwieszajce si na piersiach, a nastpnie zauwaywszy, e osy zaczynaj coraz gciej kry koo niego, powrci do obozowiska.

Nel spaa jeszcze, wic i on oddawszy Mei kaczki rzuci si na wojok i zasn natychmiast kamiennym snem. Zbudzili si dopiero po poudniu  on wczeniej, Nel pniej. Dziewczynka czua si nieco silniejsza, a gdy gsty i mocny ros pokrzepi jeszcze jej siy, wstaa i wysza z drzewa chcc popatrzy na Kinga i na soce.

Ale teraz dopiero przy wietle dziennym mona byo dokadnie zobaczy, jakie ta jedna noc gorczki porobia w niej spustoszenia. Cer miaa t i przeroczyst, usta poczerniae, oczy podkrone i twarzyczk jakby postarza. Nawet renice jej wydaway si bledsze ni zwykle. Pokazao si take, i wbrew zapewnieniom, jakie dawaa Stasiowi, e czuje si do mocna  i mimo sporego kubka rosou, ktry zaraz po przebudzeniu si wypia, ledwie moga doj o wasnych siach do wwozu. Sta myla z rozpacz o drugim ataku i o tym, e nie posiada ani lekarstw, ani adnych rodkw, ktrymi mgby mu zapobiec.

A tymczasem deszcz zlewa ziemi po kilkanacie razy na dzie, powikszajc wilgo powietrza.



ROZDZIA XXXI

Poczy si cikie i pene lku dni oczekiwania. Drugi atak przyszed dopiero po tygodniu  i nie by tak silny jak pierwszy, ale Nel uczua si po nim jeszcze sabsz. Wychuda i zmizerniaa do tego stopnia, e nie bya to ju dziewczynka, ale cie dziewczynki. Pomyk jej ycia tli si tak sabo, e zdawao si, i do jest dmuchn, aby go zgasi. Sta zrozumia, e mier nie potrzebuje czeka na trzeci atak, by j zabra  i oczekiwa jej lada dzie, lada godzina.

Sam wychud i sczernia take, albowiem nieszczcie przechodzio jego siy i jego rozum. Wic patrzc na jej woskow twarzyczk mwi sobie codziennie: Na tome strzeg jej jak oka w gowie, eby tu j pochowa w dungli?  I nie rozumia wcale, dlaczego tak ma by. Chwilami znw wyrzuca sobie, e jeszcze nie do jej strzeg, e nie by dla niej do dobry, a wwczas taki al chwyta go za serce, e chciao mu si gry wasne palce. Byo niedoli po prostu za duo.

A Nel spaa teraz prawie cigle i by moe, e to utrzymywao j przy yciu. Sta budzi j jednak kilka razy na dzie, by j posili. Wwczas, ilekro deszcz nie pada, prosia go, aby wynosi j na powietrze, nie moga ju bowiem utrzyma si na wasnych nogach. Zdarzao si wszelako, i zasypiaa nawet na jego rku. Wiedziaa ju, e jest bardzo chora i e moe lada dzie umrze. W chwilach wikszego oywienia rozmawiaa o tym ze Stasiem, a zawsze z paczem, gdy baa si mierci.

 Ju ja nie wrc do tatusia  mwia pewnego razu  ale ty powiedz tatusiowi, e mi byo bardzo al  i pro go, eby tu do mnie przyjecha

 Wrcisz  odpowiedzia Sta.

I nie mg nic wicej powiedzie, gdy chciao mu si wy.

A Nel mwia dalej ledwie dosyszalnym, sennym gosem:

 I tatu przyjedzie, i ty kiedy przyjedziesz prawda?

Na t myl umiech rozjani jej wyndznia twarzyczk, po chwili jednak ozwaa si znowu, jeszcze ciszej:

 Ale mi tak al

To rzekszy opara mu gwk na ramieniu i pocza paka, on za przemg wasny bl, przytuli j do piersi i odpowiedzia ywo:

 Nel, ja bez ciebie nie wrc i i wcale nie wiem, co bym bez ciebie robi na wiecie.

Nastao milczenie, podczas ktrego Nel usna znowu. Sta odnis j do drzewa, ale zaledwie wyszed na zewntrz, gdy z wierzchoka cypla nadbieg Kali i machajc rkoma pocz woa z twarz wzburzon i przelk:

 Panie wielki! panie wielki!

 Czego chcesz?  zapyta Sta.

A Murzyn wycign rk i ukazujc na poudnie rzek:

 Dym!

Sta przysoni oczy doni i wytywszy wzrok we wskazanym kierunku ujrza rzeczywicie przy czerwonawym blasku nisko ju stojcego soca smug dymu wznoszc si daleko wrd dungli, midzy wierzchokami jeszcze dalszych, do wysokich dwch wzgrz.

Kali dra cay, albowiem zbyt dobrze pamita straszn niewol u derwiszw, by za pewien, e to ich obozowisko. Stasiowi te si wydao, i to nie moe by nikt inny jak Smain, i w pierwszej chwili zlk si take okropnie. Tego tylko brako! Obok miertelnej choroby Nel  derwisze! I znw niewola, i znw powrt do Faszody albo i do Chartumu, pod rk Mahdiego lub pod bat Abdullahiego. Jeli ich schwytaj, Nel umrze pierwszego dnia, on za zostanie niewolnikiem na reszt ycia. A gdyby nawet kiedy uciek, co mu po yciu, co mu po wolnoci bez Nel? Jakeby spojrza w oczy ojcu albo panu Rawlisonowi, gdyby derwisze porzucili j po mierci hienom, on za nie potrafiby nawet powiedzie, gdzie jest jej grb.

Takie myli przelatyway mu jak byskawice przez gow. Nagle uczu nieprzepart ch popatrzenia na Nel i skierowa si ku drzewu. Po drodze zapowiedzia Kalemu, by zgasi ogie i nie way si pali go w nocy, po czym wszed do wntrza.

Nel nie spaa i czua si lepiej. Zaraz te podzielia si t wiadomoci ze Stasiem. Saba lea przy niej i ogrzewa j swym ogromnym ciaem, a ona gaskaa go lekko po gowie, umiechajc si, gdy chwyta paszcz subtelne pyki prchna krcce si w smudze wietlanej, ktr tworzyy w drzewie ostatnie promienie zachodzcego soca. Bya widocznie lepszej myli, gdy po chwili zwrcia si z do ran mink do Stasia:

 A moe ja nie umr?

 Nie umrzesz z pewnoci  odpowiedzia Sta.  Skoro po drugim ataku czujesz si silniejsz, to trzeci wcale nie przyjdzie.

Ona za pocza mruga powiekami jakby si nad czym namylajc  i rzeka:

 Gdybym miaa taki gorzki proszek, co mi tak dobrze zrobi po tej nocy ze lwami  pamitasz? to ani troch nie mylaabym umiera, ani tyle!

I pokazaa na paluszku, jak mao byaby wwczas na mier gotowa.

 Ach!  ozwa si Sta  oddabym nie wiem co za dbo chininy.

I pomyla, e gdyby jej mia dosy, to by poczstowa Nel choby dwoma naraz proszkami, a potem owin j pledem, posadzi przed sob na koniu  i ruszy natychmiast w stron przeciwn tej, w ktrej byo obozowisko derwiszw.

Tymczasem soce zapado i dungla pogrya si nagle w ciemno.

Dziewczynka pogwarzya jeszcze z p godziny, po czym usna, a Sta rozmyla dalej o derwiszach i o chininie. Strapiona, ale nadzwyczaj zaradna jego gowa pocza pracowa i tworzy plany, jedne mielsze i zuchwalsze od drugich. Naprzd pocz si zastanawia nad tym, czy ten dym w poudniowej stronie pochodzi koniecznie z obozu Smaina. Mogli to wprawdzie by derwisze, ale mogli by i Arabowie znad brzegw oceanu, ktrzy czynili wielkie wyprawy w gb ldu po ko soniow i po niewolnikw. Ci nie mieli nic wsplnego z derwiszami, ktrzy psuli im handel. Mg to by take obz Abisyczykw albo jaka podgrska wioska murzyska, do ktrej apacze ludzi jeszcze nie dotarli. Czy nie naleao si o tym przekona?

Arabowie z Zanzibaru, z okolic Bagamojo, z Witu i z Mombassy, a w ogle z pobrzey oceanu, byli to ludzie, ktrzy ustawicznie stykali si z biaymi, wic kto wie, czy za wielk nagrod nie podjliby si odprowadzi ich obojga do ktrego z najbliszych portw. Sta wiedzia doskonale, e moe tak nagrod przyrzec i e jego przyrzeczeniu uwierz. Przysza mu te jeszcze inna myl, ktra poruszya go do gbi. Oto widzia, e w Chartumie wielu derwiszw, szczeglnie z Nubii, chorowao prawie na rwni z biaymi na febr  i ci leczyli si chinin, ktr rabowali Europejczykom albo jeli bya ukryta u renegatw Grekw lub Koptw, kupowali na wag zota. Ot mona byo si spodziewa, e Arabowie znad oceanu bd mieli j na pewno.

Pjd  mwi sobie Sta  pjd dla Nel.

I zastanawiajc si coraz usilniej nad pooeniem doszed w kocu do przekonania, e gdyby to nawet by oddzia Smaina, to i tak naleao i. Przypomnia sobie, e z powodu zupenego przerwania stosunkw midzy Egiptem a Sudanem Smain prawdopodobnie nic nie wie o ich porwaniu z Fajumu. Fatma nie moga si z nim porozumie, wic to porwanie byo tylko jej osobistym pomysem, wykonanym przy pomocy Chamisa, syna Chadigiego, oraz Idrysa, Gebhra i dwch Beduinw. Ot ludzie ci nic nie obchodzili Smaina z tej prostej przyczyny, e zna midzy nimi tylko jednego Chamisa, a o tamtych nigdy w yciu nie sysza. Obchodziy go tylko jego wasne dzieci i Fatma. Ale wanie moe zatskni ju za nimi i moe rad byby do nich wrci, zwaszcza jeeli uprzykrzya mu si ju suba u Mahdiego. Przy Mahdim nie zrobi widocznie wielkiego losu, skoro, zamiast przewodzi potnym wojskom lub rzdzi jakim obszernym krajem, musia apa niewolnikw a Bg wie gdzie za Faszod. Powiem mu tak:  myla Sta  jeli odprowadzisz nas do jakiego portu nad Oceanem Indyjskim i wrcisz z nami do Egiptu, rzd przebaczy ci wszystkie winy, poczysz si z Fatm i z dziemi, a prcz tego pan Rawlison uczyni ci bogatym; jeli nie, to dzieci i Fatmy nie zobaczysz ju nigdy w yciu.

I by pewien, e Smain namyli si dobrze, nim taki ukad odrzuci.

Oczywicie, nie byo to wszystko bezpieczne, mogo nawet pokaza si zgubne, ale mogo rwnie sta si desk ocalenia z tej toni afrykaskiej. Sta pocz si w kocu dziwi, dlaczego moliwo spotkania ze Smainem tak go na razie przerazia  i poniewa chodzio o spieszny ratunek dla Nel, postanowi pj jeszcze tej nocy.

atwiej to jednak byo powiedzie ni wykona. Co innego jest siedzie noc w dungli przy dobrym ogniu, za kolczast zerib, a co innego puci si wrd ciemnoci w wysokie trawy, w ktrych poluje o tej porze lew, pantera i lampart, nie mwic o hienach i szakalach. Chopiec przypomnia sobie jednak sowa modego Murzyna, wwczas gdy w uda si noc szuka Saby i wrciwszy z nim powiedzia: Kali si ba, ale pj. I powtrzy sobie to samo: Bd si ba, ale pjd.

Czeka jednak na wzejcie ksiyca, gdy noc bya nadzwyczaj ciemna, i dopiero gdy dungla posrebrzaa od jego blasku, zawoa Kalego i rzek:

 Kali, zabierz Sab do drzewa, zatkaj wejcie cierniem i pilnujcie mi z Me panienki jak oka w gowie, a ja pjd zobaczy, co to za ludzie s tam w tym obozowisku.

 Pan wielki wzi z sob Kalego i strzelb, ktra zabija ze zwierzta. Kali nie zosta!

 Zostaniesz!  rzek stanowczo Sta  i zakazuj ci i za mn.

Po czym zamilk na chwil, a nastpnie ozwa si guchym nieco gosem:

 Kali, jeste wierny i roztropny, wic ufam, e spenisz to, co ci powiem. Gdybym nie wrci, a panienka umara, to zostawisz j w drzewie, ale naokoo drzewa wzniesiesz wysok zerib, a na korze wytniesz taki oto wielki znak.

I wziwszy dwa bambusy zoy je w krzy.

Po czym tak mwi dalej:

 Jeli za bibi nie umrze, ale ja nie wrc, to bdziesz j czci i suy wiernie, a potem zaprowadzisz j do swego ludu i powiesz wojownikom Wa-hima, eby szli z ni cigle na wschd, a do Wielkiego Morza. Tam znajdziesz biaych ludzi, ktrzy wam dadz duo strzelb, prochu, paciorkw, drutu i tyle ptna, ile zdoacie unie. Zrozumiae?

A mody Murzyn rzuci si przed nim na kolana, obj jego nogi i pocz powtarza aonie:

 O bwana kubwa! wrci, wrci, wrci!

Stasia wzruszyo przywizanie czarnego chopaka, wic schyli si, pooy mu rk na gowie i rzek:

 Id do drzewa, Kali, i niech ci Bg bogosawi!

Zostawszy sam namyla si jeszcze przez chwil, czy nie wzi z sob osa. Byo to bezpieczniej, albowiem lwy w Afryce, zarwno jak tygrysy w Indiach, w razie spotkania czowieka jadcego na koniu lub ole rzucaj si zawsze na zwierz, nie na czowieka. Ale zada sobie pytanie, kto w takim razie bdzie nosi namiot Nel i na czym ona sama pojedzie? Po tej uwadze odrzuci natychmiast myl zabrania osa i puci si piechot w dungl.

Ksiyc wypyn ju wyej na niebo, byo przeto znacznie widniej. Jednake trudnoci rozpoczy si zaraz, jak tylko chopiec zanurzy si w trawy, ktre wyrosy ju tak wysoko, e i czowiek na koniu mg si w nich z atwoci ukry. Nawet w dzie nie byo w nich na krok nic wida, a c dopiero w nocy, kiedy ksiyc owieca tylko ich wierzchoki, a niej wszystko pogrone byo w gbokim cieniu. W takich warunkach atwo jest zmyli drog i chodzi w kko, zamiast posuwa si naprzd; Stasiowi dodawaa wszelako odwagi ta myl, e naprzd, obozowisko, ku ktremu szed, byo odlege od cypla co najwyej o trzy lub cztery mile angielskie, a po wtre, e dym ukaza si midzy wierzchokami dwch wyniosych pagrkw  zatem nie tracc z oczu pagrkw nie mona byo zbdzi. Ale trawy, mimozy i akacje przesaniay wszystko. Na szczcie co kilkadziesit krokw wznosiy si kopce termitw, wysokie niekiedy na kilkanacie stp. Sta ustawia ostronie strzelb pod kadym kopcem, potem wdrapywa si na jego szczyt  i dojrzawszy wzgrza rysujce si czarno na tle nieba, zazi i szed dalej.

Strach go tylko bra na myl, co bdzie, jeli chmury zasoni ksiyc i niebo, albowiem wwczas znalazby si jak w podziemiu. Ale nie byo to jedyne niebezpieczestwo. Dungla w nocy, gdy wrd ciszy sycha kady odgos, kady krok i niemal szelest, jaki robi owady ace po trawach, jest wprost przeraajca. Unosi si nad ni lk i zgroza. Sta musia zwaa na wszystko, nasuchiwa, czuwa, rozglda si na wszystkie strony, mie gow jak na rubkach, a strzelb gotow w kadej sekundzie do strzau. Co chwila wydawao mu si, e co si zblia, skrada, przyczaja. Niekiedy znowu sysza poruszajce si trawy i nagy ttent uciekajcych zwierzt. Domyla si wwczas, e sposzy antylopy, ktre mimo rozstawionych stray pi czujnie, wiedzc, e niejeden straszny powy myliwiec poluje w ciemnociach o tej porze. Ale oto co wielkiego czerni si pod parasolowat akacj. Moe to skaa, a moe nosoroec lub baw, ktry zwietrzywszy czowieka ocknie si z drzemki i rzuci si natychmiast do ataku. Tam znw za czarnym krzem wida dwa byszczce punkty. Hej! strzelba do twarzy. To lew! Nie! Prny alarm! To latarniki, bo jedno wiateko wznosi si w gr i leci nad trawami jak spadajca ukonie gwiazda. Sta wazi na termitiery nie zawsze dlatego, by przekona si, czy idzie w dobrym kierunku, ale i dlatego, by obetrze spocone zimnym potem czoo, odetchn i poczeka, a mu si uspokoi bijce zbyt popiesznie serce. By przy tym tak ju zmczony, e ledwie trzyma si na nogach.

Lecz szed naprzd w tej myli, e tak trzeba dla uratowania Nel. Po dwch godzinach wydosta si na grunt gsto usiany kamieniami, gdzie trawy byy nisze i byo znacznie widniej. Dwa wyniose wzgrza rysoway si rwnie daleko jak przedtem; natomiast bliej bieg poprzecznie zrb skalny, za ktrym wznosi si drugi, wyszy, oba za otaczay widocznie jak dolin albo wwz podobny do tego, w ktrym zamknity by King.

Nagle, o jakie trzysta lub czterysta krokw na prawo, spostrzeg na cianie skalnej rowy odblask pomienia.

I stan. Serce bio mu znw tak, e nieledwie sysza je wrd ciszy nocnej. Kogo tam zobaczy na dole? Arabw ze wschodnich wybrzey? Derwiszw Smaina czy te dzikich Murzynw, ktrzy opuciwszy rodzinne wioski chroni si przed derwiszami w niedostpne grskie komysze? Czy znajdzie mier albo niewol, czy te ratunek dla Nel?

Trzeba si byo o tym przekona. Cofa si ju nie mg i nie chcia. Po chwili pocz si skrada w kierunku ognia, idc jak najciszej i tamujc dech w piersiach. Uszedszy tak okoo stu krokw, usysza niespodzianie od strony dungli parskanie koni  i zatrzyma si znowu. Przy wietle ksiyca naliczy ich pi. Jak na derwiszw byo to mao, ale przypuszcza, e reszta ukryta jest moe w wysokich trawach. Dziwio go tylko to, e nie ma przy nich adnych stray, e te strae nie pal na grze ogni dla odstraszenia dzikich zwierzt. Ale dzikowa Bogu, e tak byo, gdy mg posuwa si dalej niedostrzeony.

Blask na skaach czyni si coraz wyraniejszy. Zanim upyn kwadrans, Sta znalaz si w miejscu, w ktrym przeciwlega skaa bya najmocniej owiecona, co wskazywao, e u jej stp musi si pali ogie.

Wwczas czogajc si dopezn z wolna do krawdzi i spojrza w d.

Pierwszym przedmiotem, ktry uderzy jego oczy, by wielki namiot; przed namiotem stao polowe pcienne ko, a na nim lea czowiek przybrany w biay ubir europejski.

May, moe dwunastoletni Murzynek dokada suchego paliwa do ognia, ktry owieca cian skaln i szeregi Murzynw pice pod ni z obu stron namiotu.

Sta w jednej chwili zsun si z pochyoci na dno wwozu.



ROZDZIA XXXII

Przez jaki czas ze zmczenia i wzruszenia nie mg ani sowa przemwi i sta dyszc ciko przed lecym na ku czowiekiem, ktry milcza take i patrzy na niego ze zdumieniem graniczcym niemal z nieprzytomnoci.

Wreszcie zawoa:

 Nasibu, jeste?

 Jestem, panie  odpowiedzia may Murzynek.

 Czy widzisz kogo i czy kto stoi przede mn?

Lecz zanim malec zdoa odpowiedzie, Sta odzyska mow:

 Panie  rzek  nazywam si Stanisaw Tarkowski. Ucieklimy z ma miss Rawlison z niewoli derwiszw i ukrywamy si w dungli. Ale Nel jest ciko chora, wic bagam ci dla niej o pomoc.

Nieznajomy patrzy jeszcze przez chwil, mrugajc oczyma, po czym przetar rk czoo.

 Sysz, nie tylko widz  ozwa si sam do siebie.  To nie zudzenie! Co? pomoc? Ja sam potrzebuj pomocy. Jestem ranny.

Nagle jednak otrzsn si jakby z sennych przywidze lub odrtwienia, spojrza przytomniej i z byskiem radoci w oczach rzek:

 Biay chopiec! Jeszcze widz biaego! Witam ci, ktokolwiek jeste. Mwie o jakiej chorobie? Czego ode mnie dasz?

Sta powtrzy, e t chor jest Nel, crka pana Rawlisona, jednego z dyrektorw Kanau, e miaa ju dwa ataki febry i e musi umrze, jeli nie bdzie mia chininy, by zapobiec trzeciemu.

 Dwa ataki  to le!  odpowiedzia nieznajomy.  Ale chininy mog ci da, ile chcesz. Mam jej kilka soikw, ktre nie przydadz mi si ju na nic.

Tak mwic kaza maemu Nasibu poda sobie due blaszane pudo, ktre byo widocznie apteczk podrn, wydoby z niego dwa spore soiki napenione biaym proszkiem i wrczy je Stasiowi.

 Oto poowa tego, co mam. Wystarczy to choby na rok

Sta mia ochot krzycze po prostu z radoci, wic pocz mu dzikowa z takim uniesieniem, jakby mu o wasne ycie chodzio.

A nieznajomy skin kilkakrotnie gow i rzek:

 Dobrze, dobrze. Nazywam si Linde, jestem Szwajcar z Zurychu Dwa dni temu miaem wypadek: rani mnie ciko dzik ndiri.

Nastpnie zwrci si do czarnego malca:

 Nasibu, na mi fajk.

Po czym do Stasia:

 W nocy mam zawsze wiksz gorczk i troch mi si troi w gowie. Ale fajka rozjania mi myli. Wszak mwie, e ucieklicie z niewoli derwiszw i ukrywacie si w dungli? Czy tak?

 Tak, panie, mwiem.

 I co zamierzacie czyni?

 Uciec do Abisynii.

 Wpadniecie w rce mahdystw, ktrych oddziay wcz si po caym pograniczu.

 Nie moemy jednak przedsiwzi nic innego.

 Ach! jeszcze przed miesicem ja mgbym by wam da pomoc. Ala teraz jestem sam, tylko na asce boej i tego czarnego chopca.

Sta spojrza na niego ze zdziwieniem.

 A ten obz?

 To obz mierci.

 A ci Murzyni?

 Ci Murzyni pi i nie rozbudz si wicej.

 Nie rozumiem

 Chorzy s na piczk. To s ludzie znad Wielkich Jezior, gdzie ta straszna choroba panuje cigle  i zapadli na ni wszyscy, prcz tych, ktrzy przedtem pomarli na osp. Zosta mi tylko ten jeden chopak

Stasia uderzyo teraz dopiero to, e w chwili, w ktrej zsun si by do wwozu, aden Murzyn nie poruszy si, nie drgn nawet  i e w czasie caej rozmowy spali wszyscy: jedni z gowami opartymi o ska, drudzy z pospuszczanymi na piersi.

 pi i nie rozbudz si ju?  zapyta, jakby jeszcze nie zdajc sobie sprawy z tego, co usysza.

A Linde rzek:

 Ach, to trupiarnia ta Afryka!

Lecz dalsze sowa przerwa mu tupot koni, ktre przestraszywszy si czego w dungli, poprzyskakiway na swych sptanych nogach do krawdzi doliny, chcc by bliej ludzi i wiata.

 To nic, to konie!  ozwa si znw Szwajcar.  Zabraem je mahdystom, ktrych pobiem kilka tygodni temu. Byo ich ze trzystu, a moe i wicej. Ale oni mieli przewanie dzidy, a moi ludzie remingtony, ktre tam stoj oto pod cian bez adnego ju poytku. Jeli ci brak broni albo nabojw, to bierz, ile chcesz. We take i konia: prdzej na nim wrcisz do twojej chorej. Ile ona ma lat?

 Osiem  odpowiedzia Sta.

 Wic to jeszcze dziecko Nieche Nasibu da ci dla niej herbaty, ryu, kawy i wina Bierz, co chcesz z zapasw, a jutro przyjedaj po nowe.

 Wrc z pewnoci, eby panu raz jeszcze podzikowa z caego serca i pomc mu, w czym potrafi.

A Linde rzek:

 Dobrze cho popatrze na europejsk twarz. Jeli przyjedziesz wczeniej, to bd przytomniejszy. Teraz gorczka znowu mnie chwyta, bo ci widz podwjnie. Czy was dwch stoi nade mn? Nie! Wiem, e jeste jeden i e to tylko gorczka Ach, ta Afryka!

I przymkn oczy.

W kwadrans pniej Sta wyruszy z powrotem z tego dziwnego obozu snu i mierci, ale tym razem konno. Noc jeszcze bya gboka, ale on ju nie zwaa na adne niebezpieczestwa, z ktrymi mg si spotka w wysokich trawach. Trzyma si jednak bliej rzeki przypuszczajc, e oba wwozy musz na ni wychodzi. Wraca byo zreszt znacznie atwiej, gdy w ciszy nocnej dochodzi z daleka szum wodospadu, a przy tym oboki rozproszyy si na zachodniej stronie nieba i prcz ksiyca wiecio mocno wiato zodiakalne. Chopiec ku konia w boki kocami szerokich arabskich strzemion i lecia troch jak na zamanie karku mwic sobie w duszy: Co mi tam lwy i pantery!  ja mam chinin dla mojej maej! I co chwila dotyka rk soikw, jakby chcc si upewni, e je naprawd posiada i e to wszystko nie byo snem. Rozmaite myli i obrazy przesuway mu si przez gow. Widzia rannego Szwajcara, dla ktrego czu ogromn wdziczno i nad ktrym litowa si tym serdeczniej, e w czasie rozmowy bra go z pocztku za wariata: widzia maego Nasibu z okrg jak kula czaszk i szeregi picych pagazich, i lufy opartych o skay remingtonw, poyskujce w ogniu. By prawie pewien, e ta bitwa, o ktrej wspomina Linde, bya z oddziaem Smaina  i dziwnie wydao mu si pomyle, e moe i Smain poleg.

Te widzenia mieszay mu si z nieustajc myl o Nel. Wyobraa sobie, jak ona si zdziwi zobaczywszy jutro cay soik chininy i e go chyba wemie za cudotwrc. Ach  mwi sobie  gdybym by stchrzy i nie poszed przekona si, skd pochodzi ten dym, nie darowabym sobie tego przez cae ycie.

Po upywie niespena godziny szum wodospadu sta si zupenie wyrany, a z rzechotania ab Sta domyli si, e ju jest blisko szczerku, na ktrym strzela poprzednio wodne ptactwo. Przy blasku ksiyca rozpozna nawet z dala stojce nad nim drzewa. Teraz naleao zachowa wicej czujnoci, rozlew w bowiem tworzy zarazem wodopj, do ktrego wszelki zwierz okoliczny musia koniecznie przychodzi, gdy gdzie indziej brzegi rzeki byy strome i mao dostpne. Ale byo ju pno i drapienicy poukrywali si widocznie po nocnych owach w skalistych jaskiniach. Ko chrapa troch, wietrzc niedawne lady lww czy te panter, jednake Sta przejecha szczliwie i w chwil pniej ujrza na wysokim cyplu czarn wielk sylwetk Krakowa. Pierwszy raz w Afryce mia takie uczucie, jakby przyjecha do domu.

Liczy, e zastanie wszystkich picych, ale liczy bez Saby, ktry pocz szczeka tak, e mgby pobudzi nawet umarych. Kali znalaz si take w jednej chwili przed drzewem i zawoa:

 Bwana kubwa na koniu!

W gosie jego byo jednak wicej radoci ni zdziwienia, gdy tak wierzy w potg Stasia, e gdyby w by nawet stworzy konia, czarny chopak jeszcze nie byby bardzo zdziwiony.

Ale poniewa rado objawia si u Murzynw miechem, wic j bi si domi po biodrach i mia si jak szalony.

 Sptaj tego konia  rzek Sta  zdejmij z niego zapasy, napal ognia i zagotuj wody.

Po czym wszed do drzewa. Nel rozbudzia si take i pocza go woa. Sta odchyliwszy pcienn cian ujrza przy wietle kaganka jej blad twarz i biae chude rczki lece na pledzie, ktrym bya przykryta.

 Jak si czujesz, maa?  spyta wesoo.

 Dobrze, i spaam mocno, pki mnie nie rozbudzi Saba. Ale czemu ty nie pisz?

 Bom wyjeda.

 Dokd?

 Do apteki.

 Do apteki?

 Tak, po chinin.

Dziewczynce nie smakoway wprawdzie mocno proszki chininy, ktre braa poprzednio, ale poniewa uwaaa j za niezawodne lekarstwo na wszystkie choroby na wiecie, wic westchna i rzeka:

 Ja wiem, e ty ju nie masz chininy.

Sta podnis ku kagankowi jeden ze soikw i zapyta z dum i radoci:

 A to co?

Nel nie chciaa oczom wierzy, on za mwi popiesznie, cay rozpromieniony:

 Bdziesz teraz zdrowa! Zaraz spor doz owin w skr wieej figi i musisz to pokn, a czym zapijesz, to si pokae. Czego tak patrzysz na mnie jak na zielonego kota? Tak! mam i drugi soik. Dostaem oba od biaego czowieka, ktrego obz ley std o cztery mile. Od niego wracam. Nazywa si Linde i jest ranny; jednake da mi duo dobrych rzeczy. Wrciem na koniu, ale do niego szedem piechot. Mylisz, e to przyjemnie i w nocy przez dungl? Brr! Drugi raz za nic bym nie poszed, chyba eby znw chodzio o chinin!

Tak mwic opuci zdumion dziewczynk, sam za uda si do mskiego przedziau, wybra z zapasu fig najmniejsz, wydry j i nasypa w rodek chininy, uwaajc, by doza nie bya wiksza od tych proszkw, ktre dosta w Chartumie. Potem wyszed z drzewa, zasypa herbaty do naczynia z wod i wrci z lekarstwem do Nel.

A ona rozmylaa przez ten czas o wszystkim, co si stao. Bya ogromnie ciekawa, co to za czowiek ten biay? skd si Sta o nim dowiedzia? czy on do nich przyjdzie i czy bd podrowali dalej razem? Nie wtpia teraz, e skoro Sta dosta chininy, to ona wyzdrowieje. Ale ten Sta poszed sobie w nocy przez dungl, jak gdyby nic! Nel, pomimo caego podziwu dla niego, uwaaa dotychczas, nie zastanawiajc si zreszt nad tym dugo, e wszystko, co on dla niej robi, to rozumie si samo przez si, albowiem jest to prosta rzecz, e starszy chopiec opiekuje si modsz dziewczynk. Jednake teraz przyszo jej do gwki, e bez jego opieki byaby dawno zgina, e on o ni dba ogromnie, e dogadza jej i broni tak, jak aden inny chopiec w jego wieku i nie chciaby, i nie umia  wic wielka wdziczno wezbraa w jej maym sercu.

Tote gdy Sta wszed znowu i pochyli si nad ni z lekarstwem, zarzucia mu swe cienkie ramionka na szyj i uciskaa go serdecznie:

 Stasiu, ty jeste dla mnie bardzo dobry.

On za odpowiedzia:

 A dla kog mam by dobry? A to doskonae! We oto lekarstwo!

Jednake rad by bardzo, gdy oczy byszczay mu z zadowolenia, i z wielk znw radoci i dum zawoa zwrciwszy si do otworu:

 Mea! a teraz podaj bibi herbat!



ROZDZIA XXXIII

Sta wybra si do Lindego dopiero nastpnego dnia w poudnie, musia bowiem odespa noc poprzedni. Po drodze, w przewidywaniu, e chory moe potrzebowa wieego misa, zabi dwie pentarki, ktre te istotnie zostay przyjte z wdzicznoci. Linde by mocno osabiony, ale zupenie przytomny. Zaraz po powitaniu zapyta o Nel, po czym przestrzeg Stasia, eby nie uwaa chininy za zupenie stanowczy rodek przeciw febrze i eby strzeg maej od soca, od przemoczenia, od przebywania w nocy w miejscach niskich i wilgotnych i wreszcie od zej wody. Nastpnie Sta opowiedzia mu na danie histori wasn i Nel, od pocztku a do przybycia do Chartumu i odwiedzin u Mahdiego, a potem od Faszody do uwolnienia si z rk Gebhra i dalszej wdrwki. Szwajcar przypatrywa mu si w czasie opowiadania ze wzrastajc ciekawoci, czsto z wyranym podziwem, a gdy historia dobiega wreszcie koca, zapali fajk, obejrza raz jeszcze Stasia od stp do gowy  i rzek jakby w zamyleniu:

 Jeli w waszym kraju jest duo podobnych do ciebie chopcw, to nieprdko dadz sobie z wami rad.

A po chwili milczenia tak mwi dalej:

 Najlepszym dowodem prawdy sw twoich jest to, e tu jeste i e przede mn stoisz. I wiesz, co ci powiem: pooenie wasze jest straszne, droga w ktrkolwiek stron rwnie straszna, kto wie jednak, czy taki chopak jak ty nie wyratuje z tej toni i siebie, i tamtego dziecka

 Byle Nel bya zdrowa, to ja zrobi, co bd mg  zawoa Sta.

 Ale i siebie oszczdzaj, albowiem zadanie, ktre masz przed sob jest nad siy nawet dorosego czowieka. Czy ty zdajesz sobie z tego spraw, gdzie si obecnie znajdujecie?

 Nie. Pamitam, e po wyjciu z Faszody przeszlimy przy duej osadzie, zwanej Deng, jak rzeczk.

 Sobbat  przerwa Linde.

 W Dengu byo sporo derwiszw i Murzynw. Ale za Sobbatem weszlimy w kraj dungli i szlimy cae tygodnie, a dotarlimy do tego wwozu, w ktrym pan wie, co si stao

 Wiem. Nastpnie pucilicie si tym wwozem dalej, a do rzeki. Ot posuchaj mnie: pokazuje si, e po przejciu Sobbatu z Sudanczykami skrcilicie na poudniowy wschd, ale wicej na poudnie. Jestecie obecnie w okolicy nie znanej podrnikom i geografom. Ta rzeka, nad ktr si znajdujemy, dy na pnocny zachd i wpada prawdopodobnie do Nilu. Mwi prawdopodobnie, bo sam dobrze nie wiem i przekona si o tym ju nie mog, chocia skrciem od gr Karamojo dla zbadania jej rde. Od jecw-derwiszw syszaem po bitwie, e zowie si Ogeloguen, ale i oni nie byli pewni, gdy w te okolice zapuszczaj si tylko po niewolnikw. Zajmuje te w ogle mao zamieszkane strony plemi Szylluk, ale obecnie kraj jest pusty, gdy ludno czci wymara na osp, czci wymietli j mahdyci, a czci ucieka ku grom Karamojo. W Afryce nieraz si to zdarza, e kraj dzi gsto osiady  jutro staje si pustkowiem. Wedle moich obrachowa jestecie mniej wicej o trzysta kilometrw od Lado. Moglibycie ucieka na poudnie do Emina, ale poniewa Emin sam jest prawdopodobnie oblony przez derwiszw, wic nie ma o czym mwi

 A do Abisynii?  zapyta Sta.

 Take okoo trzystu kilometrw. Pamita wszelako naley, e Mahdi wojuje z caym wiatem, a wic i z Abisyni. Wiem to rwnie od jecw, e na zachodniej i poudniowej granicy krc si wiksze lub mniejsze hordy derwiszw, wic atwo moglibycie wpa w ich rce. Abisynia jest wprawdzie pastwem chrzecijaskim, ale poudniowe, dzikie plemiona s albo pogaskie, albo wyznaj islam  i z tego powodu sprzyjaj po cichu Mahdiemu Nie, tamtdy nie przejdziecie.

 Wic co ja mam pocz i dokd i z Nel?  zapyta Sta.

 Mwiem, e pooenie jest cikie  rzek Linde.

To rzekszy zaoy obie rce na gow i dugi czas lea w milczeniu.

 Do oceanu  ozwa si wreszcie  bdzie std przeszo dziewiset kilometrw przez gry, przez dzikie ludy, a nawet przez pustyni, bo tam s podobno cae okolice, w ktrych brak wody. Ale kraj naley nominalnie do Anglii. Mona trafi na transporty koci soniowej do Kismaja, do Lamu i do Mombassy  moe na wyprawy misyjne Zrozumiawszy, e z powodu derwiszw nie zdoam zbada biegu tej rzeki, poniewa skrca ona do Nilu, chciaem i ja i na wschd, do oceanu

 To wracajmy razem!  zawoa Sta.

 Ja ju nie wrc. Ndiri potarga mi tak muskuy i yy, e musi przyj zakaenie krwi. Tylko chirurg mgby mnie uratowa, gdyby mi odj nog. Teraz wszystko ju zakrzepo i odrtwiao, ale pierwszego dnia gryzem rce z blu

 Pan wyzdrowieje z pewnoci.

 Nie, mj dzielny chopcze, ja umr z pewnoci, a ty mnie przykryjesz dobrze kamieniami, eby hieny nie mogy mnie wygrzeba. Umaremu to moe wszystko jedno, ale za ycia niemio o tym myle Ciko umiera tak daleko od swoich

Tu oczy zaszy mu jakby mg  po czym tak mwi dalej:

 Ale ja ju rozprawiem si z t myl, wic mwmy o was, nie o mnie. Dam ci jedn rad: pozostaje wam tylko droga na wschd, do oceanu. Ale wypocznijcie przed t drog i nabierzcie si. Inaczej twoja maa towarzyszka zamrze ci w cigu kilku tygodni. Odcie podr do koca pory ddystej i nawet na duej. Pierwsze miesice letnie, gdy deszcz przestanie pada, a woda pokrywa jeszcze bota, s najzdrowsze. Tu gdzie jestemy, to ju wyyna, leca na siedemset metrw nad poziomem. Na wysokoci tysica trzystu metrw febry ju nie istniej, a przyniesione z miejsc niszych maj przebieg daleko sabszy. Zabierz ma Angielk i idcie w gry

Mwienie mczyo go widocznie bardzo, wic znw przerwa i przez jaki czas opdza si niecierpliwie od wielkich, bkitnych much, takich samych, jakie Sta widzia na popieliskach Faszody.

Po czym tak mwi dalej:

 Uwaaj pilnie, co ci powiem. O dzie drogi std na poudnie wznosi si osobna gra, nie wysza nad osiemset metrw. Wyglda tak jak rondel przewrcony dnem do gry. Boki ma zupenie strome i jedyny do niej dostp stanowi skalisty grzbiet tak wski, e w niektrych miejscach zaledwie dwa konie mog i obok siebie. Na paskim jej szczycie, rozlegym na kilometr albo wicej, bya wioska murzyska, ale mahdyci ludno wycili i zabrali. By moe, e uczyni to ten Smain, ktregom rozbi, lecz ktremu niewolnikw nie odebraem, gdy wysa ich ju poprzednio pod dobr eskort nad Nil. Osidcie na tej grze. Jest tam rdo doskonaej wody, kilka pl manioku i mnstwo bananw. W chatach znajdziecie duo ludzkich koci, ale zarazy od trupw si nie bj, poniewa po derwiszach byy tam mrwki, ktre i nas stamtd wypary. Zreszt ani ywego ducha! Zostacie w tej wiosce miesic lub dwa. Na tej wysokoci febry nie ma. Noce bywaj chodne. Tam twoja maa odzyska zdrowie, ty za nabdziesz nowych si.

 A potem co uczyni i dokd i?

 Potem bdzie, co Bg da. Postaracie si albo przedrze do Abisynii w miejscowociach pooonych dalej, ni dochodz derwisze, albo pjdziecie na wschd. Syszaem, e Arabowie z wybrzey docieraj a do jakiego jeziora w poszukiwaniu koci soniowej, ktr nabywaj od szczepw Samburu i Wa-hima.

 Wa-hima? Kali pochodzi ze szczepu Wa-hima.

I Sta pocz opowiada Lindemu, w jaki sposb odziedziczy Kalego po mierci Gebhra, oraz e Kali mwi mu, i jest synem naczelnika wszystkich Wa-himw.

Lecz Linde przyj t wiadomo obojtniej, ni Sta si spodziewa.

 Tym lepiej  rzek  gdy moe by wam pomocnym. Bywaj midzy czarnymi poczciwe dusze, cho w ogle na ich wdziczno liczy nie mona: to s dzieci, ktre zapominaj o tym, co byo wczoraj.

 Kali nie zapomni, em go wybawi z rk Gebhra, jestem tego pewny.

 Moe  rzek Linde i ukazujc na Nasibu doda:  To take dobre dziecko. Przygarnij go po mojej mierci.

 Niech pan nie mwi i nie myli o mierci.

 Mj drogi  odpowiedzia Szwajcar  ja jej sobie ycz, byle przysza bez wielkiej mki. Pomyl, e jestem teraz zupenie bezbronny i gdyby ktry z tych mahdystw, ktrych rozbiem, zabka si przypadkiem do tego parowu, mgby mnie sam jeden zarn jak owc.

Tu pokaza na picych Murzynw:

 Tamci si ju nie rozbudz, a raczej le mwi: kady z nich budzi si na krtko przed mierci i w obkaniu ucieka w dungl, z ktrej ju nie wraca Z dwustu ludzi pozostao mi szedziesiciu. Wielu ucieko, wielu umaro na osp, a niektrzy posnli w innych parowach.

Sta z litoci i przeraeniem pocz przypatrywa si picym. Ciaa ich byy barwy popielatej, co u Murzynw oznacza blado. Jedni mieli oczy zamknite, drudzy na wp otwarte, ale i ci spali gboko, gdy renice ich byy nieczue na wiato. Niektrym popuchy kolana. Wszyscy byli przeraliwie chudzi, tak e przez skr mona im byo policzy ebra. Rce ich i nogi dray nieustannie bardzo szybko. Owe bkitne wielkie muchy obsiady im gsto oczy i wargi.

 Czy nie ma dla nich ratunku?  zapyta Sta.

 Nie ma. Nad Wiktoria-Nianza choroba ta wyludnia cae wsie. Czasem sroy si bardziej, czasem mniej. Najczciej zapadaj na ni ludzie z wiosek pooonych w pobrzenych zarolach.

Soce przeszo ju na zachodni stron nieba, ale jeszcze przed wieczorem Linde opowiedzia Stasiowi swoje dzieje. By on synem kupca z Zurychu. Rodzina jego pochodzia z Karlsruhe, ale od 1848 roku przeniosa si do Szwajcarii. Ojciec jego zrobi wielki majtek na handlu jedwabiem. Ksztaci syna na inyniera, ale modemu Henrykowi umiechay si od wczesnych lat podre. Po ukoczeniu politechniki, odziedziczywszy ca fortun ojcowsk, przedsiwzi pierwsz podr do Egiptu. Byy to czasy jeszcze przed Mahdim, wic dotar a do Chartumu i polowa z Dangalami w Sudanie. Potem powici si geografii Afryki i sta si tak biegym jej znawc, e wiele towarzystw geograficznych zaliczyo go w poczet swych czonkw. T ostatni podr, ktra miaa skoczy si dla niego tak fatalnie, rozpocz z Zanzibaru. Dotar do wielkich Jezior i zamierza przedrze si wzdu nie znanych dotychczas gr Karamojo do Abisynii, a stamtd do wybrzey oceanu. Ale Zanzibaryci nie chcieli i dalej. Na szczcie lub na nieszczcie bya wwczas wojna midzy krlem Ugandy a Unioro. Linde odda znaczne usugi krlowi Ugandy, ktry w zamian za nie darowa mu przeszo dwustu pagazich. Uatwio to cakowicie podr i zwiedzanie gr Karamojo, ale nastpnie ospa objawia si w szeregach, a po niej przysza straszna choroba piczki  i ostateczna ruina karawany.

Linde posiada znaczne zapasy wszelkiego rodzaju konserw, ale w obawie szkorbutu polowa codziennie dla zdobycia wieego misa. By on wybornym strzelcem, lecz nie do ostronym myliwym. I stao si, e gdy przed kilku dniami zbliy si lekkomylnie do powalonego dzika ndiri, zwierz zerwa si i poszarpa mu okropnie nog, a nastpnie podepta krzy. Zdarzyo si to tu koo obozu i w oczach Nasibu, ktry podarszy wasn koszul i uczyniwszy z niej banda zdoa zatamowa upyw krwi i odprowadzi rannego do namiotu. W nodze jednak od wewntrznego wylewu krwi potworzyy si skrzepy i choremu grozia gangrena.

Sta chcia go koniecznie opatrywa i owiadczy, e albo bdzie przyjeda codziennie, albo by nie zostawia Nel tylko pod opiek dwojga czarnych, przewiezie go midzy komi na rozpitych wojokach na cypel, do Krakowa.

Linde zgodzi si na pomoc w opatrunkach, ale nie zgodzi si na przewiezienie.

 Ja wiem  mwi wskazujc na swoich Murzynw  e ci ludzie musz pomrze, ale pki nie pomr, nie mog ich skaza na rozszarpanie ywcem przez hieny, ktre nocami ogie tylko trzyma w oddaleniu.

I pocz powtarza gorczkowo:

 Nie mog, nie mog, nie mog!

Lecz uspokoi si zaraz i mwi dalej jakim dziwnie wzruszonym gosem:

 Przyjd tu jutro rano Ja mam do ciebie prob, ktr jeli spenisz, to moe Bg wyprowadzi was z tych afrykaskich czeluci, a mnie da mier lekk. Chciaem t prob odoy do jutra, ale poniewa jutro mog ju by nieprzytomny, wic wypowiem j dzi: we wody w jakie naczynie, zatrzymaj si przed kadym z tych picych biedakw, prynij na niego wod i powiedz te sowa: Ja ciebie chrzcz  w imi Ojca, i Syna, i Ducha!

Tu wzruszenie zatamowao mu gos i umilk.

 Wyrzucam sobie  mwi po chwili  em si nie egna tak z tymi, ktrzy umierali na osp, i z tymi, ktrzy posnli poprzednio. Lecz teraz mier stoi nade mn i chciabym cho z t reszt mojej karawany pj razem w t ostatni wielk podr

To rzekszy wskaza rk na rozpromienione niebo  i dwie zy spyny mu z wolna po policzkach.

Sta paka jak bbr.



ROZDZIA XXXIV

Nazajutrz poranne soce owiecio dziwne widowisko. Sta chodzi wzdu skalnej ciany, zatrzymywa si przed kadym Murzynem, skrapia mu czoo wod i wymawia nad nim sakramentalne sowa. A oni spali z dreniem rk i ng, z gow spuszczon na piersi lub podniesion do gry, ywi jeszcze, a podobni ju do trupw. I tak si odbywa ten chrzest picych, w ciszy porannej, w blasku sonecznym, w guszy pustynnej. Niebo byo tego dnia bez chmur, wysokie, siwobkitne i jakby smutne.

Linde by jeszcze przytomny, ale coraz sabszy. Po opatrunku wrczy Stasiowi zamknite w blaszanym futerale papiery, poleci je jego opiece i nie przemwi nic wicej. Nie mg ju je, ale pragnienie drczyo go okrutnie. Znacznie przed zachodem soca zacz majaczy. Woa na jakie dzieci, by nie odpyway za daleko na jezioro, a w kocu j si rzuca w dreszczach i obejmowa gow rkoma.

Nastpnego dnia wcale ju Stasia nie pozna, a w trzy dni pniej zmar w samo poudnie, nie odzyskawszy przytomnoci. Sta opaka go szczerze, po czym obaj z Kalim zanieli go do pobliskiej wskiej jaskini, ktrej otwr zaoyli cierniem i kamieniami.

Maego Nasibu zabra Sta do Krakowa. Kalemu za kaza pilnowa na miejscu zapasw i pali nocami przy picych wielki ogie. Sam kry cigle midzy dwoma wwozami, przewoc toboy, bro, a szczeglniej adunki do remingtonw, z ktrych to adunkw wydobywa proch i urzdza min dla rozsadzenia skay zamykajcej Kinga. Szczciem zdrowie Nel po codziennych dawkach chininy poprawio si znacznie, a wiksza rozmaito pokarmw wzmocnia jej siy. Sta opuszcza j jednak zawsze niechtnie i z obaw, a odjedajc nie pozwala jej wychodzi z drzewa i zamyka otwr kolczastymi gaziami akacji. Musia jednak z powodu nawau zaj, jakie na niego spady, zostawia j pod opiek Mei, Nasibu i Saby, na ktrego zreszt liczy najwicej. Wola po kilkanacie razy na dzie jedzi po toboy do obozu Lindego ni zostawia dziewczynk sam na duej. Spracowa si te okrutnie, ale elazne jego zdrowie wytrzymywao wszelkie trudy. Jednake dopiero po dniach dziesiciu toboy byy rozdzielone, mniej potrzebne pochowane w jaskiniach, potrzebniejsze dostawione do Krakowa - konie sprowadzone rwnie na cypel, a na koniach przewieziono spor ilo remingtonw, ktre mia ponie King.

Przez ten czas w obozie Lindego raz wraz ktory ze picych Murzynw zrywa si w przedmiertnym paroksyzmie choroby, ucieka w dungl i ju nie powraca. Byli jednak tacy, ktrzy umierali na miejscu. a niektrzy, biegnc na olep, rozbijali sobie gowy o skay w samym obozie lub te w pobliu. Tych grzeba musia Kali. Po dwch tygodniach zosta ju tylko jeden, ale i ten zmar niebawem we nie  z wycieczenia.

Nadszed wreszcie czas wysadzenia skay i oswobodzenia Kinga. By on ju tak oswojony, e na rozkaz Stasia chwyta go trb i zakada sobie na kark. Przyzwyczai si te i do dwigania ciarw, ktre Kali wciga mu po bambusowej drabince na grzbiet. Nel twierdzia, e obarczaj go zanadto, ale naprawd byo to wszystko dla niego much i dopiero toboy odziedziczone po Lindem mogy stanowi powaniejszy adunek. Z Sab, na ktrego widok okazywa z pocztku wielki niepokj, zaprzyjani si ju ostatecznie i bawi si z nim w ten sposb, e przewraca go trb na ziemi, a Saba udawa, e gryzie. Czasami jednak oblewa niespodzianie psa wod, co w uwaa za art w zupenie zym rodzaju.

Gwnie jednak cieszyo dzieci to, e pojtne i powanie mylce zwierz rozumiao wszystko, czego od niego dano, i zdawao sobie spraw nie tylko z kadego rozkazu, lecz z kadego polecenia, z kadego nawet skinienia. Pod tym wzgldem sonie przewyszaj niezmiernie wszystkie inne domowe zwierzta, a King przewysza bez adnego porwnania Sab, ktry na wszelkie przestrogi Nel kiwa ogonem, a potem robi, co chcia. King po kilku tygodniach pomiarkowa doskonale, e na przykad osob, ktrej najwicej trzeba sucha jest Sta, a osob, o ktr najwicej wszyscy dbaj  Nel. Wic spenia najbaczniej rozkazy Stasia, a najbardziej kocha Nel. Z Kalego mniej sobie robi, a Me lekceway zupenie.

Sta po urzdzeniu miny wcisn j w najgbsz szpar, po czym zalepi cakowicie szpar glin zostawiajc tylko may otwr, przez ktry zwiesza si lont ukrcony z suchych wkien palmowych i potarty zmielonym prochem. Stanowcza chwila wreszcie nadesza: Sta zapali osobicie naprochowany sznurek, po czym pomkn, ile mia si w nogach, do drzewa, w ktrym poprzednio wszystkich pozamyka. Nel obawiaa si, czy King nie zanadto si przestraszy, lecz chopiec uspokoi j naprzd tym, e wybra dzie, w ktrym rano przesza burza z grzmotami, a po wtre, zapewnieniem, e dzikie sonie sysz nieraz huk piorunw, gdy ywioy niebieskie rozptaj si nad dungl. Siedzieli jednak z bijcym sercem, liczc minut za minut. Straszliwy huk targn wreszcie powietrzem tak, e potny baobab zadra od gry a do dou, a resztki nie wyskrobanego prchna posypay si im na gowy. Sta wyskoczy w tej samej chwili z drzewa i omijajc zakrty wwozu pobieg do przejcia.

Skutki wybuchu okazay si nadzwyczajne. Jedna poowa wapiennej skay rozsypaa si w drobne szcztki, druga pka na kilkanacie wikszych i mniejszych kawaw, ktre sia eksplozji porozrzucaa na do znacznej przestrzeni.

So by wolny.

Uradowany chopak poskoczy teraz na brzeg krawdzi, gdzie ju zasta Nel wraz z Me i Kalim. King przestraszy si jednak troch i cofnwszy si na sam brzeg wwozu sta z podniesion trb patrzc w stron, w ktrej rozleg si grzmot tak niezwyky. Lecz gdy Nel pocza na niego woa, przesta zaraz porusza uszami, gdy za zesza do niego przez otwarte ju przejcie, uspokoi si zupenie. Wicej jednak od Kinga przeraziy si konie, z ktrych dwa zbiegy w dungl, tak e Kali odnalaz je dopiero przed samym zachodem soca.

Tego dnia jeszcze Nel wyprowadzia Kinga na wiat. Kolos szed za ni posusznie jak may piesek, a nastpnie wykpa si w rzece i sam pomyla o swej wieczerzy, w ten mianowicie sposb, e oparszy gow o duy sykomor zama go jak wt trzcin, a nastpnie objad starannie owoce i licie.

Wrci jednak wieczorem pod drzewo i wtykajc co chwila swj snisty nos przez otwr, szuka Nel tak gorliwie i natrtnie, e w kocu Sta musia mu da porzdnego klapsa po trbie.

Najwicej jednak rad z wyniku tego dnia by Kali, gdy spado mu z gowy gromadzenie ywnoci dla olbrzyma, co wcale nie byo atw rzecz. Tote Sta i Nel syszeli go, jak rozpalajc ogie do wieczerzy piewa nowy hymn radosny, uoony w nastpujcych sowach:

 Pan wielki zabija ludzi i lwy! yah, yah, yah! pan wielki kruszy skay, yah! So sam ama drzewa, a Kali prnowa i je  yah! yah!

Pora ddysta, czyli tak zwana massika, miaa si ku kocowi. Byway jeszcze dni chmurne i ulewne, ale byway i cakiem pogodne. Sta postanowi przenie si na wskazan mu przez Lindego gr i zamiar ten przeprowadzi wkrtce po uwolnieniu Kinga. Zdrowie Nel nie stao ju na zawadzie, gdy miaa si stanowczo lepiej.

Wybrawszy wic pogodny ranek wyruszyli na poudnie. Nie bali si ju teraz zbdzi, gdy chopiec odziedziczy po Lindem, wrd mnstwa rozmaitych przedmiotw, kompas i wyborn lunet, przez ktr atwo byo dojrze odlege nawet miejscowoci. Szo z nimi prcz Saby i osa, pi obadowanych koni i so. Ten oprcz tobow na grzbiecie nis na karku i Nel, ktra midzy jego niezmiernymi uszyma wygldaa tak, jakby siedziaa w wielkim fotelu. Sta bez alu porzuca nadrzeczny cypel i baobab, albowiem czyo si z nim wspomnienie choroby Nel. Natomiast dziewczynka spogldaa smutnymi oczyma na skay, na drzewo, na wodospad i zapowiedziaa, e wrci tu jeszcze, jak bdzie dua.

Jeszcze smutniejszy by jednak may Nasibu, ktry kocha szczerze dawnego pana  i obecnie, jadc na ole na kocu karawany, oglda si co chwila ze zami w stron, gdzie biedny Linde pozosta a do dnia Wielkiego Sdu.

Wiatr wia z pnocy i dzie by niezwykle chodny. Dziki temu nie potrzebowali przeczekiwa od dziesitej do trzeciej, dopki nie przejdzie najwikszy upa  i mogli zrobi wicej drogi, ni czyni zwykle karawany. Droga nie bya duga i na kilka godzin przed zachodem soca Sta dojrza ju gr, ku ktrej dyli. W dali rysowao si na tle nieba dugie pasmo innych szczytw, a ona wznosia si bliej i osobno, zupenie jak wyspa wrd morza dungli. Gdy przyjechali bliej, okazao si, e strome jej boki oblewa ptlica teje samej rzeki, nad ktr siedzieli poprzednio. Szczyt by city, paski zupenie i widziany z dou, wydawa si pokryty jednym gstym lasem. Sta wyliczy, e skoro cypel, na ktrym rs ich baobab, wyniesiony by na siedemset metrw, a gra ma osiemset, bd wic mieszkali na wysokoci tysica piciuset metrw, a zatem w klimacie niewiele ju gortszym od egipskiego. Myl ta dodaa mu otuchy i chci do jak najprdszego zajcia tej naturalnej fortecy.

Jedyny grzbiet skalisty, ktry do niej prowadzi, znaleli atwo i poczli si nim wspina. Po upywie ptorej godziny stanli na szczycie. w las widziany z dou by istotnie lasem, ale bananw. Widok ich uradowa nadzwyczajnie wszystkich nie wyczajc Kinga, ale szczeglnie rad by Sta, wiedzia bowiem, ze nie masz w Afryce posilniejszego, zdrowszego i bardziej zapobiegajcego wszelkim chorobom pokarmu jak mka z wysuszonych bananowych owocw. Byo ich za tyle, e mogo starczy choby na rok.

Wrd olbrzymich lici tych rolin ukryte byy chaty murzyskie, niektre popalone w czasie napadu, inne zrujnowane  ale niektre cae. W rodku wznosia si najwiksza, naleca niegdy do krla wioski, piknie ulepiona z gliny, z obszernym dachem tworzcym naok cian rodzaj werandy. Przed chatami leay tu i wdzie koci i cae kociotrupy ludzkie, biae jak kreda, albowiem oczyszczone przez mrwki, o ktrych najciu wspomina Linde. Od tego najcia upyno ju wiele tygodni, jednake w chatach czu byo jeszcze zakwas mrwczany i nie mona si w nich byo dopatrzy ani czarnych, wielkich karaluchw, ktre roj si zwykle w lepiankach murzyskich, ani pajkw, ani skorpionw, ani najmniejszego owadu. Wszystko wyprztny straszliwe siafu. Mona te byo by pewnym, e na caym szczycie nie ma ani jednego wa, gdy nawet boa padaj ofiar tych niepohamowanych maych wojownikw.

Po wprowadzeniu Nel i Mei do chaty naczelnika Sta wyda rozkaz Kalemu i Nasibu uprztnicia ludzkich koci. Czarni chopcy spenili to polecenie w ten sposb, e powrzucali je do rzeki, ktra poniosa je dalej. Przy tej czynnoci pokazao si jednak, e Linde myli si zapowiadajc, i nie zastan na grze ani ywego ducha. Cisza panujca po zagarniciu ludzi przez derwiszw i widok bananw przynciy tu spore stado szympansw, ktre na wyszych drzewach pourzdzay sobie nawet rodzaj parasoli lub daszkw dla ochrony od deszczu. Sta nie chcia ich zabija ale postanowi je wygna i w tym celu wystrzeli w powietrze. Wywoao to oglny popoch, ktry powikszy si jeszcze, gdy po strzale rozlego si zajade basowe szczekanie Saby i gdy King, podniecony haasem, zatrbi gronie. Ale mapy dla wykonania rejterady nie potrzeboway szuka skalistego grzbietu i chwytajc si zaamw ska pospuszczay si ku rzece i rosncym przy niej drzewom z tak szybkoci, e ky Saby nie mogy adnej dosign.

Soce zaszo. Kali i Nasibu rozpalili ogie dla zgotowania wieczerzy. Sta po rozpakowaniu potrzebnych na noc rzeczy uda si do chaty krla, ktr zaja Nel.

W chacie byo widno i wesoo, albowiem Mea rozpalia nie kaganek, ktry rozwieca wntrze baobabu, ale du, odziedziczon po Lindem lamp podrn. Nel nie czua si wcale zmczona podr w dzie tak chodny i wpada w doskonay humor, zwaszcza gdy Sta oznajmi jej, e koci ludzkie, ktrych si baa, s uprztnite.

 Jak tu dobrze, Stasiu!  zawoaa.  Patrz, i podoga nawet wylana jest ywic. Bdzie nam tu doskonale.

 Jutro dopiero obejrz dokadnie ca posiado  odpowiedzia  wnoszc jednak z tego, com dzi widzia, mona by tu mieszka cho cae ycie.

 eby z tatusiami, to mona by. Ale jak si bdzie nazywaa posiado?

 Gra powinna si nazywa w geografii Gr Lindego, a ta wioska niech si nazywa tak jak ty: Nel.

 To i ja bd w geografii?  zapytaa z wielk radoci.

 A bdziesz, bdziesz  odpowiedzia z ca powag Sta.



ROZDZIA XXXV

Na drugi dzie popadywa troch deszcz, ale e byy i godziny pogody, wic Sta wybra si wczesnym rankiem na zwiedzenie posiadoci i do poudnia obejrza wszystkie jej kty doskonale. Przegld wypad na og wietnie. Naprzd, pod wzgldem bezpieczestwa, Gra Lindego bya jakby wybranym miejscem w caej Afryce. Zbocza jej okazay si dostpne chyba dla szympansw. Lwy ani pantery nie mogyby si po nich wdrapa na szczytow paszczyzn. Co do skalistego grzbietu, do byo umieci przy wejciu Kinga, aby spa bezpiecznie na oba uszy. Sta doszed do przekonania, e potrafiby si tu obroni nawet mniejszym oddziaom derwiszw, gdy droga wiodca na gr bya tak wska, e King zaledwie przez ni przeszed  i czowiek uzbrojony w dobr bro mg nie przepuci ywego ducha. W rodku wyspy bio rdo chodnej, czystej jak kryszta wody, ktre zmieniao si w strumie i biegnc wowato wrd bananowych gajw spadao wreszcie ze stromego wiszaru do rzeki, tworzc wski, podobny do biaej tamy wodospad. W poudniowej stronie wyspy leay pola pokryte bujnie maniokiem, ktrego korzenie dostarczaj Murzynom ulubionego pokarmu, a za polami wznosiy si grupy wyniosych niezmiernie palm kokosowych z koronami w ksztacie wspaniaych piropuszw.

Wysp otaczao morze dungli i widok z niej by ogromnie rozlegy. Od wschodu siniao pasmo gr Karamojo. Na poudniu wida byo te znaczne wyniosoci, ktre, wnoszc z ich ciemnej barwy, musiay by pokryte lasem. Natomiast ze strony zachodniej wzrok lecia a do granicy widnokrgu, na ktrej dungla stykaa si z niebem. Sta dojrza jednake za pomoc lunety Lindego liczne parowy i rozrzucone rzadko potne drzewa, wznoszce si jak kocioy nad trawami. W miejscach, gdzie trawy nie wybujay jeszcze zbyt wysoko, nawet goym okiem mona byo zobaczy cae stada antylop i zebr lub gromady soni i bawow. Tu i wdzie yrafy pruy szarozielon powierzchni dungli, jak statki pruj powierzchni morza. Tu nad rzek igrao kilkanacie kozw wodnych a inne wynurzay co chwila swe rogate by z gbiny. Tam gdzie to bya spokojna, wyskakiway nad ni co chwila owe ryby, ktre owi Kali, i migocc jak srebrne gwiazdy w powietrzu, zapaday na powrt w wod. Sta obiecywa sobie przyprowadzi tu, gdy si pogoda ustali, Nel i pokaza jej ca t menaeri.

Na wyspie nie byo natomiast adnych wikszych zwierzt, a za to moc motyli i ptakw. Wielkie, biae jak nieg papugi o czarnych dziobach i tych czubach przelatyway nad krzakami gojaww; drobne, cudnie upierzone wdowy koysay si na cienkich odygach manioku, mienic si i byszczc jak klejnoty, a z wysokich kokosw dochodziy gosy kukuek afrykaskich i agodne, podobne do jkw gruchania turkawek.

Sta wraca z przegldu z radoci w duszy: Powietrze jest zdrowe  mwi sobie  bezpieczestwo zupene, ywnoci w brd i piknie jak w raju! Wrciwszy do chaty Nel przekona si, e jednak na wyspie znalazo si wiksze zwierz, a nawet dwoje, gdy may Nasibu wykry przez ten czas w gstwinie bananw koz z kolciem, ktrych nie zdoali zrabowa derwisze. Koza bya ju troch zdziczaa, ale kol poprzyjanio si natychmiast z Nasibu, ktry niezmiernie dumny by ze swego odkrycia i z tego, e za jego przyczyn bibi bdzie miaa teraz codziennie wyborne, wiee mleko.





 Co teraz bdziemy robili, Stasiu?  zapytaa pewnego dnia Nel, gdy ju dobrze zagospodarowali si na wyspie.

 Roboty jest mnstwo  odrzek chopak, po czym rozstawiwszy palce jednej rki pocz wylicza na nich wszystkie czekajce ich prace:

 Naprzd, Kali i Mea s poganami, a Nasibu, jako Zanzibarczyk, mahometaninem. Trzeba ich wic owieci, nauczy wiary i ochrzci. Po wtre, trzeba nawdzi misa na przysz podr, a zatem musz chodzi na polowanie; po trzecie, majc duo broni i nabojw chc Kalego nauczy strzela, aby nas dwch byo do obrony; a po czwarte, chyba zapomniaa o latawcach?

 O latawcach?

 Tak, ktre bdziesz kleia albo, co jeszcze bdzie lepiej, zszywaa. I to bdzie twoje zajcie.

 Ja nie chc si tylko bawi.

 Wcale te to nie bdzie zabawa, ale robota, moe najpoyteczniejsza ze wszystkich. Nie myl te, te skoczy si na jednym latawcu, bo musisz ich przygotowa z pidziesit albo i wicej.

 Ale na co tyle?  pytaa rozciekawiona dziewczynka.

Wic Sta pocz jej wyuszcza swoje zamysy i nadzieje. Wypisze oto na kadym latawcu, jak si zowi, jak wyrwali si z rk derwiszw, gdzie s i dokd id. Wypisze take, e prosz o pomoc i o przesanie depeszy do Port-Saidu. Potem za bdzie puszcza te latawce zawsze, gdy wiatr bdzie wia z zachodu na wschd.

 Wiele ich  mwi  upadnie niedaleko, wiele zatrzymaj gry, ale niech cho jeden doleci do brzegu i wpadnie w rce europejskie  wwczas jestemy ocaleni!

Nel zachwycona bya pomysem i owiadczya, e z mdroci Stasia nawet King nie moe si porwna. Bya te zupenie pewna, e mnstwo latawcw doleci nawet do tatusiw  i obiecywaa klei je od rana do wieczora. Rado jej bya tak wielka, e Sta w obawie, by nie dostaa gorczki, musia hamowa jej zapa.

I odtd prace, o ktrych mwi Sta, rozpoczy si na dobre. Kali, ktremu kazano naapa jak najwicej skaczcych ryb, przesta je owi na wdk, a natomiast urzdzi z cienkich bambusw wysoki pot a raczej rodzaj kraty  i zastaw t przecign w poprzek rzeki. W rodku kraty by duy otwr. przez ktry ryby musiay koniecznie przepywa chcc dosta si na woln wod. Otwr ten zastawia Kali mocn sieci, uplecion ze sznurkw palmowych; w ten sposb zapewni sobie obfite codzienne poowy.

Napdza za ryby do zdradzieckiej sieci za pomoc Kinga, ktry, wprowadzony w wod, mci j i burzy tak niesychanie, e nie tylko owe srebrne skoczki, ale wszelkie inne stworzenia umykay, ile mogy, ku niezmconej toni. Zdarzay si z tego powodu i szkody, gdy kilkakrotnie uciekajce krokodyle przewracay krat, a czasem czyni to i sam King, ywic bowiem do krokodylw jak wrodzon nienawi ciga je, a gdy znalaz si na pytkich wodach, chwyta je trb, wyrzuca na brzeg i rozdeptywa zawzicie.

W sieci znajdoway si take czsto wie, z ktrych mali wygnacy warzyli sobie wyborny ros. Kali oprawia ryby i miso ich suszy na socu, a pcherze odnosi do Nel, ktra rozcinaa je, rozcigaa na desce i zmieniaa je jakby w wiartki papieru, tak due jak dwie donie.

Pomaga jej w tym Sta i Mea, gdy robota wcale nie bya atwa. Bonki byy znacznie grubsze ni w pcherzach naszych ryb rzecznych, ale po wysuszeniu staway si niezmiernie kruche. Sta dopiero po niejakim czasie odkry, e naley je suszy w cieniu. Chwilami jednak traci cierpliwo i jeli nie zarzuci zamiaru robienia latawcw z bon, to tylko dlatego, e uwaa je za lejsze od papierowych i bardziej oporne na deszcz. Zbliaa si ju wprawdzie sucha pora roku, ale on nie by pewien, czy i podczas lata nie przechodz czasem deszcze, zwaszcza w grach.

Klei jednak latawce i z papieru, ktrego sporo znalazo si midzy rzeczami Lindego. Pierwszy, duy i lekki, puszczony z wiatrem zachodnim, wzbi si od razu bardzo wysoko, a gdy Sta przeci sznurek, polecia, porwany silnym prdem powietrznym, ku acuchowi gr Karamojo. Sta ledzi jego lot za pomoc lunety, pki nie sta si tak may jak motyl, jak muszka i pki nie roztopi si wreszcie w bladym bkicie nieba. Nastpnego dnia puci inny, uczyniony ju z rybich pcherzy, ktry wzbi si jeszcze szybciej, ale zapewne z powodu przezroczystoci bon wkrtce znikn zupenie z oczu.

Nel pracowaa nadzwyczaj gorliwie i w kocu mae jej paluszki stay si tak zrczne, e ani Sta, ani Mea nie mogli jej w robocie nady. Si jej teraz nie brako. Zdrowy klimat Gry Lindego po prostu odrodzi j na nowo. Termin, w ktrym mg przyj trzeci, miertelny atak febry, min stanowczo. Sta zaszy si tego dnia w gstwinie bananw i paka z radoci. Po dwch tygodniach pobytu na grze zauway, e dobre Mzimu wyglda zupenie inaczej, ni wygldao na dole w dungli. Policzki jej popeniay; cera z tej i przeroczystej staa si na powrt rana, a spod obfitej czupryny patrzyy wesoo na wiat oczy pene blasku. Chopiec bogosawi chodne noce, przeroczyst zdrojow wod, mk z suszonych bananw  i przede wszystkim Lindego.

Sam wychud i sczernia, co byo dowodem, e febra si go nie ima, gdy chorzy na ni nie opalaj si na socu, ale wyrs i zmnia. Ruch i praca fizyczna spotgoway w nim dzielno i si. Muskuy jego rk stay si jak stalowe. By to naprawd zahartowany ju podrnik afrykaski. Polujc codziennie i strzelajc tylko kulami sta si te niezrwnanym strzelcem. Dzikich zwierzt nie obawia si ju wcale, albowiem zrozumia, e kudatym lub ctkowanym myliwcom w dungli niebezpieczniej jest z nim si spotka ni jemu z nimi. Raz zabi jednym strzaem wielkiego nosoroca, ktry, zbudzony z drzemki pod akacj, szarowa na niego niespodzianie. Z napastliwych bawow afrykaskich, ktre rozpraszaj czasem cae karawany, nic sobie nie robi.

Oboje z Nel, prcz klejenia latawcw i obok innych codziennych zaj, zabrali si take do nawracania Kalego, Mei i Nasibu. Ale poszo to trudniej, ni si spodziewali. Czarna trjka suchaa jak najchtniej nauk, ale pojmowaa je na swj, waciwy Murzynom, sposb. Gdy Sta opowiada im o stworzeniu wiata, o raju i o wu, szo jeszcze niele, ale gdy doszed do tego, jak Kain zabi Abla, Kali mimo woli pogaska si po odku i zapyta z caym spokojem:

 A czy go potem zjad?

Czarny chopak twierdzi wprawdzie zawsze, e Wa-hima nigdy ludzi nie jedz, ale widocznie pami o tym pozostaa jeszcze jako narodowa tradycja midzy nimi.

Nie mg rwnie zrozumie, dlaczego Pan Bg nie zabi zego Mzimu  i wielu podobnych rzeczy. Pojcia o zem i dobrem mia take a nadto afrykaskie, wskutek czego midzy nauczycielem a uczniem zdarzya si pewnego razu taka rozmowa:

 Powiedz mi  zapyta Sta  co to jest zy uczynek?

 Jeli kto Kalemu zabra krowy  odpowiedzia po krtkim namyle  to jest zy uczynek.

 Doskonale!  zawoa Sta  a dobry?

Tym razem odpowied przysza bez namysu:

 Dobry, to jak Kali zabra komu krowy.

Sta by zbyt mody, by zmiarkowa, e podobne pogldy na ze i dobre uczynki wygaszaj i w Europie  nie tylko politycy, ale i cae narody.

Jednake powoli, powoli rozjaniao si w czarnych gowach, a to, czego nie mogy poj gowy, chwytay gorce serca. Po pewnym czasie mona ju byo przystpi do chrztu, ktry odby si bardzo uroczycie. Rodzice chrzestni ofiarowali kademu z dzieci po cztery dotis biaego perkalu i po biczu niebieskich paciorkw. Mea czua si wszelako nieco zawiedziona, albowiem w naiwnoci ducha rozumiaa, e po chrzcie wybieleje natychmiast na niej skra, i wielkie byo jej zdziwienie, gdy spostrzega, e pozostaa czarna jak i przedtem. Nel pocieszya j jednak zupenie zapewnieniem, e ma teraz dusz bia.



ROZDZIA XXXVI

Sta uczy take Kalego strzela z karabinu remingtona i ta nauka sza atwiej od nauki katechizmu. Po dziesiciodniowym strzelaniu do celu i do krokodylw, ktre sypiay na pobrzenych piaskach rzeki, mody Murzyn zabi du antylop pufu, potem kilka arielw, a wreszcie dzika ndiri. To jednak spotkanie omal nie skoczyo si wypadkiem takim, jaki zdarzy si Lindemu, albowiem ndiri, do ktrego Kali po strzale zbliy si niebacznie, zerwa si i rzuci si na niego z postawionym do gry ogonem. Kali cisnwszy karabin schroni si na drzewo i siedzia na nim dopty, dopki krzykiem nie przywoa Stasia, ktry jednake zasta ju dzika nieywego. Na bawoy, lwy i nosoroce Sta nie pozwala jeszcze chopcu polowa. Do soni, ktre przychodziy wieczorami do wodopoju, i sam nie strzela, gdy obieca Nel, e nigdy adnego nie zabije.

Gdy jednak rano albo w godzinach popoudniowych dojrza z gry przez lunet pasce si w dungli stada zebr, bubalw, arielw lub kozw-skoczkw, bra Kalego z sob. W czasie tych wycieczek czsto wypytywa si o narody Wa-hima i Samburu, z ktrymi, chcc i na wschd do brzegw oceanu, musieli koniecznie si spotka.

 Czy ty wiesz o tym, Kali  zapyta pewnego razu  e za dwadziecia dni, a na koniach nawet prdzej moglibymy dojecha do twego kraju?

 Kali nie wie, gdzie mieszka Wa-hima  odpowiedzia mody Murzyn potrzsajc smutnie gow.

 Ale ja wiem; oni mieszkaj w tej stronie, z ktrej rano wstaje soce, nad jak wielk wod.

 Tak! tak!  zawoa ze zdumieniem i radoci chopak.  Bassa-Narok! to po naszemu wielka i czarna woda. Pan wielki wiedzie wszystko.

 Nie, bo nie wiem, jak przyjliby nas Wa-hima, gdybymy do nich przyszli.

 Kali by kaza im pada na twarz przed panem wielkim i przed dobrym Mzimu.

 A czy by ci usuchali?

 Ojciec Kalego nosi skr lamparta i Kali take.

Sta zrozumia, i to znaczy, e ojciec Kalego jest krlem, a on sarn najstarszym z jego synw i przyszym wadc Wa-himw.

Wic pyta w dalszym cigu:

 Mwie mi, e byli u was biali podrnicy i e starsi ludzie ich pamitaj?

 Tak, i Kali sysza, e mieli na gowach duo perkalu.

Ach!  pomyla Sta  wic to nie byli Europejczycy, tylko Arabowie, ktrych Murzyni z powodu ich janiejszej cery i biaych ubra poczytali za biaych.

Poniewa jednak Kali ich nie pamita i nie mg da o nich adnych cilejszych objanie, wic Sta zada mu inne pytanie:

 Czy Wa-hima nie zabili adnego z tych biao ubranych ludzi?

 Nie. Wa-hima ani Samburu nie mog tego zrobi.

 Dlaczego?

 Bo oni mwili, e gdyby krew ich wsikn w ziemi, deszcz przesta by pada.

Rad jestem, e tak wierz  pomyla znw Sta.

Po czym jeszcze zapyta:

 Czy Wa-hima poszliby z nami a do morza, gdybym obieca im duo perkalu, paciorkw i strzelb?

 Kali pj i Wa-hima take, ale pan wielki zwojowa pierwej Samburu, ktrzy siedz z drugiej strony wody.

 A kto siedzi za Samburu?

 Za Samburu nie ma gr i jest dungla, a w niej lwy.

Na tym skoczya si rozmowa. Sta coraz czciej myla teraz o wielkiej podry na wschd, pamitajc, co mwi Linde, e mona tam spotka Arabw znad wybrzey, handlujcych koci soniow, a moe i wyprawy misyjne. Wiedzia, e taka podr to dla Nel szereg strasznych trudw i nowych niebezpieczestw, ale rozumia, e nie mog przez cae ycie pozosta na Grze Lindego i e trzeba bdzie wkrtce wyruszy w drog. Czas po porze ddystej, gdy woda pokrywa zaraliwe bota, a sama znajduje si wszdzie, by na to najodpowiedniejszy. Upay na wysokim szczycie nie daway im si jeszcze we znaki; noce byway tak chodne, e trzeba si byo dobrze okrywa. Ale w dungli na dole byo ju znacznie gorcej i wiadomo byo, e wkrtce przyjd skwary niezmierne. Deszcz rzadko ju teraz zrasza ziemi i poziom wody w rzece znia si codziennie. Sta przypuszcza, e latem zmienia si ona moe w jeden z takich khorw, jakich wiele widzia w Pustyni Libijskiej, i e tylko samym rodkiem jej koryta pynie wski pasek wody.

Jednake odkada wyjazd z dnia na dzie. Na Grze Lindego byo wszystkim tak dobrze, zarwno ludziom, jak zwierztom! Nel pozbya si tu nie tylko febry, ale i anemii, Stasia nawet nie zabolaa nigdy gowa; skra na Kalim i Mei pocza si wieci jak ciemny atas. Nasibu wyglda jak melon chodzcy na cienkich nogach, a King spas si nie mniej ni konie i osio. Sta wiedzia dobrze, e takiej drugiej wyspy wrd morza dungli nie znajd ju do koca podry.

I z obaw patrzy w przyszo, jakkolwiek mieli teraz ogromn pomoc, a w danym razie i obron w Kingu.

W ten sposb, nim zaczli przygotowania podrne, upyn jeszcze tydzie. W chwilach wolnych od robienia pakunkw nie przestawali jednak puszcza latawcw z oznajmieniem, e id na wschd, ku jakiemu jezioru i ku oceanowi, a puszczali je w dalszym cigu dlatego, e przyszed silny, podobny chwilami do huraganu wiatr zachodni, ktry porywa je i nis hen, ku grom i za gry. Aby zabezpieczy Nel od spiekoty, Sta zrobi z resztek namiotu palankin, w ktrym dziewczynka miaa jecha na soniu. King po kilku prbach przyzwyczai si do tego niewielkiego ciaru, jak rwnie do przymocowywania mu na grzbiecie palankinu za pomoc mocnych sznurw palmowych. Ten adunek by zreszt pirkiem w porwnaniu do innych, ktrymi zamierzano go objuczy, a ktrych rozdziaem i wizaniem zajci byli Kali i Mea.

May Nasibu dosta polecenie suszenia bananw i rozcierania ich midzy dwoma paskimi kamieniami na mk. W zrywaniu cikich wizek owocowych pomaga mu take King, przy czym objadali si obaj tak niesychanie, e wkrtce w pobliu chat zbrako zupenie bananw i musieli chodzi do innej plantacji, pooonej na przeciwlegym kracu paskowzgrza. Saba, ktry nie mia nic do roboty, towarzyszy im najczciej w tych wycieczkach.

Ale Nasibu omal nie przypaci swej gorliwoci yciem albo przynajmniej szczegln w swoim rodzaju niewol. Zdarzyo si bowiem, e gdy raz zbiera banany nad brzegiem stromego wiszaru, ujrza nagle w szczerbie skalnej okropn twarz, pokryt czarn sierci, mrugajc na oczyma i wyszczerzajc biae ky jakby w umiechu. Chopiec skamienia w pierwszej chwili ze strachu, a nastpnie pocz zmyka co siy. Zanim jednak przebieg kilkanacie krokw, kosmate rami obwino go dokoa, podnioso w gr i czarny jak noc potwr pocz z nim ucieka do przepaci.

Na szczcie olbrzymia mapa porwawszy chopca moga biec tylko na dwch nogach, wskutek czego Saba, ktry by w pobliu, dogna j z atwoci i zatopi ky w jej plecach. Rozpocza si straszliwa walka, w ktrej pies pomimo swego potnego wzrostu i si byby uleg z pewnoci, albowiem goryl pokonuje nawet lwa. Mapy jednak w ogle nie maj zwyczaju puszcza zdobyczy, choby chodzio o ich wolno i ycie. Goryl, pochwycony przy tym z tyu, nie mg atwo Saby dosign, wszelako porwawszy go za kark lew rk, ju podnis go w gr, gdy wtem zadudnia pod cikimi krokami ziemia  i nadbieg King.

Wystarczyo jedno lekkie uderzenie trb, by straszny leny diabe, jak nazywaj gorylw Murzyni, leg ze zdruzgotan czaszk i karkiem. King jednak dla wikszej pewnoci lub przez przyrodzon zapalczywo przygwodzi go jeszcze swym kem do ziemi, a nastpnie nie przestawa si nad nim mci, dopki zaniepokojony rykiem i wyciem Sta nie nadlecia ze strzelb od strony chat i nie kaza mu zaprzesta.

Goryl lea teraz w kauy krwi, ktr chepta Saba i ktra czerwienia si na kach Kinga  ogromny, z wywrconymi biakami oczu i z wyszczerzonymi kami, straszny jeszcze, cho ju nieywy. So trbi tryumfalnie, a popielaty z przeraenia Nasibu opowiada Stasiowi, co si stao. w namyla si przez chwil, czy nie sprowadzi Nel i nie pokaza jej potwornej mapy, ale porzuci ten zamiar, gdy nagle ogarn go strach.

Przecie Nel czsto chodzia sama po wyspie wic j take mogo co podobnego spotka.

Pokazao si zatem, e Gra Lindego nie jest tak bezpiecznym schronieniem, jak si z pocztku zdawao.

Sta wrci do chaty i opowiedzia Nel o wypadku, ona za suchaa z ciekawoci i bojani, otwierajc szeroko oczy i powtarzajc raz po raz:

 Widzisz, co by si stao bez Kinga?

 Prawda!  z tak niani mona si nie ba o dziecko, tote pki nie wyjedziemy, nie wychod ani na krok bez niego.

 A kiedy wyjedziemy?

 Zapasy przygotowane, adunki rozdzielone, wic naley tylko objuczy zwierzta i moemy rusza choby jutro.

 Do tatusiw!

 Jeli Bg pozwoli  odpowiedzia powanie Sta.



ROZDZIA XXXVII

Wyruszyli jednake dopiero w kilka dni po tej rozmowie. Odjazd po krtkiej modlitwie, w ktrej polecili si gorco Bogu, nastpi wraz ze witem o godzinie szstej rano. Na czele jecha konno Sta, poprzedzany tylko przez Sab. Za nim kroczy powanie King machajc uszyma i niosc na swym potnym grzbiecie pcienny palankin, a w palankinie Nel wraz z Me, nastpnie szy jeden za drugim konie Lindego, powizane dugim palmowym powrozem i niosce rozliczne adunki, a pochd zamyka may Nasibu na spasionym, rwnie jak i on sam, ole.

Z powodu wczesnej godziny upa nie dawa si zrazu zbytnio we znaki, cho dzie by pogodny i zza gr Karamojo wytoczyo si wspaniae, nie przysonite adn chmurk soce. Ale powiew wschodni agodzi ar jego promieni. Chwilami wstawa nawet do mocny wiatr, pod ktrego tchnieniem pokaday si trawy i caa dungla falowaa jak morze. Po obfitych deszczach wszelka rolinno wyrosa tak bujnie, e zwaszcza w niszych miejscach choway si w trawach nie tylko konie, ale nawet i King, tak e nad rozkoysan zielon powierzchni wida byo tylko biay palankin, ktry posuwa si naprzd jakby statek na jeziorze. Po godzinie drogi na niewielkiej suchej wyniosoci, wznoszcej si na wschd od Gry Lindego, trafili na olbrzymie osty, majce odygi gruboci pni drzewnych, a kwiaty tak wielkie jak gowa ludzka. Na zboczach niektrych wzgrz, ktre z daleka wydaway si jaowe, widzieli wrzosy wysokie na osiem metrw. Inne roliny, ktre w Europie nale do najdrobniejszych, przybieray tu odpowiednie do ostw i wrzosw rozmiary, a olbrzymie pojedyncze drzewa wznoszce si nad dungl wyglday istotnie jak kocioy. Szczeglniej figowce, zwane daro, ktrych paczce gazie zetknwszy si z ziemi zmieniaj si w nowe pnie, pokryway ogromne przestrzenie, tak e kade drzewo tworzyo jakby osobny gaj.

Kraina z dala widziana wydawaa si, jak jeden las; z bliska jednak pokazywao si, e wielkie drzewa rosn co kilkanacie, czasem co kilkadziesit krokw. W pnocnej stronie wida ich byo bardzo mao i okolica przybieraa charakter grskiego stepu pokrytego rwn dungl, nad ktr wznosiy si tylko parasolowate akacje. Trawy byy tam bardziej zielone, mniejsze i widocznie lepsze jako pasza, albowiem Nel z grzbietu Kinga, a Sta z wyniosoci, na ktre wjeda, widzieli tak wielkie stada antylop, jakich nie spotkali dotychczas nigdzie. Pasy si one czasem osobno, czasem pomieszane razem: gnu, pufu, ariele, antylopy, krowy, bubale, kozy skaczce i wielkie kudu. Nie brako take zebr i yraf. Stada na widok karawany przestaway si pa, podnosiy gowy i strzygc uszami patrzyy na biay palankin z nadzwyczajnym zdumieniem, po czym pierzchay w jednej chwili; ubiegszy kilkaset krokw znw staway, znw przypatryway si tej nie znanej sobie rzeczy, a wreszcie zaspokoiwszy ciekawo poczynay si pa spokojnie. Niekiedy zrywa si przed karawan z fukiem i omotem nosoroec, ale wbrew swej popdliwej naturze i gotowoci do atakowania wszystkiego, co mu si nawinie przed oczy, pierzcha sromotnie na widok Kinga, ktrego tylko rozkazy Stasia powstrzymyway od pocigu.

So afrykaski nienawidzi bowiem nosoroca i jeli znajdzie jego wiey lad, wwczas dufajc w si przemon idzie za nim, pki nie znajdzie przeciwnika i nie stoczy z nim walki, ktrej ofiar pada prawie zawsze nosoroec. Kingowi, ktry zapewne niejednego mia ju na sumieniu, nieatwo przychodzio wyrzec si dawnego zwyczaju, ale tak ju by oswojony i tak przywyk ju uwaa Stasia za swego wadc, e posyszawszy jego gos i spostrzegszy gronie patrzce oczy, opuszcza podniesion trb, kad uszy po sobie i szed dalej spokojnie. A Stasiowi nie brako wprawdzie ochoty, by widzie walk olbrzymw, ale obawia si o Nel. Gdyby so puci si w cwa, palankin mg si rozlecie, a co gorzej, ogromny zwierz mg nim zaczepi o pierwsz lepsz ga, a wwczas ycie Nel byoby w strasznym niebezpieczestwie. Sta wiedzia z opisw polowa, ktre czytywa jeszcze w Port-Saidzie, e polujcy na tygrysy w Indiach wicej ni tygrysw obawiaj si tego, by so w popochu lub pocigu nie zawadzi wieyczk o drzewo. Wreszcie i sam cwa olbrzyma jest tak ciki, e podobnej jazdy nikt bez szwanku dla zdrowia nie mgby dugo wytrzyma.

Lecz z drugiej strony obecno Kinga usuwaa mnstwo niebezpieczestw. Zoliwe i zuchwae bawoy, ktre spotkali tego dnia dce do maego jeziorka, gdzie zbiera si pod wieczr wszelki zwierz okoliczny, pierzchy na jego widok take i okrywszy cae jeziorko piy po drugiej stronie. W nocy King, przywizany za tyln nog do drzewa, pilnowa namiotu, w ktrym spaa Nel; bya to za stra tak pewna, e Sta kaza wprawdzie pali ogie, ale uzna za rzecz zbyteczn otacza obz zerib, chocia wiedzia, e w okolicy zamieszkanej przez tak liczne stada antylop nie moe brakn i lww. Jako zdarzyo si tej samej nocy, e kilka ich poczo rycze w olbrzymich jaowcach rosncych na zboczach wzgrz. Mimo poncego ognia lwy, zncone zapachem koni, zbliay si do obozu, lecz gdy wreszcie Kingowi sprzykrzyo si sucha ich gosw i gdy nagle wrd ciszy rozleg si na ksztat grzmotu jego grony baritus  umilky jak niepyszne, zrozumiawszy widocznie, e z tego rodzaju osob lepiej jest nie wdawa si w aden bezporedni interes. Dzieci spay te przez reszt nocy wybornie i dopiero witaniem puciy si w dalsz podr.

Lecz dla Stasia zaczy si znw troski i niepokoje. Naprzd zmiarkowa, e podruj wolno i e nie bd mogli robi wicej nad dziesi kilometrw dziennie. Posuwajc si w ten sposb zdoaliby wprawdzie za miesic dotrze do granicy Abisynii, poniewa jednak Sta postanowi i we wszystkim za rad Lindego, a Linde twierdzi stanowczo, e do Abisynii przedrze si nie zdoaj, przeto pozostawaa tylko droga do oceanu. Ale wedle oblicze Szwajcara od oceanu dzielio ich przeszo tysic kilometrw  i to w prostej linii, albowiem do lecego bardziej na poudnie Mombassa byo jeszcze dalej, przeto caa podr musiaaby zaj przeszo trzy miesice czasu. Sta z trwog myla, e jest to trzy miesice znojw, trudw i niebezpieczestw ze strony szczepw murzyskich, na ktre mogli natrafi. Byli jeszcze w kraju pustym, z ktrego wygnaa ludno ospa i wieci o rajzach derwiszw, ale Afryka jest w ogle do ludna, musieli wic prdzej czy pniej wej w okolice zamieszkane przez nieznane pokolenia, rzdzone jak zwykle przez dzikich i okrutnych krlikw. Byo nie lada zadaniem wynie z takich opaw wolno i ycie.

Sta liczy po prostu na to, e jeli trafi na lud Wa-himw, to wywiczy kilkudziesiciu wojownikw w strzelaniu, a nastpnie skoni ich wielkimi obietnicami, by towarzyszyli mu a do oceanu. Ale Kali nie mia adnego pojcia o tym, gdzie mieszkaj Wa-hima, a Linde, ktry co o nich sysza, nie mg rwnie ani wskaza drogi do nich, ani oznaczy dokadnie miejscowoci przez nich zajtej. Linde wspomina o jakim wielkim jeziorze, o ktrym wiedzia tylko z opowiada, a Kali twierdzi na pewno, e z jednej strony tego jeziora, ktre nazywa Bassa-Narok, mieszkaj Wa-hima, z drugiej Samburu. Ot Stasia trapio to, e w geografii Afryki, ktrej w szkole w Port-Saidzie uczono bardzo dokadnie, nie byo o takim jeziorze adnej wzmianki. Gdyby mwi mu o nim tylko Kali, przypuszczaby, e to jest Wiktoria-Nianza, ale nie mg myli si w ten sposb Linde, ktry szed wanie od Wiktorii na pnoc wzdu gr Karamojo i z wieci zasignitych od mieszkacw tyche gr doszed do wniosku, e to tajemnicze jezioro ley dalej na wschd i pnoc. Sta nie wiedzia, co o tym wszystkim myle, a natomiast obawia si, e moe na jezioro i Wa-himw cakiem nie trafi; obawia si take dzikich szczepw, bezwodnych dungli, nieprzebytych gr, muchy tse-tse, ktra zabija zwierzta; ba si piczki, febry dla Nel, upaw i tych niezmiernych przestrzeni, ktre dzieliy ich jeszcze od oceanu.

Lecz po opuszczeniu Gry Lindego nie pozostawao nic innego jak i naprzd, cigle na wschd i na wschd. Linde mwi wprawdzie, e jest to podr nad siy nawet dowiadczonego i energicznego podrnika, ale Sta zdoby ju duo dowiadczenia, a co do energii, to poniewa szo o Nel, postanowi wydoby z siebie tyle zaradnoci, ile bdzie potrzeba. Tymczasem chodzio o oszczdzanie si dziewczynki, wic postanowi podrowa tylko od szstej rano do dziesitej przed poudniem, a drugi etap od trzeciej do szstej wieczorem, to jest do zachodu soca, czyni tylko wwczas, gdyby na miejscu pierwszego postoju nie byo wody.

Ale tymczasem, poniewa deszcze paday w czasie massiki bardzo obficie, wod znajdowali wszdzie. Jeziorka utworzone przez ulewy w dolinach byy jeszcze dobrze napenione, a z gr spyway tu i wdzie strumienie toczce krysztaow i chodn wod, w ktrej kpiel bya wyborna, a zarazem zupenie bezpieczna, albowiem krokodyle mieszkaj tylko w wikszych wodach, w ktrych nie brak ryb stanowicych ich zwyke poywienie.

Sta jednak nie pozwala pi dziewczynce surowej wody, jakkolwiek odziedziczy po Lindem doskonay filtr, ktrego dziaanie napeniao zawsze zdumieniem Kalego i Me. Oboje widzc, e filtr zanurzony w mtn biaaw wod przepuszcza do zbiornika tylko czyst i przezroczyst, pokadali si ze miechu i bili si domi po kolanach na znak podziwu i radoci.

W ogle podr z pocztku sza atwo. Mieli po Lindem spore zapasy kawy, herbaty, cukru, bulionu, rnych konserw i wszelkiego rodzaju lekarstw. Sta nie potrzebowa oszczdza adunkw, byo ich bowiem wicej, ni mogli zabra; nie brako rwnie rozmaitych narzdzi, broni wszelakiego kalibru i rac, ktre przy zetkniciu si z Murzynami mogy si bardzo przyda. Kraj by yzny; zwierzyny, a wic wieego misa, wszdy obfito. Owocw rwnie. Tu i wdzie w nizinach trafiay si bota, ale pokryte jeszcze wod, a zatem nie zaraajce powietrza szkodliwymi wyziewami. Moskitw, ktre wszczepiaj w krew febr, nie byo na wyynach wcale. Upa od dziesitej rano czyni si wprawdzie nieznony, ale mali podrnicy zatrzymywali si w czasie tak zwanych biaych godzin w gbokim cieniu wielkich drzew, przez ktrych gstw nie przedziera si aden promie soneczny. Zdrowie dopisywao Nel, Stasiowi i Murzynom doskonale.



ROZDZIA XXXVIII

Pitego dnia podry Sta jecha razem z Nel na Kingu, trafili bowiem na szeroki pas akacji rosncych tak gsto, e konie mogy i tylko szlakiem utorowanym przez sonia. Godzina bya wczesna, ranek promienny i rosisty. Dzieci rozmawiay o podry i o tym, e kady dzie zblia ich jednak do oceanu i do ojcw, do ktrych oboje nie przestawali tskni cigle. By to od chwili porwania ich z Faujmu niewyczerpany przedmiot wszystkich rozmw, ktre wzruszay ich zawsze do ez. I powtarzali wci jedno w kko: e tatusiowie myl, i oni ju nie yj albo e przepadli na wieki  i obaj martwi si, i wbrew nadziei wysyaj do Chartumu Arabw po wieci, a oni oto s ju daleko nie tylko od Chartumu, ale i od Faszody, a za pi dni bd jeszcze dalej  a potem znw jeszcze dalej, a wreszcie dotr do oceanu albo przedtem jeszcze do jakich miejsc, skd bdzie mona przesa depesz. Jedyn w caej karawanie osob, ktra wiedziaa, co ich jeszcze czeka, by Sta  Nel natomiast bya najgbiej przekonana, e nie ma takiej rzeczy na wiecie, ktrej Stes nie potrafiby dokona, i bya zupenie pewna, e j doprowadzi do brzegu. Wic nieraz uprzedzajc wypadki wyobraaa sobie w swej maej gwce, co to bdzie, gdy przyjdzie pierwsza o nich wiadomo  i szczebiocc jak ptaszek opowiadaa o tym Stasiowi. Siedz  mwia  tatusiowie w Port-Saidzie i pacz  a tu wchodzi boy z depesz. Co to jest? Mj albo twj tatu otwiera, patrzy na podpis i czyta: Sta i Nel. O, to dopiero si uciesz! to dopiero si zerw, eby jecha naprzeciw nas! to dopiero bdzie rado w caym domu  i tatusiowie si uciesz, i wszyscy si uciesz  i bd ci chwalili  i przyjad  i ja obejm mocno tatusia za szyj, i potem bdziemy zawsze razem i

I koczyo si na tym, e brdka zaczynaa si jej trz, liczne oczki zmieniay si w dwie fontanny, a w kocu opieraa gow na ramieniu Stasia i pakaa zarazem z alu, tsknoty i radoci na myl o przyszym spotkaniu. A Sta, lecc wyobrani w przyszo, odgadywa, e ojciec bdzie dumny z niego e powie mu: Spisae si, jak na Polaka przystao  i wzruszenie ogarniao go ogromne, a w sercu rodzia si tsknota, zapa i nieugita jak stal odwaga. Musz  mwi sobie  wyratowa Nel, musz doy takiej chwili. I wwczas jemu take zdawao si e nie ma takich niebezpieczestw, ktrych nie zdoaby zwyciy, ani takich przeszkd, ktrych nie zdoaby skruszy.

Ale do ostatecznego zwycistwa byo jeszcze daleko. Tymczasem przedzierali si przez gaj akacji. Dugie kolce tych drzew czyniy nawet na skrze Kinga biaawe rysy. Wreszcie gaj zrzednia, a poprzez gazie rozrzuconych drzew wida byo dalej zielon dungl. Sta, mimo e upa dawa si ju mocno we znaki, wysun si z palankinu i usadowi si na karku sonia, by obaczy, czy na widnokrgu nie ma jakich stad antylop lub zebr, postanowi bowiem odnowi zapas misa.

Jako po prawej stronie dojrza stadko arielw, zoone z kilku sztuk, a wrd nich dwa strusie, lecz gdy minli ostatni kp drzew i so zwrci si na lewo, inny widok uderzy oczy chopca: oto w odlegoci p kilometra spostrzeg obszerny an manioku, a na skraju anu kilkanacie czarnych postaci, zajtych widocznie robot w polu.

 Murzyni!  zawoa zwracajc si do Nel.

I serce poczo mu bi niespokojnie. Przez chwil zawaha si, czy nie zawrci i nie skry si na powrt w akacjach, lecz przyszo mu na myl, e w zaludnionym kraju trzeba bdzie jednak prdzej czy pniej spotka si z mieszkacami i wej z nimi w stosunki i e od tego, jak si te stosunki uo, zalee moe los caej podry, wic po krtkim namyle skierowa sonia ku polu.

W tej samej chwili zbliy si Kali i ukazujc rk na kp drzew rzek:

 Panie wielki, oto tam wie murzyska, a tu kobiety pracuj przy manioku. Czy mam podjecha ku nim?

 Podjedziemy razem  odpowiedzia Sta  i wwczas powiesz im, e przybywamy jako przyjaciele.

 Wiem, panie, co im powiedzie  zawoa z wielk pewnoci siebie mody Murzyn.

I zwrciwszy konia ku pracujcym, zoy donie koo ust i j krzycze:

 Yambo, he! yambo sana!

Na ten gos zajte okopywaniem manioku kobiety zerway si i stany jak wryte, ale trwao to tylko jedno mgnienie oka, nastpnie bowiem, porzuciwszy w popochu motyki i kobiaki, poczy z wrzaskiem ucieka ku owym drzewom, wrd ktrych krya si wie.

Mali podrnicy zbliali si wolno i spokojnie. W gstwinie rozlego si wycie kilkuset gosw, po czym zapada cisza. Przerwa j wreszcie guchy, ale donony huk bbna, ktry nie ustawa ju pniej ani na chwil.

Byo to widocznie haso do boju dla wojownikw, albowiem przeszo trzystu ich wysuno si nagle z gstwiny. Wszyscy ustawili si w dugi szereg przed wiosk. Sta zatrzyma Kinga w odlegoci stu krokw i pocz im si przypatrywa. Soce owiecao ich dorodne postacie, szerokie piersi i silne ramiona. Uzbrojeni byli w uki i wcznie. Naok bioder mieli krtkie spdniczki z wrzosw, a niektrzy  ze skr mapich. Gowy ich zdobiy pira strusi, papug lub wielkie peruki zdarte z czaszek pawianw. Wygldali wojowniczo i gronie, ale stali nieruchomie w milczeniu, albowiem zdumienie ich nie miao wprost granic i potumio ch do boju. Wszystkie oczy wlepione byy w Kinga, w biay palankin i w siedzcego na karku sonia biaego czowieka.

A jednake so nie by dla nich zwierzciem nie znanym. Przeciwnie! yli oni pod cig przemoc soni ktrych cae stada wyniszczay nocami ich pola maniokowe oraz plantacje bananw i palm dum. Poniewa wcznie i strzay nie przebijay skry soniowej, biedni Murzyni walczyli ze szkodnikami za pomoc ognia, za pomoc krzykw, naladowania gosw kogucich, kopania dow i urzdzania puapek z pni drzewnych. Ale tego, by so sta si niewolnikiem czowieka i pozwala sobie siedzie na karku, nikt z nich nigdy nie widzia i adnemu podobna rzecz nie chciaa si w gowie pomieci. Tote widok, jaki mieli przed sob, tak dalece przechodzi wszelkie ich pojcia i wyobraenia, e sami nie wiedzieli, co im wypada czyni: walczy czy ucieka, gdzie oczy ponios, choby przyszo pozostawi wszystko na wol losu.

Wic w niepewnoci, trwodze i zdumieniu szeptali tylko wzajem do siebie:

 O matko! co to za stworzenia przychodz do nas i co nas czeka z ich rki?

A wtem Kali, podjechawszy do nich na rzut wczni, stan w strzemionach i pocz woa:

 Ludzie, ludzie! suchajcie gosu Kalego, syna Fumby, potnego krla Wa-himw znad brzegw Bassa-Narok, o, suchajcie, suchajcie! i jeli rozumiecie jego mow, uwaajcie na kade jego sowo!

 Rozumiemy!  zabrzmiaa odpowied z trzystu ust.

 Niechaj wystpi wasz krl, niech powie imi swoje i niech otworzy uszy i wargi, aby mg sysze lepiej!

 M'Rua! M'Rua!  poczy woa liczne gosy.

M'Rua wysun si przed szereg, ale nie wicej ni trzy kroki. By to stary ju Murzyn, wysoki i silnie zbudowany, lecz nie grzeszcy widocznie zbytni odwag, gdy ydki tak dray pod nim, e musia wbi ostrze dzidy w ziemi i oprze si na drzewcu, by utrzyma si na nogach.

Za jego przykadem i inni wojownicy powbijali rwnie dzidy w ziemi na znak, e chc wysucha spokojnie sw przybysza.

A Kali podnis jeszcze gos:

 M'Ruo i wy, ludzie MRuy! Syszelicie, e mwi do was syn krla Wa-himw, ktrego krowy pokrywaj tak gsto gry koo Bassa-Narok, jak mrwki pokrywaj ciao zabitej yrafy. A c powiada Kali, syn krla Wa-himw? Oto zwiastuj wam wielk i szczliw nowin, e przybywa do waszej wsi  dobre Mzimu!

Po czym zawoa jeszcze goniej:

 Tak jest. Dobre Mzimu! Ooo!

Z ciszy, jaka zapada, mona byo zmiarkowa, jak niezmierne wraenie sprawiy sowa Kalego. Zakoysaa si fala wojownikw, albowiem jedni, parci ciekawoci, posunli si o par krokw naprzd, drudzy cofnli si z trwogi. M'Rua opar si obu rkoma na wczni  i czas jaki trwao guche milczenie. Dopiero po chwili szmer przebieg szeregi i pojedyncze gosy poczy powtarza: Mzimu!, Mzimu!, a tu i wdzie ozway si krzyki: Yancig, yancig!, wyraajce zarazem cze i powitanie.

Lecz gos Kalego zapanowa znw nad szmerem i okrzykami:

 Patrzcie i cieszcie si! Oto dobre Mzimu siedzi tam, w tej biaej chacie na grzbiecie wielkiego sonia, a wielki so sucha go, jak niewolnik sucha pana i jak dziecko sucha matki. O! ani wasi ojcowie, ani wy nie widzielicie nic podobnego

 Nie widzielimy! yancig! yancig!

I oczy wszystkich wojownikw zwrciy si na chat, czyli na palankin.

A Kali, ktry w czasie lekcji religii na Grze Lindego dowiedzia si, e wiara porusza gry, i by gboko przekonany, e modlitwa biaej bibi moe wszystko wyjedna u Boga, tak dalej i z zupen szczeroci opowiada o dobrym Mzimu:

 Suchajcie! suchajcie! Dobre Mzimu jedzie na soniu w t stron, w ktrej soce wstaje za grami z wody; tam dobre Mzimu powie Wielkiemu Duchowi, by przysa wam chmury, a te chmury bd w czasie suszy poleway deszczem wasze proso, wasz maniok, wasze banany i trawy w dungli, abycie mieli duo do jedzenia i aby wasze krowy miay dobr pasz i daway gste i tuste mleko. Czy chcecie duo jedzenia i mleka, o, ludzie?

 He! chcemy, chcemy!

 I dobre Mzimu powie Wielkiemu Duchowi, by przysa wam wiatr, ktry wywieje z waszej wsi t chorob, co zmienia ciao w plaster miodu. Czy chcecie, by on j wywia, o, ludzie?

 He! niech j wywieje!

 I Wielki Duch na prob dobrego Mzimu obroni was od napaci i od niewoli, i od szkd w waszych polach i od lwa, i od pantery, i od wa, i od szaraczy

 Niech tak uczyni

 Wic teraz suchajcie jeszcze i patrzcie, kto siedzi przed chat midzy uszyma strasznego sonia. Oto siedzi tam bwana kubwa  biay pan  wielki i mocny, ktrego boi si so

 He!

 Ktry ma w rku piorun i zabija nim zych ludzi

 He!

 Ktry zabija lwy

 He!

 Ktry wypuszcza we ogniste *

 He!

 Ktry amie skay

 He!

 Ktry jednak nie uczyni wam nic zego, jeeli uczcicie dobre Mzimu!

 Yancig! yancig!

 Jeli naznosicie mu suchej mki z bananw, jaj kurzych, wieego mleka i miodu.

 Yancig! yancig!

 Wic zblicie si i padnijcie na twarz przed dobrym Mzimu.

M'Rua i jego niewolnicy poruszyli si i nie przestajc yancigowa ani na chwil, posunli si o kilkanacie krokw naprzd, ale zbliali si ostronie, albowiem i zabobonny lk przed Mzimu, i prosty strach przed soniem hamoway ich kroki. Widok Saby przerazi ich na nowo, gdy poczytali go za wobo, to jest za wielkiego powego lamparta, ktry zamieszkuje tamtejsze okolice oraz poudniow Abisyni i ktrego miejscowi mieszkacy boj si wicej ni lwa, albowiem miso ludzkie przekada nad wszelkie inne i z niesychan zuchwaoci napada nawet na zbrojnych mczyzn. Uspokoili si jednak widzc, e may brzuchaty Murzynek trzyma straszliwego wobo na powrozie. Ale nabrali jeszcze wikszego wyobraenia o potdze dobrego Mzimu jak rwnie biaego pana i spogldajc to na sonia, to na Sab, szeptali sobie wzajem: Jeeli oczarowali nawet wobo, to kt na wiecie im si oprze? Lecz najuroczystsza chwila nadesza dopiero wwczas, gdy Sta zwrciwszy si ku Nel skoni si naprzd gboko, a nastpnie porozsuwa urzdzone jak firanki ciany palankinu  i ukaza oczom zgromadzonych dobre Mzimu. M'Rua i wszyscy wojownicy padli na twarz, tak e ciaa ich utworzyy dugi ywy pomost. Nikt nie mia si ruszy, a trwoga zapanowaa we wszystkich sercach tym wiksza, gdy King, czy to na rozkaz Stasia, czy z wasnej ochoty, podnis do gry trb i zarycza potnie, a za jego przykadem ozwa si Saba najgbszym basem, na jaki umia si zdoby. Wwczas ze wszystkich piersi wyrwao si podobne do bagalnego jku: Aka! aka! aka! - i trwao dopty, dopki Kali znw nie przemwi:

 O, M'Ruo i wy, dzieci M'Ruy! Oddalicie cze dobremu Mzimu, wic wstacie, patrzcie i napenijcie nim oczy wasze, albowiem kto to uczyni, bdzie nad nim bogosawiestwo Wielkiego Ducha. Wygnajcie te strach z piersi i brzuchw waszych i wiedzcie, e tam gdzie przebywa dobre Mzimu, krew ludzka nie moe by przelana.

Na te sowa, a zwaszcza wskutek owiadczenia, e wobec dobrego Mzimu mier nie moe nikogo spotka, podnis si M'Rua, a za nim inni wojownicy i poczli patrzy niemiao, ale chciwie, na dobrotliwe bstwo. Jako musieliby przyzna, gdyby Kali zapyta o to po raz drugi, e ani ich ojcowie, ani oni nie widzieli nic podobnego. Oczy ich przywyky bowiem do poczwarnych, wyrobionych z drzewa i z wochatych kokosowych orzechw postaci bokw, a teraz stao przed nimi na grzbiecie sonia jasne bstewko, agodne, sodkie i umiechnite, podobne do biaego ptaka i zarazem do biaego kwiatu. Tote strach ich przeszed; piersi odetchny swobodniej, grube wargi poczy si umiecha, a rce mimo woli wyciga si do cudownego zjawiska.

 O, yancig! yancig! yancig!

Wszelako Sta, ktry zwraca na wszystko jak najbaczniejsz uwag, spostrzeg, e jeden Murzyn, przybrany w spiczast czapk ze skry szczurw, wysun si zaraz po ostatnich sowach Kalego z szeregu i peznc jak w w trawie, skierowa si ku osobnej chacie stojcej na uboczu poza ogrodzeniem, ale otoczonej take wysokim czstokoem powizanym pnczami.

Tymczasem dobre Mzimu, lubo wielce zakopotane rol bstwa, wycigno z polecenia Stasia sw ma rczk i poczo wita Murzynw. Czarni wojownicy ledzili z radoci oczyma kady ruch tej maej rki wierzc gboko, e s w tym potne czary ktre uchroni ich i zabezpiecz od mnstwa klsk. Niektrzy uderzajc si w piersi i biodra mwili te: O matko! teraz dopiero bdziemy si mieli dobrze  my i krowy nasze! M'Rua, omielony ju zupenie, zbliy si do sonia, uderzy raz jeszcze czoem dobremu Mzimu, a potem skoniwszy si Stasiowi odezwa si w nastpujcy sposb:

 Czy wielki pan, ktry prowadzi na soniu biae bstwo, zechce zje kawaek M'Ruy i czy zgodzi si na to, aby M'Rua zjad kawaek jego i aby si stali brami, midzy ktrymi nie masz kamstwa i zdrady?

Kali przetumaczy natychmiast te sowa, lecz widzc z twarzy Stasia, e nie ma najmniejszej ochoty na kawaek M'Ruy, zwrci si do starego Murzyna i rzek:

 O, M'Ruo! czy mylisz naprawd, e biay pan, tak potny, ktrego boi si so, ktry ma w rku piorun, ktry zabija lwy, ktremu kiwa ogonem wobo, ktry wypuszcza we ogniste i amie skay, moe zawiera braterstwo krwi z byle krlem? Pomyl, o M'Ruo, zali Wielki Duch nie ukaraby ci za zuchwalstwo i zali nie dosy bdzie dla ciebie chway, jeli zjesz kawaek Kalego, syna Fumby, wadcy Wa-himw, i jeli Kali, syn Fumby, zje kawaek ciebie?

 Nie jeste niewolnikiem?  zapyta M'Rua.

 Pan wielki nie porwa Kalego ani go kupi, tylko ocali mu ycie, przeto Kali prowadzi dobre Mzimu i pana do krainy Wa-himw, aby Wa-himowie i Fum-ba oddali im cze i zoyli dary wielkie.

 Niech wic bdzie, jak mwisz, i niech M'Rua zje kawaek Kalego, a Kali kawaek M'Ruy.

 Niech tak bdzie!  powtrzyli wojownicy.

 Gdzie jest czarownik?  zapyta krl.

 Gdzie czarownik? gdzie czarownik? gdzie Kamba?  poczy woa liczne gosy.

A wtem zaszo co takiego, co mogo zmieni cakowicie pooenie rzeczy, zamci przyjazne stosunki i uczyni Murzynw wrogami wieo przybyych goci. Oto w stojcej na uboczu i otoczonej osobnym czstokoem chacie rozleg si nagle piekielny haas. By to jakby ryk lwa, jakby grzmot, jakby huk bbna, jakby miech hieny, wycie wilka i jakby skrzypienie przeraliwe zardzewiaych elaznych zawias. King posyszawszy te okropne gosy pocz rycze, Saba szczeka, osio, na ktrym siedzia Nasibu, re. Wojownicy skoczyli jak oparzeni i powyrywali dzidy z ziemi. Uczynio si zamieszanie. O uszy Stasia odbiy si niespokojne okrzyki: Nasze Mzimu! Nasze Mzimu! Cze i yczliwo, z jak spogldano na przybyszw, zniky w jednej chwili. Oczy dzikich poczy rzuca podejrzliwe i nieprzyjazne spojrzenia. Grone szmery jy podnosi si wrd tumu, a straszliwy haas w samotnej chacie wzmaga si coraz bardziej.

Kali przerazi si i przysunwszy si szybko do Stasia pocz mwi przerywanym ze wzruszenia gosem:

 Panie, to czarownik zbudzi ze Mzimu, ktre boi si, e je omin ofiary, i ryczy ze zoci. Uspokj, panie, czarownika i ze Mzimu wielkimi darami, albowiem inaczej ci ludzie zwrc si przeciw nam.

 Uspokoi ich?  zapyta Sta.

I nagle ogarn go gniew na przewrotno i chciwo czarownika, a niespodziane niebezpieczestwo wzburzyo go do dna duszy. Smaga twarz jego zmienia si zupenie tak samo jak wwczas, gdy zastrzeli Gebhra, Chamisa i dwch Beduinw. Oczy bysny mu zowrogo, zacisny si wargi i pici, a policzki poblady.

 Ach, ja ich uspokoj!  rzek.

I bez namysu pogna sonia ku chacie.

Kali nie chcc pozosta sam wrd Murzynw ruszy za nim. Z piersi dzikich wojownikw wydar si okrzyk  nie wiadomo: czy trwogi, czy wciekoci lecz zanim si opamitali, trzasn i run pod naciskiem gowy sonia czstok, potem rozsypay si gliniane ciany chaty i dach wylecia wrd kurzawy w powietrze, a jeszcze po chwili M'Rua i jego ludzie ujrzeli czarn trb wzniesion do gry, na kocu za trby  czarownika Kamb.

A Sta spostrzegszy na pododze wielki bben, uczyniony z pnia wyprchniaego drzewa i obcignity mapi skr, kaza go sobie poda Kalemu i zawrciwszy stan wprost zdumionych wojownikw.

 Ludzie  rzek dononym gosem  to nie wasze Mzimu ryczy, to ten otr huczy na bbnie, by wyudza od was dary, a wy boicie si jak dzieci!

To rzekszy chwyci za sznur przewleczony przez wyschnit skr w bbnie i pocz nim z caej siy krci w koo. Te same gosy, ktre poprzednio tak przeraziy Murzynw, rozlegy si i teraz, a nawet jeszcze przeraliwiej, gdy nie tumiy ich ciany chaty.

 O, jake gupi jest M'Rua i jego dzieci!  zakrzykn Kali.

Sta odda mu bben, Kali za pocz haasowa na nim z takim zapaem, e przez chwil nie mona byo dosysze ani sowa. A nareszcie mia dosy, cisn bben pod nogi M'Ruy.

 Oto jest wasze Mzimu!  zawoa z wielkim miechem.

Po czym j ze zwyk Murzynom obfitoci sw przemawia do wojownikw nie aujc przy tym wcale drwin i z nich, i z M'Ruy. Owiadczy im wskazujc na Kamb, e w zodziej w czapce ze szczurw oszukiwa ich przez wiele pr ddystych i suchych, a oni pali go fasol, koltami i miodem. Jeste drugi gupszy krl i nard na wiecie? Wierzyli w moc starego oszusta i w jego czary, wic niech patrz teraz, jak ten wielki czarownik wisi na trbie sonia i krzyczy: Aka!, by wzbudzi lito biaego pana. Gdzie jego moc? gdzie jego czary? czemu adne ze Mzimu nie ryknie teraz w jego obronie? Ach! c to jest to ich Mzimu? pachta mapiej skry i kawa sprchniaego pnia, ktry rozdepce so! U Wa-himw ani kobiety, ani dzieci nie bayby si takiego Mzimu, a boi si go M'Rua i jego ludzie. Jedno jest tylko prawdziwe Mzimu i jeden prawdziwie wielki i mocny pan  niech wic oddadz im cze i niech naznosz jak najwicej darw, inaczej bowiem posypi si na nich klski, o jakich nie syszeli dotychczas.

Dla Murzynw nie potrzeba byo nawet tych sw, gdy ju to, e czarownik razem ze swym zym Mzimu okaza si tak niesychanie sabszym od nowego, biaego bstwa i od biaego pana wystarczyo im najzupeniej, by go opuci i okry pogard. Poczli wic na nowo yancigowa, a nawet z wiksz jeszcze pokor i skwapliwoci. Ale poniewa li byli na siebie, e przez tyle lat pozwolili si Kambie oszukiwa, wic chcieli koniecznie go zabi. Sam MRua prosi Stasia, by pozwoli go zwiza i zachowa dopty, dopki nie obmyl mu do okrutnej mierci. Nel jednak postanowia darowa mu ycie, a poniewa Kali zapowiedzia, e tam gdzie przebywa dobre Mzimu, krew ludzka nie moe by przelana, przeto Sta pozwoli tylko na wypdzenie ze wsi nieszczliwego czarownika.

Kamba, ktry si spodziewa, e umrze w najwymylniejszych mczarniach, pad na twarz przed dobrym Mzimu i szlochajc dzikowa mu za ocalenie. I odtd nic ju nie zamcio uroczystoci. Zza czstokou wysypay si kobiety i dzieci, albowiem wie o przybyciu nadzwyczajnych goci rozesza si po caej wsi i ch widzenia biaego Mzimu przemoga strach. Sta i Nel widzieli po raz pierwszy osad prawdziwych dzikich, do ktrych nie dotarli nawet Arabowie. Ubranie tych Murzynw skadao si tylko z wrzosw lub ze skr pozawizywanych naok bioder; wszyscy byli tatuowani. Zarwno mczyni, jak kobiety mieli przedziurawione uszy i w tych otworach kawaki drzewa lub koci tak due, e porozcigane klapki uszu sigay ramion. W dolnej wardze nosili pelele, to jest drewniane lub kociane krki, wielkie jak spodki od filianek. Znakomitsi wojownicy i ich ony mieli na szyjach konierze z elaznego lub mosinego drutu tak wysokie i sztywne, e zaledwie mogli poruszy gowami.

Naleeli te widocznie do szczepu Szyllukw, ktry cignie si daleko na wschd, albowiem Kali i Mea rozumieli wybornie ich mow, a Sta w poowie. Nie posiadali jednak ng tak dugich jak pobratymcy ich mieszkajcy nad rozlewiskami Nilu, byli szersi w ramionach, mniej wysocy i w ogle mniej podobni do ptakw brodzcych. Dzieci wyglday jak pcheki i nie zeszpecone jeszcze przez pelele, byy bez porwnania od starych adniejsze.

Kobiety, napatrzywszy si naprzd z dala dobremu Mzimu, poczy na wycigi z wojownikami znosi mu dary skadajce si z kolt, kur, jaj, czarnej fasoli i piwa warzonego z prosa. Trwao to dopty, dopki Sta nie powstrzyma tego napywu zapasw, a poniewa zapaci za nie hojnie paciorkami i kolorowym perkalem, a Nel rozdaa dzieciom kilkanacie lusterek odziedziczonych po Lindem, przeto rado niezmierna zapanowaa w caej wsi, i naok namiotu, do ktrego schronili si mali podrnicy, rozlegay si wci wesoe i pene zachwytu okrzyki. Potem wojownicy odbyli na cze goci taniec wojenny i stoczyli udan bitw, a w kocu przystpiono do zawarcia braterstwa krwi midzy Kalim a M'Ru.

Poniewa nie byo Kamby, ktry do tej ceremonii by koniecznie potrzebny, wic zastpi go stary Murzyn znajcy dostatecznie zaklcia. w zabiwszy kol wyj z niego wtrob i podzieli j na kilka sporych kskw, po czym j obraca rk i nog rodzaj koowrotka i spogldajc to na Kalego, to na M'Ru, ozwa si uroczystym gosem:

 Kali, synu Fumby, czy chcesz zje kawaek M'Ruy, syna M'Kuli  i ty MRuo, synu M'Kuli, czy chcesz zje kawaek Kalego, syna Fumby?

 Chcemy  ozwali si przyszli bracia.

 Czy chcecie, aby serce Kalego byo sercem MRuy, a serce MRuy sercem Kalego?

 Chcemy.

 I rce, i wcznie, i krowy?

 I krowy!

 I wszystko, co kady ma lub bdzie mia?

 Co ma i co bdzie mia!

 I aby nie byo midzy wami kamstwa ani zdrady, ani nienawici?

 Ani nienawici!

 I aby jeden nigdy drugiego nie okrad?

 Nigdy!

 I abycie byli brami?

 Tak!

Koowrotek obraca si coraz prdzej. Zgromadzeni naok wojownicy ledzili z coraz wikszym zajciem jego ruchy.

 Ao!  zawoa stary Murzyn  lecz gdyby jeden z was okama drugiego, gdyby go zdradzi, gdyby go okrad, gdyby go otru, gdyby go zabi, niech bdzie przeklty.

 Niech bdzie przeklty!  powtrzyli wszyscy wojownicy.

 A jeli jest kamc i knuje zdrad, niech nie przeknie krwi swego brata i niech j zrzuci w naszych oczach!

 Och, w naszych oczach!

 I niech umrze!

 Niech umrze!

 Niech go rozedrze wobo!

 Wobo!

 Albo lew!

 Albo lew!

 Niech go stratuje so i nosoroec, i baw!

 O! i baw  powtrzy chr.

 I niech go uksi w!

 W.

 A jzyk jego niechaj stanie si czarny!

 Czarny.

 A oczy niech mu uciekn w ty gowy!

 W ty gowy.

 I niech chodzi pitami do gry!

 Ha! pitami do gry.

Nie tylko Sta, ale i Kali gryli wargi, by nie wybuchn miechem, a tymczasem zaklcia powtarzay si coraz straszniejsze, koowrotek obraca si tak szybko, e oczy nie mogy za jego obrotami nady. Trwao to dopty, dopki stary Murzyn nie straci zupenie si i oddechu.

Wwczas siad na ziemi i przez jaki czas kiwa gow na obie strony w milczeniu. Po chwili jednak podnis si i wziwszy n naci nim skr na ramieniu Kalego, i umazawszy jego krwi kawaek wtroby kolcej wsun go w usta M'Ruy, drugi za kawaek umazany we krwi krla, w usta Kalego. Obaj poknli je tak szybko, e a zagray im krtanie, a oczy wyszy na wierzch, po czym chwycili si za rce na znak wiernej i wieczystej przyjani.

Wojownicy za poczli woa z radoci:

 Obaj przeknli, aden nie zrzuci, a wic s szczerzy i nie masz zdrady midzy nimi!

A Sta dzikowa w duchu Kalemu, e go w tej ceremonii zastpi, albowiem czu, e przy poykaniu kawaka M'Ruy byby niezawodnie zoy dowd nieszczeroci i zdrady.

Od tej chwili jednak nie grozio rzeczywicie maym podrnikom ze strony dzikich adne podejcie ani aden niespodziany napad, a natomiast otoczya ich jak najwiksza gocinno i cze niemal boska. Cze ta wzrosa jeszcze, gdy Sta spostrzegszy wielki spadek odziedziczonego po Lindem barometru przepowiedzia deszcz i gdy deszcz spad tego samego jeszcze dnia do obficie, tak jakby massika, ktra ju dawno przesza, chciaa wytrzsn ostatki swych zapasw na ziemi. Murzyni byli przekonani, e darowao im t ulew dobre Mzimu, i wdziczno ich dla Nel nie miaa granic. Sta artowa sobie z niej, e poniewa zostaa bokiem murzyskim, przeto w dalsz drog puci si tylko sam, a j zostawi we wsi M'Ruy, gdzie Murzyni wybuduj dla niej kapliczk z kw soniowych i bd jej znosili fasol i banany.

Ale Nel tak bya go pewna, e wspiwszy si na paluszki szepna mu, wedle swego zwyczaju, do ucha dwa tylko wyrazy: Nie zostawisz!  po czym ja podskakiwa z radoci, mwic, e skoro Murzyni s tak dobrzy, to caa podr a do oceanu pjdzie atwo i prdko. Dziao si to przed namiotem i wobec tumw, wic stary M'Rua widzc podskakujce Mzimu zacz natychmiast take podskakiwa, jak mg najwyej, na swoich krzywych nogach, w przekonaniu, e daje przez to dowd pobonoci. Siadem jego pucili si w hopki ministrowie, za nimi wojownicy, za nimi kobiety i dzieci, sowem, caa wie skakaa przez jaki czas, tak jakby wszyscy dostali pomieszania zmysw.

Stasia ubawi tak ten przykad dany przez bstwo, e pokada si ze miechu. Jednake w nocy odda rzeczywist i trwa przysug pobonemu krlowi i jego poddanym, albowiem gdy sonie napady na pola bananowe, pojecha ku nim na Kingu i puci midzy stado kilka rac. Popoch, jaki wznieciy we ogniste, przeszed nawet jego oczekiwania. Olbrzymie zwierzta ogarnite szaem trwogi napeniy ca dungl rykiem i ttentem, a uciekajc na olep, przewracay si i tratoway wzajem. Potny King ciga uciekajcych towarzyszw z nadzwyczajn ochot, nie szczdzc im uderze trb i kami. Po takiej nocy mona byo by pewnym, e przez dugi czas aden so nie pojawi si w plantacjach bananw i palm dum, nalecych do wsi starego M'Ruy.

We wsi panowaa te rado wielka i Murzyni spdzili ca noc na tacach, na popijaniu piwa z prosa i palmowego wina. Kali dowiedzia si jednak od nich wielu wanych rzeczy, pokazao si bowiem e niektrzy syszeli o jakiej wielkiej wodzie lecej na wschd i otoczonej grami. Dla Stasia by to dowd, e owo jezioro, o ktrym nie uczy si w geografii istnieje rzeczywicie, a po wtre, e idc w kierunku jaki obrali, trafi wreszcie na nard Wa-himw. Wnoszc z tego, e mowa Mei i Kalego prawie nie rnia si od mowy M'Ruy, doszed do przekonania, e nazwa Wa-hima jest prawdopodobnie jakim mianem miejscowym i e ludy mieszkajce nad brzegami Bassa-Narok nale do wielkiego szczepu Szyllukw, ktry poczyna si nad Nilem, a rozciga si nie wiadomo jak daleko na wschd.



ROZDZIA XXXIX

Caa ludno odprowadzia daleko dobre Mzimu i poegnaa je ze zami, proszc natarczywie, by raczyo przyby kiedy jeszcze do M'Ruy i pamita o jego ludzie. Sta przez chwil waha si, czy nie wskaza Murzynom wwozu, gdzie pochowa te towary i zapasy po Lindem, ktrych z braku tragarzy nie mg zabra, ale pomylawszy, e posiadanie takich skarbw mogoby wywoa midzy nimi zawici i niesnaski, zbudzi akomstwo i zamci spokj ich ycia, porzuci ten zamiar, a natomiast zastrzeli wielkiego bawou i pozostawi im jego miso na poegnaln uczt. Widok tak wielkiej iloci nyamy pocieszy ich te rzeczywicie.

Przez nastpne trzy dni karawana sza znw krajem pustym. Dni byy upalne, ale noce z powodu wysokiego pooenia okolicy tak zimne, e Sta kaza Mei przykrywa Nel dwoma kocami. Przebywali teraz czsto wwozy grskie, czasem jaowe i skaliste, a czasem pokryte tak zbit rolinnoci, e trzeba si byo przez nie z najwikszym trudem przedziera. Na brzegach tych wwozw widywali wielkie mapy, a niekiedy lwy i pantery, ktre gniedziy si w jaskiniach skalnych. Sta zabi jedn z nich na prob Kalego, ktry przybra si nastpnie w jej skr, aby Murzyni mogli od razu pozna, e maj do czynienia z osob krwi krlewskiej.

Za wwozami na wysokiej rwninie poczy si znw ukazywa wioski murzyskie. Niektre leay blisko siebie, niektre o dzie lub dwa drogi. Wszystkie byy otoczone wysokim czstokoem dla ochrony od lww i tak spowite w pncze, e nawet z bliska wyglday jak kpy dziewiczego lasu. Dopiero z dymw wznoszcych si w porodku mona byo zmiarkowa, e tam mieszkaj ludzie. Karawan przyjmowano wszdzie mniej wicej tak jak we wsi M'Ruy, to jest z pocztku z trwog i nieufnie, a nastpnie z podziwem, zdumieniem i czci. Raz tylko zdarzyo si, e caa wioska na widok sonia, Saby, koni i biaych ludzi ucieka do pobliskiego lasu, tak e nie byo z kim rozmwi si. Jednake ani jedna wcznia nie zostaa przeciw podrnikom wymierzona. Murzyni bowiem, pki mahometanizm nie wypeni ich dusz nienawici do niewiernych i okruciestwem, s raczej bojaliwi i agodni. Najczciej bywao wic tak, e Kali zjada kawaek miejscowego krla, miejscowy krl kawaek Kalego, po czym stosunki ukaday si jak najprzyjaniej, a dobremu Mzimu skadano wszdy dowody hodu i bogobojnoci pod postaci kur, jaj i miodu, wydobywanego z klockw drzewa zawieszonych za pomoc sznurw palmowych na gaziach wielkich drzew. Pan wielki, wadca sonia, piorunw i ww ognistych, wzbudza przewanie strach, ktry jednak rycho zmienia si w wdziczno, gdy przekonywano si, e hojno jego dorwnywa potdze. Tam gdzie wioski byy blisze, przybycie nadzwyczajnych podrnych oznajmiaa jedna drugiej za pomoc bicia w bbny, Murzyni bowiem potrafi wszystko za pomoc bbnienia wypowiedzie. Zdarzao si te, e caa ludno wylegaa na ich spotkanie, usposobiona z gry jak najprzyjaniej.

W jednej wsi liczcej do tysica gw miejscowy wadca, ktry by w jednej osobie czarownikiem i krlem, zgodzi si na pokazanie im wielkiego fetysza, ktrego otaczaa nadzwyczajna cze i boja, tak e do hebanowej, pokrytej skr nosoroca kapliczki ludzie nie mieli si zblia i ofiary skadali w odlegoci pidziesiciu krokw. Krl opowiada o tym fetyszu, e spad niedawno z ksiyca, e by biay i e mia ogon. Sta oznajmi, e to on wanie wysa go na rozkaz dobrego Mzimu i mwic tak nie rozmin si bynajmniej z prawd, gdy pokazao si, e wielki fetysz by po prostu jednym z latawcw puszczonych z Gry Lindego. Oboje z Nel ucieszyli si myl, e inne mogy przy odpowiednim wietrze zalecie jeszcze dalej, i postanowili puszcza je z wyyn w dalszym cigu. Sta zmajstrowa i puci jeden zaraz tego samego wieczoru, co ostatecznie przekonao Murzynw, e i dobre Mzimu, i biay pan przybyli na ziemi take z ksiyca i e s bstwami, ktrym do pokornie suy nie mona.

Ale wicej od tych oznak pokory i hodu uradowaa Stasia wiadomo, e Bassa-Narok ley o kilkanacie tylko dni drogi i e mieszkacy tej wsi, w ktrej obecnie si zatrzymali, otrzymuj czasem z tamtych stron sl w zamian za wino z palm dum. Krl miejscowy sysza nawet o Fumbie jako o wadcy ludzi zwanych Doko  Kali potwierdzi, e dalsi ssiedzi tak nazywaj Wa-himw i Samburu. Mniej pocieszajce byy wieci, e nad brzegami wielkiej wody wre wojna i e trzeba i do Bassa-Narok przez niezmiernie dzikie gry i strome wwozy, pene drapienych zwierzt. Ale z drapienych zwierzt Sta niewiele ju sobie robi, a gry choby najdziksze, wola od niskich rwnin, na ktrych czyha na podrnikw febra.

Z dobr wic otuch wyruszyli w dalsz drog. Za ow ludn wsi spotkali ju tylko jedn osad, bardzo lich i zawieszon jak gniazdo na skraju urwiska. Potem zaczo si podgrze, poprzecinane z rzadka gbokimi rozpadlinami. Na wschodzie wznosi si mroczny acuch szczytw, ktry z dala wydawa si prawie zupenie czarny. Bya to nieznana kraina, do ktrej wanie szli nie wiedzc, co ich tam moe spotka, zanim dojd do dzieraw Fumby. Na halach, ktre przechodzili nie brako drzew, ale z wyjtkiem sterczcych samotnie smokowcw i akacyj stay one kpami, tworzc jakby mae gaje. Podrnicy zatrzymywali si wrd tych kp dla posiku i wywczasu oraz dla obfitego cienia.

Wrd drzew roio si ptactwo. Rozmaite gatunki gobi, wielkie dzioboroce, ktre Sta nazywa tukanami, kraski, szpaki, synogarlice i niezliczone przeliczne bengalis krciy si w gszczu lici lub przelatyway z jednej kpy na drug, pojedynczo lub stadami, mienic si jak tcza. Niektre drzewa wydaway si z daleka okryte rnokolorowym kwieciem. Nel zachwycaa si szczeglnie widokiem rajskich muchowek i czarnych, podszytych psowo, sporych ptakw, ktre odzyway si gosem pastuszej fujarki. Cudne ony, z wierzchu rowe, a pod spodem jasnoniebieskie, uwijay si w blasku sonecznym, chwytajc w lot pszczoy i koniki polne. Na wierzchokach drzew rozlegay si wrzaski zielonych papug, a czasem dochodzi gos jakby srebrnych dzwonkw, ktrym witay si wzajem mae zielonoszare ptaszyny, ukryte pod liciami adausonji.

Przed wschodem i po zachodzie soca przelatyway stada miejscowych wrbelkw, tak niezliczone, e gdyby nie pisk i szum skrzydeek, mona by je poczyta za chmury. Sta przypuszcza, e to te krasnodzibki dzwoni tak, rozpraszajc si w dzie po pojedynczych kpach.

Lecz najwikszym zdumieniem i zachwytem napeniay oboje dzieci inne, latajce w maych stadkach ptaki, ktre daway prawdziwe koncerty. Kade stadko skadao si z piciu lub szeciu samic i jednego, poyskujcego metalicznymi pirami samca. Siaday one szczeglnie na pojedynczych akacjach w ten sposb, e on umieszcza si na wierzchoku drzewa, one poniej  i po pierwszych tonach, ktre wydaway si jakby strojeniem gardzioek, on rozpoczyna piew, a one suchay w milczeniu. Dopiero gdy skoczy, powtarzay jednogonym chrem ostatni zwrotk jego piewu. Po maej przerwie on znw zaczyna i koczy, one znw powtarzay, po czym cae stadko przelatywao falistym, lekkim lotem na nastpn, najblisz akacj i koncert zoony z solisty i chru, rozbrzmiewa w poudniowej ciszy powtrnie. Dzieci nie mogy si tego do nasucha. Nel pochwycia przewodni nut koncertu i razem z chrem samiczek wypiewywaa swym cienkim gosikiem ostatnie tony; brzmice jak szybko powtarzane dwiki: tui, tui, tui, tui, twiling-ting! ting!

Pewnego razu dzieci idc od drzewa do drzewa za skrzydlatymi muzykantami odeszy na kilometr od obozu, pozostawiwszy w nim troje Murzynw, Kinga i Sab, ktrego Sta, wybierajc si za jedn drog na polowanie, nie chcia wzi z sob, by szczekaniem nie poszy mu zwierzyny. Gdy wic stadko przeleciao wreszcie z ostatniej akacji na drug stron szerokiego wwozu, chopiec zatrzyma si i rzek:

 Teraz odprowadz ci do Kinga, a potem obacz, czy w wysokiej dungli nie ma antylop albo zebr, bo Kali mwi, e wdzonego misa nie starczy wicej ni na dwa dni.

 Przecie ju jestem dua  odpowiedziaa Nel, ktrej zawsze chodzio bardzo o to, by pokaza, e nie jest maym dzieckiem  wic wrc sama. Obz std wida doskonale i dym take.

 Boj si, e zabdzisz.

 Nie zbdz. W wysokiej dungli moe bym zabdzia, ale tu, patrz, jaka trawa niska.

 Jeszcze ci co napadnie.

 Sam mwie, e lwy i pantery w dzie nie poluj. Przy tym syszysz, jak King trbi z tsknoty za nami. Jaki tam lew odwayby si polowa tam, gdzie dochodzi gos Kinga?

I pocza si napiera.

 Mj Stasiu, pjd sama jak kto dorosy.

Sta waha si przez chwil, ale w kocu przysta. Obz i dym byo rzeczywicie wida. King, ktry tskni za Nel, trbi co chwila. W niskiej trawie nie grozio zabdzenie, a co do lww, panter i hien, nie mogo by po prostu o nich mowy, gdy zwierzta te szukaj upu tylko w nocy. Chopiec wiedzia zreszt, e niczym nie zrobi dziewczynce takiej przyjemnoci, jak gdy pokae, e nie uwaa jej za mae dziecko.

 Dobrze wic  rzek  id sama, ale id prosto i nie marud po drodze.

 A czy mog tylko narwa tych kwiatw?  zapytaa ukazujc na krzak kusso, okryty niezmiern iloci rowego kwiecia.

 Moesz.

To rzekszy zawrci j, pokaza jej raz jeszcze dla pewnoci kp drzew, z ktrej wychodzi dym obozowy i w ktrej rozlegao si trbienie Kinga, po czym nurkn w wysok dungl obrastajc brzeg wwozu

Lecz nie uszed jeszcze stu krokw, a ju ogarn go niepokj. To przecie gupio z mojej strony  pomyla  em pozwoli Nel chodzi samej po Afryce gupio! gupio! To takie dziecko! Nie powinienem jej ani na krok odstpowa, chyba e jest przy niej King. Kto wie, co si moe trafi! Kto wie, czy pod tym rowym krzakiem nie siedzi jaki w, wielkie mapy mog si tu wychyli z wwozu i porwa mi j albo poksa. Broe Boe!  Zrobiem okropne gupstwo!

I niepokj jego przeszed w gniew na samego siebie, a zarazem w okropny lk. Nie namylajc si duej, zawrci, jakby tknity nagym zym przeczuciem. Idc spiesznie, z t niesychan wpraw, jakiej ju nabra wskutek codziennych polowa, trzyma gotow do strzau strzelb i posuwa si wrd kolczastych mimoz bez adnego szelestu, zupenie jak pantera, gdy noc skrada si do stada antylop. Po chwili wysun gow z wysokich zaroli, spojrza  i skamienia.

Nel staa pod krzem kusso z wycignitymi przed siebie rczkami; rowe kwiaty, ktre upucia z przeraenia, leay u jej ng, a w odlegoci dwudziestu kilku krokw wielki powoszary zwierz pezn ku niej wrd niskiej trawy.

Sta widzia wyranie jego zielone oczy wpatrzone w bia jak kreda twarz dziewczynki, jego zwon z przypaszczonymi uszyma gow, jego podniesiona w gr z powodu przyczajonej i pezajcej postawy opatki, jego dugie ciao i jeszcze duszy ogon, ktrego koniec porusza si lekkim kocim ruchem. Chwila jeszcze  jeden skok i byoby po Nel.

Na ten widok zahartowany i przywyky do niebezpieczestw chopak w mgnieniu oka zrozumia, e jeli nie odzyska zimnej krwi, jeli nie zdobdzie si na spokj, przytomno, jeli le strzeli i tylko zrani napastnika, choby nawet ciko, to dziewczynka musi zgin. Lecz umia ju do tego stopnia nad sob zapanowa, e pod wpywem tych myli rce jego i nogi stay si nagle spokojne jak stalowe spryny. Jednym rzutem oka dojrza ciemn ctk w pobliu ucha zwierzcia  jednym lekkim ruchem skierowa ku niej lufy strzelby i wypali.

Huk wystrzau, krzyk Nel i krtki chrapliwy ryk ozway si w tej samej chwili. Sta skoczy ku Nel i zastawiwszy j wasnym ciaem zmierzy znw do napastnika.

Lecz drugi strza okaza si cakiem zbyteczny, albowiem straszliwy kot rozpaszczy si i lea jak achman, nosem przy ziemi, z pazurami wbitymi w traw, prawie bez drgawek. Pkajca kula odwalia mu cay ty gowy wraz z krgami karku. Nad oczyma bieliy mu si krwawe, poszarpane zwoje mzgu.

A may myliwiec i Nel stali przez jaki czas spogldajc na to zabite zwierz, to na siebie i nie mogc ani sowa przemwi. Lecz potem staa si rzecz dziwna. Oto ten sam Sta, ktry przed chwil byby zdumia sw zimn krwi i spokojem najwytrawniejszych strzelcw caego wiata, poblad nagle, nogi zaczy mu si trz, z oczu puciy mu si zy, a nastpnie chwyci gow w donie i zacz powtarza:

 O, Nel, Nel! gdybym ja nie by wrci!

I opanowao go takie przeraenie, taka jaka spniona rozpacz, e kada yka drgaa w nim, jak gdyby dosta febry. Po niesychanym napiciu woli i wszystkich si duszy i ciaa przysza na chwila saboci i folgi. W oczach stan mu obraz strasznego zwierza spoczywajcego z zakrwawion mord w jakiej ciemnej jaskini i szarpicego ciao Nel. A przecie tak by mogo i tak by si stao, gdyby nie by powrci! Jedna minuta, jedna sekunda wicej  i byoby za pno. Tej myli nie mg po prostu przenie.

Skoczyo si wreszcie na tym, e Nel, ochonwszy z przeraenia, musiaa go pociesza. Mae, poczciwe stworzenie zarzucio mu obie rczki na szyj i paczc take, poczo na niego woa tak gono, jakby go chciao ze snu rozbudzi:

 Stasiu! Stasiu! mnie nic! Patrz, e mi nic. Stasiu! Stasiu!

Lecz on przyszed do siebie i uspokoi si po dugim dopiero czasie. Zaraz potem nadszed Kali, ktry usyszawszy strza niedaleko od obozu i wiedzc, e bwana kubwa nie strzela nigdy na prno, przyprowadzi z sob konia dla zabrania zwierzyny. Mody Murzyn spojrzawszy na zabite zwierz cofn si nagle i twarz staa mu si od razu popielata:

 Wobo!  zakrzykn.

Dzieci zbliyy si dopiero teraz do sztywniejcego ju trupa. Sta bowiem nie mia dotychczas dokadnego pojcia, jaki waciwie drapienik pad od jego strzau. Chopcu wydawao si na pierwszy rzut oka, e jest to wyjtkowo wielki serwal, jednake po bliszym przypatrzeniu si pozna, e tak nie jest, albowiem zabity zwierz przechodzi rozmiarami nawet lamparta. Powa jego skra bya usiana ctkami barwy kasztanowatej, ale gow mia od lamparta wsz, co czynio go podobnym nieco do wilka, nogi wysze, apy szersze i olbrzymie oczy. Jedno z nich kula wysadzia zupenie na wierzch, drugie patrzyo jeszcze na dzieci, bezdenne, nieruchome i straszne. Sta doszed do przekonania, e to jest jaki gatunek pantery, o ktrym zoologia tak samo nic nie wiedziaa jak geografia o jeziorze Bassa-Narok.

Kali patrzy wci z niezmiernym przestrachem na rozcignite zwierz powtarzajc cichym gosem, jakby si ba je przebudzi:

 Wobo! Pan wielki zabi wobo.

Lecz Sta zwrci si do dziewczynki, pooy jej do na gwce, jakby chcc si ostatecznie upewni, e wobo jej nie porwa, po czym rzek:

 Widzisz, Nel, widzisz, e choby bya cakiem dua, to po dungli nie moesz sama chodzi.

 Prawda, Stasiu  odpowiedziaa ze skruszon mink Nel.  Ale z tob albo z Kingiem mog?

 Mw, jak to byo? Czy usyszaa, jak si zblia?

 Nie Tylko z kwiatw wyleciaa wielka zota mucha, wic odwrciam si za ni i zobaczyam go, jak wyazi z wwozu.

 I co?

 I stan, i zacz na mnie patrze.

 Dugo patrzy?

 Dugo, Stasiu. Dopiero jak upuciam kwiaty i zasoniam si od niego rkoma, zacz si ku mnie czoga

Stasiowi przyszo do gowy, e gdyby Nel bya Murzynk, zostaaby natychmiast porwana, i e ocalenie zawdzicza take i zdziwieniu zwierzcia, ktre ujrzawszy po raz pierwszy nie znan sobie istot nie byo na razie pewne, co ma uczyni.

I mrz przeszed znw przez koci chopca.

 Bogu dziki! Bogu dziki, em wrci!

Po czym pyta dalej:

 Co sobie w tej chwili mylaa?

 Chciaam na ciebie zawoa i nie mogam ale

 Ale co?

 Ale mylaam, e ty mnie obronisz Sama nie wiem

To powiedziawszy zarzucia mu znw ramionka na szyj, a on pocz gaska jej czuprynk.

 Nie boisz si ju?

 Nie.

 Moje mae Mzimu! moje Mzimu!  widzisz, co to jest Afryka!

 Tak, ale ty zabijesz kade szkaradne zwierz.

 Zabij.

Oboje znw zaczli si przyglda drapienikowi. Sta chcc zachowa na pamitk jego skr kaza j Kalemu cign, ale w z obawy, by drugi wobo nie wylaz do niego z wwozu, prosi, by go nie zostawiali samego, a na pytanie, czy rzeczywicie boi si wicej wobo ni lwa, rzek:

 Lew rycze w nocy i nie przeskoczy przez czstok, a wobo przeskoczy w biay dzie i zabi duo Murzynw w rodku wsi, a potem porwa jednego i zje. Od wobo wcznia nie obroni ani uk, tylko czary, bo wobo zabi nie mona.

 Gupstwo  rzek Sta.  Przypatrze si temu, czy nie dobrze zabity?

 Biay pan zabi wobo, czarny czowiek nie zabi!  odpowiedzia Kali.

Skoczyo si na tym, e olbrzymiego kota przywizano sznurem do konia  i ko zawlk go do obozu. Stasiowi jednak nie udao si zachowa jego skry, a to z przyczyny Kinga, ktry domyliwszy si widocznie, e wobo chcia porwa jego panienk, wpad w taki sza gniewu, e nawet rozkazy Stasia nie zdoay go pohamowa. Porwawszy trb zabite zwierz wyrzuci je dwukrotnie w gr, po czym zacz bi nim o drzewo, a w kocu potratowa je nogami i zmieni w rodzaju bezksztatnej masy przypominajcej marmelad. Sta zdoa ocali tylko szczki, ktre z resztkami ba pooy na drodze kolumny mrwek, te za w cigu godziny oczyciy koci tak znakomicie, e nie zostao na adnej ani atomu misa lub krwi.



ROZDZIA XL

W cztery dni pniej Sta zatrzyma si na duszy wypoczynek na wzgrzu podobnym nieco do Gry Lindego, ale mniejszym i cianiejszym. Tego samego wieczora Saba zagryz po cikiej walce wielkiego samca pawiana, ktrego napad w chwili, gdy w bawi si szcztkami latawca, drugiego z rzdu z tych, ktre dzieci puciy przed wyruszeniem do oceanu. Sta i Nel korzystajc z postoju postanowili klei cigle coraz nowe, ale puszcza je tylko wwczas, gdy silny musson bdzie d z zachodu na wschd. Sta liczy na to, e jeli cho jeden wpadnie w rce europejskie lub arabskie, zwrci na siebie niezawodnie nadzwyczajn uwag i przyczyni si do wysania umylnej na ich ratunek wyprawy. Dla tym wikszej pewnoci obok napisw angielskich i francuskich dodawa i arabskie, co nie przychodzio mu z trudnoci, albowiem jzyk arabski zna doskonale.

Wkrtce po wyruszeniu z postoju Kali owiadczy, e w acuchu gr, ktre widzieli na wschodzie, poznaje niektre szczyty otaczajce wielk czarn wod, czyli Basa-Narok, wszelako nie zawsze by tego pewien gdy zalenie od tego, z ktrego miejsca patrzyli, gry przybieray ksztaty odmienne. Po przejciu niewielkiej doliny zaronitej krzakami kusso i wygldajcej jak jedno rowe jezioro trafili na chat samotnych myliwcw. Byo w niej dwch Murzynw, z tych jeden ukszony przez nitkowca i chory. Ale obaj byli tak dzicy i gupi, a przy tym tak przeraeni przybyciem niespodzianych goci i tak pewni, e zostan zamordowani, e w pierwszych chwilach niepodobna byo od nich niczego si dowiedzie. Dopiero kilka patw wdzonego misa rozwizao jzyk temu, ktry by nie tylko chory, ale i zgodniay, gdy towarzysz udziela mu ywnoci bardzo skpo. Od niego wic dowiedzieli si, e o dzie drogi le lune wioski rzdzone przez niezalenych wzajem od siebie krlikw, a nastpnie, za strom gr, poczyna si ziemia Fumby, rozcigajca si na zachd i poudnie od wielkiej wody. Stasiowi, gdy to usysza, wielki ciar spad z serca, a do duszy wstpia nowa otucha. Bd co bd byli ju niemal na progu krainy Wa-himw.

Jak dalej pjdzie podr, oczywicie trudno byo przewidzie, wszelako chopiec mg si w kadym razie spodziewa, e nie bdzie ona cisza ani nawet dusza od tej okropnej drogi znad brzegw Nilu, ktr jednak przeby dziki swej wyjtkowej zaradnoci i w czasie ktrej uchroni od zguby Nel. Nie wtpi, e dziki Kalemu Wa-himowie przyjm ich jak najgocinniej i dadz im wszelk pomoc. Zreszt pozna ju dobrze Murzynw, wiedzia, jak naley z nimi postpowa, i by prawie pewien, e nawet bez Kalego daby sobie z nimi jako rady.

 Wiesz  mwi do Nel  e od Faszody odbylimy ju wicej ni poow drogi, a podczas tej, ktr mamy jeszcze przed sob, spotkamy moe bardzo dzikich Murzynw, ale nie spotkamy ju derwiszw.

 Ja wol Murzynw  odpowiedziaa dziewczynka.

 Tak, pki uchodzisz za boka. Porwano mnie z Fajumu razem z panienk, ktrej byo na imi Nel, a odwioz jakie Mzimu. Powiem ojcu i panu Rawlisonowi, eby ci nigdy nie nazywali inaczej.

A jej oczy poczy si zaraz rozjania i mia.

 Moe zobaczymy tatusiw w Mombassie?

 Moe. Gdyby nie ta wojna nad brzegami Bassa-Narok, bylibymy tam prdzej. Potrzeba te byo Fumbie w to si wdawa!

To rzekszy skin na Kalego:

 Kali, czy chory Murzyn sysza o wojnie?

 Sysza. By wielka wojna, bardzo wielka: Fumby z Samburu.

 Wic co bdzie? Jake przejedziemy przez kraj Samburu?

 Sabmuru uciec przed panem wielkim, przed Kingiem i przed Kalim.

 I przed tob?

 I przed Kalim, poniewa Kali ma strzelb, ktra grzmie i zabija.

Sta pocz rozmyla nad udziaem, jaki mu wypadnie wzi w zapasach midzy pokoleniem Wa-himw a Samburu, i postanowi pokierowa spraw w ten sposb, by wojna nie utrudniaa podry. Rozumia, e przybycie ich bdzie cakiem niespodziewanym wypadkiem, ktry od razu zapewni Fumbie przewag. Naleao tylko wyzyska odpowiednio przewidywane zwycistwo.

W wioskach, o ktrych mwi chory myliwiec, zasignli nowych wiadomoci o wojnie. Byy one coraz dokadniejsze, ale dla Fumby niepomylne. Mali podrnicy dowiedzieli si, e prowadzi on walk odporn i e Samburu, pod wodz swego krla nazwiskiem Mamba, zajli ju znaczn przestrze kraju Wa-himw i zdobyli mnstwo krw. Opowiadano, e wojna wre gwnie na poudniowym kracu wielkiej wody, gdzie na wysokiej i szerokiej skale ley wielka boma Fumby.

Wiadomoci te mocno zmartwiy Kalego, ktry te prosi Stasia, by jak najprdzej przebyli ow gr dzielc ich od okolic objtych poarem wojny, zarczajc, e potrafi znale drog, ktr przeprowadzi nie tylko konie, ale i Kinga. By ju w stronach, ktre zna dobrze, i teraz rozrnia z wielk pewnoci znajome od dziecistwa szczyty.

Jednake przejcie nie okazao si atwe i gdyby nie pomoc ujtych darami mieszkacw ostatniej wioski, trzeba by byo szuka dla Kinga innej drogi. Ci znali jednak jeszcze lepiej od Kalego wwozy lece z tej strony gry i po dwch dniach uciliwej podry, w czasie ktrej nocami dokuczay wielkie zimna, przeprowadzili na koniec szczliwie karawan na przecz, a z przeczy na dolin lec ju w kraju Wa-himw.

Sta zatrzyma si rano na postj w tej otoczonej zarolami i pustej dolinie. Kali za, ktry prosi, by mu wolno byo wyjecha konno na wywiady w kierunku ojcowskiej bomy, odlegej o dzie drogi, wyruszy dalej jeszcze tej samej nocy. Sta i Nel oczekiwali go przez ca dob w najwikszym niepokoju  i ju myleli, e zgin lub wpad w rce wrogw, gdy wreszcie zjawi si na wychudzonym i spienionym koniu, sam rwnie zmczony i tak przybity, e al byo na niego patrze.

Upad te natychmiast do ng Stasia i pocz go baga o ratunek.

 O, panie wielki!  mwi  Samburu zwyciy wojownikw Fumby, zabi ich mnstwo i rozpdzi tych, ktrych nie zabi, a Fumb oblega w wielkiej bomie na grze Boko. Fumba i jego wojownicy nie mie co je w bomie i zgin, jeli pan wielki nie zabi Mamby i wszystkich Samburu razem z Mamb.

Tak bagajc obejmowa kolana Stasia, a w zmarszczy brwi i zastanawia si gboko nad tym, co mu wypada uczyni, gdy jak zawsze i wszdzie chodzio mu o Nel.

 Gdzie s  zapyta wreszcie  ci wojownicy Fumby, ktrych rozpdzili Samburu?

 Kali ich znalaz i oni tu nadej zaraz.

 Ilu ich jest?

Mody Murzyn poruszy kilkanacie razy palcami obu rk i ng, ale widocznie nie mg dokadnie oznaczy liczby, z tej prostej przyczyny, e nie umia rachowa wicej ni do dziesiciu i kada wiksza ilo przedstawiaa mu si tylko jako wengi, to jest mnstwo.

 Wic jeli tu przyjd, to sta na ich czele i id ojcu na odsiecz  rzek Sta.

 Oni si ba Samburu i z Kalim nie pj, ale z panem wielkim pj i zabi wengi, wengi Samburu.

Sta zamyli si znowu.

 Nie  rzek w kocu  ja nie mog ani bra bibi do bitwy, ani zostawi jej samej  i nie uczyni tego za nic w wiecie.

Na to Kali podnis si i zoywszy rce pocz powtarza raz po razie:

 Luela! Luela! Luela!

 Co to jest Luela?  zapyta Sta.

 Wielka boma dla kobiet Wa-hima i Samburu  odpowiedzia mody Murzyn.

I j opowiada nadzwyczajne rzeczy. Oto Fumba i Mamba prowadzili z sob od dawnych lat cige wojny. Niszczono sobie wzajem plantacje, porywano bydo. Ale bya na poudniowym brzegu jeziora miejscowo zwana Luela, do ktrej w czasie nawet najzaartszych walk kobiety obu narodw schodziy si na targ z zupenym bezpieczestwem. Byo to miejsce wite. Wojna toczya si tylko z mczyznami, adne za klski ani zwycistwa nie wpyway na los niewiast, ktre w Lueli, za glinianym ogrodzeniem otaczajcym obszerne targowisko, znajdoway najzupeniej bezpieczny przytuek. Wiele chronio si tam w czasie zamieszek z dziemi i dobytkiem. Inne przychodziy z odlegych nawet wiosek, znoszc wdzone miso, fasol, proso, maniok i rozmaite inne zapasy. Wojownikom nie wolno byo stacza bitew w takiej odlegoci od Lueli, z jakiej dochodzio pianie koguta. Nie wolno im byo rwnie przekracza glinianego wau, ktrym rynek by otoczony. Mogli tylko stawa przed waem, a wwczas kobiety podaway im zapasy ywnoci przywizane do dugich bambusw. By to odwieczny zwyczaj i nigdy nie zdarzyo si, eby ktrakolwiek strona go zamaa. Zwycizcom chodzio te zawsze o to, aby odci zwycionym drog do Lueli i nie pozwoli zbliy im si do witego miejsca na tak odlego, z jakiej dochodzio pianie koguta.

 O panie wielki  baga Kali obejmujc ponownie kolana Stasia  pan wielki odprowadzi bibi do Lueli, a sam wzi Kinga, wzi Kalego, wzi strzelby, wzi we ogniste i pobi zych Samburu.

Sta uwierzy opowiadaniu modego Murzyna, albowiem sysza ju poprzednio, e w wielu miejscowociach Afryki wojna nie obejmuje kobiet. Pamita, jak niegdy w Port-Saidzie pewien mody niemiecki misjonarz opowiada, e w okolicach olbrzymiej gry Kilima-Ndaro niezmiernie wojowniczy szczep Massai dochowuje wicie tego zwyczaju, na mocy ktrego kobiety walczcych stron chodz zupenie swobodnie na wyznaczone targowisko i nie podlegaj nigdy napaciom. Istnienie tego zwyczaju na brzegach Bassa-Narok ucieszyo Stasia mocno, albowiem mg by pewny, e Nel nie grozi adne niebezpieczestwo z powodu wojny. Zamierzy te wyruszy z dziewczynk niezwocznie do Lueli, tym bardziej e przed zakoczeniem wojny nie mona byo i tak myle o dalszej podry, do ktrej potrzebna bya pomoc nie tylko Wa-himw, ale i Samburw.

Przywyky do szybkich postanowie, wiedzia ju, jak ma postpi. Uwolni Fumb, pobi Samburw, ale nie pozwoli Wa-himom na zbyt krwawy odwet, a potem nakaza spokj i pogodzi walczcych wydao mu si rzecz konieczn i nie tylko dla niego, ale i dla Murzynw  najkorzystniejsz. Tak ma by  i tak si stanie!  rzek do siebie w duchu, a tymczasem chcc pocieszy modego Murzyna, ktrego mu byo al, owiadczy mu, e pomocy nie odmawia.

 Jak daleko std do Lueli?  zapyta.

 P dnia drogi.

 Suchaj wic: odwieziemy tam bibi natychmiast, po czym pojad na Kingu i odpdz Samburu od bomy twego ojca. Ty pojedziesz ze mn i bdziesz z nimi walczy.

 Kali bdzie ich zabija ze strzelby!

I przeszedszy od razu z rozpaczy do radoci pocz skaka, mia si i dzikowa Stasiowi z takim zapaem, jakby to byo ju po zwycistwie. Lecz dalsze wybuchy wdzicznoci i wesela przerwao mu przybycie tych wojownikw, ktrych zebra w czasie swej wyprawy na zwiady i ktrym kaza stan przed obliczem biaego pana. Byo ich okoo trzystu, zbrojnych w tarcze ze skry hipopotama, w dziryty, uki i noe, Gowy mieli przybrane w pira, w grzywy pawianw i w paprocie. Na widok sonia w subie czowieka, na widok biaych twarzy, Saby i koni ogarn ich taki lk i takie samo zdumienie jak i Murzynw w tych wioskach, przez ktre karawana przechodzia poprzednio. Ale Kali uprzedzi ich z gry, i ujrz dobre Mzimu i potnego pana, ktry zabija lwy, ktry zabi wobo, ktrego boi si so, ktry amie skay, puszcza we ogniste itd.  wic zamiast ucieka, stali dugim szeregiem w milczeniu penym podziwu, poyskujc tylko biakami oczu, niepewni, czy maj klkn, czy pada na twarz, ale zarazem peni wiary, e jeli te nadzwyczajne istoty im pomog, to wnet skocz si zwycistwa Samburu. Sta przejecha wzdu szeregu na soniu, zupenie jak wdz, ktry czyni przegld wojska, po czym kaza Kalemu powtrzy im sw obietnic, e wyswobodzi Fumb, i da rozkaz wyruszenia do Lueli.

Kali pojecha z kilku wojownikami naprzd, aby zapowiedzie zebranym niewiastom obu szczepw, e bd miay niewypowiedziane i niebywae szczcie zobaczy dobre Mzimu, ktre przyjedzie na soniu. Rzecz bya tak nadzwyczajna, e nawet te kobiety, ktre jako Wa-himki poznay w Kalim zaginionego nastpc tronu, sdziy, e mody syn krla artuje sobie z nich, i dziwiy si, e mu si chce artowa w czasach dla caego szczepu i dla Fumby tak cikich. Gdy jednake po upywie kilku godzin ujrzay olbrzymiego sonia zbliajcego si do waw, a na nim biay palankin, wpady w sza radoci i przyjy dobre Mzimu takimi okrzykami i takim wyciem, e Sta w pierwszej chwili poczyta owe gosy za wybuch nienawici, a to tym bardziej e niesychana brzydota tych Murzynek czynia je podobnymi do czarownic.

Ale byy to objawy nadzwyczajnej czci. Gdy namiot Nel ustawiono w rogu targowiska, pod cieniem dwch gstych drzew, Wa-himki wraz z Samburkami ubray go w girlandy i wiece z kwiatw, po czym naznosiy tyle zapasw ywnoci, e wystarczyoby ich na miesic nie tylko dla samego bstwa, ale i dla jego wity. Zachwycone niewiasty biy pokony nawet Mei, ktra przybrana w rowy perkal i w kilka sznurw niebieskich paciorkw, wydaa im si take, jako suka Mzimu, istot daleko od zwykych Murzynek wysz.

Nasibu, ze wzgldu na jego wiek dziecinny, zosta wpuszczony za wa i skorzysta natychmiast z ofiar przynoszonych dla Nel tak sumiennie, i ju po godzinie brzuszek jego przypomina wojenny bben afrykaski.



ROZDZIA XLI

Lecz Sta po krtkim wypoczynku pod waami Lueli ruszy z Kalim na czele trzystu wojownikw jeszcze przed zachodem soca ku bomie Fumby, chcia bowiem uderzy na Samburu w nocy, liczc na to, e w ciemnociach we ogniste wiksze sprawi wraenie. Droga od Lueli do gry Boko, na ktrej broni si Fumba, wynosia liczc z odpoczynkami dziewi godzin, tak e pod fortec stanli dopiero koo trzeciej po pnocy. Sta zatrzyma wojownikw i nakazawszy im do czasu jak najgbsze milczenie pocz rozpatrywa si w pooeniu. Szczyt gry, na ktrym przytaili si obrocy, by ciemny, natomiast Samburowie palili mnstwo ogni. Blask ich rozwieca spadziste ciany skay i olbrzymie drzewa rosnce u jej stp. Z daleka ju dochodzi guchy gos bbnw oraz krzyki i piewy wojownikw, ktrzy widocznie nie aowali sobie pombe chcc uczci bliskie, ostateczne ju zwycistwo. Sta posun si na czele swojego oddziau jeszcze dalej, tak e w kocu nie wicej ni sto krokw dzielio go od ostatnich ogni. Stray obozowych nie byo ani ladu, a noc bezksiycowa nie pozwolia dzikim dojrze Kinga, ktrego zasaniay przy tym zarola. Siedzcy na jego karku Sta wyda po cichu ostatnie rozkazy, po ktrych da znak Kalemu, by podpali jedn z przygotowanych rac. Czerwona wstga wyleciaa, syczc, wysoko pod ciemne niebo, po czym z hukiem rozsypaa si w bukiet czerwonych, bkitnych i zotych gwiazd. Wszystkie gosy umilky i nastaa chwila guchej ciszy. W kilka sekund pniej wyleciay jakby z piekielnym chichotem jeszcze dwa ogniste we, ale tym razem skierowane poziomo, wprost na obz Samburw, a jednoczenie rozleg si ryk Kinga i wrzask trzystu Wa-himw, ktrzy uzbrojeni w asagaje, maczugi i noe, rzucili si w niepohamowanym pdzie naprzd. Rozpocza si bitwa, tym straszniejsza, e odbywaa si w ciemnociach, gdy natychmiast rozdeptano w zamieszaniu wszystkie ogniska. Ale zaraz z pocztku na widok wy ognistych ogarna Samburw lepa trwoga. To, co si stao, przechodzio zupenie ich rozum. Wiedzieli tylko, e napady na nich jakie straszne istoty i e grozi im zguba okropna i nieuchronna. Wiksza cz ich pierzchaa, zanim dosigy ich wcznie i maczugi Wa-himw. Stu kilkudziesiciu wojownikw, ktrych zdoa zebra koo siebie Mamba, dawao zacity opr; gdy jednak przy byskawicach wystrzaw ujrzeli olbrzymie zwierz, a na nim biao przybranego czowieka i gdy o uszy ich obi si huk broni, z ktrej raz po raz strzela Kali, upady i w nich serca. Fumba na grze ujrzawszy pierwsz rac, ktra pka na wysokociach, pad take ze strachu na ziemi i lea jak nieywy przez kilka minut. Ale ochonwszy zrozumia z rozpaczliwego wycia wojownikw jedn rzecz, a mianowicie: e jakie duchy wytracaj na dole Samburw. Wwczas bysna mu w gowie myl, e gdyby nie przyszed tym duchom w pomoc, to gniew ich mgby si zwrci i przeciw niemu; poniewa za zatrata Samburw bya dla niego zbawieniem, wic zebrawszy wszystkich swych wojownikw wysun si bocznym, ukrytym wyjciem z bomy i przeci drog wikszej czci uciekajcych. Bitwa zmienia si teraz w rze. Bbny Samburw przestay hucze. W pomroce, ktr rozdzieray tylko czerwone byskawice wyrzucane przez strzelb Kalego, rozlegao si wycie mordowanych, guche uderzenia maczug o tarcze i jki rannych. Litoci nikt nie prosi, albowiem Murzyni jej nie znaj. Kali z obawy, by w ciemnociach i zamieszaniu nie razi wasnych ludzi, przesta wreszcie strzela i chwyciwszy miecz Gebhra rzuci si z nim w rodek nieprzyjaci. Samburowie mogli teraz ucieka z gr ku swoim granicom tylko jednym szerokim wwozem, ale poniewa wwz ten zamkn ze swymi wojownikami Fumba, przeto z caego zastpu ocaleli ci tylko, ktrzy rzuciwszy si na ziemi pozwalali si bra ywcem, chocia wiedzieli, e czeka ich okrutna niewola lub nawet dorana mier z rki zwycizcw. Mamba broni si bohatersko, dopki uderzenie maczugi nie strzaskao mu czaszki. Syn jego, mody Faru, wpad w rce Fumby, a ten kaza go zwiza jako przysz ofiar dzikczynn dla duchw, ktre przyszy mu z pomoc.

Sta nie pogna straszliwego Kinga do bitwy, pozwoli mu tylko rycze na tym wikszy postrach nieprzyjaci. Sam nie wypali te ani razu ze swego sztucera do Samburw, albowiem po pierwsze, obieca maej Nel opuszczajc Luel, e nikogo nie zabije, a po wtre  nie mia istotnie ochoty zabija ludzi, ktrzy ani jemu, ani Nel nie uczynili nic zego. Do byo, e zapewni Wa-himom zwycistwo i uwolni oblonego w wielkiej bomie Fumb. Wkrtce te, gdy Kali nadbieg z wieci o ostatecznym zwycistwie, da mu rozkaz, by zaprzestano bitwy, ktra wrzaa jeszcze w zarolach i zaamach skalnych i ktr przeduaa zawzito starego Fumby.

Zanim jednak Kali zdoa j umierzy, uczyni si dzie. Soce, jak zwykle pod zwrotnikami, wytoczyo si szybko zza gr i oblao jasnym wiatem pobojowisko, na ktrym leao przeszo dwiecie trupw Samburw pobodzonych wczniami lub rozgruchotanych przez maczugi. Po pewnym czasie, gdy bitwa wreszcie ustaa i tylko radosne wycie Wa-himw mcio cisz porann, zjawi si znw Kali, ale z twarz tak pognbion i smutn, e ju z daleka mona byo pozna, e spotkao go jakie nieszczcie.

Jako stanwszy przed Stasiem pocz si bi piciami po gowie i woa aonie:

 O panie wielki  Fumba kufa! Fumba kufa (zabity)!

 Zabity?  powtrzy Sta.

Kali opowiedzia, co zaszo, i ze sw jego pokazao si, e przyczyn wydarzenia bya tylko zawzito Fumby, gdy bowiem bitwa ju ustaa, chcia jeszcze dobi dwch Samburw i od jednego z nich otrzyma cios wczni.

Wiadomo rozbiega si w mgnieniu oka midzy wszystkimi Wa-himami i naok Kalego uczynio si zbiegowisko. W chwil pniej szeciu wojownikw przynioso na wczniach starego krla, ktry nie by zabity, ale ciko ranny i przed mierci chcia jeszcze zobaczy potnego, siedzcego na soniu pana, prawdziwego zwycizc Samburu.

Jako niezmierny podziw walczy w jego oczach z mrokiem, ktrym przysaniaa je mier, a poblade i wycignite przez pelele jego wargi szeptay cicho:

 Yancig! yancig!

Lecz natychmiast potem gowa przechylia mu si w ty, usta otwary si szeroko  i skona.

Kali, ktry go kocha, rzuci si z paczem na jego piersi. Wrd wojownikw jedni poczli bi si w gowy, drudzy okrzykiwa Kalego krlem i yancigowa na jego cze. Niektrzy popadali przed modym wadc na twarze. Nie podnis si ani jeden przeciwny gos, gdy panowanie naleao si Kalemu, nie tylko z prawa, jako najstarszemu synowi Fumby, ale i jako zwycizcy.

Tymczasem w chatach czarownikw ozway si w bomie na szczycie gry dzikie ryki zego Mzimu, takie same, jakie Sta sysza w pierwszej wiosce murzyskiej, ale tym razem skierowane nie przeciw niemu, lecz domagajce si mierci jecw za zabicie Fumby. Bbny poczy warcze. Wojownicy uformowali si w dugi zastp, po trzech ludzi w szeregu, i rozpoczli taniec wojenny naok Stasia, Kalego i trupa Fumby.

 Oa! oa! yah! yah!  powtarzay wszystkie gosy; gowy kiway si jednostajnymi ruchami w prawo i w lewo, poyskiway biaka oczu, a ostrza dzid migotay w porannym socu.

Kali podnis si i zwrciwszy do Stasia rzek:

 Pan wielki przywie do bomy bibi i zamieszka w chacie Fumby. Kali by krlem Wa-himw, a pan wielki krlem Kalego.

Sta skin gow na znak zgody, ale pozosta jeszcze przez kilka godzin, poniewa i jemu, i Kingowi nalea si wypoczynek.

Wyjecha dopiero pod wieczr. Przez czas jego nieobecnoci ciaa polegych Samburu zostay uprztnite i powrzucane w poblisk gbok przepa, nad ktr zakotoway si zaraz stada spw; czarownicy poczynili przygotowania do pogrzebu Fumby, a Kali obj wadz jako jedyny pan ycia i mierci wszystkich poddanych.

 Czy wiesz, kto to jest Kali?  zapyta Sta dziewczynki w powrotnej drodze z Lueli.

Nel spojrzaa na niego ze zdziwieniem.

 To twj boy.

 Aha! boy! Kali  to teraz krl wszystkich Wa-himw.

Nel ucieszya si t wiadomoci ogromnie. Ta naga zmiana, dziki ktrej dawny niewolnik okrutnego Gebhra, a potem pokorny suga Stasia zosta krlem, wydaa jej si czym nadzwyczajnym i zarazem niesychanie zabawnym.

Jednake uwaga Lindego, e Murzyni s jak dzieci, ktre nie s zdolne zapamita, co byo wczoraj, nie okazaa si w zastosowaniu do Kalego suszna, gdy jak tylko Sta i Nel stanli u podna gry Boko, mody monarcha wybieg skwapliwie na ich spotkanie, powita ich ze zwykymi oznakami pokory i radoci i powtrzy te sowa, ktre ju wypowiedzia poprzednio:

 Kali by krlem Wa-himw, a pan wielki krlem Kalego.

I otoczy oboje czci niemal bosk, a szczeglnie bi pokony wobec caego ludu przed Nel, wiedzia bowiem z dowiadczenia nabytego podczas podry, e pan wielki dba o ma bibi wicej ni o siebie samego.

Wprowadziwszy ich uroczycie na szczyt do stoecznej bomy odda im chat Fumby podobn do wielkiej, podzielonej na kilka komr szopy. Wa-himkom, ktre przyszy razem z nimi z Lueli i ktre nie mogy si do napatrzy dobremu Mzimu, poleci poustawia w pierwszej komorze dziee z miodem i kwanym mlekiem, gdy za dowiedzia si, e znuona drog bibi usna, nakaza wszystkim mieszkacom jak najgbsz cisz, pod kar ucicia jzyka. Lecz postanowi ich uczci jeszcze uroczyciej i w tym celu, gdy Sta po krtkim wypoczynku wyszed przed szop, zbliy si do niego i oddawszy mu pokon rzek:

 Jutro Kali kaza pochowa Fumb i ci dla Fumby i dla Kalego tylu niewolnikw, ile obaj maj palcw u rk, ale dla bibi i dla pana wielkiego Kali kaza ci Faru, syna Mamby, i wengi, wengi innych Samburw, ktrych poapali Wa-himowie.

A Sta zmarszczy brwi i pocz patrze swymi stalowymi oczyma w oczy Kalego, po czym odpowiedzia:

 Zakazuj ci tego uczyni.

 Panie  rzek niepewnym gosem mody Murzyn  Wa-hima zawsze cina niewolnikw. Stary krl umrze  cina; mody krl nasta  cina. Gdyby Kali nie kaza ich cina, Wa-hima myleliby, e Kali nie krl.

Sta patrzy coraz surowiej.

 Wic c?  spyta.  A ty czy si niczego nie nauczy na Grze Lindego i czy nie jeste chrzecijaninem?

 Jestem, o panie wielki.

 Wic suchaj! Wa-hima maj czarne mzgi, ale twj mzg powinien by biay. Ty skoro zostae ich krlem, powiniene ich owieci i nauczy tego, czego nauczye si ode mnie i od bibi. Oni s jak szakale i jak hieny  uczy z nich ludzi. Powiedz im, e jecw nie wolno cina, bo za krew bezbronnych karze Wielki Duch, do ktrego modl si i ja, i bibi. Biali nie morduj niewolnikw, a ty chcesz by gorszy dla nich, ni by dla ciebie Gebhr  ty, chrzecijanin! Wstyd si, Kali, zmie stare, obrzyde zwyczaje Wa-himw na dobre, a za to pobogosawi ci Bg i bibi nie powie, e Kali jest dziki, gupi i zy Murzyn.

Okropne ryki w chatach czarownikw zguszyy jego sowa. Sta machn rk i mwi dalej:

 Sysz! to wasze ze Mzimu chce krwi i gw jecw. Ale ty przecie wiesz, co to znaczy  i ciebie ono nie przestraszy. Wic ci powiem tak: we bambus, id do kadej z chat i bij w skr czarownikw dopty, dopki nie zaczn rycze goniej ni ich bbny. A bbny powyrzucaj na rodek bomy, aeby wszyscy Wa-imowie obaczyli i zrozumieli, jak ich te otry oszukuj. Powiedz zarazem twoim gupim Wa-himom to, co sam ogosie ludziom M'Ruy, e tam, gdzie przebywa dobre Mzimu, krew ludzka nie moe by przelana.

Modemu krlowi trafiy widocznie do przekonania sowa Stasia, gdy spojrza na niego nieco mielej i rzek:

 Kali wybi, ach, wybi czarownikw! Wyrzuci bbny i powiedzie Wa-himom, e tam gdzie jest dobre Mzimu, nie wolno nikogo zabi. Ale co Kali ma uczyni z Faru i Samburami, ktrzy zabili Fumb?

Sta, ktry uoy ju sobie wszystko w gowie i ktry czeka tylko na to pytanie, odpowiedzia natychmiast:

 Twj ojciec zgin i jego ojciec zgin, wic gowa za gow. Zawrzesz z modym Faru przymierze krwi, po czym Wa-hima i Samburu bd yli w zgodzie, bd spokojnie uprawiali maniok i polowali. Ty opowiesz Faru o Wielkim Duchu, ktry jest ojcem wszystkich biaych i czarnych ludzi, a Faru bdzie ci kocha jak brata.

 Kali mie teraz biay mzg!  odpowiedzia mody Murzyn.

I na tym skoczya si rozmowa. W chwil pniej rozlegy si znw dzikie ryki, ale ju nie zego Mzimu, tylko obu czarownikw, ktrych Kali bi w skr, ile wlazo. Wojownicy, ktrzy na dole otaczali wci Kinga zwartym piercieniem, przylecieli co duchu na gr, aby zobaczy, co si dzieje, i przekonali si niebawem i wasnymi oczyma, i z wyzna czarownikw, e ze Mzimu, przed ktrym dreli dotychczas, to tylko wydrony pie obcignity mapi skr.

A mody Faru, gdy oznajmiono mu, e nie tylko nie zgruchoc mu gowy na cze dobrego Mzimu i wielkiego pana, ale e Kali ma zje kawaek jego, a on kawaek Kalego, nie chcia uszom wierzy, a nastpnie dowiedziawszy si, komu zawdzicza ycie, pooy si twarz do ziemi przed wejciem do chaty Fumby i lea dopty, dopki Nel nie wysza do niego i nie kazaa mu powsta. Wwczas obj swymi czarnymi domi jej ma nk i postawi j na swej gowie na znak, e przez cae ycie chce zosta jej niewolnikiem.

Wa-himowie bardzo si dziwili rozkazom modego krla, ale obecno nieznanych goci, ktrych poczytywali za najpotniejszych w wiecie czarownikw, sprawia, e nikt nie mia si sprzeciwi.

Starzy nie byli jednak radzi nowym zwyczajom, a dwaj czarownicy zrozumiawszy, e dobre czasy skoczyy si dla nich raz na zawsze, poprzysigli w duszy okropn zemst krlowi i przybyszom.

Ale tymczasem pochowano uroczycie Fumb u stp skay pod bom. Kali zatkn na jego grobie krzy z bambusw, Murzyni za postawili kilka naczy z pombe i z wdzonym misem, aby nie dokucza i nie straszy po nocy.

Ciao Mamby po zawarciu braterstwa krwi midzy Kalim a Faru oddano Samburom.



ROZDZIA XLII

 Nel, potrafisz wyliczy nasze podre od Fajumu?  pyta Sta.

 Potrafi.

To mwic dziewczynka podniosa w gr brwi i zacza rachowa na paluszkach.

 Zaraz. Od Fajumu do Chartumu  to jedna; od Chartumu do Faszody  to druga; od Faszody do tego wwozu, w ktrym znalelimy Kinga  to trzecia; a od Gry Lindego do jeziora  to czwarta.

 Tak. Chyba nie ma na wiecie drugiej muchy, ktra by przeleciaa taki kawa Afryki.

 adnie by ta mucha wygldaa bez ciebie!

A on pocz si mia.

 Mucha na soniu! Mucha na soniu!

 Ale nie tse-tse? prawda, Stasiu? nie tse-tse?

 Nie  odpowiedzia  taka sobie dosy mia mucha!

Nel, rada z pochway, otara mu nosek o rami, po czym spytaa:

 A kiedy pojedziemy w pit podr?

 Jak ty wypoczniesz, a ja naucz troch strzela tych ludzi, ktrych obieca da nam Kali.

 I dugo bdziemy jechali?

 Oj! dugo, Nel, dugo! Kto wie, czy to nie bdzie najdusza droga.

 Ale ty sobie poradzisz jak zawsze!

 Musz.

Jako Sta radzi sobie, jak mg, ale ta pita podr wymagaa wielu przygotowa. Mieli zapuci si znw w nieznane krainy, w ktrych groziy rozliczne niebezpieczestwa, wic chopiec pragn ubezpieczy si przeciw nim lepiej, ni zdoa to uczyni poprzednio. W tym celu wiczy w strzelaniu z remingtonw czterdziestu modych Wa-himw, ktrzy mieli stanowi gwn si zbrojn i niejako gwardi Nel. Wicej strzelcw nie mg mie, gdy King przydwiga tylko dwadziecia pi karabinw, a na koniach przyszo pitnacie. Reszt armii miao stanowi stu Wa-himw i stu Samburw zbrojnych we wcznie i uki, ktrych obieca dostarczy Faru, a ktrych obecno usuwaa wszelkie trudnoci podry przez obszern i bardzo dzik krain zamieszka przez szczepy Samburu. Sta nie bez pewnej dumy myla, e uciekszy w czasie podry z Faszody tylko z Nel i z dwojgiem Murzynw, bez adnych rodkw, moe przyj na brzeg oceanu na czele dwustu zbrojnych ludzi ze soniem i komi. Wyobraa sobie, co na to powiedz Anglicy, ktrzy tak wysoko ceni zaradno, ale przede wszystkim, co powie jego ojciec i pan Rawlison. Myl o tym osadzaa mu wszelkie trudy.

Jednake nie by wcale spokojny o wasne i Nel losy. Dobrze! przejdzie zapewne atwo posiadoci Wa-himw i Samburw, lecz co potem? Na jakie trafi jeszcze szczepy, w jakie wejdzie okolice i ile mu pozostanie drogi? Wskazwki Lindego byy zbyt oglne. Stasia trapio to mocno, e waciwie nie wiedzia, gdzie jest, gdy ta cz Afryki wygldaa na mapach, z ktrych si uczy geografii, zupenie jak biaa karta. Nie mia te adnego pojcia, co to jest to jezioro Bassa-Narok i jak jest wielkie. By na poudniowym jego kracu, przy ktrym szeroko rozlewu moga wynosi kilkanacie kilometrw. Ale jak daleko jezioro cigno si na pnoc, tego nie umieli mu powiedzie ani Wa-himowie, ani Samburowie. Kali, ktry zna jako tako jzyk ki-swahili, na wszystkie pytania odpowiada tylko: Bali! bali!, co znaczy: daleko! daleko!  ale to byo wszystko, co Sta zdoa z niego wydoby.

Poniewa na pnocy gry zamykajce widnokrg wydaway si do bliskie, wic przypuszcza, e jest to jakie niezbyt obszerne grskie jezioro, takie, jakich wiele znajduje si w Afryce. W kilka lat pokazao si, jak ogromn popeni omyk, na razie jednak nie tyle chodzio mu o dokadne poznanie obszaru Bassa-Narok, ile o to, czy nie wypywa z niego jaka rzeka, ktra nastpnie wpada do oceanu. Samburowie, poddani Faru, twierdzili, e na wschd od ich kraju ley jaka wielka pustynia bezwodna, ktrej nikt jeszcze nie przeby. Sta, ktry zna Murzynw z opowiada podrnikw, z przygd Lindego, a po czci i z wasnych dowiadcze, wiedzia, e gdy rozpoczn si niebezpieczestwa i trudy, wielu jego ludzi zemknie z powrotem do domu, a moe nie pozostanie mu aden. W takim razie znalazby si Wrd puszcz i pusty tylko z Nel, z Me i maym Nasibu. Przede wszystkim jednak rozumia, e brak wody rozproszyby karawan natychmiast, i dlatego dopytywa si tak usilnie o rzek. Idc z jej biegiem mona by oczywicie unikn tych okropnoci, na jakie podrnicy naraeni s w okolicach bezwodnych.

Ale Samburowie nie umieli mu powiedzie nic pewnego, sam za nie mg sobie pozwoli na dusz wycieczk wzdu wschodniego wybrzea jeziora, albowiem inne zajcia zatrzymyway go w Boko. Wyliczy, e z latawcw puszczanych z Gry Lindego i po drodze z wiosek murzyskich, prawdopodobnie aden nie przelecia przez acuch szczytw otaczajcych Bassa-Narok. Z tego powodu naleao robi i puszcza nowe, albowiem te dopiero wiatr mg zanie przez pask pustyni daleko  moe a do oceanu. Ow tej roboty musia doglda osobicie: Nel bowiem umiaa doskonale klei latawce, a Kali nauczy si je puszcza  adne z nich jednak nie byo w stanie wypisa na nich tego wszystkiego, co wypisa naleao. Sta uwaa, e jest to rzecz wielkiego znaczenia, ktrej stanowczo nie wolno zaniedbywa.

Wic te roboty zajy mu tyle czasu, e karawana dopiero po trzech tygodniach bya gotowa do drogi. Ale w wigili tego dnia, w ktrym miano o wicie wyruszy, mody krl Wa-himw stan przed Stasiem i skoniwszy mu si gboko, rzek:

 Kali pj z panem i z bibi a do wody, po ktrej pywaj wielkie pirogi biaych ludzi.

Stasia wzruszy ten dowd przywizania, jednakie sdzi, e nie ma prawa zabiera z sob chopca w tak ogromn podr, z ktrej powrt by dla niego bardzo niepewny.

 Dlaczego chcesz i z nami?  zapyta.

 Kali kocha pana wielkiego i bibi.

Sta pooy mu do na wenistej gowie.

 Wiem, Kali, ty jeste poczciwy i dobry chopiec. Ale c si stanie z twoim krlestwem i kto bdzie rzdzi za ciebie Wa-himami?

 MTana, brat matki Kalego.

Sta wiedzia, e i midzy Murzynami tocz si walki o wadz i e panowanie nci ich tak samo jak biaych, wic pomyla chwil i rzek:

 Nie, Kali. Ja ci nie mog zabra. Ty musisz zosta z Wa-himami, aby uczyni z nich dobrych ludzi.

 Kali do nich powrci.

 MTana ma wielu synw, wic co bdzie, jeli zechce sam by krlem i zostawi krlestwo swoim synom, a Wa-himw podmwi, eby ci wypdzili?

 MTana dobry. On tego nie zrobi.

 Ale jeeli zrobi?

 To Kali pj znw nad wielk wod, do pana wielkiego i bibi.

 Nas ju tam nie bdzie.

 To Kali si nad wod i z alu paka.

Tak mwic zaoy rce na gow  po chwili za wyszepta:

 Kali bardzo kocha pana wielkiego i bibi  bardzo.

I dwie wielkie zy zawieciy mu w oczach.

Sta zawaha si, jak ma postpi. Byo mu Kalego al, jednake nie zgodzi si od razu na jego prob. Zrozumia, e  nie mwic ju o niebezpieczestwach powrotu  jeli MTana lub czarownicy zbuntuj Murzynw, wtedy chopcu zagrozi nie tylko wypdzenie z kraju, ale i mier.

 Lepiej bdzie dla ciebie zosta  rzek  bez porwnania lepiej!

Lecz w czasie gdy to mwi, wesza Nel, ktra przez cienk mat przedzielajc komory syszaa doskonale ca rozmow, i ujrzawszy teraz zy w oczach Kalego pocza je paluszkami ciera z jego rzs, a nastpnie zwrcia si do Stasia.

 Kali pjdzie z nami  rzeka z wielk stanowczoci.

 Oho!  odpowiedzia nieco uraony Sta  to nie zaley od ciebie.

 Kali pjdzie z nami  powtrzya.

 Albo nie pjdzie.

Nagle tupna nk.

 Ja chc!

I sama rozpakaa si serdecznie.

Sta spojrza na ni z najwikszym zdziwieniem, jakby nie rozumiejc, co si stao tak zawsze dobrej i agodnej dziewczynce, lecz widzc, e obie pistki wsadzia w oczy, a w otwarte usta owi jak ptaszek powietrze, pocz woa z wielkim popiechem:

 Kali pjdzie z nami! pjdzie! pjdzie! Czego paczesz? Jaka nieznona! Pjdzie! A to mnie pozbada! pjdzie  syszysz?

I tak si stao. Sta wstydzi si a do wieczora swej saboci dla dobrego Mzimu, a dobre Mzimu postawiwszy na swoim byo tak ciche, agodne i posuszne jak zawsze.



ROZDZIA XLIII

Karawana ruszya nastpnego dnia o wicie. Mody Murzyn by wes, maa despotka agodna i posuszna w dalszym cigu, a Sta peen energii i nadziei. Szo z nimi stu Samburw i stu Wa-himw  czterdziestu z tych ostatnich zbrojnych w remingtony, z ktrych jako tako umieli strzela. Biay wdz, ktry ich w tym wiczy przez trzy tygodnie, wiedzia wprawdzie, e w danym razie narobi daleko wicej haasu ni szkody, ale myla, e w spotkaniach z dzikimi haas odgrywa nie mniejsz rol od kuli, i rad by ze swej gwardii. Wzito wielkie zapasy manioku, plackw wypieczonych z wielkich i tustych biaych mrwek wysuszonych starannie i zmielonych na mk oraz moc wdzonego misa. Z karawan ruszyo kilkanacie kobiet, ktre niosy rozmaite dobre rzeczy dla Nel i worki ze skr antylop na wod. Sta z wysokoci grzbietu Kinga pilnowa porzdku, wydawa rozkazy  moe nie tyle dlatego, e byy potrzebne, ile z tego powodu, e upajaa go rola wodza  i z dum spoglda na swoj ma armi.

Gdybym chcia  mwi sobie  to mgbym tu zosta krlem nad wszystkimi ludami Doko  tak jak Beniowski na Madagaskarze!

I przez gow przeleciaa mu myl, czyby nie dobrze byo wrci tu kiedy, podbi wielki obszar kraju, ucywilizowa Murzynw, zaoy w tych stronach now Polsk albo nawet ruszy kiedy na czele czarnych wywiczonych zastpw do starej. Poniewa czu jednak, e jest w tej myli co miesznego, i poniewa wtpi, czy ojciec daby mu pozwolenie na odegranie roli Aleksandra Macedoskiego w Afryce, przeto nie zwierzy si ze swymi planami Nel, ktra bya jedyn zapewne w wiecie osob gotow im przyklasn.

A przy tym przed podbojem tych okolic Afryki naleao si przede wszystkim z nich wydosta; wic zaj si bliszymi sprawami. Karawana rozcigna si dugim sznurem. Sta siedzc na karku Kinga postanowi jecha na jej kocu, aby mie wszystko i wszystkich przed oczyma.

Ow gdy ludzie przechodzili jeden za drugim koo niego, spostrzeg nie bez zdziwienia, e dwaj czarownicy, M'Kunje i M'Pua, ci sami, ktrzy dostali wnyki od Kalego, nale do karawany i z pakunkami na gowach ruszaj wraz z innymi w drog.

Wic zatrzyma ich i zapyta:

 Kto wam kaza i?

 Krl  odpowiedzieli obaj kaniajc si pokornie.

Ale pod pokrywk pokory oczy ich poyskiway tak dziko, a w twarzach odbijaa si taka zo, e Sta w pierwszej chwili chcia ich odpdzi i jeli tego nie uczyni, to jedynie z tego powodu, by nie podkopywa powagi Kalego.

Jednake przywoa go natychmiast.

 Czy to ty  zapyta  kazae czarownikom i z nami?

 Kali kaza, albowiem Kali jest mdry.

 Wic pytam jeszcze raz, dlaczego twoja mdro nie pozostawia ich w domu?

 Bo gdyby MKunje i M'Pua zostawi, wwczas obaj namawia by Wa-himw, eby Wa-himowie zabi Kalego po powrocie, ale jeli oni i z nami, Kali na nich patrze i pilnowa.

Sta pomyla chwil i rzek:

 Moe masz suszno, jednake zwracaj na nich dzie i noc piln uwag, gdy le im patrzy z oczu.

 Kali mie bambus  odpowiedzia mody Murzyn.

Karawana ruszya. Sta w ostatniej chwili rozkaza, by zbrojna w remingtony gwardia zamykaa pochd, gdy byli to ludzie upatrzeni przez niego, wybrani i najpewniejsi. Podczas wicze z broni, ktre trway do dugo, przywizali si w pewnym stopniu do swego modego wodza, a zarazem, jako najblisi jego dostojnej osoby, uwaali si za co lepszego od innych. Obecnie mieli czuwa nad ca karawan i chwyta tych, ktrym by przysza chtka drapn. Byo do przewidzenia, e gdy rozpoczn si trudy i niebezpieczestwa, nie zbraknie take i zbiegw.

Ale pierwszego dnia wszystko szo jak najlepiej. Murzyni z ciarami na gowach, kady zbrojny we wczni i kilka pomniejszych dzirytw, czyli tak zwanych asagai, rozcignli si dugim wem wrd dungli. Przez czas jaki posuwali si poudniowym brzegiem jeziora po paszczynie, ale poniewa jezioro otaczay ze wszystkich stron wyniose szczyty, wic gdy skrcili ku wschodowi, trzeba si byo pi pod gr. Starzy Samburowie, ktrzy znali te strony, twierdzili, e karawana bdzie musiaa przej przez wysokie przecze midzy grami, ktre zwali Kullal i Inro, po czym wejdzie do krainy Ebene lecej na poudnie od Borani. Sta rozumia, e nie mona i wprost na wschd, pamita bowiem, e Mombassa ley o kilka stopni za rwnikiem, a zatem znacznie od tego nieznanego jeziora na poudnie. Posiadajc kilka kompasw po Lindem, nie obawia si jednak zmyli waciwej drogi.

Pierwszy nocleg wypad im na lesistej wyynie. Wraz z nastaniem ciemnoci zapono kilkadziesit ognisk, przy ktrych Murzyni piekli suszone miso i jedli ciasto z korzeni manioku wybierajc je z naczy palcami. Po zaspokojeniu godu i pragnienia rozpowiadali sobie, dokd ich bwana kubwa prowadzi i co za to od niego dostan. Niektrzy piewali siedzc w kucki i grzebic w ogniu, wszyscy za gadali tak dugo i tak gono, e Sta musia w kocu nakaza milczenie, by Nel moga spa.

Noc bya bardzo chodna, ale nazajutrz, gdy pierwsze promienie soca rozwieciy okolic, powietrze ocieplio si natychmiast. O wschodzie soca mali podrnicy ujrzeli dziwne widowisko. Zbliali si wanie do jeziorka rozlegego na dwa kilometry, a raczej do wielkiej kauy utworzonej przez dde w kotlinie grskiej, gdy nagle Sta, siedzc wraz z dziewczynk na Kingu i rozgldajc si przez lunet po okolicy, zawoa:

 Patrz, Nel, sonie id do wody.

Jako na odlego p kilometra wida byo stadko zoone z piciu sztuk zbliajcych si z wolna jedna za drug do jeziorka.

 To jakie dziwne sonie  rzek Sta przypatrujc si im cigle z wielk uwag.  S mniejsze od Kinga, uszy maj take daleko mniejsze i wcale nie widz kw.

Tymczasem sonie weszy do wody, lecz nie zatrzymay si na brzegu, jak to czyni zwykle King, i nie poczy si polewa trbami, ale idc wci naprzd, zanurzay si coraz gbiej, tak e w kocu tylko ich czarne grzbiety wystaway nad wod, na podobiestwo zomw skalnych.

 Co to jest? Nurkuj!  zawoa Sta.

Karawana zbliya si znacznie do brzegu, a wreszcie stana tu nad nim. Sta zatrzyma j i pocz spoglda z nadzwyczajnym zdumieniem to na Nel, to na jezioro.

Soni nie byo ju prawie wida, tylko na gadkiej szybie wodnej mona byo nawet goym okiem odrni pi jakby okrgych czerwonych kwiatw wystajcych nad powierzchni i koyszcych si lekkim ruchem.

 One stoj na dnie, a to koce trb  ozwa si Sta nie wierzc wasnym oczom.

Po czym zawoa na Kalego:

 Kali! widziae?

 Tak, panie, Kali widzie, to s sonie wodne  odpowiedzia spokojnie mody Murzyn.

 Sonie wodne?

 Kali widzie je nieraz.

 I one yj w wodzie?

 W nocy wychodzi w dungl i pa si, a w dzie mieszka w jeziorze, tak jak kiboko (hipopotamy). One wyj dopiero po zachodzie soca.

Sta dugo nie mg ochon ze zdziwienia i gdyby nie to, e pilno byo mu w drog, byby zatrzyma karawan a do wieczora, by lepiej przypatrze si osobliwym zwierztom. Ale przyszo mu do gowy, e sonie mog wynurzy si po przeciwnej stronie jeziora, a choby wyszy gdzie bliej, trudno bdzie przyjrze si im po ciemku dokadniej.

Da wic znak do odjazdu, ale po drodze mwi do Nel:

 No! widzielimy co takiego, czego nie widziay nigdy oczy adnego Europejczyka. I wiesz, co myl  e jeli dojdziemy szczliwie do oceanu, to nikt nam nie uwierzy, gdy powiem, e s w Afryce sonie wodne.

 A gdyby jednego z nich zapa i zabra z nami do oceanu?  rzeka Nel, przekonana jak zawsze, e Sta wszystko potrafi.



ROZDZIA XLIV

Po dziesiciu dniach drogi karawana przesza wreszcie przecze grskie i wesza w kraj odmienny. Bya to obszerna rwnina, gdzieniegdzie tylko powyginana w niewielkie wzgrza, ale przewanie paska. Rolinno zmienia si zupenie. Nie byo wielkich drzew wznoszcych si pojedynczo lub po kilka nad falujc powierzchni wysokich traw. Gdzieniegdzie tylko sterczay w znacznym od siebie oddaleniu akacje wydajce gum, o pniach barwy koralowej lub parasolowate, ale o ulicieniu rzadkim i dajcym mao cienia. Midzy kopcami termitw strzelaa tu i wdzie w gr euforbia, z gaziami podobnymi do ramion wiecznika. Pod niebem unosiy si spy, a niej przelatyway z akacji na akacj ptaki z rodzaju krukw, upierzone czarno i biao. Trawy byy te i w kosach, jak dojrzae yto. A jednake ta sucha dungla dostarczaa widocznie obficie ywnoci dla wielkiej iloci zwierzt, albowiem kilka razy na dzie podrnicy spotykali znaczne stada antylop gnu, bubalw i szczeglnie zebr. Upay na otwartej i bezdrzewnej paszczynie uczyniy si nieznone. Niebo byo bez chmur, dni znojne, a noce niewiele przynosiy wypoczynku.

Podr stawaa si z kadym dniem uciliwsza. W wioskach, na ktre natrafiaa karawana, dzika niezmiernie ludno przyjmowaa j ze strachem, ale przewanie niechtnie, i gdyby nie znaczna ilo zbrojnych pagazich, a rwnie gdyby nie widok biaych twarzy, Kinga i Saby, podrnikom grozioby wielkie niebezpieczestwo.

Sta zdoa za pomoc Kalego dowiedzie si, e dalej wcale nie ma wiosek i e kraj jest bezwodny. Trudno temu byo uwierzy, bo liczne stada, ktre spotykano, musiay gdzie pi. Jednake opowiadania o pustyni, w ktrej nie ma ani rzek, ani kauy, przestraszyy Murzynw i rozpoczo si zbiegostwo. Pierwsi dali przykad M'Kunje i M'Pua. Na szczcie wczenie dostrzeono ucieczk i konny pocig schwyta ich jeszcze niedaleko obozu, a gdy ich przyprowadzono, Kali przedstawi im za pomoc bambusa ca niewaciwo ich postpku. Sta zebrawszy wszystkich pagazich mia do nich przemow, ktr mody Murzyn tumaczy na jzyk miejscowy. Korzystajc z tego, e na poprzednim postoju lwy ryczay ca noc naok obozu, Sta stara si przekona swych ludzi, e kto ucieknie, ten niechybnie stanie si ich upem, a gdyby nawet nocowa na akacjach, to znajdzie tam straszliwsze jeszcze wobo. Mwi nastpnie, e gdzie yj antylopy, tam musi by i woda, jeli za w dalszej drodze trafi na okolice wody pozbawione, to mona przecie nabra jej na dwa i trzy dni w worki uszyte ze skr antylop. Murzyni suchajc jego sw powtarzali co chwila jedni drugim: O matko, jaka to prawda!, ale nastpnej nocy zbiego piciu Samburw i dwch Wa-himw, a potem co noc kto ubywa.

MKunje i M'Pua nie prbowali jednak szczcia po raz drugi z tej prostej przyczyny, e Kali codziennie po zachodzie soca kaza ich wiza.

Jednake kraj stawa si coraz bardziej suchy, a soce wypalao niemiosiernie dungl. Nie byo wida nawet akacyj. Stada antylop pojawiay si cigle, lecz mniej liczne. Osio i konie znajdoway jeszcze do poywienia, gdy pod wysok wysch traw ukrywaa si w wielu miejscach nisza, bardziej zielona i mniej zeschnita. Ale King, lubo nie przebiera  schud. Gdy trafi na akacj, ama j gow i objada starannie licie i strki nawet zeszoroczne. Karawana trafiaa wprawdzie dotychczas codziennie na wod, ale czsto na z, ktr trzeba byo filtrowa, lub na son, niezdatn wcale do picia. Nastpnie zdarzao si kilkakrotnie, e wysani naprzd przez Stasia ludzie wracali pod wodz Kalego nie znalazszy ani kauy, ani strumienia ukrytego w rozpadlinie ziemnej, i Kali ze strapion min owiadcza: Madi apana (nie ma wody).

Sta zrozumia, e ta ostatnia wielka podr wcale nie bdzie atwiejsza od poprzednich, i pocz si niepokoi o Nel, gdy i w niej zaszy zmiany. Twarzyczka jej, zamiast opala si na socu i wietrze, czynia si z kadym dniem bledsza, a oczy traciy zwyky blask. Na suchej rwninie, wolnej od komarw, nie grozia wprawdzie febra, ale widoczne byo, e straszliwe upay wyniszczaj siy dziewczynki. Chopiec z politowaniem i z obaw patrza teraz na jej mae rczki, ktre stay si tak biae jak papier, i gorzko wyrzuca sobie, e straciwszy zbyt wiele czasu na przygotowania i na wiczenia Murzynw w strzelaniu, narazi j na podr w porze roku tak znojnej.

Wrd tych obaw upywa dzie za dniem. Soce wypijao wilgo i ycie z ziemi coraz chciwiej i niemiosierniej. Trawy pokurczyy si i zeschy do tego stopnia, e kruszyy si pod nogami antylop i e przebiegajce stada, lubo nieliczne, wznosiy tumany kurzawy. Jednake podrnicy trafili raz jeszcze na rzeczk, ktr rozpoznali z dali po dugich szeregach drzew rosncych nad jej brzegami. Murzyni popdzili ku drzewom na wycigi i dopadszy do brzegu pooyli si na nim mostem, zanurzajc gowy i pijc tak chciwie, e przestali dopiero wwczas, gdy krokodyl chwyci jednego z nich za rk. Inni rzucili si na ratunek towarzysza i w jednej chwili wycignli z wody wstrtnego jaszczura, ktry jednak nie chcia puci rki czowieka, cho otwierano mu paszcz za pomoc dzid i now. Spraw skoczy dopiero King, ktry postawiwszy na nim nog rozgnit go tak atwo, jak gdyby to by zmurszay grzyb.

Gdy ludzie ugasili wreszcie pragnienie, Sta rozkaza uczyni na pytkiej wodzie okrg zagrod z wysokich bambusw z jednym tylko wejciem od brzegu, aby Nel moga z zupenym bezpieczestwem si wykpa. A i to jeszcze postawi u wejcia Kinga. Kpiel odwieya ogromnie dziewczynk, a wypoczynek wrci jej nieco si.

Ku wielkiej radoci caej karawany i Nel  bwana kubwa postanowi zosta przez dwa dni przy tej wodzie. Na wie o tym ludzie wpadli w doskonay humor i natychmiast zapomnieli o przebytych trudach. Po przespaniu si i posiku niektrzy Murzyni poczli wczy si pomidzy drzewami nad rzek upatrujc palm rodzcych dzikie daktyle i tak zwanych ez Hioba, z ktrych robi si naszyjniki. Kilku z nich wrcio do obozu przed zachodem soca niosc jakie kwadratowe biae przedmioty, w ktrych Sta rozpozna swoje wasne latawce.

Jeden z tych latawcw nosi numer 7, co byo dowodem, e zosta puszczony jeszcze z Gry Lindego, gdy dzieci puciy ich z tamtego miejsca kilkadziesit. Stasia nadzwyczaj ucieszy ten widok i doda mu otuchy.

 Nie spodziewaem si  mwi do Nel  by latawce mogy przelecie tak odlego. Byem pewny, e zostan na szczytach Karamojo, i puszczaem je tylko na wszelki przypadek. Ale teraz widz, e wiatr moe je ponie, dokd chce, i mam nadziej, e te, ktre wysalimy z gr otaczajcych Basaa-Narok i teraz z drogi, zalec a do oceanu.

 Zalec z pewnoci  odpowiedziaa Nel.

 Daj to Boe!  potwierdzi chopiec mylc o niebezpieczestwach i trudach dalszej podry.

Karawana ruszya znad rzeczuki trzeciego dnia, zabrawszy do workw skrzanych wielkie zapasy wody. Zanim uczyni si wieczr, weszli znw w okolic spalon przez soce, w ktrej nie rosy nawet akacje, a ziemia w niektrych miejscach tak bya ysa jak klepisko. Niekiedy tylko spotykali passiflory o pniach wgbionych w ziemi, podobnych do potwornych dy, majcych do dwch okci rednicy. Z tych olbrzymich kul wyrastay cienkie jak sznurki liany, ktre peznc po ziemi pokryway ogromne przestrzenie, tworzc tak nieprzebyt gstwin, e nawet myszom trudno by si byo przez ni przedosta. Ale pomimo piknej zielonej barwy tych rolin, przypominajcych europejski ostrokrzew, tyle w nich byo kolcw, e ani King, ani konie nie mogy w nich znale poywienia. Szczypa je tylko osio, ale i ten ostronie.

Lecz czasem w cigu kilku mil angielskich nie widzieli nic prcz szorstkiej, krtkiej trawy i niskich, podobnych do niemiertelnikw rolin, ktre kruszyy si za dotkniciem. Po pierwszym noclegu przez cay nastpny dzie z nieba lecia ywy ogie. Powietrze drgao jak na Pustyni Libijskiej. Na niebie nie byo ani chmurki. Ziemia bya tak zalana wiatem, e wszystko wydawao si biae, i aden gos, nawet brzczenie owadw, nie przerywao tej miertelnej, przesyconej zowrogim blaskiem ciszy.

Ludzie oblewali si potem. Chwilami skadali w jedn wielk kup pakunki z suszonym misem i tarcze, by znale pod nimi troch cienia. Sta da polecenie, by oszczdzano wody, ale Murzyni s tak jak dzieci, ktre nie myl o jutrze. W kocu trzeba byo otoczy stra tych, ktrzy nieli zapasowe worki, i wydziela wod kademu pojedynczo. Kali zajmowa si tym bardzo sumiennie, ale zabierao to ogromnie wiele czasu i opniao pochd, a zatem i znalezienie jakiego nowego wodopoju. Samburowie narzekali przy tym, e wicej napoju dostaje si Wa-himom, a Wa-himowie, e Samburom. Ci ostatni poczli grozi, e wrc, ale Sta zapowiedzia im, e Faru kae im poucina gowy, sam za poleci wystpi swym strzelcom zbrojnym w remingtony i rozkaza nie puszcza nikogo.

Drugi nocleg wypad na goej rwninie. Nie budowano bomy, czyli jak w Sudanie mwi, zeriby, bo nie byo z czego. Stra obozow stanowili King i Saba. Bya ona dostateczn, ale King, ktry dosta dziesi razy mniej wody, ni jej potrzebowa, trbi o ni a do wschodu soca, a Saba wywiesiwszy jzyk zwraca oczy na Stasia i Nel z niem prob choby o jedn kropl. Dziewczynka chciaa, by Sta udzieli mu troch napoju z gumowej, odziedziczonej po Lindem flaszki, ktr nosi przez rami na sznurku, ale on chowa te ostatki dla maej na czarn godzin, wic odmwi.

Czwartego dnia pod wieczr pozostao ju tylko pi niewielkich workw z wod, czyli e na kadego z ludzi wypadao niespena po p kieliszka. Poniewa jednak noce bywaj, bd co bd, chodniejsze od dni i pragnienie mniej wwczas dokucza ni pod palcymi promieniami soca, i poniewa ludzie dostali jeszcze rano po niewielkiej iloci wody, przeto Sta kaza zachowa owe worki na dzie jutrzejszy. Murzyni szemrali przeciw temu rozporzdzeniu, ale strach przed Stasiem by jeszcze zbyt wielki, wic nie mieli rzuci si na ten ostatni zapas, zwaszcza e stano przy nich na stray dwch ludzi zbrojnych w remingtony, ktrzy mieli si zmienia co godzin.

Wa-himowie i Samburu oszukiwali pragnienie wyrywajc dba ndznych traw i ujc ich korzonki, jednake nie byo w nich prawie nic wilgoci, gdy nieubagane soce wypio j nawet z gbi ziemi.

Sen, lubo nie gasi pragnienia, pozwala przynajmniej o nim zapomnie, wic gdy nastaa noc, znueni i wyczerpani caodziennym pochodem ludzie popadali jak nieywi, gdzie ktry sta, i zasnli gboko. Sta zasn take, ale w duszy za duo mia trosk i niepokoju, by mg spa spokojnie i dugo. Po kilku godzinach rozbudzi si, i pocz rozmyla o tym, co dalej bdzie i skd wzi wody dla Nel i dla caej karawany, razem z ludmi i zwierztami? Pooenie byo cikie, a nawet moe i straszne, ale zaradny chopak nie poddawa si jeszcze rozpaczy. Pocz sobie przypomina wszelkie wypadki poczwszy od porwania ich z Fajumu a do tej chwili: wic pierwsz olbrzymi podr przez Sahar, huragan w pustyni, prby ucieczki, Chartum, Mahdiego, Faszod, wyrwanie si z rk Gebhra, nastpnie dalsz drog po mierci Lindego a do jeziora Bassa-Narok i do tego miejsca, w ktrym wypad im nocleg obecnie. Tylemy przeszli, tylemy przecierpieli  mwi sobie  tak czsto zdawao mi si, e ju wszystko przepado i e nie znajd adnej rady, a jednak Bg mi dopomg i rad zawsze znalazem. Przecie niepodobna, bymy po przebyciu takiej drogi i tylu strasznych niebezpieczestw mieli zgin w tej ostatniej podry. Teraz jest jeszcze troch wody, a ta okolica  to przecie nie Sahara, bo gdyby tak byo, to ludzie by o niej wiedzieli.

Lecz nadziej podtrzymywao w nim gwnie to, e na poudniowym wschodzie dojrza by przez lunet w cigu dnia jakie mgliste zarysy jakby gr. Byo do nich moe setki mil angielskich, moe wicej. Ale gdyby udao si do nich dotrze, byliby ocaleni, gdy gry rzadko bywaj bezwodne. Ile jednak byo potrzeba na to czasu, tego nie umia obliczy, albowiem zaleao to od wysokoci gr. Wyniose szczyty wida w tak prezroczym powietrzu jak afrykaskie na niezmiern odlego, wic trzeba byo znale wod przedtem. Inaczej grozia zguba.

Trzeba  powtarza sobie Sta.

Chrapliwy oddech sonia, ktry wydmuchiwa, jak mg, z puc spiekot, przerywa co chwila chopcu rozmylania. Lecz po pewnym czasie wydao mu si, e syszy jaki gos podobny do stkania, dochodzcy z innej strony obozu, a mianowicie z tej, w ktrej leay pokryte na noc traw worki z wod. Poniewa jki powtrzyy si kilkakrotnie, wic wsta chcc zobaczy, co si tam dzieje, i poszed ku kpie odlegej o kilkadziesit krokw od namiotu. Noc bya tak jasna, e z dala ju ujrza dwa ciemne ciaa lece koo siebie i dwie lufy remingtonw byszczce w wietle ksiyca.

Murzyni zawsze s tacy sami!  pomyla.  Mieli czuwa nad t wod, drosz teraz dla nas nad wszystko w wiecie, a pospali si obaj tak jak we wasnych chatach. Ach! bambus Kalego bdzie mia jutro dobr robot.

To pomylawszy zbliy si i trci nog jednego ze stranikw, lecz natychmiast cofn si z przeraeniem.

Oto pozornie picy Murzyn lea na wznak z noem wbitym po rkoje w gardo, a obok drugi, z szyj rwnie tak strasznie przecit, e gowa bya prawie oddzielona od tuowia.

Dwa worki z wod zniky, trzy inne leay wrd porozrzucanej trawy rozcite i zaklse.

Sta poczu, e wosy staj mu dbem.



ROZDZIA XLV

Na krzyk jego przybieg pierwszy Kali, za nim dwaj strzelcy, ktrzy mieli poprzedni stra zluzowa, a w chwil pniej wszyscy Wa-himowie i Samburu zgromadzili si wrzeszczc i wyjc na miejscu zbrodni. Uczynio si zamieszanie, pene okrzykw i trwogi. Ludziom chodzio nie tyle o zabitych i o zabjstwo, ile o te ostatki wody, ktra ju wsika w spieczony grunt dungli. Niektrzy Murzyni rzucali si na ziemi i wyrywajc palcami grudki wysysali z niej resztki wilgoci. Inni krzyczeli, e pomordoway stranikw i porozcinay worki ze duchy. Ale Sta i Kali wiedzieli, co o tym myle. Oto M'Kunjego i M'Puy brako wrd tych wyjcych nad kp trawy ludzi. W tym, co si stao, byo co wicej ni zabjstwo dwch stranikw i kradzie wody. Porozcinane pozostae worki wiadczyy, e by to czyn zemsty i zarazem wyrok mierci na ca karawan. Kapani zego Mzimu pomcili si nad dobrym. Czarownicy zemcili si na modym krlu, ktry odkry ich oszustwa i nie byby pozwoli im wyzyskiwa duej ciemnych Wa-himw. Nad ca karawan roztoczya teraz skrzyda mier jak jastrzb nad stadem gobi.

Kali przypomnia sobie poniewczasie, e majc myl zatroskan i zajt czym innym zapomnia kaza zwiza czarownikw, jak to od czasu ich ucieczki przykazywa czyni co wieczr. Widoczne te byo, e dwaj strzelcy straujcy przy wodzie przez wrodzon Murzynom niedbao pokadli si i zasnli. To uatwio otrom robot i pozwolio im zbiec bezkarnie.

Zanim zamieszanie uspokoio si cokolwiek i ludzie ochonli z przeraenia, upyno sporo czasu, jednake zbrodniarze nie musieli by daleko, gdy ziemia pod rozcitymi workami bya wilgotna i krew, ktra wypyna z obu pomordowanych, nie staa jeszcze zupenie. Sta wyda rozkaz cigania zbiegw nie tylko dlatego, by ich ukara, ale i dlatego, by odzyska dwa ostatnie worki wody. Kali dosiadszy konia i wziwszy z sob kilkunastu strzelcw ruszy w pogo. Stasiowi, ktry w pierwszej chwili chcia wzi w niej udzia, przyszo na myl, e nie mona zostawia Nel samej wobec rozdranienia i wzburzenia Murzynw, wic zosta. Poleci tylko Kalemu zabra ze sob Sab.

Sam zosta, albowiem obawia si wprost buntu  szczeglniej ze strony Samburw. Ale w tym si pomyli. Murzyni w ogle wybuchaj atwo i czasem z bahych powodw, ale gdy przycinie ich wielka niedola, a zwaszcza gdy zaciy nad nimi nieubagana rka mierci, poddaj si jej biernie, nie tylko ci, ktrych islam nauczy, e walka z przeznaczeniem jest prna, ale wszyscy. Wwczas ni trwoga, ni mczarnia chwil ostatnich nie mog rozbudzi ich z odrtwienia. Tak stao si i teraz. Wa-himowie zarwno jak Samburowie, gdy pierwsze wzburzenie przeszo i gdy, myl, e musz umrze, utwierdzia si ostatecznie w ich umysach, pokadli si cicho na ziemi, by czeka na mier, wobec czego naleao si obawia nie buntu, ale raczej tego, czy jutro zechc wsta i ruszy w dalsz drog. Stasia, gdy to spostrzeg, ogarna ogromna lito nad nimi.

Kali wrci jeszcze przede dniem i natychmiast zoy przed Stasiem dwa poszarpane worki, w ktrych nie zostao ani kropli wody.

 Panie wielki  rzek  Madi apana!

Sta obtar rk spotniae czoo, po czym zapyta:

 A M'Kunje i M'Pua?

 M'Kunje i M'Pua umrze  odpowiedzia Kali.

 Kazae ich zabi?

 Ich zabi lew albo wobo.

I pocz opowiada, co zaszo. Trupy dwch zbrodniarzy znaleli do daleko od obozu, na miejscu, gdzie spotkaa ich mier. Obaj leeli przy sobie, obaj mieli czaszki pogruchotane z tyu, poszarpane opatki i objedzone grzbiety. Kali przypuszcza, e gdy wobo lub lew ukaza si im przy wietle ksiyca, padli przed nim na twarz i poczli go baga, by im darowa ycie. Ale straszny zwierz zabi obu i nastpnie zaspokoiwszy pierwszy gd poczu wod i poszarpa worki.

 Bg ich pokara  rzek Sta  i Wa-himowie przekonaj si, e ze Mzimu nie potrafi nikogo wyratowa.

A Kali powtrzy:

 Bg ich pokara, ale my nie mamy wody.

 Daleko, przed nami, widziaem na wschodzie gry. Tam musi by woda.

 Kali widzie je take, ale do nich mnstwo, mnstwo dni

Nastaa chwila milczenia.

 Panie  ozwa si Kali  niech dobre Mzimu niech bibi poprosi Wielkiego Ducha o deszcz albo o rzek.

Sta nie odpowiedzia nic i odszed. Przed namiotem zobaczy bia figurk Nel; krzyki i wycia Murzynw rozbudziy j ju od dawna.

 Co si stao, Stasiu?  zapytaa podbiegajc ku niemu.

A on pooy jej rk na gwce i rzek powanie:

 Nel, mdl si do Boga o wod, gdy inaczej zginiemy wszyscy.

Wic dziewczynka podniosa sw blad twarzyczk ku grze i utkwiwszy oczy w srebrnej tarczy ksiyca, pocza baga o ratunek Tego, ktry na niebie porusza krgi gwiazd, a na ziemi stosuje wiatr do weny jagnicia.

Po bezsennej, haaliwej i niespokojnej nocy soce wytoczyo si na widnokrg tak nagle, jak zawsze wytacza si pod zwrotnikami, i uczyni si dzie wietlisty. Na trawach nie byo ani kropli rosy, na niebie adnej chmurki. Sta kaza strzelcom zebra ludzi i mia do nich krtk przemow. Owiadczy im e wraca do rzeki ju niepodobna, albowiem wiedz przecie dobrze, e dzieli ich od niej pi dni i nocy drogi. Ale za to nikt nie wie, czy wody nie ma w przeciwnej stronie. Moe nawet niedaleko znajdzie si jakie rdo, jaka rzeczka albo kaua. Nie wida wprawdzie drzew, ale bywa tak czsto, e na otwartych rwninach, gdzie wichry porywaj nasiona, drzewa nie rosn i przy wodzie. Wczoraj widzieli kilka wielkich antylop i kilka strusi uciekajcych na wschd, co jest znakiem, e tam musi by jaki wodopj, a wobec tego, kto nie jest gupcem i kto ma w piersi serce nie zajca, ale lwa lub bawou, ten bdzie wola i naprzd, choby w pragnieniu i mce, ni lee i czeka tu na spy albo hieny.

I tak mwic ukaza rk na spy, ktrych kilka zataczao ju zowrogie koa nad karawan. Po tych sowach Wa-himowie, ktrym Kali kaza wsta, podnieli si prawie wszyscy, albowiem przyzwyczajeni do straszliwej wadzy krlewskiej, nie mieli si jej oprze. Ale wielu z Samburw, wobec tego, e krl ich, Faru, pozosta nad jeziorem, nie chciao si ju podnie i ci mwili midzy sob: Po c mamy i naprzeciwko mierci, kiedy ona sama do nas przyjdzie? W ten sposb karawana ruszya naprzd, zmniejszona prawie do poowy, i wyruszya od razu w mce. Ludzie od dwudziestu czterech godzin nie mieli w ustach ani kropli wody, ani adnego innego pynu. Nawet w chodniejszych klimatach byoby to przy pracy cierpieniem nie do zniesienia, a c dopiero w tym rozpalonym piecu afrykaskim, w ktrym ci nawet, ktrzy pij obficie, wypacaj tak prdko wod, e mog j niemal w tej samej chwili ciera rkoma ze skry. Byo te do przewidzenia, e wielu ludzi padnie w drodze z wyczerpania i od uderze sonecznych. Sta chroni Nel, jak mg, od soca i nie pozwala jej wychyli si ani na chwil spod palankinu, ktrego daszek pokry sztuk biaego perkalu, aby go uczyni podwjnym. Na tych ostatkach wody, ktr mia jeszcze w gumowej flaszce, zgotowa jej mocnej herbaty i poda jej ostudzon, bez cukru, albowiem sodycze zwikszaj pragnienie. Dziewczynka nalegaa na niego ze zami, by napi si take, wic przyoy flaszk do ust, w ktrej pozostao zaledwie kilka naparstkw wody i poruszajc gardem udawa, e j pije. W chwili gdy poczu na wargach wilgo, zdawao mu si, e w piersiach i w odku ma pomie i jeli tego pomienia nie ugasi, to padnie trupem. Przed oczyma zaczy mu lata czerwone plamy, a w szczkach dozna przeraliwego blu, jakby mu kto wbija w nie tysice szpilek. Rka draa mu tak, e o mao nie rozla tych ostatnich kilku kropel. Jednake tylko dwie lub trzy schwyta na ustach jzykiem; reszt zachowa dla Nel.

Upyn znw dzie mki i trudw, po ktrym, na szczcie, noc przysza chodniejsza. Lecz nastpnego rana ar uczyni si na wiecie okropny. Nie byo ani tchnienia wiatru. Soce jak zy duch niszczyo ywym ogniem zesch ziemi. Krace widnokrgu pobielay. Jak okiem sign nie byo wida nawet euforbii. Nic  tylko spalona, pusta rwnina, pokryta kpami sczerniaej trawy i wrzosw. Kiedy niekiedy rozlegay si w niezmiernej odlegoci lekkie grzmoty, ale wobec pogodnego nieba nie zwiastoway one burzy, jeno susz.

O poudniu, gdy upa czyni si najwikszy, trzeba si byo zatrzyma. Karawana rozoya si w guchym milczeniu. Pokazao si, e pad jeden ko i kilkunastu pagazich zostao w drodze. W czasie wypoczynku nikt nie pomyla o jedzeniu. Ludzie mieli zapade oczy i popkane wargi, a na nich zeschnite grudki krwi. Nel dyszaa jak ptak, wic Sta odda jej gumow flaszk i krzyknwszy: Piem, piem!  uciek w drug stron obozu, obawia si bowiem, e jeli zostanie, to odbierze jej t wod lub zada, by si z nim podzielia. I to by moe najbardziej bohaterski jego uczynek w cigu podry. Sam pocz si mczy jednak okropnie. Przed oczyma latay mu cigle czerwone paty. Czu ciskanie w szczkach tak silne, e i otwiera, i zamyka je z trudnoci. Gardo mia suche, piekce; nic liny w ustach; jzyk jakby drewniany. A przecie dla niego i dla karawany by to dopiero pocztek mczarni.

Grzmoty zapowiadajce susz odzyway si ustawicznie na kracach widnokrgu. Okoo godziny trzeciej, gdy soce przechyla si na zachodni stron nieba, Sta podnis karawan na nogi i ruszy na jej czele ku wschodowi. Ale szo teraz za nim zaledwie siedemdziesiciu ludzi, a i to co chwila ktry z nich kad si obok swego pakunku, aby ju nie powsta. Upa zmniejszy si o kilka stopni, ale by jeszcze straszny. W nieruchomym powietrzu unosi si jakby czad. Ludzie nie mieli czym oddycha, a nie mniej poczy cierpie i zwierzta. W godzin po wyruszeniu pad znowu jeden ko. Saba robi bokami i zia; z wywieszonego sczerniaego jzyka nie spada mu ani kropla piany. King, przywyky do suchych afrykaskich dungli, cierpia mniej widocznie, lecz pocz by zy. Jego mae oczki poyskiway jakim dziwnym wiatem. Stasiowi, a zwaszcza Nel, ktra co jaki czas przemawiaa do niego, odpowiada jeszcze gulgotaniem, ale gdy Kali przeszed niebacznie koo niego, chrzkn gronie i machn tak trb, e byby go zabi, gdyby nie to, e chopak odskoczy w por na stron.

Kali mia oczy zasze krwi, yy na szyi rozdte i wargi popkane tak jak i inni Murzyni. Koo godziny pitej zbliy si do Stasia i tpym gosem, ktry z trudnoci wychodzi mu z garda, rzek:

 Panie wielki, Kali nie mc i dalej. Niech ju tu nadejdzie noc.

A Sta przemg bl w szczkach i odpowiedzia z wysikiem:

 Dobrze. Stamy. Noc przyniesie ulg.

 Przyniesie mier  szepn mody Murzyn.

Ludzie pozrzucali z gw adunki, ale poniewa gorczka w ich zgstniaej krwi dosza ju do najwyszego stopnia, wic tym razem nie pokadli si od razu na ziemi. Serca i ttna w skroniach, w rkach i nogach biy im tak, jakby miay pkn za chwil. Skra na ciaach zsychajc si i kurczc pocza ich swdzi; w kociach odczuwali jaki niesychany niepokj, a we wntrznociach i gardzielach ogie. Niektrzy chodzili niespokojnie midzy pakunkami, innych byo wida dalej w czerwonych promieniach zachodzcego soca, jak krcili si jeden za drugim wrd suchych kp jakby czego poszukujc  i trwao to dopty, dopki siy ich nie wyczerpay si zupenie. Wwczas padali kolejno na ziemi, ale leeli w drgawkach. Kali siad w kucki przy Stasiu i Nel owic otwartymi ustami powietrze i j powtarza bagalnie midzy jednym oddechem a drugim:

 Bwana kubwa, wody!

Sta patrza na niego szklanym wzrokiem i milcza.

 Bwana kubwa, wody!  a po chwili:  Kali umiera

Wtedy Mea, ktra z niewiadomych przyczyn najatwiej znosia pragnienie i najmniej cierpiaa ze wszystkich, zbliya si, siada koo niego i objwszy ramieniem jego szyj ozwaa si cichym, melodyjnym gosem:

 Mea chce umrze razem z Kalim.

Nastao dugie milczenie.





Tymczasem soce zaszo i noc pokrya okolic. Niebo uczynio si granatowe. W poudniowej jego stronie rozbysn krzy. Nad rwnin zamigotay roje gwiazd. Ksiyc wydosta si spod ziemi i j nasyca wiatem ciemnoci, a na zachodzie rozcigna si nik i blad zorz jasno zodiakalna. Powietrze zmienio si w jedn wielk wietlist topiel. Coraz silniejszy blask zalewa okolic. Palankin, o ktrym zapomniano, na grzbiecie Kinga i namioty byszczay tak jak byszcz w jasne noce domy wybielone wapnem! wiat zapada w cisz; ziemi ogarnia sen.

A wobec tej ciszy i tego spokoju natury ludzie w obozie wili si z boleci i czekali na mier. Na srebrzystym tle mroku rysowaa si twardo olbrzymia, czarna posta sonia. Promienie ksiyca rozwiecay prcz namiotw biae ubrania Stasia i Nel, a wrd kp wrzosw  ciemne, pokurczone ciaa Murzynw i porozrzucane tu i wdzie kupy pakunkw. Przed dziemi siedzia oparty na przednich apach Saba i podnisszy gow ku tarczy ksiyca wy pospnie.

W duszy Stasia koatay si tylko resztki myli, zmienionych w jedno guche, rozpaczliwe poczucie, e tym razem nie ma ju adnej rady, e te wszystkie niezmierne trudy i wysiki, te cierpienia, te czyny woli i odwagi, ktrych dokona w czasie strasznych podry od Medinet do Chartumu, od Chartumu do Faszody i od Faszody a do nieznanego jeziora, nie przyday si na nic i e przychodzi nieubagany kres walki i ycia. I wydao mu si to tym straszniejsze, e w kres przychodzi wanie w czasie ostatniej drogi, na ktrej kocu lea ocean. Ach, nie doprowadzi ju maej Nel do brzegu, nie odwiezie jej statkiem do Port-Saidu, nie odda jej panu Rawlisonowi, sam nie padnie w ramiona ojca i nie usyszy z jego ust, e postpowa jak dzielny chopak i jak prawy Polak! Koniec, koniec! Za kilka dni soce owieci tylko martwe ciaa, a potem wysuszy je na podobiestwo tych mumii, ktre w Egipcie pi odwiecznym snem po muzeach.

Z mczarni i gorczki poczo mu si miesza w gowie. Nadlatyway na przedmiertne widzenia i zudy suchu. Sysza wyranie gosy Sudaczykw i Beduinw, krzyczce Yalla, yalla! na rozpdzone wielbdy. Widzia Idrysa i Gebhra. Mahdi umiecha si do niego swymi grubymi wargami, pytajc: Czy chcesz napi si ze rda prawdy? Potem lew spoglda na niego ze skay; potem Linde dawa mu soik chininy i mwi: piesz si, piesz, bo maa umrze! A w kocu widzia ju tylko blad, bardzo kochan twarzyczk i dwie mae rce, ktre wycigay si ku niemu.

Nagle drgn i przytomno wrcia mu na chwil, albowiem tu przy uchu zaszemra mu cichy, podobny do jku szept Nel:

 Stasiu wody!

I ona, tak jak poprzednio Kali, od niego tylko wygldaa ratunku.

Ale poniewa przed dwunastu godzinami odda jej ostatnie krople, wic teraz zerwa si i zawoa gosem, w ktrym drga wybuch blu, rozpaczy i rozalenia:

 O Nel! jam udawa tylko, e pij! ja od trzech dni nie miaem nic w ustach!

I chwyciwszy si rkoma za gow uciek, by nie patrze na jej mk. Bieg na olep midzy kpami trawy i wrzosw dopty, dopki siy nie opuciy go zupenie i dopki nie upad na jedn z kp. By bez broni. Lampart, lew lub nawet wielka hiena znalazyby w nim atwy obw. Ale przybieg Saba, ktry obwchawszy go pocz znw wy, jakby wzywajc teraz dla niego pomocy.

Nikt jednak nie spieszy z pomoc. Tylko z gry spoglda na niego spokojny, obojtny ksiyc. Dugi czas chopak lea jak martwy. Otrzewi go dopiero chodniejszy powiew wiatru, ktry niespodzianie powia, ze wschodu. Sta siad i po chwili usiowa powsta, by wrci do Nel.

Chodniejszy wiatr wion po raz drugi. Saba przesta wy i zwrciwszy si ku wschodowi pocz opota nozdrzami. Nagle szczekn raz i drugi krtkim, urywanym basem i puci si przed siebie. Przez jaki czas nie byo go sycha, ale wkrtce ozwao si znw w oddali jego szczekanie. Sta wsta i chwiejc si na zdrtwiaych nogach pocz patrze za nim. Dugie podre, dugi pobyt w dungli, konieczno trzymania w cigym napiciu wszystkich zmysw i cige niebezpieczestwa nauczyy chopaka zwraca czujn uwag na wszystko, co si koo niego dzieje, wic mimo mczarni, ktr w tej chwili odczuwa, mimo na wp przytomnego umysu, przez instynkt i przyzwyczajenie pocz baczy na zachowanie si psa. A Saba po upywie pewnego czasu zjawi si znowu przy nim, ale jaki dziwnie poruszony i niespokojny. Kilkakrotnie podnis na Stasia oczy, obieg go wkoo, znw zapuci si, wietrzc i poszczekujc, we wrzosowisko, znw wrci, a wreszcie chwyciwszy chopca za ubranie j go cign w stron przeciwn od obozu.

Sta oprzytomnia zupenie.

Co to jest?  myla.  Albo pies z pragnienia dosta pomieszania zmysw, albo poczu wod. Ale nie! Gdyby woda bya blisko, byby polecia pi i miaby mokr paszcz. Jeli jest daleko, nie byby jej zwietrzy woda nie ma zapachu Do antylopy by mnie nie cign, bo nie chcia je wieczorem. Do drapienikw take nie Wic co?

I nagle serce poczo mu bi w piersiach jeszcze mocniej.

Wic moe wiatr przynis mu zapach ludzi moe w dali jest jaka wie murzyska? moe, ktry z latawcw dolecia a do O, Chryste miosierny! o, Chryste!

I pod wpywem bysku nadziei odzyska siy i pocz biec do obozu mimo oporu psa, ktry ustawicznie zabiega mu drog.

W obozie zabielia mu si posta Nel i doszed go jej saby gos, po chwili potkn si o lecego na ziemi Kalego, ale nie zwaa na nic. Dobiegszy do pakunku, w ktrym byy race, rozerwa go, wydoby jedn z nich, drcymi rkami przywiza j do bambusu, ktry wbi w rozpadlin ziemi, skrzesa ogie i zapali zwieszajcy si u spodu rurki sznurek.

Po chwili czerwony w wylecia z sykiem i zgrzytem w gr. Sta chwyci obu rkoma za bambus, by nie upa, i wbi oczy w dal. Ttna w rkach i skroniach waliy mu motem; usta poruszay si arliw modlitw. Ostatnie tchnienie, a w nim dusz ca wysya ku Bogu.

Upyna jedna minuta, druga, trzecia, czwarta. Nic i nic! Rce chopca opady, gowa pochylia si ku ziemi i niezmierny al zala mu umczone piersi.

 Na prno! na prno!  szepn.  Pjd, sid przy Nel i umrzemy razem.





A wtem daleko, daleko, na srebrnym tle ksiycowej nocy, ognista wstga wzbia si nagle ku grze i rozsypaa si w zote gwiazdy, ktre spaday z wolna jak wielkie zy na ziemi.

 Ratunek!!!  krzykn Sta.

I stao si, e ci pmartwi przed chwil ludzie biegli teraz na wycigi przeskakujc przez kpy wrzosw i traw. Po pierwszej racy ukazaa si druga i trzecia. Potem powiew przynis odgos jakby stukania, w ktrym atwo byo odgadn dalekie strzay. Sta kaza dawa ognia ze wszystkich remingtonw i odtd rozmowa karabinw nie przerywaa si wcale i stawaa si coraz wyraniejsza. Chopiec siedzc na koniu, ktry odzyska take jakby cudem siy, i trzymajc przed sob Nel pdzi przez rwnin ku zbawczym odgosom. Obok bieg Saba, a za nimi dudni olbrzymi King.

Dwa obozy dzielia przestrze kilku kilometrw, ale poniewa z obu stron podano ku sobie jednoczenie, wic caa droga nie trwaa dugo. Wkrtce strzay karabinowe byo ju nie tylko sycha, lecz i wida. Jeszcze jedna raca wyleciaa w powietrze, nie dalej jak o kilkaset krokw. Potem rozbysy liczne wiata. Lekka wynioso gruntu zakrya je na chwil, lecz gdy Sta j min, znalaz si prawie tu przed szeregiem Murzynw trzymajcych w rku pozapalane pochodnie.

Na czele szeregu szli dwaj Europejczycy w angielskich hemach i z karabinami w rku.

Sta od jednego rzutu oka rozpozna w nich kapitana Glena i doktora Clarego.



ROZDZIA XLVI

Wyprawa kapitana Glena i doktora Clarego nie miaa bynajmniej na celu odszukania Stasia i Nel. Bya to liczna i sowicie zaopatrzona ekspedycja rzdowa, wysana dla zbadania wschodnio-pnocnych stokw olbrzymiej gry Kilima-Ndaro oraz mao jeszcze znanych obszernych krain pooonych na pnoc od tej gry. Zarwno kapitan, jak i doktor wiedzieli wprawdzie o porwaniu dzieci z Medinet-el-Fajum, gdy wiadomo o tym poday dzienniki angielskie i arabskie, ale myleli, e oboje pomarli albo jcz w niewoli u Mahdiego, z ktrej nie wydosta si dotychczas aden Europejczyk. Clary, ktrego siostra bya za Rawlisonem w Bombaju i ktry zachwyci si bardzo ma Nel w czasie podry do Kairu, odczu nadzwyczaj bolenie jej strat. Ale i dzielnego chopaka aowali obaj z Glenem szczerze. Kilkakrotnie te wysyali depesze z Mombassa do pana Rawlisona zapytujc, czy dzieci nie zostay odnalezione, i dopiero po ostatniej niepomylnej odpowiedzi, ktra nadesza znacznie przed wyruszeniem karawany, stracili ostatecznie wszelk nadziej.

I nie przyszo im nawet do gowy, by dzieci, uwizione w odlegym Chartumie, mogy pojawi si w tych stronach. Czsto jednak rozmawiali o nich wieczorami po ukoczonych pracach dziennych, albowiem doktor nie mg adn miar zapomnie maej, licznej dziewczynki.

Tymczasem wyprawa posuwaa si coraz dalej. Po duszym pobycie na wschodnich stokach Kilima-Ndaro, po zbadaniu grnego biegu rzeki Sobbatu i Tany oraz gr Kenia kapitan i doktor wykrcili w kierunku pnocnym i po przebyciu bagnistej Guasso-Nyjro weszli na obszern rwnin, bezludn, a zamieszkan tylko przez niezliczone stada antylop. Po trzech przeszo miesicach podry ludziom nalea si duszy wypoczynek, wic kapitan Glen, odkrywszy niewielkie jeziorko obfitujce w zdrow, brunatn wod, kaza rozbi nad nim namioty i zapowiedzia dziesiciodniowy postj.

W czasie postoju biali zajmowali si polowaniem i porzdkowaniem notat geograficznych i przyrodniczych, a Murzyni oddawali si sodkiemu zawsze dla nich prnowaniu. Ow zdarzyo si pewnego dnia, e doktor Clary wstawszy rano i zbliywszy si do brzegu ujrza kilkunastu Zanzibarczykw z karawany spogldajcych z zadartymi gowami na wierzchoek wysokiego drzewa i powtarzajcych w kko:

 Ndege?  akuna ndege!  Ndege? (Ptak?  nie ptak!  ptak?)

Doktor mia krtki wzrok, wic posa do namiotu po szka polowe, nastpnie spojrza przez nie na ukazywany przez Murzynw przedmiot  i wielkie zdziwienie odbio si na jego twarzy.

 Poprocie tu kapitana  rzek.

Lecz zanim Murzyni dobiegli, kapitan ukaza si przed namiotem, wybiera si bowiem na antylopy.

 Patrz, Glen  rzek doktor wskazujc rk w gr.

Kapitan zadar z kolei gow, przysoni oczy rk i zdziwi si nie mniej od doktora.

 Latawiec!  zawoa.

 Tak, ale Murzyni nie puszczaj latawcw, wic skd si tu wzi?

 Chyba jaka osada biaych znajduje si w pobliu lub jaka misja?

 Trzeci dzie wiatr wieje z zachodu, czyli od stron nieznanych i prawdopodobnie tak samo nie zaludnionych jak ta dungla. Wiesz zreszt, e tu nie ma adnych osad ani misji.

 To rzeczywicie ciekawe

 Trzeba koniecznie zdj tego latawca

 Trzeba. Moe si dowiemy, skd pochodzi.

Kapitan da rozkaz. Drzewo miao kilkadziesit metrw wysokoci, ale Murzyni wdrapali si natychmiast na szczyt, zdjli ostronie uwizionego latawca i oddali go w rce doktora, ktry spojrzawszy na rzek:

 S jakie napisy Zobaczmy

I przymruywszy oczy j czyta.

Nagle twarz mu si zmienia, rce zadray.

 Glen  rzek  we to, przeczytaj i upewnij mnie, em nie dosta udaru sonecznego i e jestem przy zdrowych zmysach!

Kapitan wzi bambusow ramk, do ktrej arkusz by przytwierdzony, i czyta, co nastpuje:


Nelly Rawlison i Stanisaw Tarkowski,
odesani z Chartumu do Faszody,
a z Faszody prowadzeni na wschd od Nilu,
wyrwali si z rk derwiszw.
Po dugich miesicach podry przybyli do jeziora
lecego na poudnie od Abisynii.
Id do oceanu.
Prosz o spieszn pomoc.

Na boku za arkusza znajdowa si jeszcze nastpujcy dodatek wypisany drobniejszymi literami:


Latawiec ten, z rzdu pidziesity czwarty, puszczony jest z gr otaczajcych nieznane w geografii jezioro. Kto go znajdzie, niech da zna do Zarzdu Kanau w Port-Saidzie albo do kapitana Glena w Mombassa.Stanisaw Tarkowski

Gdy gos kapitana przebrzmia, dwaj przyjaciele poczli spoglda na siebie w milczeniu.

 Co to jest?  zapyta wreszcie doktor Clary.

 Oczom nie wierz!  odpowiedzia kapitan.

 To przecie nie zudzenie?

 Nie.

 Wyranie napisano: Nelly Rawlison i Stanisaw Tarkowski.

 Jak najwyraniej

 I oni mog by gdzie w tych stronach?

 Bg ich uratowa, a wic prawdopodobnie.

 Dziki Mu za to!  zawoa z zapaem doktor.

 Ale gdzie ich szuka?

 Czy nie ma nic wicej na latawcu?

 Jest jeszcze kilka sw, ale w miejscu rozdartym przez gazie. Trudno odczyta.

Obaj pochylili gowy nad arkuszem i po duszym dopiero badaniu zdoali przesylabizowa:


Pora ddysta dawno mina.

 Co to ma znaczy?  zapyta doktor.

 To, e chopiec straci rachub czasu.

 I w ten sposb chcia mniej wicej oznaczy dat. Masz suszno! A zatem ten latawiec mg by puszczony niezbyt dawno.

 Jeli tak jest, to i oni mog by niezbyt daleko.

Gorczkowa urywana rozmowa trwaa jeszcze przez chwil, po czym obaj zaczli znw bada dokument i rozprawia osobno nad kadym wypisanym na nim sowem. Rzecz wydawaa si jednak tak nieprawdopodobna, e gdyby to nie dziao si w stronach, w ktrych nie byo wcale Europejczykw, o szeset przeszo kilometrw od najbliszego pobrzea, doktor i kapitan przypuszczaliby, e to chyba niewczesny art, ktrego dopuciy si jakie dzieci europejskie po przeczytaniu dziennikw opisujcych porwanie albo wychowacy jakiej misji. Trudno jednak byo oczom nie wierzy: mieli przecie latawca w rku i mao zatarte napisy czerniay przed nimi wyranie.

Ale i tak wiele rzeczy nie miecio im si w gowie. Skd dzieci wziy papieru na latawce? Gdyby dostarczya im go jaka karawana, w takim razie przyczyyby si do niej i nie wzywayby pomocy. Z jakich powodw chopiec nie stara si uciec wraz z ma towarzyszk do Abisynii? Dlaczego derwisze wysali ich na wschd od Nilu, w strony nieznane? Jakim sposobem zdoay si wyrwa z rk stray? Gdzie si ukryy? Jakim cudem przez dugie miesice podry nie pomary z godu? nie stay si upem dzikich zwierzt? dlaczego nie pomordowali ich dzicy? Na te wszystkie pytania nie byo odpowiedzi.

 Nic nie rozumiem, nic nie rozumiem  powtarza doktor Clary  to chyba cud boski!

 Niezawodnie  odpowiedzia kapitan.

Po czym doda:

 Ale i ten chopak! Bo to przecie jego dzieo.

 I nie opuci maej. Niech Bg bogosawi jego gow i oczy.

 Stanley, nawet Stanley nie wyyby w tych warunkach przez trzy dni.

 A jednak oni yj.

 Ale prosz o pomoc. Postj skoczony! Ruszamy natychmiast.

I tak si stao. Po drodze obaj przyjaciele badali jeszcze dokument w przekonaniu, e moe odnajd w nim wskazwki co do kierunku, w jakim naleao zda z pomoc. Ale wskazwek brako. Kapitan prowadzi karawan zygzakiem, majc nadziej, e moe trafi na jaki lad, na jakie wygase ognisko lub na drzewo z wycitymi na korze znakami. W ten sposb posuwali si przez kilka dni. Na nieszczcie weszli nastpnie na rwnin zupenie bezdrzewn, pokryt wysokim wrzosowiskiem i kpami wyschej trawy. Niepokj pocz ogarnia obu przyjaci, Jake atwo byo rozmin si na tych niezmiernych przestrzeniach nawet z ca karawan, a c dopiero z dwojgiem dzieci, ktre, jak sobie wyobraali, pezy gdzie tam jak dwa mae robaczki wrd wyszych od nich wrzosw. Upyn znowu dzie. Nie pomagay ni blaszane puszki z kartkami w rodku, zostawiane na kpach, ni ognie w nocy. Kapitan i doktor poczynali chwilami traci nadziej, czy im si uda odszuka dzieci, a zwaszcza czy je odnajd ywe.

Szukali jednak gorliwie i przez nastpne dni. Patrole, ktre Glen wysya w prawo i lewo, day wreszcie zna, e dalej zaczyna si pustynia zupenie bezwodna, wic gdy wypadkiem odkryto jeszcze raz w rozpadlinie ziemnej wod, trzeba si byo przy niej zatrzyma dla zrobienia zapasw na dalsz drog.

Rozpadlina bya raczej szpar, gbok na kilkanacie metrw i stosunkowo bardzo wsk. Na dnie jej bio ciepe rdo, kipice jak ukrop, albowiem przesycone kwasem wglowym. Jednake woda po wystudzeniu okazaa si dobra i zdrowa. rdo byo tak obfite, e trzystu ludzi z karawany nie mogo jej wyczerpa. Owszem, im wicej czerpano, tym mocniej bio i wypeniao szpar wyej.

 Moe z czasem  mwi doktor Clary  bdzie tu jaka miejscowo lecznicza, ale obecnie ta woda jest dla zwierzt niedostpna z powodu zbyt stromych cian rozpadliny.

 Czy dzieci mog trafi na podobne rda?  zapyta kapitan.

 Nie wiem. By moe, e znajduje si ich w okolicy wicej. Ale jeli nie, to bez wody musz zgin.

Nadesza noc. Rozpalono ndzne ognie, wszelako nie budowano bomy, bo nie byo z czego. Po wieczornym posiku doktor i kapitan zasiedli na skadanych krzesach i zapaliwszy fajki poczli rozmawia o tym, co im najbardziej leao na sercu.

 adnego ladu!  ozwa si Clary.

 Przychodzio mi do gowy  odpowiedzia Glen  by wysa dziesiciu naszych ludzi na brzeg oceanu z depesz, e jest wiadomo o dzieciach. Ale rad jestem, em tego nie uczyni, gdy ludzie prawdopodobnie zginliby w drodze, a gdyby nawet doszli, to po co budzi na prno nadziej

 I odnawia bl

Doktor zdj z gowy biay hem i obtar spocone czoo.

 Suchaj  rzek.  A gdybymy wrcili nad tamto jezioro, kazali nacina drzew i palili nocami olbrzymi ogie. Moe dzieci dostrzegy

 Gdyby byy blisko, to znalelibymy je i tak, a jeli s daleko, to wypukoci gruntu ogie zasoni. Ta paszczyzna pozornie jest rwna, a w rzeczywistoci caa w garbach, pofalowana jak ocean. Przy tym cofajc si stracilibymy ostatecznie moliwo znalezienia nawet ich ladw.

 Mw otwarcie, nie masz adnej nadziei?

 Mj drogi, my jestemy doroli, silni i zaradni mczyni, a pomyl, co by si z nami stao, gdybymy si znaleli tu tylko we dwch, nawet z broni, ale bez zapasw i bez ludzi

 Tak! niestety, tak Wyobraam sobie dwoje dzieci idcych w tak noc przez pustyni.

 Gd, pragnienie, dzikie zwierzta

 A jednak chopiec pisze, e szli tak dugie miesice.

 Tote jest w tym co, co przechodzi moj wyobrani.

Przez duszy czas sycha byo wrd ciszy tylko skwierczenie tytuniu w fajkach. Doktor zapatrzy si w blade gbie nocy, po czym ozwa si przyciszonym gosem:

 Pno ju, ale sen mnie odbiega I pomyle, e oni, jeli yj, to bdz tam gdzie przy ksiycu, wrd tych suchych wrzosw sami takie dzieci! Pamitasz, Glen, anielsk twarz tej maej?

 Pamitam i nie mog zapomnie.

 Ach! dabym sobie rk uci, gdyby

I nie dokoczy, albowiem kapitan Glen zerwa si jak oparzony.

 Raca w oddali!  krzykn  raca!

 Raca!  powtrzy doktor.

 Jaka karawana jest przed nami.

 Ktra moe znalaza dzieci!

 Moe. Spieszmy ku niej!

 Naprzd!

Rozkazy kapitana rozlegy si w jednej chwili w caym obozie. Zanzibarczycy zerwali si na nogi. Niebawem pozapalano pochodnie. Glen w odpowiedzi na daleki sygna poleci wypuci kilka rac, jedn po drugiej, a nastpnie dawa raz po raz karabinowe salwy. Zanim upyn kwadrans, cay obz by ju w drodze.

Z dala odpowiedziay strzay. Nie byo ju adnej wtpliwoci, e to jaka europejska karawana wzywa z niewiadomych przyczyn pomocy.

Kapitan i doktor biegli na wycigi, miotani na przemian obaw i nadziej. Znajd dzieci czy ich nie znajd? Doktor mwi sobie w duszy, e jeli nie, to w dalszej drodze bd mogli chyba szuka tylko ich zwok wrd tych okropnych wrzosowisk.

Po upywie p godziny jedna z takich wypukoci gruntu, o jakich mwili poprzednio, zasonia obu przyjacioom dalszy widok. Ale byli ju tak blisko, e syszeli wyranie ttent koni. Jeszcze kilka minut  i na grzbiecie wzniesienia pojawi si jedziec trzymajcy przed sob duy, biaawy przedmiot.

 W gr pochodnie  skomenderowa Glen.

W tej samej chwili jedziec osadzi konia w krgu wiata.

 Wody! Wody!

 Dzieci!  zakrzykn doktor Clary.

 Wody!  powtrzy Sta.

I prawie rzuci Nel w rce kapitana, a sam zeskoczy z sioda.

Lecz natychmiast zachwia si i pad jak martwy na ziemi.



ZAKOCZENIE

Rado w obozie kapitana Glena i doktora Clarego nie miaa granic, ale ciekawo obu Anglikw wystawiona bya na cik prb. Jeli bowiem poprzednio nie chciao im si w gowie pomieci, by dzieci mogy same przeby olbrzymie puszcze i pustynie dzielce te strony od Nilu i Faszody, to obecnie nie rozumieli ju cakiem, jakim sposobem ten may Polak, jak nazywali Stasia, nie tylko tego dokona, ale zjawi si przed nimi jako wdz caej karawany, zbrojnej w bro europejsk, ze soniem dwigajcym palankin, z komi, namiotami i ze znacznymi zapasami ywnoci. Kapitan rozkada na ten widok rce i mwi co chwila: Clary, duo widziaem, ale takiego chopca nie widziaem!  A poczciwy doktor powtarza z nie mniejszym zdumieniem: I ma wyrwa z niewoli  i j ocali!  po czym lecia do namiotw zobaczy, jak si dzieci maj i czy pi dobrze.

A dzieci, napojone, nakarmione, przebrane i uoone do snu, spay jak zabite przez cay nastpny dzie; ludzie z ich karawany tak samo. Kapitan Glen prbowa wypytywa o przygody podry i o Stasiowe czyny Kalego, ale mody Murzyn otworzywszy jedno oko odpowiedzia tylko: Pan wielki wszystko moe  i zasn znowu. Ostatecznie trzeba byo odoy pytania i wyjanienia do dni nastpnych.

Tymczasem dwaj przyjaciele naradzali si nad odwrotn drog do Mombassa. Dotarli i tak dalej i zbadali wicej okolic, ni im polecono, postanowili wic wraca niezwocznie. Kapitana ncio wprawdzie bardzo owo nieznane w geografii jezioro, ale wzgld na zdrowie dzieci i ch oddania ich jak najprdzej stroskanym ojcom przemogy. Doktor jednake zastrzega, e trzeba bdzie wypocz na chodnych wyynach gr Kenia albo Kilima-Ndaro. Stamtd te dopiero uradzali wysa wiadomo do ojcw i wezwa ich, by przybyli do Mombassa.

Odwrotna podr rozpocza si, po naleytym wypoczynku i kpielach w ciepych rdach, na trzeci dzie. By to zarazem dzie rozstania si z Kalim. Sta przekona ma, e cign go z sob duej, do oceanu albo te do Egiptu, byoby z ich strony samolubstwem. Mwi jej, e w Egipcie, a nawet i w Anglii, Kali nie bdzie niczym wicej, tylko sug, podczas gdy objwszy panowanie nad swym narodem rozszerzy i utwierdzi, jako krl, chrzecijastwo, zagodzi dzikie obyczaje Wa-himw i uczyni z nich nie tylko ucywilizowanych, ale i dobrych ludzi. To samo mniej wicej powtrzy i Kalemu.

Wylao si jednak przy poegnaniu mnstwo ez, ktrych nie wstydzi si i Sta, albowiem i on, i Nel przeyli przecie z Kalim tyle zych i dobrych chwil i nie tylko nauczyli si oboje ceni jego poczciwe serce, ale pokochali go szczerze. Mody Murzyn dugo lea u ng swego bwana kubwa i dobrego Mzimu. Dwukrotnie powraca, by jeszcze popatrze na nich, ale wreszcie chwila rozczenia nadesza i dwie karawany ruszyy w dwie przeciwne strony.

W czasie drogi dopiero rozpoczy si opowiadania o przygodach dwojga maych podrnikw. Sta, troch niegdy skonny do chepliwoci, teraz nie chepi si wcale. Po prostu zbyt wielu rzeczy dokona, zbyt duo przeszed, zbyt si rozwin, by nie mia rozumie, e sowa nie powinny by wiksze od czynw. Byo zreszt do samych czynw, choby opowiadanych jak najskromniej. Co dzie, w czasie upalnych biaych godzin i wieczorami na postojach  przed oczyma kapitana Glena i doktora Clarego przesuway si jakby obrazy tych zdarze i wypadkw, przez ktre przeszy dzieci. Widzieli wic porwanie z Medinet-el-Fajumu i straszn drog na wielbdach przez pustyni  i Chartum, i Omdurman, podobne do pieka na ziemi  i zowrogiego Mahdiego. Gdy Sta opowiada, co odrzek Mahdiemu, gdy w namawia go do zmiany wiary, obaj przyjaciele powstali i kady z nich ucisn silnie prawic Stasia, po czym kapitan rzek:

 Mahdi ju nie yje!

 Mahdi nie yje?  powtrzy ze zdumieniem Sta.

 Tak  ozwa si doktor.  Zatchn si wasnym tuszczem, czyli inaczej mwic umar na serce, a panowanie po nim obj Abdullahi.

Nastao dugie milczenie.

 Ha  rzek Sta  nie spodziewa si, gdy nas wyprawia na zgub do Faszody, e mier pierwej jego dosignie

Po chwili za doda:

 Ale Abdullahi jeszcze od Mahdiego okrutniejszy.

 Tote zaczy si ju bunty i rzezie  odpowiedzia kapitan  i caa ta budowa, ktr wznis Mahdi musi prdzej lub pniej run.

 A co potem nastpi?

 Anglia  rzek kapitan.





W dalszym cigu drogi Sta opowiada o podry do Faszody, o mierci starej Dinah, o wyruszeniu z Faszody do bezludnych okolic i o poszukiwaniu w nich Smaina. Gdy doszed do tego, jak zabi lwa, a nastpnie Gebhra, Chamisa i dwch Beduinw, kapitan przerwa mu tylko dwoma sowami: All right!, po czym znw ucisnli jego prawic i obaj z Clarym suchali ze wzrastajcym zajciem dalej: o oswojeniu Kinga, o osiedleniu si w Krakowie, o febrze Nel, o znalezieniu Lindego i o latawcach, ktre dzieci puszczay z gr Karamojo. Doktor, ktry z kadym dniem przywizywa si coraz mocniej do maej Nel, przejmowa si tak dalece wszystkim, co jej najbardziej grozio, e co pewien czas musia pokrzepia si kilku ykami brandy, a gdy Sta j opowiada, jak o mao Nel nie staa si upem straszliwego wobo, czyli abassanto, porwa dziewczynk na rce i dugo nie chcia jej puci, jakby w obawie, by jaki nowy drapienik nie zagrozi jej yciu.

Co za i on, i kapitan myleli o Stasiu, dowodem tego byy dwie depesze, ktre w dwa tygodnie po przybyciu do podna Kilima-Ndaro wysali przez umylnych na rce zastpcy kapitana w Mombassa wraz z poleceniem, by w przesa je dalej do ojcw. Pierwsza z nich, zredagowana ostronie w obawie, by nie uczynia zbyt piorunujcego wraenia, i wysana do Port-Saidu, zawieraa sowa nastpujce:

Dziki chopcu wiadomo pomylna o dzieciach. Przyjedajcie do Mombassa.

Druga zupenie ju wyrana, z adresem: Aden, brzmiaa:

Dzieci s z nami  zdrowe  chopiec bohater.





Na chodnych wyynach u stp Kilima-Ndaro zatrzymali si przez dni pitnacie, gdy doktor Clary koniecznie wymaga tego dla zdrowia Nel, a nawet i dla zdrowia Stasia. Dzieci podziwiay z caej duszy t niebotyczn gr, ktra posiada wszystkie klimaty wiata. Dwa jej szczyty: Kibo i Kima-Wenze, byy w dzie najczciej ukryte w gstych mgach. Lecz gdy w pogodne wieczory mgy rozpraszay si nagle i gdy od zrz wieczornych odwieczne niegi na Kima-Wenze pony rowym blaskiem, podczas gdy wiat cay pogrony by ju w mroku, gra wydawaa si jakby wietlistym otarzem boym, i rce obojga dzieci mimo woli skaday si na ten widok do modlitwy.





Dla Stasia miny dni trosk, niepokojw i wysikw. Mieli przed sob jeszcze miesic podry do Mombassa i droga wioda przez cudny, ale niezdrowy las Taweta, lecz o ile atwiej byo podrowa teraz z liczn, suto zaopatrzon we wszystko karawan i znanymi ju szlakami ni dawniej bdzi w nieznanych puszczach tylko z Kalim i z Me. Zreszt odpowiada teraz za podr kapitan Glen. Sta wypoczywa i polowa. Znalazszy wrd narzdzi karawany duta i motki zajmowa si prcz tego w chodniejszych godzinach wykuwaniem na wielkiej gnejsowej skale napisu: Jeszcze Polska, albowiem chcia, eby pozosta jaki lad pobytu ich w tych stronach. Anglicy, ktrym przetumaczy napis, dziwili si, e chopcu nie przyszo na myl uwieczni na tej afrykaskiej skale swego nazwiska. Ale on wola wyry to, co wyry.

Nie przesta jednak opiekowa si Nel i budzi w niej tak nieograniczone zaufanie, e gdy raz doktor Clary zapyta jej, czy nie bdzie si baa burz na Morzu Czerwonym, dziewczynka podniosa na niego swe liczne, spokojne oczy i odrzeka tylko: Sta poradzi. Kapitan Glen twierdzi, e prawdziwszego wiadectwa, czym Sta by dla maej, i wikszej dla niego pochway nikt nie zdoaby wypowiedzie.

Jakkolwiek pierwsza depesza, przesana do pana Tarkowskiego do Port-Saidu, zredagowana bya bardzo ostronie, uczynia jednak tak wstrzsajce wraenie, e rado omal nie zabia ojca Nel. Ale i pan Tarkowski, jakkolwiek by czowiekiem wyjtkowo hartownym, w pierwszej chwili po otrzymaniu depeszy uklk do modlitwy i pocz prosi Boga, by ta wiadomo nie bya tylko zud, chorobliwym przywidzeniem, zrodzonym z alu i tsknoty, i boleci. Przecie tyle napracowali si obaj, by cho dowiedzie si, czy dzieci yj! Pan Rawlison wyprawia do Sudanu cae karawany, pan Tarkowski, przebrany za Araba, dotar z najwikszym niebezpieczestwem ycia a do Chartumu  i wszystko nie zdao si na nic. Ludzie, ktrzy mogli da jak wiadomo, pomarli na osp, z godu lub zginli podczas cigych rzezi  i dzieci jak w wod wpady! W kocu obaj ojcowie stracili wszelk nadziej i yli tylko wspomnieniami, gboko przekonani, e nic ju ich w yciu nie czeka i e dopiero mier poczy ich z tymi najdroszymi istotami, ktre byy dla nich wszystkim na ziemi.

Tymczasem spada na nich niespodziewanie rado prawie nad siy. Ale czyy si z ni niepewno i zdumienie. Obaj nie mogli adn miar poj, jakim sposobem wiadomo o dzieciach przysza z tej strony Afryki, to jest z Mombassa. Pan Tarkowski przypuszcza, e moe wykupia je lub wykrada jaka karawana arabska, ktra ze wschodniego brzegu zapucia si po ko soniow w gb kraju i dotara a do Nilu. Sowa depeszy: Dziki chopcu'', tumaczyli sobie tak, e Sta zawiadomi kapitana i doktora listownie, gdzie si oboje z Nel znajduj. Wszelako wielu rzeczy niepodobna byo odgadn. Natomiast pan Tarkowski rozumia zupenie jasno, e wiadomo nie tylko jest pomylna, ale i bardzo pomylna, gdy inaczej kapitan i doktor nie odwayliby si budzi w nich nadziei i przede wszystkim nie wzywaliby ich do Mombassa.

Przygotowania do drogi trway krtko i na drugi dzie po otrzymaniu depeszy obaj inynierowie wraz z nauczycielk Nel znaleli si na pokadzie wielkiego parowca Peninsular and Orient Company, ktry szed do Indii, a po drodze wstpowa do Adenu, Mombassa i Zanzibaru. W Adenie czekaa ich druga depesza, brzmica: Dzieci s z nami  zdrowe  chopiec bohater. Po przeczytaniu jej pan Rawlison odchodzi prawie od zmysw z radoci i ciskajc donie pana Tarkowskiego powtarza. Widzisz, to on j ocali! jemu zawdziczam jej ycie!  a pan Tarkowski nie chcc okaza zbytniej saboci odpowiedzia tylko zaciskajc zby: Tak! dzielnie mi si chopak spisa! ale zostawszy sam w kabinie paka ze szczcia.

Nadesza nareszcie chwila, w ktrej dzieci wpady w objcia ojcw. Pan Rawlison chwyci na rce swj odzyskany may skarb, a pan Tarkowski dugo trzyma swego bohaterskiego chopca przy piersiach. Niedola ich mina, jak mijaj wichry i burze w pustyni. ycie wypenio si na nowo pogod i szczciem, a tsknota i poprzednia rozka powikszya jeszcze rado. Dzieci dziwiy si tylko, e gowy tatusiw pobielay podczas rozki zupenie.

Wracali do Suezu wybornym statkiem francuskim nalecym do kompanii Messageries Maritimes, penym podrnych z wysp: Reunion, Mauritius, z Madagaskaru i Zanzibaru. Gdy rozesza si wie, e na pokadzie znajduj si dzieci, ktre ucieky z niewoli od derwiszw, Sta sta si przedmiotem powszechnej ciekawoci i powszechnego uwielbienia. Ale szczliwa rodzina wolaa zamyka si w wielkiej kabinie, ktr im odstpi kapitan, i spdza tam chodniejsze godziny na opowiadaniach. Braa w nich udzia i Nel szczebiocc jak ptaszek, a zarazem ku wielkiej wszystkich uciesze poczynajc kade zdanie od i. Zasiadszy wic na kolanach ojca i podnoszc ku niemu swe liczne oczki mwia w ten sposb: I tatusiu! I nas porwali, i wieli na wielbdach  i Gebhr mnie uderzy  i Sta mnie broni  i przyjechalimy do Chartumu  i tam ludzie marli z godu  i Sta pracowa, eby dosta dla mnie daktyli  i bylimy u Mahdiego  i Sta nie chcia zmieni religii  i Mahdi wysa nas do Faszody  i potem Sta zabi lwa i wszystkich  i mieszkalimy w wielkim drzewie, ktre si nazywa Krakw  i King by z nami  i miaam febr  i Sta mnie wyleczy  i zabi wobo  i zwyciy Samburw  i by zawsze dla mnie dobry, tatusiu

Tak samo opowiadaa o Kalim, o Mei, o Kingu, o Sabie, o Grze Lindego, o latawcach i o ostatniej podry a do spotkania karawany kapitana i doktora. Pan Rawlison suchajc tego szczebiotania z trudnoci hamowa zy  i tylko co chwila tuli do serca sw dziewczynk, a pan Tarkowski nie posiada si z dumy i szczcia, albowiem nawet z tych dziecinnych opowiada pokazywao si, e gdyby nie dzielno i energia chopca, to maa byaby zgina nie raz, ale tysic razy, bez ratunku.

Sta zdawa ze wszystkiego spraw szczegowiej i dokadniej. Stao si przy tym, e przy opowiadaniu o podry z Faszody do wodospadu spad mu z serca wielki ciar, albowiem gdy mwic o tym, jak zastrzeli Gebhra i jego towarzyszw, zaci si i j niespokojnie spoglda na ojca, pan Tarkowski zmarszczy brwi, pomyla chwil, a potem rzek powanie:

 Suchaj, Stasiu! mierci nie wolno nikomu szafowa, ale jeli kto zagrozi twej ojczynie, yciu twej matki, siostry lub yciu kobiety, ktr ci oddano w opiek, to pal mu w eb, ani pytaj, i nie czy sobie z tego adnych wyrzutw.

Pan Rawlison zaraz po powrocie do Port-Saidu zabra Nel do Anglii, gdzie osiad na stae. Stasia odda ojciec do szkoy w Aleksandrii, gdy tam mniej wiedziano o jego czynach i przygodach. Dzieci pisyway do siebie prawie codziennie, ale zoyo si tak, e nie widziay si lat dziesi. Chopiec po ukoczeniu szk w Egipcie wstpi na politechnik w Zurychu, po czym uzyskawszy dyplom pracowa przy robotach tunelowych w Szwajcarii.

I dopiero po latach dziesiciu, gdy pan Tarkowski poda si do dymisji, odwiedzili obaj przyjaci w Anglii. Pan Rawlison zaprosi ich do swego domu pooonego w pobliu Hampton-Court na cae lato. Nel skoczya lat osiemnacie i wyrosa na cudn jak kwiat dziewczyn, a Sta przekona si kosztem wasnego spokoju, e mczyzna, ktry skoczy lat dwadziecia cztery, moe jednak myle jeszcze o damach. Myla nawet o licznej Nelly tak nieustannie, e w kocu postanowi ucieka, gdzie go oczy ponios.

Ale wwczas pan Rawlison pooy mu pewnego dnia obie donie na ramionach i patrzc mu wprost w oczy rzek z anielsk dobroci:

 Stasiu, powiedz sam, czy jest na wiecie czowiek, ktremu mgbym odda ten mj skarb i to moje kochanie z wiksz ufnoci?

Modzi pastwo Tarkowscy pozostali a do mierci pana Rawlisona w Anglii, a w rok pniej wyruszyli w dug podr. Poniewa przyrzekli sobie odwiedzi te miejsca, w ktrych spdzili najmodsze lata, a potem bkali si niegdy jako dzieci, podyli wic przede wszystkim do Egiptu. Pastwo Mahdiego i Abdullahiego dawno ju runo, a po jego upadku nastpia, jak mwi kapitan Glen, Anglia. Z Kairu zbudowano do Chartumu kolej. Oczyszczono sudy, czyli rozlewiska nilowe, tak e moda para moga dotrze wygodnym parowcem nie tylko do Faszody, ale a do wielkiego jeziora Wiktoria-Nianza. Z miasta Florence, lecego nad brzegiem tego jeziora, udali si kolej do Mombassa. Kapitan Glen i doktor Clary przenieli si ju byli do Natalu, ale y w Mombassa pod troskliw opiek miejscowych wadz angielskich King. Olbrzym pozna natychmiast dawnych swych pastwa i szczeglniej Nel wita tak radosnym trbieniem, e a pobliskie drzewa mangrowiowe trzsy si jak od wiatru. Pozna rwnie starego Sab, ktry przey niemal dwukrotnie zwyke psie lata i cho troch ju niewidomy, towarzyszy Stasiowi i Nel wszdzie.

Sta dowiedzia si na miejscu, e Kali cieszy si dobrym zdrowiem, e wada, pod protektoratem angielskim, ca krain na poudnie od Jeziora Rudolfa i e sprowadzi misjonarzy, ktrzy szerz wrd dzikich miejscowych szczepw chrzecijastwo.





Po tej ostatniej podry modzi pastwo Tarkowscy powrcili do Europy i osiedli wraz z sdziwym ojcem Stasia na stae w Polsce.




